<h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne</h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne<br><p><font size="7"><b>Stankiewicz</b> Genealogia</font>
Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne

Różne informacje - część I

  • Motyw wsi w malarstwie polskim
  • Dawne miary i jednostki
  • Pieniądz w rękach naszych przodków
  • Ziemia w społeczności wiejskiej Mazowsza
  • Właściciele Ziemscy - 1929 - woj. warszawskie A - K
  • Właściciele Ziemscy - 1929 - woj. warszawskie L - Ż
  • Jan Matejko "Ubiory w Polsce 1200-1795" -wybór
  • Okiem cudzoziemca
  • Konstanty Laszczka - notka biograficzna
  • "Ludzie luźni" wg. B.Baranowskiego i Z.Turskiej
  • Nietolerancja, zabobon i procesy czarownic
  • Humor ludowy; Anegdoty z dawnej Polski
  • Order VIRTUTI MILITARI
  • Bitwa o Monte Cassino – fakty IV fazy bitwy
  • Zbiegostwo chłopów w dawnej Polsce
  • Pawiak
  • Kapliczki wg. Janusza Hochleitnera
  • Archidiakonat Warszawski - opis z roku 1603
  • Kościoły Warszawskie
  • Archidiecezja płocka w XVIII wieku
  • Diecezja mińska
  • Dekanat dobrzyński, lipnowski i rypiński


  •  

    Jan Antoni Wilder „Okiem cudzoziemca”

    (wypisy - opracowanie własne)

     

    W książce autor przedstawia min. relacje panujące w  stosunkach społecznych w Polsce w wiekach XVI – XVIII, na podstawie opisów dokonanych przez podróżujących przez Polskę cudzoziemców.

    W opracowaniu znajdziecie Państwo wypisy dotyczącego różnych okresów historycznych.

     


    Mapa z XVII w

    Nuncjusz Fulwius Ruggieri - 1565 r.

     

    „… Szlachta mieszka przeważnie na wsi, liczba jej jest bardzo znaczna.. a jest przy tym tak uboga, że sama po większej części uprawia ziemię, mianowicie na Mazowszu, gdzie jest tylko dwudziestu zamożniejszej szlachty, reszta chodzi za pługiem. Jest także wiele szlachty, która służy u bogatszej, żaden nawet szlachcic nie przyjmie do usługi chłopów, ani ich używa do czego innego, jak tylko do uprawy roli… szlachectwo traci się za pewne przestępstwa lub gdy ktoś opuściwszy stan rycerski udał się do jakiego rzemiosła. Nie zajmują się czym innem tylko rolnictwem i chowem bydła, co u nich nie jest hańbą, równie jak nie hańbi szlachcianki prząść wełnę lub len, kupować i sprzedawać rzeczy należące do domowego gospodarstwa, co by jednak ubliżyło żonie lub córce senatorskiej. Szlachta ma wielką wyższość nad nie-szlachtą. Na całym świecie nie masz szlachty, która byłaby wolniejsza lub miała większą władzę niż szlachta polska, bo oprócz tego, że są samowładnymi panami w swych dobrach, posiadają wiele przywilejów, każdy się ich lęka i nisko kłania, niejeden szlachcic popełni bezprawie, dopuści się gwałtu nie tylko na wsi, ale  i w mieście, bo i miasta do nich należą, a nie masz nikogo, kto by się ujął za krzywdą słabszego lub śmiał utrzeć rogów szlachcicowi…

    Kmiecie uprawiają rolę, są poddanymi swych panów, którzy nad nimi mają prawo życia i śmierci, bez żadnej apelacji do wyższego sadu. Własności gruntowej nie posiadają, wyjąwszy niektóre dobra duchowne. Muszą pracować kilka dni w tygodniu dla panów za kawał gruntu wyznaczonego na ich

    utrzymanie, resztę czasu poświęcają na uprawę swego pola. W dobrach duchownych sytuacja jest ich lepsza; gdzie indziej jednak prowadzą po większej części życie nędzne, tak że w środku najtęższej zimy można zobaczyć bose i licho odziane kobiety brodzące po śniegu, w chatach nie mają innej izby prócz tej, w której jest piec bez komina wywiedzionego na wierzch i która dlatego pełna jest zawsze gęstego dymu. Panowie często każą ich za lada co niemiłosiernie ćwicząc, czasem nawet powiesić, a choć bez przyczyny ich zabijają, wolni są od wszelkiej kary za opłatą dziesięciu szkudów (140 grzywien), gdy tymczasem za zabitego psa płaci się więcej (UWAGA – Formalnie bezkarność za zabicie poddanego została zniesiona „konstytucją” z roku 1768 – przyp. mój). Tak ciężka niewola upodliła ich do tego stopnia, że gdy dostaną baty, co się im często zdarza, przychodzą podziękować za to panu i śmiało powiedzieć można, że nie masz na całym świecie podlejszego niewolnika nad kmiecia polskiego. Nie mogą bez pozwolenia pana przenieść się do innej wsi, bo są przywiązani do ziemi, pan sprzedaje wieś sprzedaje zarazem osiadłych w niej kmieci, którzy czasem wykupują się na wolność płacąc osiem szkudów od głowy. Gdyby który z nich oddalił się za wsi bez pozwolenia pana lub gdyby na pierwsze wezwanie nie wracał, chwytają go, zakuwają w dyby i na śmierć prowadzą, jeżeli się nie opłaci…

