I jeszcze raz ...

Czy myślisz, że w przeszłości ludzie żyli inaczej?
Czy czasem nie wydaje Ci się, że zwrot: "historia lubi się powtarzać" - nie jest pozbawiony racji?

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

I jeszcze raz ...

Postautor: JanuszStankiewicz » sob maja 21, 2005 20:48

Ha !
Czego to się człowiek nie uczy z historii…
Proszę zwrócić uwagę na taki zapis zamieszczony w „Historii Litwy” Jerzego Ochmańskiego:

"Próby reform skarbowych nie dochodziły do skutku, gdyż zrywano sejmy jeden za drugim. Szalona pycha magnatów, powszechne przekupstwo i bezprawie, nadużycia i gwałty różnych panków i urzędników, wzajemne walki i zajazdy szlachty i magnatów, krwawe starcia na sejmikach, nieludzki wyzysk chłopów, słabość i niedorozwój mieszczaństwa uciśnionego przez szlachtę – wszystko to spychało Rzeczpospolitą na dno upadku. Bezsilna, trawiona anarchią Rzeczpospolita padła wreszcie ofiarą zaborczych, silnych, rządzonych przez absolutnych monarchów, sąsiednich mocarstw. W osiem lat po wstąpieniu na tron, ostatniego z królów Stanisława Augusta Poniatowskiego, w roku 1772 Prusy, Austria i Rosja dokonały pierwszego rozbioru Polski...”

Czy nie przypomina to Państwu jakiś nam bliższych czasów, a dokładnie teraźniejszości?

:63 Janusz Stankiewicz


(oczywiście zapraszam do przeczytania całości artykułu
http://www.stankiewicz.e.pl/index.php?kat=8&sub=78)

szperajacy na netcie

Czy historia lubie sie powtarzac?

Postautor: szperajacy na netcie » czw cze 23, 2005 21:28

Oczywiscie ze historia lubie sie powtarzac.

Powyzej przytoczony tekst jest jednym z wielu jakich mozna tu i tam dolaczyc do obecnie panujacej sytuacji polityczno ekonomicznej w kraju.

Stosunki spoleczne, stan psychiczny spoleczenstwa oraz biernosc lub jak inni wola to nazwac "nie moc" jest szalenie wyrazista w dzisiejszym czasie...

Natomiast na arenie Europejskiej bylismy (i dalej jestesmy) swiadkami fancuskiej "dziwki" politycznej, ktora beszczelnie upominala Polske,
zeby nie zabierala glosu bez proszenia...

I co sie stalo?

Na nowo odzyly stare ciagoty Niemiecko -Rosyjskie przy udziale Francuskiej politycznje prostytutki kontra USA .

A kto to przynosil dwa razy pokoj, ponoc "kulturalnej Europie",
po WWI oraz WWII?

Co ma to wszystko wspolnego z powtorka z histori?

Bardzo duzo, otoz jestesmy swiadkami powtarzajacej sie histori,
swiadkami biernej, egoistycznie nastawionej, skloconej Europy
....aby tylko nie na moim podworku !

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » czw sty 26, 2006 14:46

.

Burzliwość zycia politycznego nie jest domeną tylko naszych czasów, otóż trzysta lat temu mieliśmy taki obraz:



