POLSKI  

    ENGLISH
 * Strona początkowa
 
 * Lwowska gwara
 * Lwowskie melodie
 * Lwowska Fala
 * UPA - Polemika
 * Kresy w ciemności
 * Koś. Św. M. Magd.
 * W. Poliszczuk
 * Co z tą Polską ?
 * Szkoła im. MM - Lwów
 * Kresy dzisiaj - galeria
 * Obrona Lwowa 1918
 * Pamiętamy ...
 * Białoruś- Dni swobody
 * Krwawa Wigilia
 * Fala nienawiści
 * Zjazd Kresowian
 * Kwestia żydowska
 * Jak było ze zdjęciem
 * Umorzenie ???
 * Teki edukacyjne
 * Zabić po raz drugi
 * Kresowa Księga ...
 * Nauczyciele - Lwów
 * Księża z Wołynia ...
 * Stowarz. "Podkamień"
 * Na kolanach ...
 * Czcić bohaterów ...
 * Przedmowa do ...
 * Kresowa księga ...
 
 * Czytelnicy piszą ...
 * Poszukuję rodziny
 
 
 * Aktualności
 * Informacje
 * Polemiki
 * Polecamy
 
 * Ważne Adresy
 * Kontakt
 * Linki
 * Netreba
 * Wywiad S. Srokowski
 * Krwawe zapusty
 * Lwów, Ural, Komi
 * Sąsiedzi z Marcelówki
 * Pierwsze wspomnienia
 * W Mogilnie
 * Pamiętnik Bronisławy
 * Młyny w Horochowie
 * Stasia Stefaniak
 * Józefa Nowak
 * Śpię w ubraniu
 * Na Podolu
 * Huta Stara
 * Msza w Łodzi
 * Bołdury i Leszniów
 
 
 * woj. tarnopolskie A - J
 * woj. tarnopolskie K - P
 * woj. tarnopolskie R - Ż
 * woj. tarnopolskie dod.
 * woj. tarnop. dod. nr. 2
 * woj. tarnop. dod. nr. 3
 
 * woj. lwowskie A - J
 * woj. lwowskie K - P
 * woj. lwowskie R - Ż
 
 * woj. stanisław. A - J
 * woj. stanisław. K - P
 * woj. stanisław. R - Ż
 
 * woj. wołyńskie
 
 * Polegli w walce z UPA
 
 * Wykaz zm. zesłańców
 * Kołdyczewo (Litwa)
 * pow. nowogródzki
 * Baranowicze
 
 * Zgłoszenia Czytel.
 
 * dzieci - naz. A - B
 * dzieci - naz. C - D
 * dzieci - naz. E - G
 * dzieci - naz. H - J
 * dzieci - naz. K
 * dzieci - naz. L - Ł
 * dzieci - naz. M - O
 * dzieci - naz. P - R
 * dzieci - naz. S - Ś
 * dzieci - naz. T - W
 * dzieci - naz. Z - Ż
 
 * woj. tarnopolskie
 
 * woj. wołyńskie A - J
 * woj. wołyńskie K - M
 * woj. wołyńskie N - R
 * woj. wołyńskie S - Ż
 
 * Galicja wschodnia
 
 * woj. lwowskie
 ** pow. Bóbrka
 ** pow. Brzozów
 ** pow. Dobromil
 ** pow. Drohobycz
 ** pow. Gródek Jag.
 ** pow. Jarosław
 ** pow. Jaworów
 ** pow. Lesko
 ** pow. Lubaczów
 ** pow. Lwów
 ** pow. Mościska
 ** pow. Przemyśl
 ** pow. Rawa Ruska
 ** pow. Rudki
 ** pow. Sambor
 ** pow. Sanok
 ** pow. Sokal
 ** pow. Żółkiew
 
 * woj. stanisławowskie
 ** pow. Dolina
 ** pow. Horodeńka
 ** pow. Kałusz
 ** pow. Kołomyja
 ** pow. Kosów Huculski
 ** pow. Nadworna
 ** pow. Rohatyń
 ** pow. Śniatyń
 ** pow. Stanisławów
 ** pow. Stryj
 ** pow. Tłumacz
 ** pow. Turka
 ** pow. Żydaczów
 
 * woj. tarnopolskie
 ** pow. Borszów
 ** pow. Brody
 ** pow. Brzeżany
 ** pow. Buczacz
 ** pow. Czortków
 ** pow. Kamionka S.
 ** pow. Kopiczyńce
 ** pow. Podhajce
 ** pow. Przemyśl
 ** pow. Radziechów
 ** pow. Skałat
 ** pow. Tarnopol
 ** pow. Trembowla
 ** pow. Zaleszczyki
 ** pow. Zbaraż
 ** pow. Złoczów
 
 * woj. wołyńskie
 
 
 
 * Historia Kresów
 * Widoki Polski N. Orda
 * Drohobycz 1919-29
 * Kaźń Prof. lwowskich
 * Cm. Obrońców Lwowa
 * Cm.Obr.Lwowa-galeria
 * Cm. Łyczakowski
 * Cm. Łyczak.-galeria
 * Kamien. Pod. -galeria
 * XIII Zjazd Kresowian
 
 * Genealogia
 * Więźniowie Pawiaka
 * Więźniowie Dachau
 * Ravensbruck
 * Virtuti Militari
 
 
 * Katalog stron
 * Top Lista
 * Top List

TOP RODZINA Katalog i ranking

KRESY

 
 

 

 


 2 stycznia 1944r na Bołdurach

Kazimierz Tymczyszyn

 

 

 

                 W tym swoim liście chcę opisać co widziałem i przeżyłem w czasie II Wojny Światowej od Ukraińskich Nacjonalistów.

