<h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne</h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne<br><p><font size="7"><b>Stankiewicz</b> Genealogia</font>
Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne

Przyjaciele - ich okiem i piórem "3"

  • Wspomnienia o Łukaszu Szczepańskim
  • Trochę historii, trochę legendy
  • Stanisław Drzewiecki ostatni komendant obwodu AK w Lipnie
  • Krótki rys historyczny powstania i działalności Uniwersytetu Powszechnego
  • Zjazd rodziny Serba
  • Garść wspomnień

  • ZJAZD RODZINNY SERBA



    Informacje, iż Serbołużyczanin Stanislaw Tillich został premierem Saksonii lub doniesienia prasowe o protestach w Niemczech przeciwko zmniejszeniu dotacji na działalność kulturalną Serbołużyczan, do niedawna nie wzbudziłyby mojego zainteresowania. Konkretnie do 24 maja tego roku, kiedy to wzięłam udział w Zjeździe Rodu Serbów. Pierwszy zjazd odbył się w Zbrudzewie koło Śremu. W rodzinnym spotkaniu wzięło udział 230 osób przede wszystkim z Wielkopolski, ale także z innych stron Polski, a nawet z zagranicy. Najstarszym uczestnikiem był mój stryj Henryk, który pomimo 83 lat przyleciał z Chicago, gdzie mieszka od 52 lat. To właśnie jego poproszono o rozpoczęcie spotkania i pierwszy toast. 
    Od kilku lat Julian Serba zbierał informacje o Rodzie i tworzył drzewo genealogiczne, które zaprezentował podczas rodzinnego spotkania. Już na początku zostaliśmy zaskoczeni pytaniem, z jakiej jesteśmy linii. Wkrótce wyjaśniło się, że pochodzimy od Tomasza, mojego pradziadka. Organizatorzy dla potomków każdej linii przewidzieli inny kolor identyfikatora. Nie wiem, czy mój mąż był zadowolony ze statusu, który nadawał identyfikator, bowiem poza imieniem i nazwiskiem znalazło się tam słowo „powinowaty”, mąż Anny, córki Jerzego.
    To starannie przygotowane spotkanie rozpoczęło się Mszą św. polową, którą odprawili dwaj księża – również członkowie Rodu. W wygłoszonym piękną polszczyzną kazaniu ks. dr Antoni Klupczyński (kapelan środowisk twórczych Poznania) przedstawił korzenie obecnych na spotkaniu. Serbowie pochodzą z Łużyc, gdzie zamieszkiwały plemiona słowiańskie. Pierwsza pisemna wzmianka o nich pochodzi z roku 631 z Kroniki Fredegara. To słowiańskie plemię w X i XI wieku utraciło niepodległość w wyniku podboju przez oddziały frankońsko-germańskie. Marko Kowar, znawca dziejów Serbołużyczan, pisze: „Ich przetrwanie jest tym bardziej zadziwiające, że nie chroniła ich żadna władza państwowa”. W latach 1293-1327 zakazano używania języka słowiańskiego w sądach w Bernbergu, Altenbergu, Zwickau i Lipsku, choć Serbowie stanowili większość ludności. Wojna trzydziestoletnia (1618-1648) spowodowała śmierć połowy mieszkających na Łużycach Słowian. Serbołużyczanie przetrwali pomimo niesprzyjającej im polityki germanizacyjnej. 
    Ksiądz Klupczyński przywołał słowa łużyckiego poety Jurija Brezana: „Serbołużyczanie to naród topniejący jak bryłka lodu”. Tak dzieje się do dnia dzisiejszego. Przetrwali dzięki kulturze, łączyło ich też przywiązanie do wiary katolickiej. Oficjalne dane podają, iż żyje ich na terenie Niemiec około 60 tysięcy. Największe skupiska Serbołużyczan to Cottbus, Budziszyn. Zawsze też łączyła ich więź z narodem polskim. Po wojnie na terenie Wielkopolski działał Związek Przyjaciół Łużyc PROŁUŻ, a wśród inicjatorów był Stefan Stuligrosz, aktywnym działaczem profesor Uniwersytetu Adama Mickiewicza Józef Kostrzewski, wiceprezesem Janusz Ziółkiewski (późniejszy rektor tegoż uniwersytetu). 