    W jednych wsiach kmiecie ponoszą większe, w innych mniejsze ciężary, co zależy od pierwotnego założenia. Kiedy pan chce założyć miasto lub wieś, każe naprzód postawić na gołym polu, w miejscu przeznaczonym na plac, krzyż i tyle wbić w ten krzyż ćwieków, ile ma być wolnych od czynszów, daniny lub robocizny, po czym każdemu wolno osiedlać się i budować w tym miejscu; następnie co rok wyciąga się po jednym ćwieku z krzyża, póki się ich wszystkich nie wyciągnie. Wtenczas dopiero zaczynają płacić czynsz panu, który naprzód oznacza, jaki ma być, a jest najczęściej wraz z obowiązkiem robocizny. Dlatego panowie pozwalają umyślnie czasem walić się domom kmiecym, aby je na nowo budować na cięższych warunkach pańszczyzny, a gdy kmiecie ulepszą nadane im pola, panowie korzystają z różnych okazji, żeby im je odebrać i na gorsz przenieść. Wsie zakładane są innym jeszcze sposobem; kmieć zamożniejszy zebrawszy dziesięciu lub więcej uboższych bierze od pana kawał ziemi i wydziela z niej cząstkę każdemu z nich z obowiązkiem płacenia czynszu zbożem i pracy przez kilka dni w tygodniu dla pana, który obrabia nimi część zachowanego dla siebie gruntu, zwanego łanem. Tenże kupuje od pana kilka morgów pola i za to wszystko ma sobie dane zwierzchnictwo i władzę sądowniczą nie tylko nad owymi kmieciami, ale nad ich potomstwem i nowymi przybyszami i zowie się sołtysem. W każdej wsi jest sołtys, który nie ma żadnego innego obowiązku poza wożeniem listów pańskich i dawaniem podwód.

     

    Szlachta ma władzę nieograniczoną w swych województwach, a zwłaszcza w swych dobrach dziedzicznych, władzy tej król żadnym sposobem umniejszyć nie może , co otwiera drogę do niespotykanych w innych krajach gwałtów i nadużyć, bo ludzie o nieograniczonej władzy nie mogą być wszyscy dobrzy i sprawiedliwi. Stad biedni kmiecie wyjęcie spod opieki prawa i zdani na łaskę swych panów znajdują się w prawdziwie opłakanym stanie; bo panowie mogą nimi rozporządzać do woli ich życiem i majątkiem podług swego upodobania, a kmieć od ich wyroku nie może odwołać się do żadnego sądu...”


     

        
         
           O uprawianiu płodów rolnych                           Chłopi pracujący na polu w nocy
                        Drzeworyt z XVI w.                                               Drzeworyt z XVII w.



                  
                    Kuna                                                     Kowal wiejski
                        Drzeworyt                                             Miedzioryt J.P.Norbli

     



    Anglik Moryson - XVI w.

     

    „… pospólstwo jest nieszczęśliwe, jak niewolnicy czy bydło, dozwolone im jest posiadanie tylko tego, co służy do utrzymania ich przy życiu i w takim stanie, by mogli dalej pracować..”

     


                        
                               Chłop z kosą                                             Chwytanie gęsi
                                J.P. Norblin                                                 J.P. Norblin 


     

    Laboureur – połowa XVII w.

     

    „ …jest dozwolone, by szlachcic, który zabił plebejusza, spowodował oddalenie  i wygaśniecie akcji rodziców przez zapłatę niewielkiej sumy pieniężnej. Można uważać za złe, że panowie mają prawo zabijać swoich poddanych lub służących, lecz trzeba zauważyć, że czynią z tego rzadki użytek, a jeżeli nie jest to wyraźne zabronione, to z racji politycznych, w celu utrzymania władzy przysługującej im od dawna w stosunku do ludu, w którym muszą budzić szacunek i obawę. Mają oni jeszcze jeden serwitut, który spotkałby się na pewno z potępieniem, gdybym wiedział, z jaką wstrzemięźliwością z tego korzystają: otóż, będąc na wsi, zachodzą kiedy im się podoba do domu chłopa zjadają i wypijają, co zastaną i mieszkają wraz z końmi i świtą; nie jest to jednak dokuczliwe, bo na wozach jadących za nimi mają łóżka dla siebie, wino, zapasy mięsa solonego lub świeżego i konfitury. A nawet gdyby niczego ze sobą nie mieli, gospodarz nie byłby zobowiązany biegać i szukać poczęstunku; jedzą to co zastaną. Nigdy też nie każą gospodarzowi wynosić się na noc z domu, ani ze względu na siebie, ani też na świtę, której słoma służy za łoże…

    … chłopi, którym nie przysługują żadne przywileje, nie mają prawa opuścić bez zezwolenia pana jego ziemi, aby przejść na służbę do innego; są oni przywiązani do ziemi i uważani za jej część… Ogrodnicy i służba domowa są w jeszcze większym stopniu poddanymi i niewolnikami niż chłopi, ich życie i mienie zależy od kaprysu pana; jest on absolutnym władcą ich nędznego bytu, a jego dom więzieniem dla tych nieszczęśników, którzy opuszczają go jedynie ze swą duszą..