 

Zwracam się w ten sposób:

 

               Drodzy Państwo,  bo nie wiem komu ten list popadnie w ręce i jak będzie wykorzystany. A może trafi do kosza, bo mam takie wątpliwości i zastrzeżenia do (obecnych) Najwyższych Władz Polskich, dlatego że w Sejmie i Senacie popierają, żeby potępić Akcję Wisła itd.

 

              Okazyjnie dostałem Czasopismo Historyczno Publikacyjne „Na Rubieży”(12)1995 Wrocław. W tym piśmie pisze, że są poszukiwani świadkowie zbrodni na Kresach Wschodnich. To dotyczy Wołynia i Galicji, a tak dokładniej woj. Lwowskie, Tarnopolskie i wszystkie miasta i wioski na terenie Kresów Wschodniej Polski.

 

             Drodzy Państwo, żeby nie być gołosłownym (anonimowym) świadkiem przedstawiam się kto ja jestem; nazywam się Tymczyszyn Kazimierz ur. dnia 5/10/1923r w Bołdurach

 

Gmina Leszniów pow. Brody woj. Tarnopol. Na potwierdzenie do tego pisma dołączam dwa Świadectwa (ksero) z 3-go i 4-go roku mojej nauki w szkole w Bołdurach. To już powinno być chyba wiarygodne.

 

             Moi drodzy jak wszyscy wiemy, że na Kresach Wschodnich była ludność mieszana. Żyli tam od lat takzwani Rusini, Polacy, Żydzi, Czesi i Niemcy. Jak wiem z opowiadania starszych ludzi do I-szej Wojny Światowej nikt tam nie słyszał o Ukraińcach. Aż pod koniec I-szej Wojny  Światowej zaczęli się rodzić Ukraińcy Nacjonaliści w Galicji a przeważnie we Lwowie. Zaczęli siebie nazywać Ukraińcami. Tak się zaczął zalążek Nacjonalizmu Ukraińskiego przeważnie we Lwowie.

 

Sama ludność Polacy, Rusini  i reszta narodowości do II Wojny Świat. żyli bardzo w zgodzie, razem się żenili, jedni drugim pomagali, tak że nie było żadnej różnicy ani nienawiści w codziennym życiu społecznym w miastach i wsiach.

 

           Ale przed 1939r kiedy już się zrodził ten Nacjonalizm Ukraiński we Lwowie zaraz zaczął przenosić się do innych miast, miasteczek i na wieś, zaczęli siebie nazywać Ukraińcami i uprawiać politykę. Ale przed 1939r ich tam nazywano „politykańci” i będę używał tu tę nazwę „politykańci ukraińscy”. Więc ci „politykańci  ukraińscy” jak przybrali na sile w organizowaniu się we Lwowie i innych miastach od razu zaczęli swoją politykę przenosić na wieś i na każdej wiosce znaleźli się tacy zapalczywi politykańci, na każdej wsi było ich 2-ch ,4-ch i więcej. Oni zaczęli organizować w swoich świetlicach (tzw. czytelniach) ukrywane zebrania polityczne przeciw Polakom i Polsce. Zaczęli bałamucić tym Rusinom w głowie, że oni są Ukraińcy, że musi być Samostija Ukraina. Tak, że zaczęli mieć i siać nienawiść do Polaków i Polski.

 

          Tak pomału się rodził ten Nacjonalizm (ukraiński). I w naszej wsi Bołdury było takich dwóch głównych ukaińskich politykantów; 1-szy; Iśkiw Fidiko, a 2-gi; Sawkiw Prokip. A Polska na to wszystko patrzyła i sobie lekceważyła, (Rząd Poski).

 

          I stało się, nadszedł 1939r wybuchła wojna, Niemcy Hitlerowskie atakują Polskę z Zachodu a Sowieci ze wschodu wykańczają Polskę. A Ukraińscy Politykańci górą, wykorzystują swoje możliwości. Po wkroczeniu Czerwonej Armii, każdy Ukrainiec mężczyzna w pełni siły, nałożył na rękę czerwoną opaskę, otrzymali polskie karabiny i już są Milicją na usługi Sowietom.

 

         Zaczęli mówić „ nech bude hirszyj, ały hynszyj, aby ne Polsza”. Polska w rozsypce bitwy przegrywa. Żołnierze wracają do domu, a „ukraińscy politykanci” po drogach zaczęli rozbrajać Polskich Żołnierzy. Zabierali broń i zdzierali mundury i to wszystko już chowali i dużo zabijali Polskich Żołnierzy, a ciała zaciągali na polach w kartofle, w te kąty żeby nie było widać tych ciał. Po ogłoszeniu, że już jest Sowiecka Władza, Polski  już nie ma, Politykańci Ukraińscy od razu zaczęli przygotowywać listy Polaków dla Sowietów, kto co robił i kim był.