„[...] Pomimo bowiem szczupłości wojsk, pomimo odmiennych losów walki, potrafił ocalić naród od grożącego mu jarzma Ottomanów. Oswobodziwszy zajętą przez nich Ukrainę, starał się znowu Kozaków na stronie polskiej urządzić, walnem zaś zwycięztwem które odniósł pod Lwowem (1675) nad Nuradynem, wielką powagę u samychże Turków dla imienia swego zjednał. Stąd poszło, że opasany od nich pod Żurawnem, otrzymał jednak tak korzystny pokój dla Polski, jakiego tylko w owym czasie spodziewać się mogła (1676). Ustąpił nieprzyjaciel zabranych ziem, prócz Kamieńca wszakże, i mnóstwo jeńców oddał. Odtąd polityka obca pod zgubnym wpływem Królowej Maryi Kazimiry, niespokojnej kobiety, i chęć zapewnienia udzielnych państw dla synów, zajęły umysł królewski. Oddany z początku Francyi, zraził się wkrótce do niej, podbudzony będąc skargami żony zagniewanej na Ludwika XIV, że odmówił tytułu książęcego jej ojcu. Wciągniony potem do widoków Austryi, męztwem własnem i hufców któremi przewodził, w pamiętnej bitwie pod Wiedniem ( 1683) ocalił tę stolicę i Niemcy od miecza Bissurmanów. Sława stąd zyskana rozeszła się po Europie; wszakże prócz niej żadnej innej korzyści ani dla kraju, ani dla Sobieskiego nie było. Wtenczas, zawiódłszy się na przyjaźni z Francyą i Austryą zamierzył sam zdobyć dla synów swoich udzielne państwo na Wołoszczyźnie, a chociaż nie ufał już Austryi, wszakże i tu jej namowami i obietnicami był do tego zachęcany. Wchodząc więc w poczwórne przymierze na Turka z Papieżem, Cesarzem i Wenecyą musiał naprzód dla wciągnięcia w to i Rossyi, zawrzeć z nią przez Grzymułtowskiego (1686) niekorzystny pokój: przez który Polska ustąpić musiała Smoleńsk, Czernichów i Siewierz, oraz całą Ukrainę Zadnieprską z Kijowem, a tem samem zrzec się na zawsze prawa do Kozaków Zaporoskich. Rozpoczęła wprawdzie Rosya na Krymie wojnę z Turkami, ale Cesarz Niemiecki pomimo zobowiązania się nie przysłał posiłków; musiał więc Jan III ze szczupłemi siłami walczyć z całym ogromem wojsk muzułmańskich, i przez lat kilka (1686-91) na próżno marnotrawić czas i ludzi. Niełatwo bowiem przychodziło łamać takie zastępy, gdy zwłaszcza Tatarowie poprzedzali je, zapuszczając się na rabunek w najdalsze strony od obozu. Pomimo wszelkich usiłowań i powodzeń, nie mógł się król utrzymać na Wołoszczyznie, a nawet i Kamieniec, chociaż Tatarów przy nim rozgromiono, utrzymał się przy Turkach. Odetchnęła nieco wprawdzie Polska pod tarczą Sobieskiego, z klęsk zadanych jej za czasów Jana Kazimierza, lecz w ulepszeniu bytu wewnętrznego żadnego kroku nie zrobiła. Owszem kłótnie domowe równie w Koronie jak w Litwie, zwykły bieg porządku i sprawiedliwości przerywając, nie dały czasu i sposobności rozwijania się jakimkolwiek nowym wyobrażeniom wieku. Zrywanie ciągłe prawie Sejmów, niezgody możnych domów w Litwie, do których król czynnie wchodził, chcący poniżyć naprzód Paców, a potem Sapiehów, a co gorsza niesnaski między własną rodziną, Sobieskiego, utrzymywały kraj w ciągłem zamieszaniu. Nienawiść Maryi Kazimiry ku najstarszemu synowi jej Jakubowi i nieprzystojne stąd zajścia., przyczyniły się do tego, że królewicz po zgonie ojcowskim ( 1696) nie mógł dostąpić korony. Po dwuletniem bezkrólewiu, w którem nieład jeszcze się bardziej powiększył, a Tatarzy Wołyń bezkarnie splądrowali: siadł na tronie polskim cudzoziemiec, za którego zaczął się przygotowywać przyszły upadek narodu. Był zaś nim August II Elektor Saski (1698), znakomitych zdolności monarcha, ale obcy narodowi i w położeniu ówoczesnem mało możności mający do ratowania go z niedoli. Początki jednak rządów jego, zaczęły wróżyć pomyślnie dla Polski; August postanowił Kamieniec, o który tyle lat walczono, Turkom odebrać. Sprowadziwszy więc znaczne wojska z Saxonii i połączywszy je z polskiemi i litewskiemi, wyprawił się na nieprzyjaciela. Spóźniła się jednak wyprawa, a niezgoda trzech wojsk między sobą w obozie pod Brzeżanami, większej jeszcze zwłoki stała się przyczyną. Turcy z tem wszystkiem zastanowieni wielkością przygotowań Augusta., skłonili się do pokoju, który Małachowski Wojewoda Poznański zawarł w Karłowicach (1699). Kamieniec i wszystkie zabory Turków na Ukrainie zwrócone tym traktatem