    Pamięć Rodu Serbów splata się z dziejami narodu polskiego. August II przybył do Polski z Drezna z własną armią, a wśród żołnierzy byli Serbowie Łużyccy. Nad Jeziorem Bnińskim w Prusinowie osiadł przodek Rodu Serbów. Żyjący na przełomie XVIII/XIX wieku Franciszka i Szymon Serbowie mieli przynajmniej 2 synów Antoniego (1813-1900) i Szymona (1830-1905). Bracia ci mieli łącznie przynajmniej dziesięcioro dzieci. Potomek Jan Serba (syn Szymona) z Prusinowa walczył pod dowództwem hrabiego Tytusa Działyńskiego podczas Wiosny Ludów. Józef, Aleksander i Wawrzyn z linii Walentego Serby walczyli w powstaniu wielkopolskim. Z tej samej linii Antoni był żołnierzem gen. Hallera. Leon z linii Tomasza także był powstańcem wielkopolskim, podobnie jak Stanisław syn Kacpra. Następny Stanisław syn Józefa karierę rozpoczął w wieku 16 lat jako pruski kadet, porzucił szkołę podoficerską i przyłączył się do powstańców. Walczył dzielnie i został odznaczony Krzyżem Walecznych. Brał też udział w wojnie polsko-rosyjskiej. W I wojnie światowej pod Verdun walczył mój dziadek – Stefan.
    Więcej informacji o Rodzie przedstawił Julian Serba, inicjator spotkania i twórca drzewa genealogicznego (zamieścił i udokumentował w nim ponad 700 potomków Franciszki i Szymona Serbów. Nazwisko SERBA według prof. Kazimierza Rymuta, odnotowano już w 1265 roku i pochodzi od słowa Serbo – Łużyce. Jeden z synów Antoniego – Tomasz (mój pradziadek) po powrocie z Ameryki kupił 160 mórg ziemi i dom w Dziećmierowie, zwany do dziś „Serbówką”. Zakupił też lokomobilę do uprawy ziemi. Jak głoszą rodzinne przekazy nie był w stanie spłacić tej inwestycji i w 1907 roku odsprzedał ziemię hrabiemu Zamojskiemu, a następnie osiedlił się wraz z rodziną w Poznaniu. Tam postanowił kupić od Żyda restaurację. W dniu transakcji wydawało się, że lokal doskonale prosperuje, jednak po zakupie świecił pustkami. Okazało się, że poprzedni właściciel w dniu zakupu podawał za darmo wódkę. Pradziadek Tomasz miał liczną rodzinę: wraz z żoną Katarzyną wychowali piętnaścioro dzieci, w tym dziadka Stefana. 
    Wielu członków rodziny związanych było z kolejnictwem. Barwną postacią był wuj Walenty, który w czasie I wojny światowej latał na sterowcu Zeppelin w obsłudze technicznej, a później przez wiele lat pracował w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego w Poznaniu. Tradycje kolejarskie kontynuuje m.in. kuzyn Leszek z Kluczborka. 
    Różnie toczyły się losy członków rodziny Serbów. Mój brat – Tadeusz w latach 80-tych wyjechał z żoną i trojką dzieci do Norymbergii na tzw. pochodzenie. Po dwóch latach zmarł, a żona otrzymała zawiadomienie, iż w ciągu 3 miesięcy ma opuścić Niemcy. Po konsultacjach z dziećmi wyszła za mąż za Niemca, który adoptował moich bratanków. Obecnie noszą oni nazwisko Venzke.
    Julian to niestrudzony tropiciel ścieżek życia członków Rodu, dzięki jego zaangażowaniu i szlachetnej pasji, którą potrafił zarazić także i nas, starannie przygotowana uroczystość była piękna i wzruszająca. 
    Na koniec wybrane słowa z gwary wielkopolskiej: bamber – bogaty gospodarz, chichrać się - śmiać się, ćpnąć coś - rzucić coś, glapa - wrona, leberka - wątrobianka, majtać girami - machać nogami, nygus – leń, ryczka - drewniany stołek, szczun – chłopak, tytka - papierowa torebka, wymborek - wiadro, szneka - drożdżówka, glanc – połysk, wiara, wiaruchna – znajomi ludzie. No i jeszcze potrawa regionalna – pyry z gzikiem. 
    Na zdjęciach archiwalnych: „Serbówka”, pradziadek Tomasz z żoną Katarzyną w otoczeniu dzieci (u góry z lewej strony dziadek Stefan), dziadek Stefan z mężem kuzynki - Woltyńskim, na wilku siedzą: brat Henryk, autorka tekstu, Hania Woltyńska, siostra Maria, Jasiu Woltyńska, w dwadzieścia lat później synowie autorki Tomasz i Paweł.

    opracowała Anna Wołoncewicz (Serba)

              

        

     


    16 styczeń 2016 r

    @
    Layout i system zarządzania treścią wykonane przez: Lemon IT © 2005