 

       Spisy podano Sowietom wszystkich Polskich osadników, Sołtysów, Leśników, Nauczycieli i wszystką Polską Inteligencję. A Sowieccy Impreligenci co raz przyjeżdżali na wieś i robili „mityngi” i wszystkie spisy mieli gotowe, kogo mają zamknąć lub wywieżć na Sybir, to robili z Polakami co chcieli.

 

      W 1940r na 1-go Maja w naszej wsi, w Bołdurach zorganizowano wielki Wiec Polityczny, byli przedstawiciele Sowieccy, przyjechali z Brodów, którzy zabierali głos, a miejscowy zaawansowany Politykant -Iśkiw Fidiko wygłosił wielkie przemówienie, bardzo podkreślił w swoim przemówieniu jakie im robiła Polska krzywdy. Zmyślał Bóg wie co i przemawiał, że Polacy w 1939r brali i wieszali po 10 ludzi kolczastym drutem i wrzucali do rzeki Bug.

 

     Tak, że my wszyscy Polacy słysząc to oszczerstwo po cichu zapłakali. Jak  tak można kłamać i oczerniać tą niewinną Polskę.

 

     A Władza Sowiecka według tych wskazań i spisanych list przez Ukraińców zaczęła Polską Inteligencję, ludzi uczonych aresztować i wywozić na Sybir. A masową wywózkę Polaków na Sybir rozpoczęto w Lutym 1940r.

 

    W taki sposób od 1939r. Ukraińscy politycy (Nacjonaliści) zaczęli niszczyć Polaków na Kresach Wschodniej Polski.

 

    Następnie wybuchła wojna Niemiecko-Sowiecka, na te tereny wkroczyły Niemcy. I znowu Ukraińcy mieli pole do popisu niszcząc Żydów i Polaków.

 

     I dalej się zaczęło, Lwowscy politycy najpierw zorganizowali na Wołyniu bandy mordercze Bulbowców, Banderowców itd. i zaczęto masowo na Wołyniu mordować Polaków w bestialski sposób. Wszystkie zagrody Polaków palono, ludność zabijano, a nawet żywcem wrzucano do ognia, do studni, dzieci nadziewano na kołki, podrzynano gardła, odcinano języki, kobietom odcinano piersi, tak że w różny bestialski sposób wyniszczano Polską Ludność.

 

    Pytanie dla mnie skąd ja to wiem, że tak o tym piszę? Jakiejś części ludziom z Wołynia z kierunku Łudzka, Beresteczka i tam dalej, udało się uciec przez granicę Wołyńsko-Galicyjską przez Leszniów do Brodów, a z Brodów wyjeżdżali do Centralnej Polski lub do Niemiec. My Polacy z tymi ludżmi często spotykali się i rozmawiali. Ci ludzie uciekinierzy to wszystko nam opowiadali i mówili do nas, że wy Polacy czym prędzej wyjeżdżajcie bo i u was będzie to samo co się dzieje na Wołyniu.

 

Ale to nie było takie łatwe wszystko opuścić i gdzieś iść w nieznane.

 

    Wreszcie kończy się 1943r. Nastąpił 1944 rok 1-go Stycznia sobota. Niedziela 2-go Stycznia  w 1944r silnie zorganizowana banda Banderowców napada na naszą wieś Bołdury.

 

Ponieważ na Bołdurach zamieszkiwała większość rodzin polskich i było więcej Polaków, zorganizowano sposób napaści 2-go Stycznia 1944r. Niedziela wieczorem, Banderowcy okrążyli na zewnątrz całą wieś, żeby nikt nie mógł ze wsi uciec. Wszystkie Zagrody Polskie zostały momentalnie dodatkowo obstawione banderowcami po zęby uzbrojonymi.

 

   Wieś Bołdury była bardzo duża i rozległa, składała się z przysiółków;

 

1/ Centrum wsi nazywała się Froj.   2/ Wpust, 3/ pod Górą, 4/ Zrąb 5/ Kątek

 

6/ Zapotok (mój przysiółek)

 

   Wieś Bołdury razem liczyła około 180 numerów, a mieszkańców około

 

1000 ( tysiąc) osób, większość Polaków.

 

    Ja mieszkałem z Rodzicami Zapotokiem, nasz Dom był pierwszy na skraju przysiółka.

 

Obok Zapotoku są lasy i wielki obszar łąk co się nazywa Czarny Las. W czasie rozpoczętej akcji napadu na tych łąkach Czarnego Lasu stało kilka kompanii uzbrojonych Banderowców w pogotowiu i tam się ćwiczyły. Do wewnątrz Zapotoku i całej wsi błyskawicznie weszły drużyny morderców, które dokonywały morderstw Polaków. Każda grupa mordercza liczyła  8-10 osób i przewodnika z naszej wsi, żeby pokazywał zagrody polskie i kto jest Polakiem.

 

   W tym dniu 2/01/1944r z rana mój Ojciec z Córką Bronisławą 12 lat, pojechał do Brodów do znajomych. Zawiózł trochę tym znajomym żywności i córkę Bronisławę zostawił tam w Brodach. Wrócił pod wieczór do domu, konie ja wyprzągłem, zafurtował, wóz zatoczył do wozowni i poszliśmy do mieszkania. Zdążyliśmy zjeść kolację, w mieszkaniu było zapalone światło, okna zasłonięte.

