POLSKI  

    ENGLISH
 * Strona początkowa
 
 * Lwowska gwara
 * Lwowskie melodie
 * Lwowska Fala
 * UPA - Polemika
 * Kresy w ciemności
 * Koś. Św. M. Magd.
 * W. Poliszczuk
 * Co z tą Polską ?
 * Szkoła im. MM - Lwów
 * Kresy dzisiaj - galeria
 * Obrona Lwowa 1918
 * Pamiętamy ...
 * Białoruś- Dni swobody
 * Krwawa Wigilia
 * Fala nienawiści
 * Zjazd Kresowian
 * Kwestia żydowska
 * Jak było ze zdjęciem
 * Umorzenie ???
 * Teki edukacyjne
 * Zabić po raz drugi
 * Kresowa Księga ...
 * Nauczyciele - Lwów
 * Księża z Wołynia ...
 * Stowarz. "Podkamień"
 * Na kolanach ...
 * Czcić bohaterów ...
 * Przedmowa do ...
 * Kresowa księga ...
 * Nowa historia ...
 * Obrazy J. Lewczaka
 * Propagandowa ofen...
 * Liczenie ofiar ...
 * Legenda o „Birkucie”
 * Ukraińcy 1944 - 56
 * Zagłada Kresów
 * Sprawa Szeptyckiego
 * Bandera
 * Terror. akcje OUN
 * Legenda o Baligrodzie
 * Rzecz o cierpieniach
 * Wigilie Polskie
 * Żniwo nienawiści
 * Historia życia
 * Historia Polski wg. ...
 * Męczennicy Humania
 
 
 * Czytelnicy piszą ...
 * Czytelnicy piszą cz. 2
 
 * Poszukuję rodziny
 
 
 * Aktualności
 * Informacje
 * Informacje cz. 2
 * Polemiki
 * Polecamy
 
 * Archiwum wiad. 1
 
 * Ważne Adresy
 * Kontakt
 * Linki
 
 * Rok 1939
 * Rok 1940
 * Rok 1941
 * Rok 1942
 * Rok 1943
 *  * 01.43 - 04.43
 *  * 05.43 - 07.43
 *  * 08.43 - 09.43
 *  * 10.43 - 12.43
 * Rok 1944
 *  * 01.44 - 02.44
 *  * 03.44
 *  * 04.44
 *  * 05.44 - 06.44
 *  * 07.44 - 09.44
 *  * 10.44 - 12.44
 * Rok 1945
 *  * 01.45 - 03.45
 *  * 04.45 - 06.45
 *  * 07.45 - 09.45
 *  * 10.45 - 12.45
 * Rok 1946
 * Rok 1947
 * Rok 1948
 * Bibliografia
 
 * Netreba
 * Wywiad S. Srokowski
 * Krwawe zapusty
 * Lwów, Ural, Komi
 * Sąsiedzi z Marcelówki
 * Pierwsze wspomnienia
 * W Mogilnie
 * Pamiętnik Bronisławy
 * Młyny w Horochowie
 * Stasia Stefaniak
 * Józefa Nowak
 * Śpię w ubraniu
 * Na Podolu
 * Huta Stara
 * Msza w Łodzi
 * Bołdury i Leszniów
 * Mord w Maniowie
 * Tej nocy przyszli
 * W Radomiance
 * W wigiliny wieczór
 * Wspomnienia Albiny
 * Milowce
 * Hurby, gmina Buderarz
 * Cepuchy, p. lwowski
 * Milowce, p. Czortków
 * R. Szymanek
 * Z. i R. Schab
 * K. Kowalczyk
 * A. Sienkiewicz
 * Maria Roch
 * M. Sikorski
 * E. Świstowski
 * K. i A. Sidorowicz
 * Byłam Podolanką ...
 * St. Bochenek
 * Aniela Sowa
 * W. Świderski - Kuty
 
 
 
 * woj. tarnopolskie A - J
 * woj. tarnopolskie K - P
 * woj. tarnopolskie R - Ż
 * woj. tarnopolskie dod.
 * woj. tarnop. dod. nr. 2
 * woj. tarnop. dod. nr. 3
 * pow. przemyślański
 
 * woj. lwowskie A - J
 * woj. lwowskie K - P
 * woj. lwowskie R - Ż
 
 * woj. stanisław. A - J
 * woj. stanisław. K - P
 * woj. stanisław. R - Ż
 * woj. stanisław. dod.
 
 * woj. wołyńskie
 
 * woj. lubelskie
 
 * Polegli w walce z UPA
 
 * Wykaz zm. zesłańców
 * Kołdyczewo (Litwa)
 * pow. nowogródzki
 * Baranowicze
 * Olejów
 * Huta Pieniacka
 
 * Zgłoszenia Czytel.
 