    …Domy chłopów są to nędzne chaty kryte słomą, zbudowane z drzew zbitych kołkami, przeważnie z jednym tylko piecem; razem z ludźmi przebywają w nich krowy, konie lub co najmniej cielęta, prosięta i kury. Baranów jest mało, a ich mięso nie ma smaku. Łóżka są nędzne, dzieci śpią na słomie i często z biedy chodzą nagie, bez koszuli; mają jednak jedzenia pod dostatkiem w każdej porze roku. Nie piją wcale wina; z piwa robią u siebie okowitę, która może przyprawić cudzoziemca o utratę życia – tak jest wstrętna, lecz jej smak jest przyjemny dla ich podniebienia i wielu jej nadużywa...”

     

     

           
                                   Młocka                                                                    Orka
                            Drzeworyt z XVI w.                                                 Drzeworyt z XVI w. 

     

              Nuncjusz papieski Marescoti XVII w.

     

    „… nieszczęśliwy jest bardzo stan chłopów polskich, których szlachta trzyma w ciężkim jarzmie niewoli; wolno jest bowiem panom nie tylko katować chłopów, zabrać co mają i co im się podoba, ale nawet odebrać im życie, chłopu zaś nie wolno przyjść do pana z próżnymi rękami. Taka niewola chłopów i samowolna władza panów znane są w Polsce i na Litwie oraz we wszystkich prowincjach polskich…”

     


     

      
                          Zasiew                        
    Drzeworyt z XVII w. 


     

    Francuz de Tende’a - 1688 r.

     

    „… jedynie szlachta może sprawować urzędy i posiadać dobra tak w Księstwie jak i w Koronie, wszyscy chłopi są niewolnikami, a mieszczanie są uważani za rzemieślników  i mogą być właścicielami co najwyżej domów w miastach i gruntów w promieniu mili od miasta (ok. 6 km)

    Bogactwem szlachcica są chłopi, gdyż każdy z nich przynosi co najmniej sto franków renty. Chłopi ci są niewolnikami. Nie mogą niczego posiadać, wszystko co zdobędą własną pracą, należy do pana. Nie wolno im opuścić pana bez jego zezwolenia, chyba że któryś z nich zostanie księdzem lub zakonnikiem.. panowie potrafią i temu zapobiec, zmuszając ich, aby się młodo żenili.

    Aby osadzić chłopa w swej wsi, pan każe mu wybudować nędzną chałupę z drzewa, daje mu ponadto dwa małe koniki, krowę, kury, gęsi i żyto na rok. Jednocześnie przydziela mu pole, z którego ma się wyżywić – cała wieś bowiem należy do niego. Urządzenie chłopa kosztuje szlachcica tylko tyle, ile zapłaci za niego temu, od kogo go kupił, gdyż dom budują dla niego inni chłopi ze wsi; oni też dostarczają bydło i drób i wszystko co musi otrzymać nowo poddany. Ten z kolei obowiązany jest pracować wraz z  żoną i dziećmi cztery dni w tygodniu dla pana i tylko przez pozostałe dwa dni może uprawiać pole służące do zaspokojenia jego własnych potrzeb.

    W czasie żniw chłopi z całej wsi idą razem na zbiory dla pana, a ekonom pogania ich kijem przy pracy. Chłopom wymierza się karę pewnego rodzaju pręgierza, znajdującym się we wsi; zrobiony on jest z dwóch długich desek z półokrągłymi nacięciami w paru miejscach. W nacięciach tych może zmieścić się szyja człowieka. Tych, których chce się ukarać, umieszcza się w ten sposób na dolnej desce, znajdującej się na wysokości dwóch stóp od ziemi, następnie opuszcza się górną deskę i chwyta tych nieszczęśników za głowę i trzyma w ten sposób niekiedy przez cały dzień.

    Wydawałoby się, że chłopi polscy powinni uważać się za najbardziej nieszczęśliwych ludzi. Jako niewolnicy, zmuszeni są do pracy przez całe życie bez nadziei na choćby jeden dzień wytchnienia. Jednakże oni nie zdają sobie sprawy, że ludzie ich stanu mogą mieć lepszą dolę, za młodu widzieli, że tak samo obchodzono się z ich ojcami, a ponadto mają przynajmniej zawsze z czego żyć. Ich żony są prawie wyłącznie zajęte przygotowywaniem dla nich strawy. Zwykle mają na obiad trzy lub cztery rodzaje potraw: groch z odrobiną słoniny, bądź kaszę jęczmienną czy z prosa lub gryki i rozmaite korzenie w dużej ilości i bardzo smaczne.