 

   Naraz usłyszeliśmy jakby strzał, ja skoczyłem do okna uchyliłem zasłonę, zobaczyć co się dzieje na dworze i zobaczyłem jak jest obstawiona banderowcami nasza zagroda i sąsiadów. Jeden od drugiego około 20m. Jak oni zobaczyli, że ktoś zagląda przez okno prędko przysiedli do ziemi.

 

Na całej wsi już była strzelanina jak na froncie. Nas było troje w mieszkaniu.

 

Tato, Mama i ja Syn. Jak ja to wszystko zobaczyłem i usłyszałem zdążyłem krzyknąć do Rodziców: szybko uciekać! Ja byłem w butach i swetrze, chwyciłem za swój płaszcz z szyneli i czapkę, wybiegłem na próg domu.

 

   Na dworze straszna strzelanina, rzuciłem oczyma czy ktoś nie idzie do domu. Skierowałem się przez wrota w ogród w kierunku parę metrów do płotu pasieki, w tym momencie już usłyszałem głosy banderowców na progu domu do Ojca; „ne wtikaty i ne zamykaty”. Tato w tym czasie drzwi przymknął, a sam skrył się za drzwiami w korytarzu przy workach ze zbożem, które tam stały. Banderowcy drzwi odbili, weszli do korytarza. Od razu do Ojca padło z automatu dwa strzały, ja od razu usłyszałem śmiertelny przewlekły głos Ojca „OJ” Już od razu wiedziałem, że Ojciec zabity, długi korytarz do kuchni, w mieszkaniu padło drugie dwa strzały z automatu, od razu pomyślałem; już i Mamy nie ma.

 

  Ja w tym czasie wlazłem przez gęsty pleciony płot do pasieki i przyczaiłem się przy ulu, który stał przy płocie, co było w odległości od wejścia do mieszkania około 20 metrów. Po tych strzałach w mieszkaniu usłyszałem hałasowanie i wychodzenie z mieszkania tej grupy morderczej, poszli kolejno do następnych sąsiadów.

 

   Zapotok liczył 12-cie numerów, nasz dom stał na skraju pierwszy od Czarnego

 

Lasu, więc ta grupa mordercza Banderowców około 8-10 osób od naszego domu  szła dom po domu naszego przysiółka Zapotok i kogo dopadli, każdego zamordowali.

 

   Mój Ojciec Józef Tymczyszyn był pierwszy zabity, drugi Antoni Tymczyszyn bestialsko był mordowany u progu wejścia do domu, a jego żona Karolina Tymczyszyn została żywcem spalona. To wszystko widział ich syn 13-letni Stanisław, gdyż skrył się za drzwiami otwartymi z kuchni do pokoju.

 

   W dalszej kolejności zamordowany Franciszek Sztaba z żoną Anastazją, a staruszkę matkę Franciszka nie dobito, wrzucono w podwórku  do piwnicy, która tam skończyła życie. Następnie starszy Paweł Tymczyszyn, który był chory na grypę leżał w łóżku, został zarżnięty nożem,  a żona zabita. Na końcu

 

  Przysiółka Zapotoku zamordowano Wojciecha Skrzypickiego z żoną Anną Skrzypicką i Makara Pilipca. Razem za Potokiem zamordowano 10 osób, a w całej wsi Bołdurach tamtej nocy zamordowano  około 50 osób.

 

  Nadal akcja mordercza trwała, w całej wsi duża strzelanina. Obstawa zagród Banderowcami nadal stoi i strzelają, jest zima, zimno, już nie mogę wytrzymać w tym zaczajeniu przy płocie i tym ulu, próbuję podejść do budynku żeby się schronić w budynku może będzie cieplej, ale nie mogę, tylko co chcę się ruszyć, to na kilka naście metrów ode mnie padają strzały od tej obstawy i cierpliwie czekam.

 

   Nareszcie ta grupa mordercza gdy doszła do końca naszego przysiółka Zapotok, dała sygnał trzykrotnie głośno zagwizdano gwizdkiem, po tym gwizdku z łąk Czarnego lasu, grupy uzbrojone banderowców, jedna po drugiej maszerowały do wsi, następnie te wszystkie obstawy pojedyncze i formowali z mężczyznami i z kobietami co stały w lesie i po drogach. Wszyscy wkroczyli do zagród i wszystko z domów zabierali ładowali na wozy, którymi przyjechali jak również w każdym polskim gospodarstwie była para koni i wóz, tak wszystkie wozy z końmi zabrano, naładowano wszystkiego z domów, w chlewach gdzie były świne zabijano i zabierano na wozy.

 

   Ta grupa mordercza też wróciła wszędzie po zakątkach domowych. Zaglądali, strzelali czy ktoś tam się nie ukrył, do piwnic wrzucali granaty. Głośno wydając rozkazy przez jednego o nazwisko Tymko, do którego co raz zwracali się z pytaniami, Tymko co dalej mamy robić? I padł głos „zaprahaty wsi koni wyjeżdzaty i pałyty”. W tym momencie wytworzył się bardzo głośny ruch, szum, turkot wyjeżdzających wozów, dalsza strzelanina. Naraz od naszego domu, na skraju błysnął ogień ze wszystkich stron. Od razu wszystko się pali, budynki były kryte słomą łatwo palne. W tym momencie błysk ognia z naszej krajnej zagrody od Czarnego Lasu był sygnałem „palić całą wieś” i od razu stanęła w płomieniach cała wieś.