 * dzieci - naz. A - B
 * dzieci - naz. C - D
 * dzieci - naz. E - G
 * dzieci - naz. H - J
 * dzieci - naz. K
 * dzieci - naz. L - Ł
 * dzieci - naz. M - O
 * dzieci - naz. P - R
 * dzieci - naz. S - Ś
 * dzieci - naz. T - W
 * dzieci - naz. Z - Ż
 
 * woj. tarnopolskie
 
 * woj. wołyńskie A - J
 * woj. wołyńskie K - M
 * woj. wołyńskie N - R
 * woj. wołyńskie S - Ż
 
 * Galicja wschodnia
 
 * woj. lwowskie
 ** pow. Bóbrka
 ** pow. Brzozów
 ** pow. Dobromil
 ** pow. Drohobycz
 ** pow. Gródek Jag.
 ** pow. Jarosław
 ** pow. Jaworów
 ** pow. Lesko
 ** pow. Lubaczów
 ** pow. Lwów
 ** pow. Mościska
 ** pow. Przemyśl
 ** pow. Rawa Ruska
 ** pow. Rudki
 ** pow. Sambor
 ** pow. Sanok
 ** pow. Sokal
 ** pow. Żółkiew
 
 * woj. stanisławowskie
 ** pow. Dolina
 ** pow. Horodeńka
 ** pow. Kałusz
 ** pow. Kołomyja
 ** pow. Kosów Huculski
 ** pow. Nadworna
 ** pow. Rohatyń
 ** pow. Śniatyń
 ** pow. Stanisławów
 ** pow. Stryj
 ** pow. Tłumacz
 ** pow. Turka
 ** pow. Żydaczów
 
 * woj. tarnopolskie
 ** pow. Borszów
 ** pow. Brody
 ** pow. Brzeżany
 ** pow. Buczacz
 ** pow. Czortków
 ** pow. Kamionka S.
 ** pow. Kopyczyńce
 ** pow. Podhajce
 ** pow. Przemyśl
 ** pow. Radziechów
 ** pow. Skałat
 ** pow. Tarnopol
 ** pow. Trembowla
 ** pow. Zaleszczyki
 ** pow. Zbaraż
 ** pow. Złoczów
 
 * woj. wołyńskie
 
 
 
 * Historia Kresów
 * Widoki Polski N. Orda
 * Drohobycz 1919-29
 * Kaźń Prof. lwowskich
 * Cm. Obrońców Lwowa
 * Cm.Obr.Lwowa-galeria
 * Cm. Łyczakowski
 * Cm. Łyczak.-galeria
 * Kamien. Pod. -galeria
 * XIII Zjazd Kresowian
 

GENEALOGIA

 

Genealogia

Poszukiwanie przodków

 
 * Więźniowie Pawiaka
 * Więźniowie Dachau
 * Ravensbruck
 * Virtuti Militari
 
 
 * Katalog stron
 * Top Lista
 * Top List

TOP RODZINA Katalog i ranking

 

 

Czytelnicy piszą ...  

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za zamieszczone na stronie opinie i treść listów Czytelników

 


 

dr Sylwia Burnicka - Kaliszewska   21.06.2011:



Chcialabym przekazac do Panskich opracowan informacje o zamordowanych w Woronczynie 12 lub 14 czerwca 1943 roku czlonkach rodziny mojej tesciowej Haliny Kaliszewskiej z domu Kusik. 
Zamordowane przez Ukraincow zostaly trzy kobiety: Rozalia Kostecka z domu Pawelczuk oraz jej dwie dorosle corki: Bronislawa Kostecka i Jozefa Kusik, z d. Kostecka, ktorej corka jest Halina Kaliszewska. Halina Kaliszewska miala wowczas 2 latka i zostala oszczedzona przez Ukraincow. Domyslamy sie, ze wobec tego musiala byc corka Ukrainca Grzegorza Kusika.
Szczegolow zdarzenia nie znamy.

 


 

 

Lucyna   22.03.2011:



Władysław Nowakowski był bratem mej babci Katarzyny z domu Nowakowska. Z informacji uzyskanych od rodziny wiem ,że śmierć Władysława nastąpiła dokładnie w 2-gi dzień Wielkanocy 1944r.tj.10/o4/1944. Został on zabrany przez dwóch Ukraińców( na jednego z nich mówiono Tatar),z domu w Ćwierciach/obecnie część Narajowa w dniu 09/04/1944r-następnego dnia został znaleziony w sadzie swego ojca. Musiał bardzo cierpieć przed śmiercią ,bo miał pogryzione palce rąk a paznokcie pełne ziemi.
Nie wiem ,gdzie jest pochowany. W tym dniu tj.10/04/1944 spalono na Ćwierciach tylko dom moich dziadków i pradziadków.
Jednemu z Ukraińców który trzymał pod karabinem rodzinę mej babci, za karę ,że wygadał się iż będą spaleni obcięto język .
Same Ćwierci to mała miejscowość za Łanami (byłam tam w 2009roku),a miejsce gdzie mieszkali moi dziadkowie to jakby kolonia -po prawej stronie za Łanami w kier. Nowosiółki jakby dolinka gdzie mieszkało ok.10 rodzin. Nie przetrwało żadne z gospodarstw, część terenu tej koloni zarosła już lasem.  Nadmieniam ,że w 1943 roku został zabity przez nieznanych sprawców na drodze z Narajowa do Ćwierci 
Piotr Nowakowski - brat Władysława.