    Własność ich stanowią nieliczne naczynia gliniane lub drewniane, marne łóżko zrobione przez nich samych, wysłane słomą lub pierzem i przykryte nędzną derką. Dzieci nie śpią nigdy w łóżkach, dopóki się nie pożenią, lecz na deskach wokół pieca, który przeważnie służy do wypiekania chleba i gotowania w małych garnkach kawy i jarzyn. Ponieważ ten rodzaj pieca nie ma komina, pod powałą jest zawsze pełno gęstego dymu,, dla którego jednym ujściem jest małe okno, cztery stopy nad ziemią. Toteż wchodząc do izby trzeba się przychylić, aby nie udusić się dymem, tak gęstym ponad małym okienkiem, że nie widać powały.

    W Polsce w czasie zimy niepodobna spać w izbie bez pieca. Dlatego też znajdują się one wszędzie, zarówno w domach szlachty, jak i izbach chłopskich..

    Dzieci chłopskie, nawet dziewczynki, zwłaszcza na Rusi, biegają nago do czterech – pięciu lat. Nie uczy się ich chodzić. Z chwilą kiedy są na to dość silne, matka sadza je na progu chaty, tam czołgają się same, a kiedy się zbrudzą, matka myje je w zimnej wodzie. Nie można się zatem dziwić, że są niezmiernie zahartowane – do tego stopnia, że widziałem jak chodzą boso po lodzie.

    Chłopi noszą w zimie kożuchy baranie, a w lecie sukmany z materiału o barwie wycioru kominiarskiego i nędzne czapki. Czasami mają  buty, najczęściej jednak łapcie, zrobione własnoręcznie z kory lipowej. Kobiety są ubrane mniej więcej tak samo, jak chłopki francuskie, lecz noszą tak krótkie koszule, że często widać ciało pomiędzy koszulą a spódnica…”

     

     


                          
                   Szczepienie drzewek owocowych                            Technika rolna    
                              Drzeworyt z XVI w.                                        Drzeworyt z XVI w. 


           
                  Cieśla przy budowie domu                                                    Dożynki
                         Drzeworyt z XVI w.                                                Ryc. M. Stachowicz 




    Caraccioli - XVIII w

     

    „… niewola, obejmująca cały naród (chłopów – przyp. mój) nie zasmuca. Jest to w każdym razie jarzmo łatwiejsze do zniesienia niż warunki, w jakich żyją chłopi rozsiani po rozmaitych krajach, którym brakuje wszystkiego i nie mają żadnej nadziei na przyszłość.

    W tej sprawie można powiedzieć, że jeżeliby Rzeczpospolita Polska zniosła poddaństwo, miałaby o wiele więcej środków ratunku we wszystkich przesileniach, które przechodzi. Straciliby na tym panowie, lecz państwo zyskałoby.

    Niewolnicy tworzący masę ludności chwytaliby za broń. Przy tym o wiele więcej byłoby współzawodnictwa i gorliwości wśród ludu wolnego, niż wśród niewolników. Wówczas bowiem każdy broni własnego ogniska domowego z narażeniem swego życia, natomiast poddaństwo gasi odwagę i upadla duszę…”

     


     

                       
              O pożytkach orania i zrywania ziemi                            Młyn wodny
                              Drzeworyt z XVII w.                                     Drzeworyt z XVI w. 




    Wraxall  - II poł. XVIII w.

    „… chłopi stanowią rzeczywiście część posiadłości ziemskiej, podobnie jak w Rosji i są sprzedawani czy przekazywani wraz z ziemią. Lecz temu poniżającemu poddaństwu towarzyszą pewne okoliczności, które równoważą. Lub przynajmniej łagodzą ich dolę. Każdy chłop, nawet najnędzniejszy, otrzymuje od swego pana dwa woły, dwa konie i chatę. W  wypadku pożaru budynek zostaje odbudowany, a jeżeli zwierzęta zdechną – właściciel zastępuje je nowymi. Pewna określona część czasu i pracy chłopów przeznaczona jest dla ich panów, a resztę mogą oni dowolnie obracać na swój własny zarobek i swe własne cele. Ilość dni pracy przeznaczona dla panów różna jest w poszczególnych prowincjach i majątkach. Jednakże nigdzie nie jest taka wielka, by nie pozostawało chłopom dostatecznie dużo czasu na uprawę własnych małych kawałków ziemi. W niektórych częściach Polski chłopi często stają się bogaci lub przynajmniej całkiem zamożni. Ich ubóstwo i nędza, jak mówią te osoby, nie jest więc nieuniknionym i nieuchronnym rezultatem ich położenia. Pochodzi ono w większym stopniu z charakterystycznej dla nich, wrodzonej gnuśności, pijaństwa, braku pilności i staranność…”

     


                       
                                      Żarna                                              Kobieta z wiadrami
                                 J.P. Norblin                                               J.P. Norblin 







        

    Carossi  - 1778 r.

     

    „… chaty zbudowane są przeważnie z niewielkiej ilości marnego i luźnie spojonego drewna, a wiele z nich tylko z plecionego chrustu pokrytego gliną, że stajnie i obory przeważnie zbudowane są podobnie i nawet nie pokryte gliną, wsie wyglądają z pewnej odległości, jak gdyby były murowane, gdyż wieśniak bieli swe budynki białawym iłem..