 

  Cała wieś się pali, jest noc koło północy przy tym blasku od ognia bardzo wszystko widać co się dzieje. Wszystkie wozy wyjechały załadowane ze zdobyczą, mężczyzni i kobiety głośno hałasując cieszą się dokonaniem morderstwa na Lachach. Za wyjazdem wszystkich wozów, wszystka obstawa uzbrojonych Banderowców. Rozpuściła talierę  jeden od drugiego o kilkanaście metrów i wymarsz na wieś.

 

   Ja nadal trwam zaczajony w swoim ukryciu, obok mnie około 10-15 metrów idzie Banderowiec z bagnetem na karabinie trzymając naprzeciw siebie. Ja struchlałem, myślę już koniec ze mną. Ale Bogu dzięki on mnie nie zauważył, przeszedł i poszedł dalej. Wreszcie wszyscy poszli dalej na wieś, chwilowo zrobiła się cisza, ja patrzę po drugiej stronie pasieki ktoś idzie. Ja się przyglądam, a to moja Mama. Ja prędko zbliżyłem się do Mamy, patrzę Mama w papciach prawie bosa, lekko ubrana jak przy kuchni. Pytam : Mamo jak tyś im uciekła z pod rąk?

 

   A Mama mówi ; jak tyś prędko uciekł, a Tato za tobą, a ja za Tatem z kuchni i jak usłyszałam, że Tata już mordują i strzelają, tak ja prędko do kuchni, ze strachem dwoma rękoma mocno uderzyłam w ramę okna, okno się posypało, ja do góry nogami wyleciałam przez okno na ogród, a oni za mną dali dwa strzały, bo, że ktoś ucieka z mieszkania. Ja dalej zaczęłam uciekać skrycie przy budynkach, a ci bandyci z obstawy zaczęli biec za mną w moim kierunku. Ja przy budynku zahaczyłam się spódnicą o jakiś drut i przystałam, a oni mnie zgubili i pobiegli dalej, a ja prędko przez parkan (taki drewniany) przelazłam, weszłam na podwórze i weszłam do stajni do koni. Wlazłam do głębokich jaseł, tam gdzie wrzucano siano do jedzenia koniom i przykryłam się sianem. Jak zabierali konie ze stajni, Bogu dzięki mnie nie zuważyli. Jak budynki zaczęły się palić, ja prędko uciekłam na podwórze, z podwórza zdążyłam przyjść do pasieki, a po drodze otworzyłam  drzwi do jednej stajni, które były zamknięte, a tam była krowa z cielakiem.

 

   I tak w pasiece spotkałem się z Mamą. Zima, jest zimno, Mama nie ubrana, w papciach. Ja miałem schowane swoje lepsze buty w ulu i kurtkę suknianą, prędko to wyciągnąłem, Mama się uzuła w te buty i ubrała się w kurtkę. Pytanie? Co robić dalej? Noc, budynki dogorywają, jest chwilowo cisza. Podjąłem z Mamą szybką decyzję, las był blisko, uciekamy do lasu, dobiegliśmy do lasu, nikogo po drodze nie było tylko zuważyliśmy sąsiednią staruszkę staruszkę Annę Tymczyszyn, która leżała skryta w ogrodzie w głębokiej brużdzie i w tym czasie ona się podjęła i otrzepywała się ze śniegu.

 

Myśmy doszli do lasu, na skraju lasu był bardzo zdeptany śnieg przez bandę. My udali się dalej w głąb lasu i tam się skryli. Po pewnym czasie gdzieś po północy Banderowcy wracają i gdzie jeszcze jaki budynek został podpalają i na wiatr nadal strzelają. Wyjeżdżają z naszej wsi na wszystkie strony rozjeżdżają się. Ja z Mamą trwaliśmy w tym lesie aż do rana, białego dnia, gdy zrobił się dzień zaczęliśmy podchodzić do swojego domu, którego już nie było.

 

   Wszystko zostało spalone, jeden zapach sfondu ze spalonych ludzi i zwierząt jak krowy, świnie, kury itp.

 

   Tato został spalony, od razu nie było poznać, w którym miejscu. Po kilku dniach udało mi się tam pojechać i zobaczyć szczątki po spalonym moim Ojcu.

 

   Odnalazłem na tym spalenisku domu, małą kupeczkę takiego białego popiołu, w tym popiele były małe cząsteczki niedopalonych kości.

 

   Jak również pomordowani ludzie na naszym przysiółku i w całej wsi, część ciał tych ludzi została spalona jak mój Ojciec, ale część ciał tych ludzi nie zostały całkiem spalone, ale jakoś część tych ciał leżała z oddala od tych spalenisk, porozciągane. Niektóre zostały przez kogoś pogrzebane przy naszej Polskiej Kaplicy ( Matki Boskiej Różańcowej), a pozostałe szczątki spalonych ciał i popiół porozwiewał wiatr.