Rzeczypospolitej zostały, a przytym Sułtan zobowiązał się powściągać najazdy tatarskie. Wtenczas także król potrafił odzyskać zastawione Austryi żupy Solne, i ułożyć się o Elbląg zajęty przez Elektora Brandeburskiego. Wszystkie te usiłowania Augusta II zniewoliły zrazu serca ku niemu, i krajom koronnym pożądaną spokojność przyniosły. Litwa tylko, używać jej nie mogła, będąc zamieszaną gwałtownie domowemi rozterkami. Szlachta bowiem, nie mogąc znieść dumnej przewagi Sapiehów, którzy się stali już samowładnemi, stawiła się im zbrojno pod dowództwem książęcia Michała Wiśniowieckiego, i pokonawszy w krwawej bitwie na polach Lejpuńskich (1700), zawiązała konfederacyą Olkienicką, kiedy się to działo, August II ułożył z Piotrem W. pozbawić Szwecyą Pomorza Bałtyckiego. Jeden obiecywał sobie odzyskać stracone dla Polski Inflanty, drugi zajęty myślą utworzenia potęgi morskiej, chciał dostać Ingryą i Estonią,. Zachęcał do wyprawy inflanckiej Augusta Patkul, wygnany stamtąd przez Karola XII króla szwedzkiego, ale Rzeczpospolita nie chciała się narażać na niepotrzebną wojnę dla siebie. Zaczął więc ją król z samem tylko wojskiem saskiem. Przemogła jednak potęga Karola, obie połączone siły Rossyan i Sasów; pierwsi pokonani zostali pod Narwą, drudzy wyparci z Inflant, cofnęli się do Litwy (1701). Napróżno August II chciał się wzmocnić przymierzem z Piotrem W. w Birżach (1701) zawartem, i przyznaniem tytułu Króla Polskiego Elektorowi Brandeburskiemu; Karol XII wszędzie, zwyciężał. Pokonawszy wojska saskie i polskie pod Kliszowem (r. 1702), wziął potem Kraków, zajął Toruń i Lwów, a co większa utworzył przeciwną, Augustowi konfederacyą. która mając na czele swoim Prymasa Radziejowskiego, ogłosiła bezkrólewie i wybrała królem (1705) Stanisława Leszczyńskiego. August chodu wspierany od konfederacyi Sandomierskiej pod laską Denhofa, trzymał się jeszcze w kraju, i w Tykocinie potwierdziwszy związek z Piotrem W., odnowił order Orła Białego dla wynagrodzenia wiernych sobie; gdy jednak Szwed nie przestając na plądrowaniu Polski, opanował Saxonią, zmuszony był August udać się na jej ratunek. Lecz i tam, nie mogąc wydołać siłom nieprzyjacielskim zawarł pokój z Karolem w Altransztad (1706), którym zrzekł się korony polskiej. Tymczasem Leszczyńskiego opierającego się w Polsce wojskom Piotra W., spotkały wielkie przeciwności. Musiał on razem walczyć z przeciwnikami swemi w koronie i w Litwie, a siły jego własne połączone z posiłkami szwedzkiemi, nie wystarczały do wstrzymania postępu wojsk Rossyjskich. Zwyciężyły one Szwedów pod Kaliszem (1706), a Leszczyński ustąpił do Saxonii dla połączenia się z Karolem XII. Lecz król szwedzki zabezpieczony pokojem Altransztadzkim, z wszystkiemi siłami swemi wracał do Polski i Litwy; skąd zaraz wyprawił się na zawojowanie samej Rosyi, polegając na poruszeniu zjednanego dla siebie staraniem Leszczyńskiego, Mazeppy hetmana Kozaków. Tym końcem zwrócił swój pochód ku Ukrainie, ale wszystkie rachuby tego wojownika omylone zostały. Mazeppa niewielu z swojego ludu nakłonić zdołał do pomagania Szwedom, a tymczasem Rossyanie opanowali stolicę kozacką Baturyn, w innej zaś stronie odwodowe wojska Karola na pomoc mu śpieszące znieśli. Tym sposobem król szwedzki pozbawiony spodziewanych posiłków, odniósł stanowczą klęskę pod Pułtawą, (1709), a jednocześnie w Polsce krótkie panowanie Leszczyńskiego ustać musiało. Dwudziestoczteroletnie rządy Augusta II, po jego powrocie do Polski, posłużyły tylko do coraz większego jej osłabienia. Wystawiona na ciągłe najazdy, to samych krajowców przeciwnych Augustowi (1711-12), to znowu Tatarów, wstrząśniona buntami Kozactwa na Ukrainie, doznała na koniec jeszcze większego zaburzenia od nadużyć wojsk saskich stojących w kraju. Szlachta zawiązała przeciw tym cudzoziemcom konfederacyę Tarnogrodzką (1715), skąd wreszcie przyszło do walki i do wmieszania się w tę sprawę Rossyi, za której pośrednictwem zbrojnem, na sejmie zwanym „Niemy" (1717) w Warszawie, cały ten spór przez wyprawienie wojsk saskich z kraju, a zmniejszenie polskich, załatwiony został. Odtąd zaczyna się letargiczny spoczynek zmordowanego tylu nieszczęściami kraju i nieumiejętnie rządzonego narodu. [...]"