    ..niewolnik natomiast nienawidzi więzienia w którym go zamknięto, gdyż nic nie należy do niego poza tym co zje. Po cóż by więc miał dążyć do posiadania dóbr, których nie może zmieścić w swym żołądku?. A ponieważ zresztą wie, że jego pan, jeżeli żąda od niego usług, musi go także utrzymywać, więc jest pozbawiony trosk o swą zwierzęcą egzystencję w przyszłości; jeżeli nawet straci wszystko, co mu powierzono, to przecież nie jego. Krótko mówiąc; naśladuje swego wołu, który dba tylko o swe zwierzęce utrzymanie i nie ruszy się z miejsca, póki nie poczuje kolca pogranicza. By zaś zapomnieć o nędzy swego stanu, idzie, gdy myśl go nawiedzi, do Izraelity i topi wszystkie troski i zgryzoty w oszałamiającej wódce…”

     


     


         
                                 Karczma                                                              Chata
                              J.P. Norblin                                                        J.P. Norblin


            

              Fragment "Katechizmu poddanych..."                                     Jarmark
                                                                                              Drzeworyt K. Krzyżanowski


     

    Vautrin - XVIII w.

     

    „… najliczniejsza klasa nie posiada nic, prócz własnych rąk, których praca jest bezpłatna; owocem ich potu jest jedynie najprostsze pożywienie. Oto największa część narodu, która nic nie sprzedaje i nic nie kupuje; sprzedaje co najwyżej jakieś zwierzę na mięso, kupuje grube sukno, czapkę, parę łokci płótna i wódkę. Gdyby nawet chłop wysiłkiem i przemyślnością mógł uciułać coś ponadto, co stanowi jego utrzymanie, nie byłby w stanie tego użyć z powodu niemożności nabycia ziemi i z obawy, że owoce jego gospodarki będą zagarnięte przez ręce tyrana..

    Różnica w wyglądzie między szlachcicem i chłopem jest zadziwiająca, jeśli się zna jej przyczyny. Szlachcic jest biały, rumiany i zwykle wysokiego wzrostu, ma gładką skórę, oczy szeroko rozwarte i wypukłe, łagodny wyraz twarzy maskowany wąsem, szybkie ruchy, temperament kapryśny, myśl bystrą i jest ambitny do przesady. Chłop ma wygląd ponury, cerę ogorzałą – prawie czarną, twarz wychudzoną, wpadnięte oczy, nie patrzące na wprost, twarz przysłoniętą brodą; wzrostu jest raczej niskiego, porusza się powoli, nigdy się nie śpieszy, ogólna apatia czyni go niezdolnym zarówno do uniesień radości, jak i do poddawania się rozpaczy. Poza ciasnym kręgiem swych zajęć nie umie rozumować i wydaj się tępy. Bat, który go pogania, zarówno jako nagroda natrafia na obojętność. Srogi ból skłania go do krzyku i wydaje się jedynym środkiem zmuszenie go do posłuszeństwa, lecz nie budzi w nim instynktu naturalnego, właściwego nawet gadom, które wszelkimi siłami stawiają opór, jeśli się je depcze; chłop nawet nie myśli o ucieczce, aby uniknąć razów…

    … ubrania szyte są przeważnie z grubego, brunatnego materiału, … przeważnie łatane lub podarte, sukmana otwarta z przodu jak żupan szlachcica i przepasana pasem ze skóry lub wełny farbowanej krajowym czerwcem na czerwono. W lecie wystarcza im koszula przepasana na biodrach, nie wpuszczana w spodnie. Obuwie chłopa pańszczyźnianego zrobione jest z kory drzewnej, tak jak u chłopów rosyjskich. Czapka z sukna granatowego lub czerwonego, czasem ze skóry baraniej obróconej futrem do wewnątrz jak kożuch – jest to strój zbytkowy, raczej szlachecki niż chłopski. Zarówno szlachta, jak i chłopi mają podgolone głowy. Ubranie kobiety niewiele się różni od męskiego, tyle tylko że nie jest otwarte. Noszą jedynie nakrycia głowy, dlatego nazywają je przeważnie białogłowymi..

    …Obserwowałem przez parę dni cieśli, gdyż przypuszczałem, że są lepiej odżywiani ze względu na wyższy zarobek. Każdy z nich miał garnek gorącej wody z sokiem ze sfermentowanych buraków, w płynie tym maczali chleb za każdym kęsem. Ulubioną potrawą tych ludzi, podobnie jak Tatarów, jest kasza okraszona topionym tłuszczem, przy czy nie są wybredni na punkcie tłuszczu. Przekonałem się o tym naocznie w czasie pewnego przyjęcia w ogrodzie, kiedy przystąpiono do zapalenia lampionów, które z daleka wydawały woń zepsutego tłuszczu. Okazało się, że chłopi mający przygotować iluminację – zjedli tłuszcz.