 

   Dalsza decyzja : uciekamy do Brodów, oddalonych od naszej wsi około 12-14km., ale patrzymy chodzi jedna nasza krowa po ogrodzie. Ma poopalaną sierść na głowie, uszach, chodzi i ryczy. Za chwilę patrzymy wychodzi z lasu druga nasza krowa z 2-dwu tyg. cielęciem. Nasze krowy ocalały dlatego, że nie były uwiązane w stajni, a kto miał uwiązane krowy w stajni to wszystkie się popaliły. Tak ja prędko odnalazłem w spalenisku łańcuchy, krowom na rogi i w drogę do Brodów. Kto został żywy z Polaków i wszyscy Ukraińcy, uciekają ze wsi, po drodze nikt do nikogo nie odzywa się.

 

   Ja z Mamą i z dwoma krowami i z cielakiem jakoś dotarlismy do tych Brodów. Krowy były dojne, co bardzo nam się przydało bo mieliśmy co jeść i dużo ratować ludzi z dziećmi tym naszym mlekiem. Zamieszkaliśmy w Brodach w byłym Getcie po Żydach. Domy w Getcie częściowo jeszcze były, ale bardzo zniszczone, a reszta było wszystko spalone. Ja zaraz w Brodach zrobiłem małą trumienkę, wykorzystałem okazję by tam pojechać na Bołdury na swoje spalenisko. Do tej trumienki pozbierałem ten popiół i szczątki po spalonym Ojcu i zdążyłem to zanieść postawić pod Kaplicą, bo nie było możliwości pogrzebać do ziemi.

 

   Po napadzie na Bołdury 2/01/1944r za kilkanaście dni gdzieś pod koniec stycznia 1944r. dokonali Banderowcy drugi napad na te domy co były stały blisko zabudowań Ukraińców. W pierwszym napadzie ich z tego względu nie spalono, to do tych domów Polacy dojeżdżali i co mogli to zabierali. To Banderowcy zrobili jeszcze drugi napad i spalili resztę polskich zabudowań, żeby Polacy nie mieli do czego tam przyjeżdżać i w tym drugim napadzie złapali 3-y osoby i zamordowali.       

 

  W marcu 1944r zbliżył się Front Rosyjsko-Niemiecki pod same Brody, a nawet częściowo Armia Rosyjska wkroczyła do Brodów, co póżniej się wycofała i stanął Front na przedmieściach Brodów. Niemcy ludność wypędzają z miasta na stację, ładują do wagonów towarowych i wywożą. Jest panika, część ludzi bierze ryzyko i przedostaje się przez 1-szą linię frontu do Ruskich. Tak i nam trojgu ; Mama, Siostra i Ja i sąsiednich 2-ch chłopaków udało się przejść linię frontu na stronę Wojsk Radzieckich w kierunku Smulna na Łahodów. Tak, że ze sobą już nic nie mieliśmy, tak jak stali, tak z gołymi rękami uciekaliśmy od Niemców. Od razu znależliśmy się pod Ruskimi, innego wyjścia nie mieliśmy.

 

   Dalszy los naszego życia we troje toczył się w chłodzie i głodzie. Ale dzięki Rosyjskiej Armii, która w tamtym czasie traktowała Polaków jak Rodziny Polskie, bardzo dobrze, po sprawdzeniu nas, że my jesteśmy Polacy, to nas przygarnęli, nakarmili i mówili nam, żeby my od wojska nie oddalali się, bo Was pomordują bandziory. A ty „mołodoj człowiek pajdiosz w Armju”. Dalsza wędrówka, wieś po wsi, aż doszliśmy do naszej wsi Bołdury, wtedy dopiero stojącą, przez kogoś otwartą trumienkę z małą ilością szczątek mojego Ojca, ja pogrzebałem na cmentarzu koło naszej Polskiej Kaplicy.

 

   Dalej doszliśmy do Leszniowa naszej Parafii. Tam był Klasztor Ojców Bernardynów gdzie mogliśmy się schronić. W tym Klasztorze  w Leszniowie dużo Polaków znalazło schronienie i tam przeżyli ciężkie tragiczne chwile. Ja dopytywałem się żołnierzy  Czerwonej Armii, jaka tam w Rosji jest Polska Armia? Od razu mnie poinformował oficer Ruskiej Armii, że w Rosji powstał Związek Patriotów Polskich i organizują Polską Armię. Jeżeli ty jesteś Polak i chcesz iść do Polskiej Armii musisz zgłosić się tu na tyłach frontu do Wojenkomantu i tam skierują Was do Polskiej Armii, jeżeli nie będziecie się zgłaszać do Polskiej Armii, to i tak wszystkich młodych mężczyzn zabiorą do Ruskiej Armii, a złapią w kryjówce od razu kula w łeb, bo jesteś bandziorą i tak robili, bo byłem świadkiem naocznym, jak bandziorów wykrywali w kryjówkach i od razu rozstrzeliwali. Więc w Leszniowie zebrała się nas grupa około 20-tu Polaków zgłosiliśmy się do Wojenkomantu, tam nas skierowano do Sum, tam gdzie w tym czasie organizowała się Polska Armia.