Cytat pochodzi z książki „Starożytna Polska pod względem historycznym, jeograficznym i statystycznym opisana przez Michała Balińskiego i Tymoteusz Lipińskiego” 1885 r.

Miejmy tylko nadzieję, że po następnych ca. 65 latach nie przyjdzie najgorsze...

):king Janusz Stankiewicz
Ostatnio zmieniony czw lut 16, 2006 21:14 przez JanuszStankiewicz, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Ewa Zuchowska Szymkiewicz
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
Posty: 9
Rejestracja: pn sty 30, 2006 00:40
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ewa Zuchowska Szymkiewicz » czw lut 16, 2006 19:27

Witam,
z wielką uwagą i ciekawością ( kolejny już raz) przeczytałam cytaty z mądrych ksiąg, które Pan dla internautów wybrał. Nie będę się ustosunkowywać do treści, no bo cóż nowego i odkrywczego mogłabym napisać. Historia lubi się powtarzać, a Polacy często są mądrzy po szkodzie i mimo znanego powszechnie przysłowia, nie uczą się na błędach.
Panie Januszu, mam nieśmiałą prośbę. Czy mógłby pan zrezygnować z czerwonego koloru? Bardzo ciężko czyta się "jaskrawy" tekst, szczególnie jeśli jest dłuższy. :cry: Spłakałam się jak bóbr, chociaż nie tekst był tego przyczyną.
Przesyłam pozdrowienia :)
PS
Pomyślałam, że może to wina mojego komputera, który emituje zbyt intensywne światło, nie wiem. Komputery to dla mnie jeszcze wciąż nowość :oops: .
Dzisiaj jest pierwszy dzień z reszty mojego życia

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » czw lut 16, 2006 21:18

.
Zmieniłem kolor tekstu i w przyszłości będe pamiętał, ze może poprzedni kolor nie był najlepszy....

(Ale ja tak lubię dodać kolorystykę, ponieważ jak patrzę, na te smutne buro-brązowe strony witryn genelaogicznych, albo czarne forumowiczów - młodzieży, to mnie odrzuca - zresztą samo życie jest takie pochmurne....)

Nie obiecuję poprawy !!!

):whistling Janusz Stankiewicz


Wróć do „HISTORIA A TERAŹNIEJSZOŚĆ”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

cron