    …Nie jedzą oni prawie mięsa ani jarzyn, prócz buraków i pasternaku, mają jednak przeważnie ogrody warzywne, w których sadzą wyłącznie mak, proso, pasternak, buraki i ogórki. Rolnicy, mający na swój użytek ogród warzywny i pole, mogliby mieć wyżywienie nie tylko dla siebie, ale również dla drobiu, świń i innych zwierząt, mogliby jeszcze łatwiej hodować kaczki i gęsi, które znajdują pożywienie na polu i w stawach, jednakże chciwość szlachty nie dopuściłaby do tego, aby z nich korzystali, a nadmiar pracy zezwala im zaledwie na uprawianie pola w celu zdobycia chleba dla siebie i rodziny. Jeżeli chowają jakieś zwierzęta, to jedynie celem uzyskania z ich sprzedaży pieniędzy, służących do kupna ubrania lub wódki.

    We wszystkich karczmach znajduje się rodzaj cynowej bani napełnionej tym płynem. Chłop czerpie z niej parę chwil szczęścia w zamian za swe bogactwo. Konsumpcja wódki, nazwana propinacją, stanowi główny dochód właściciela ziemskiego. Jest to ambrozja biedaków. W karnawale chłopi z okolicznych wsi zbierają się w karczmie: ognista bania, dwie lub trzy szklanki i chleb stanowią cały bankiet. Żyd, cymbalista lub skrzypek, przygrywa im do tańca, kręcą się w takt na ciasnej przestrzeni; przerwy w tańcu wypełnia picie wódki i ożywiona rozmowa, w której jednak bark wesołości, gdyż duch służalczości nie opuszcza ich nawet w tych szczęśliwych chwilach…. W taki też sposób dziedzic przyjmuje żniwiarzy na dożynkach; wszyscy uczestnicy żniw, to znaczy całe rodziny rolników, zbierają się wokół dworu, rozpala się ognisko, wytacza beczułkę wódki i rozdziela chleb, żydowska muzyka pobudza do tańca tych, których trunek do tego usposabia, lecz tańczą jak automaty bez słów, bez radości, prawie bez ruchów… W taki też sposób dziedzic przyjmuje żniwiarzy na dożynkach; wszyscy uczestnicy żniw, to znaczy całe rodziny rolników, zbierają się wokół dworu, rozpala się ognisko, wytacza beczułkę wódki i rozdziela chleb, żydowska muzyka pobudza do tańca tych, których trunek do tego usposabia, lecz tańczą jak automaty bez słów, bez radości, prawie bez ruchów…

    Nędza powoduje więcej chorób moralnych niż fizycznych. Choroby fizyczne szerzą się masowo wskutek braku wstrzemięźliwości i rozpusty, zrodzonych z bogactwa. Choroby moralne są następstwem nędzy i ciemnoty. Wydawałoby się, że takie wady, jak lenistwo i opilstwo, nie powinny się plenić wśród ubogich a jednak panują one powszechnie wśród chłopów polskich. Jeżeli interes nie stanowi bodźca do pracy, człowiek popada w nieróbstwo, chyba że siłą zmusza się go do pracy. Zbadajcie głębiej pobudki pracy, a przekonacie się, że człowiek jest pracowity tylko po to, aby zdobyć środki, które dają możność wypoczynku, jest to pragnienie ogólne. Chłop, nie mając żadnej korzyści z pracy, wykonywa ją jedynie pod przymusem … zażądajcie od chłopa czegokolwiek poza ścisłym zakresem jego obowiązków, będzie się usprawiedliwiać, że nie potrafi; zmuście go, zacznie się drapać w głowę, zabierze się do roboty tak niedbale i niezręcznie, że będziecie musieli uwolnić go od tego zadania. Nie jest on bardziej gorliwy w swej normalnej, pracy: lekko opiera się o pług, podnosząc cieniutka warstwę ziemi, słońce dokonywa za niego części pracy, zanim zaorze zagony. Powstrzymuje go najdrobniejsza przeszkoda, nie jest w stanie pokonać żadnego oporu, za nic nie przyspieszy kroku, nigdy nie widzi się go biegnącego w okolicznościach wymagających ruchliwości, głos zastępuje wysiłkiem. Gdy narzędzie się zepsuje, nie opóźni ostatecznego zniszczenia przez najmniejszą naprawę… Chłop nie ma powodów do chciwości, nie może zostać złodziejem, gdyż nie byłby w stanie ukryć łupu lub uciec dla uniknięcia pościgu. Niejednokrotnie miałby sposobność do kradzieży, mógłby zabrać wszystkie rzeczy swego pana, gdyż dom stoi otworem w dzień i w nocy, a on sam jest jego stróżem, lecz wszyscy w domu śpią spokojnie, ponieważ on czuwa… Przyzwyczajenie do biedy wyrabia w chłopie twardość i odporność na cierpienia. Widząc innego w nieszczęściu, nie będzie starał się mu pomóc. Chłopi nigdy nie pomagają sobie wzajemnie i nie znają litości nawet wobec bliskich. Wyganiają swe dzieci do lasu albo je kaleczą, aby uczynić z nich żebraków: kiedy przedwcześnie postarzały ojciec staje się niezdolny do pracy, dzieci wieszają mu worek na szyi i posyłają na żebry, precz z oczu despoty, który zniszczył jego siły i nie uważa go nawet za godnego użyźnienia pola zroszonego jego potem…