 

  W ten sposób ja i wszyscy Polacy dostali się do I-szej Polskiej Armii. Co niektóre jednostki I-szej Armii już walczyły, od Kowla jak również ja w swojej jednostce; Pierwszy Samodzielny Pułk Mozdzierzy 120m/m, specjalność zwiadowca. Brałem czynny udział w walkach na Froncie z Niemieckim najeżdzcą. Jak wyżej wspomniałem  spod Kowla miejscowość Turzysko, aż do rzeki Łaby miejscowość Klitz. (przeszedłem cały szlak bojowy i byłem dwukrotnie ranny)

 

   Jeszcze chcę wrócić do tych tragicznie przeżytych morderstw przez UPA na Polskiej ludności na Kresach Wschodniej Polski.

 

   Bo do końca 1943r na terenie Galicji były dokonywane napady pojedyncze; niespodzianie przechwytywali przeważnie młodych mężczyzn wieczorami z domu, a w dzień przy pracy na polu czy w lesie, gdzie dopadli to zabrali, zamordowali, gdzie i jak, tego nikt nie wie do dzisiejszego dnia, bo ciał nie odnaleziono, przez przypadek w naszej miejscowości odnaleziono coś dwa ciała.

 

  A ten napad na naszą wieś Bołdury, to był 1-szy napad tak potężny po stronie granicy Wołyńsko-Galicyjskiej, który zapoczątkował dalsze masowe napady w Galicji. Proszę o tym wiedzieć, pamiętać, o tym pisać, że od 2-go Stycznia 1944r od napadu na Bołdury przeniosła się wielka siła band UPA na teren Galicyjski i każdą noc po nocy napadano (napadano bynajmniej na jedną wieś i więcej ) Polską ludność mordowano, dobytek rabowano i palono.

 

  Póżniej jak front Rosyjsko-Niemiecki posunął się do Wisły, to w Brodach gazeta „Czerwone Brody” szeroko opisywała te napady i morderstwa przez bandy UPA rozpoczęte na tych terenach od Bołdur.

 

  Bardzo były opisane Bołdury pod tytułem „Czarna Noc na Bołdurach”

 

Teraz jest pytanie? Dlaczego Polacy nie mogli zorganizować jakiejś obrony.

 

  Otóż Polacy organizowali się do obrony, ale mieliśmy bardzo mało broni i tak ta broń musiała być bardzo dobrze zakonspirowana przed Niemcami, bo Ukraińcy jak tylko gdzies coś wyczuli, że tam Polacy mogą mieć broń, to zaraz Policja Ukraińska z Niemcami robiła rewizję. Tak że mieliśmy podwójnych wrogów w dzień i w nocy. Był taki rozkaz AK, że każdy musi chronić się sam lub grupowo bo zorganizowanie samoobrony tak jak na Bołdurach w tamtym czasie nie było możliwe przed tak wielką siłą przeciwnika UPA. Po napadzie na Bołdury zorganizowano samoobronę w Leszniowie, w Klasztorze i w innych podobnych miejscowościach. Teraz chcę sprostować to, że w tym piśmie piszę, że w Leszniowie Klasztor został zniszczony przez Ruskich. To jest błędnie napisane.

 

  Na początku maja 1945r Polska Ludność opuściła Klasztor i wyjechała do Brodów, na wyjazd na Zachód. Zaraz po krótkim czasie, teraz trudno ustalić datę, gdzieś pod koniec maja, a może nawet sam początek czerwca 1945r w nocy  banda UPA zrobiła najazd na pusty Klasztor w Leszniowie. Wszystkie zabudowania Klasztornej gospodarki; jak duża stodoła, duże stajnie, spichlerz itp. to wszystko spalili, a sam Klasztor zminowali i całkowicie został zawalony. Tak, że strasznie głośne wybuchy było słychać aż do Brodów i wszystkich okolic.

 

  Klasztor w Leszniowie tam na tej trasie odgrywał wielka rolę obronną i był poważnym zabytkiem historycznym, po prostu twierdzą Leszniowa, gdzie przez długie lata różnych klęsk i wojen dawał schronienie ludności, bo był ogrodzony wysokimi murami, a na zewnątrz obwarowany potężnymi wałami, dlatego stanowił zabytkową twierdzę Leszniowa. Po tym spaleniu i zawaleniu Klasztoru miejscowa ukraińska ludność, wszyskie mury obronne rozebrała. Jak zawalony Klasztor rozebrała, a z kościoła zdarli blachę, rozebrali cały dach, pozostała tylko wieża i mury Kościoła. Wspomnę o tym, że po tej operacji banderowskiej na Klasztor zaraz przyjechali Ruscy, zrobili miting, od 18 lat mogli uczestniczyć słuchacze tego mitingu, gdyż Ruscy bardzo blużnili, używali różnych słów: dlaczego miejscowa ludność ukraińska dopuściła, że zniszczyli taki zabytkowy i potrzebny Monastyr?, to jest Klasztor. A Banderowcom chodziło o to, żeby Ruscy nie mieli gdzie przyjeżdżać i stacjonować, żeby Banderom nie przeszkadzać, bo tam jest główny trakt przez Leszniów, Beresteczko i Brody. To dlatego oni to zniszczyli.

 

  Proszę Państwa jak nam wszystkim Polakom, Ukraińcy na Ukrainie, w Polsce, poza granicami na Zachodzie wypaczają historię. Kryją to co oni robili z Polską ludnością i wpajają jak już i wpoili młodemu pokoleniu, że to wszystko robili im Polacy. Nie chcą do dziś dnia przyznać się do swojej winy i wmawiają młodym, że oni stawali w swojej obronie. A to wszystko jest nieprawdą.

 

I dopóki Ukraińcy nie powiedzą, że źle robili i muszą przyznać się do winy i powiedzieć za to zło przepraszamy i prosimy o przebaczenie, a my  Ukraińcy też przebaczamy Polakom, jak gdy zaistniało to zło, bo Polacy czasami w niektórych przypadkach też nie pozostali dłużni Ukraińcom. Taka jest prawda.

 

  Proszę Państwa wysyłam wam trzy zdjęcia z klasztoru i kościoła w Leszniowie, które posiadam jako pamiątkowe. Na zdjęciu jest pokazane jak wyglądał Klasztor przed zniszczeniem i jak wyglądał po zniszczeniu, a do dziś dnia to już nie wiadomo jak wyglądają te resztki ścian kościoła i wieża.

 

Proszę te zdjęcia wykorzystać i gdzieś przekazać w odpowiednie miejsce archiwalne, może jeszcze kiedyś  i komuś się przydadzą, albo mnie zwrócić. Chcę kończyć ten mój list, bo pisałbym bez końca na ten temat, jest mi ciężko pisać, gdyż popełniam dużo pomyłek(gramatycznych) za co bardzo przepraszam a państwu życzę dużo zdrowia oraz dalszych pomyślności w Waszej pracy,

 

oraz życzę wszyskiego najlepszego, Szczęść Boże

 

 

 

K. Tymczyszyn Wołów, Czerwiec 1997

 

 

 

Podaję nazwiska i imiona Polaków, których pamiętam, zamordowanych  

2 stycznia 1944r na Bołdurach,:

 

 

 

Józef Tymczyszyn (mój Ojciec)

 

Antoni Tymczyszyn

 

Karolina Tymczyszyn

 

Franciszek Sztaba

 

Anastazja Sztaba

 

(matka Franciszka, imię nie pamiętam)Sztaba

 

Makar Pilipiec

 

Paweł Tymczyszyn

 

Wojciech Skrzypicki

 

Anna Skrzypicka

 

Jarema Tymczyszyn

 

Anna Biegańska

 

(mąż Anny, imię nie pamiętam)Biegański

 

Stefan Mołodecki

 

(żona Stefana, imię nie pamiętam)Mołodecka

 

(imię nie pamiętam, mąż) Sztaba

 

(imię nie pamiętam, żona) Sztaba

 

Michał Pokot

 

Horyńka Pokot

 

Helena Pokot

 

Tekla Pokot

 

Mikołaj Golinowski

 

(żona Mikołaja, imię nie pamiętam)Golinowska

 

Franciszek Zieliński

 

Stefania Zielińska

 

Józef Zieliński

 

Franciszka Zielińska

 

Józef Grodzki

 

Aniela Grodzka

 

Hantoś (przydomek) Tymczyszyn

 

(żona Hantosia, imię nie pamiętam) Tymczyszyn

 

Władysław Gośniowski

 

(ojcic Władysława, imię nie pamiętam) Gośniowski

 

Tekla Gośniowska

 

Jan Tymczyszyn

 

Jan Golinowski

 

Stefan Tymczyszyn

 

Piotr Tymczyszyn

 

Piotr Zwarycz

 

Tekla Demko  

 

 

A pozostałych około 15 osób (z około 50-ciu), które zostały zamordowane nie pamiętam ich imion i nazwisk. Trudno mi jest dziś po 50 latach określić (pamiętać) tych osób nazwiska.


 

Poszukuję mieszkańców Leszniowa pow. Brody dawne woj Tarnopol. Był tam Klasztor i kościół, dzięki któremu żyję.

 
Kazimierz Golinowski
tel. Warszawa 022/6731288

 

 

 

Leszniów 
Wioska w powiecie Brody, woj. Tarnopolskie ,siedziba gminy i parafii .
W czasie wojny odegrał wielka role w ocaleniu tysięcy Polaków z Wołynia..
W Klasztorze ojców Bernardynów znaleźli bezpieczne schronienie ocalali z rzezi uciekinierzy z okolicznych wiosek. Bywało, że w klasztorze przebywało aż 1000 osób.
Liczne próby napadu band UPA na klasztor nie powiodły się.
Mądrze zorganizowana obrona i czujność ocaliły ukrywającą się ludność.
Po wysiedleniu Polaków ,nacjonaliści z UPA wysadzili klasztor obawiając się, że pomieszczenia staną się siedzibą władz radzieckich.
Zdjęcia przesłał pan Kazimierz Golinowski. Dziękujemy.
Iwona Kopańska - Konon


Kościół w Leszniowie


Klasztor w Leszniowie

Klasztor w Leszniowie


Plan grodu w Leszniowie

 

Kościół w Leszniowie na fotografii z 1927 r.


Ruiny kościoła, gdzie byłem chrzczony i gdzie chodziłem z mamą

 

Ruiny kościoła w Leszniowie

Ruiny kościoła w Leszniowie


Wjazd do Bołdur z szosy
 
Kaplica w Bołdurach przerobiona na cerkiew

 


Kaplica w Bołdurach przerobiona na cerkiew
 
 
Figurka polska naprzeciw kaplicy w ogrodzie gospodarza

 

 

 

Copyright © 2008 Janusz Stankiewicz