    Właściciel nie mówi: mam sto morgów ziemi – lecz mam dwadzieścia, sto lub tysiąc chłopów. Ziemia bez poddanych nie ma bowiem wartości. Dobra są wytworem pracy ludzi, dlatego też są oni traktowani nie lepiej niż zwierzęta pociągowe i dzielą ich los. Pan oszczędza o wiele bardziej swoje konie i psy niż ludzi, chociaż ma więcej interesu w zachowaniu poddanego niż konia, gdyż to właśnie poddany przynosi mu więcej dochodu. Uświadamiając sobie ten interes panowie nie odbierają swoim chłopom ziemi przeznaczonej na ich wyżywienie, ani pary wołów koniecznych do pracy w polu i pozostawiają mu pewne dni w tygodniu na roboty w ich własnym gospodarstwie w celu zdobycia wyżywienia. Jednakże namiętność, pijaństwo i nadużycia władzy narażają niejednokrotnie chłopów na dotkliwą biedę i złe, a czasem okrutne traktowanie. Podczas gdy większość wymaga tylko zwyczajowych usług bywają takie wypadki, że wśród rozpustnej zabawy zaprzęga się chłopów do sań, aby wozili gości na przestrzeni paru mil. Inni zabawiają się strzelaniem do nich, jak do zwierzyny na polowaniu. Pani każe wychłostać publicznie dziewczęta, które podejrzewa o zażyłe stosunki ze swym mężem, albo też dręczy je z powodu innej chimery. Zbyt długo trzeba wyliczać wszystkie rodzaje nienormalnego traktowania, na które chłopa naraża jego sytuacja; sama myśl, że jest się zdanym na kaprysy despoty, może unieszczęśliwiać.

    Wielka liczba panów żąda jedynie tego, co każe zwyczaj, lecz i wtedy chłop nie ma warunków do szczęśliwego życia. Z reguły chłop winien pracować trzy do czterech pierwszych dni w tygodniu dla Pana, lecz żaden przepis prawa nie zabrania panu żądać więcej. Poddani mogą oponować przeciwko naruszeniu zwyczaju, lecz zawsze są pokonani siłą. Oprócz pracy w polu w dni na to przeznaczone, świadczą oni w pozostałe dni różne usługi osobiste. Zmusza się ich kolejno do pełnienia po dwadzieścia cztery godziny służby w domu pana lub jego zarządcy, do palenia w piecach, wykonywania najniższych czynności w kuchni i pokoju, rąbania drzewa, pilnowania domu i utrzymywania ognia przez całą noc. Piece mają wąski i długi otwór, przez który przechodzi dym. Palacz musi czołgając się wejść do tego otworu aby rozpalić ogień.  Kiedy nie może znieść zimna, kładzie się w piecu; niejednokrotnie znajdowano tam ludzi zwęglonych. W czasie służby wszyscy wydają im rozkazy, ostatni z lokai może nimi komenderować; często mści się on na tych nędzarzach za przykrości, jakich doznaje od służących wyżej od niego postawionych…

    Jeżeli pan ma jakąś przesyłkę do załatwienia, chłop służy za posłańca, zanosi ją pieszo w dzień czy w nocy, w mróz, na odległość choćby stu mil. Chłop jest drwalem, stolarzem i kowalem, ścina drzewa na budulec i na opał (…) Polak nie robi zapasów, a niekiedy potrzeba drzewa staje się tak pilna, że wszystkie siekiery są w robocie. Siekiera mimo swej trwałości jest bardziej czuła na mróz, niż istota ludzka nią pracująca, wydaje ona dźwięk, po którym chłop poznaje, że nadchodzi fala mrozu. Jeśli mróz jest bardzo silny, żelazko pęka i drwal pada w rozpacz. Strata żony lub dziecka nie sprawiają mu tyle bólu..

    Widzieliśmy chłopów oderwanych od rodzin i pracy w polu w ciągu kilku najlepszych miesięcy letnich, dlatego że posłano ich, aby przewieźli produkty rolne do Prus. Na drogę wydzielono im skąpe racje żywności, gdyż szlachcic chciał jak najwięcej sprzedać w Gdańsku. Nie tylko ojciec rodziny ma obowiązek pracować za darmo, kobiety i dzieci są również używane do różnych usług. Kobieta przędzie dla pani, dzieci pomagają przy zbiorach, młócą zboże i spełniają inne prace w miarę swych sił. Nigdy bym nie skończył, gdybym chciał wyliczać wszystkie poszczególne prace, do których obowiązany jest chłop polski…

    Pomimo, że chłop wszelkimi siłami przysparza swą pracą bogactwa swemu panu, nie jest wolny od obowiązku daniny w pieniądzach i produktach. Musi on stosownie do powierzchni zajmowanej przez swoje gospodarstwo oddawać pewną ilość drobiu, jeżeli ma sad, nie wolno mu dotykać najlepszych wybranych drzew. Należności w pieniądzach są jako takie niewielkie, lecz olbrzymie w stosunku do nędzy chłopskiej.

    Państwo pobiera tylko niewielkie podymne od chłopów, lecz jego środki wystarczają na zaspokojenie chciwości poborcy z ramienia właściciela majątku. Całą administrację ma w swych rękach ekonom, który nie ma żadnego interesu w oszczędzaniu poddanych. Chciwość zabija u niego litość, chłop, który nigdy nie wie, czego poborca zażąda od niego, przynosi mu całe swoje mienie i zawsze cierpi nędzę.

    Za zaniedbania w pracy lub w płaceniu daniny czy innych usługach wymierza się karę natychmiast. Zwykł karą stosowaną bez względu na płeć i wiek, są rózgi lub kańczug; istnieją kary jeszcze surowsze, zależne od przestępstwa i samowoli pana. Widziałem, jak przykładano żelazo rozgrzane do czerwoności do pleców nieposłusznego.

    Nieposłuszeństwo karane jest surowiej niż zbrodnia, która nie dotyczy bezpośrednio władcy. Poddani nie podlegają żadnemu sądowi, chyba że wyda ich właściciel, czego skrzętnie unika, nie chcąc płacić kosztów postępowania…

    W Polsce nie zachęca się chłopów pańszczyźnianych do zawierania małżeństw, ani się im nie ułatwi ich: chłopi mogą zawierać małżeństwa wyłącznie za zezwoleniem pana, który odmawia według swego kaprysu i z reguły nie wyraża zgody, jeżeli małżonek nie jest jego poddanym. To utrudnianie legalnych małżeństw nie doprowadza jednak wcale do związków niedozwolonych. Wydawałoby się, że w sprawie bastardów (dzieci z nieprawego łoża – przyp. mój) powinno nastąpić zobojętnienie tam, gdzie chłop jest niczym i nie pozostawia po sobie spadku, tam gdzie jego stan sprowadza się go do rzędu zwierząt domowych; jednakże nigdzie swobodne życie dziewcząt nie jest tak surowo potępiane. Kara, która na nie spada i hańba, która je okrywa, jeśli zwiąże się z mężczyzną bez błogosławieństwa kościoła, odstrasza je od macierzyństwa lub czyni z nich wyrodne matki. Obawa przed księdzem albo wymierzaną publicznie chłostą doprowadza je do bardziej hańbiących wykroczeń niż utrata dziewictwa i zmusza do spędzania płodu lub porzucenia dziecka…

    Chłop pańszczyźniany, nie należący do siebie samego, nie może liczyć ani na swoją pilność, ani na chwilę wytchnienia; nawet gdy śpi, jego pan czuwa i może go w każdej chwili wyrwać z orzeźwiającego snu. Czyż człowiek może przywiązywać wagę do życia, jeżeli nie jest pewny, że zostanie na swoim miejscu, jeżeli jest ustawicznie przenoszony niezależnie od swoich zamiarów, jeżeli zabiera mu się zapasy przeznaczone na zaspokojenie jego potrzeb; drób, który wykarmił, ziarno i jarzyny, które wyhodował w pocie czoła. Człowiek w tym położeniu nie dba ani o siebie, ani o przyszłe pokolenia. Przez lenistwo zaniedbuje glebę i przyczynia się do nieurodzajności ziemi…

    Szlachcic w Polsce nie porównuje swej kasty z innymi – on jest narodem. Dlatego nie oblewa się rumieńcem wstydu, jeśli nie dotrzyma słowa, zawiedzie zaufanie, naruszy swe zobowiązania, odmówi zapłaty wierzycielowi lub służbie, ukradnie czy zabije; podobne czyny nie mogą go zdegradować, popełnia je tym bezczelniej, że pewny jest bezkarności. Dlatego największych zbrodni dopuszczają się najwięksi magnaci. Jeden zabawia się strzelając do chłopów jak do wróbli, inny grabi przejezdnych lub kradnie i usiłuje otruć męża i pannę służącą, zaś pewien starosta oświadcza na łożu śmierci, że z wyjątkiem ojcobójstwa winien jest wszystkich zbrodni. Pewien biskup niegodny święceń kapłańskich, wyświęca na księdza złodzieja, który od trzydziestu lat kradnie, aby go uchronić od kary i otrzymać część majątku uzyskanego w drodze występku. Wszyscy Ci nikczemnicy korzystają z bezkarności… ”

     


                       
                               Rzemieślnicy                                                  Transport towarów
                            Drzeworyt z XVI w.                                               Drzeworyt z XVI w. 



    Jakobin Mehee - XVIII w.

     

    „…  Klasa ta (chłopi -przyp. mój) wydaje się na wieki skazana na pracę i cierpienia. Masakrowani, dręczeni, deptani za najmniejsze przewinienia, patrzą na to jak ich żony i dzieci za drobne przewinienia wydawane są w ręce nikczemnych katów, którzy je torturują na ich oczach. Żadna  z tych radości, które gdzie indziej osładzają gorycz istnienia, nie zawita do ich chat. Życie ich jest wiecznym konaniem...”


     


    Uprawa ziemi
    Miedzioryt z XVIII w. 





           
                       Układanie stogu siana                                                Żniwiarka w XIX w.
                           Rys. A. Kedzierski                                                       






      05 kwiecień 2005 r.


     
    @
    Layout i system zarządzania treścią wykonane przez: Lemon IT © 2005