Kasia   18.03.2011:



Witam!
Na początku pragnę złożyć głębokie wyrazy uznania i szacunku za stworzenie strony z tak ważnym i tak zapomnianym przez tematem.
Moja rodzina Schmidt przed wojną mieszkała w Pietnicach.Mój dziadek Kazimierz uczęszczał tam do szkoły,zawierał przyjaźnie i z jego relacji przed wojną było ciężko ale ludzie byli szczęśliwi.Dziadek z pochodzenia był Niemcem ale nie umiał dobrze mówić po niemiecku i zawsze był Polakiem,tak jak jego ojciec Franciszek.
Gdy chodziły bandy UPA i NKWD dziadek i jego koledzy zostali złapani i wywiezieni gdzieś w okolice solanek koło Dobromila.Tam został wykonywany wyrok, a ciała później topione w solankach .Jedna kula a ich kilku, jeden stał za drugim i jeden po drugim umierał-taka bandycka ekonomia! Jeden strzał i kilku zabitych...jeden strzał...
Dziadek się obudził w mogile wsród ciał i usłyszał jęk zakrwawionego kolegi.Wziął go na plecy i udało im się uciec.Błąkali się po lasach i kryli przed bandytami.Kolega przeżył,kula utkwiła mu między dwoma półkulami mózgu-cud!Z tego co wiem kolega dożył póżnego wieku gdzieś w okolicach Kalwarii Pacławskiej.Mój dziadek ożenił się i do końca życia mieszkał w Nowosiółkach Dyd.Z początku ukrywał się pod nazwiskiem Mazur a później jego nazwisko zostało spolszczone.Umarł w 1988 roku,gdy miałam 8 lat.

Mam też prośbę.Proszę o adres kontaktowy z Ryszardem Reiterem,którego ojciec Stanisław jest na Pańskiej liście.Rodzina ta była w dobrej komitywie z rodziną Schmidtów z Pietnic i może udało by mi się dowiedzieć czegoś o nich.
Pozdrawiam serdecznie!
I mam nadzieję,że Prawda nigdy nie umrze.
Kasia
uriah80@interia.eu

 

 


 

 

Henryk Dzięcioł   28.11.2009:



Pani Iwona Kopańska Konon
Proszę wybaczyć śmiałość, ale na stronie internetowej przeczytałem o możliwości napisania do Pani i podzielenia się z czytelnikami informacjami dot. ludobójstwa ukraińskiego. Choć mój list nie jest np. wspomnieniami z Kresów, pozwalam sobie napisać kilka słów o znanym Pani dobrze temacie. O ludobójstwie na Kresach Wschodnich powiedziano i napisano stosunkowo dużo, aby pamięć o tym bezmiarze ludzkiego cierpienia mogła być godnie i przez wszystkich czczona. Mam tu na myśli m.in. Pani zaangażowanie w ten wyjątkowy temat. Jednak pomimo wysiłków niewielkiej grupy ludzi do których i Pani należy, wielu Polaków niestety nie oddaje swoim pomordowanym rodakom należnej czci i honoru. Godne ubolewania jest to, że osoby sprawujące władzę w naszym kraju w ogóle nie podejmują tego tematu lub czynią niewiele, aby dać świadectwo szczerej pamięci o cierpieniu, które było udziałem tysięcy Polaków w tym kobiet i dzieci. Wręcz przeciwnie, zakłamuje się fakty z tamtych czasów i pomniejsza ich znaczenie. Czynią to, o zgrozo! Polacy. Jedynie prawdziwi patrioci walczą choć słowem o pamięć, o swoich rodakach. Zaś ci wszyscy, którzy przyczyniają się do niepamięci i fałszowaniu historii, są po prostu zdrajcami narodu. Piszę tak ostro, bo tyle mogę i poczuwam się do tego, aby mieć udział w wyrażeniu opinii o ludobójstwie, które nie zostaje nadal wystarczająco przez wszystkich potępione.
Wszystkim zaś tym, którzy w jakikolwiek sposób przyczyniają się do upamiętniania ofiar zbrodni OUN-UPA, należy się najwyższy szacunek i honor. Żywa pamięć prawdziwych Polaków i ich działania są jedynym hołdem nieustannie składanym pomordowanym rodakom. Podobnie największy honor należy się wszystkim Kresowianom, którzy tyle cierpieli i przeżyli tamto piekło. Pomimo tego, że urodziłem się po wojnie, a moja rodzina nie cierpiała na wschodzie, to myślami i sercem jestem z wszystkimi, którzy byli poddani tym niewyobrażalnym zbrodniom.
Jestem rad, że są ludzie tacy, jak Pani, którzy odważnie mówią o błędach tych, którzy powinni oddać należny szacunek i honor pomordowanym Polakom na Kresach. Odważnie Pani sprzeciwia się zakłamaniu i walczy słowem i czynnym sprzeciwem z profanowaniem pamięci o tamtych bolesnych czasach. Jest to wyraz wielkiego umiłowania prawdy i pięknej ludzkiej odwagi w dążeniu do oddania naszym rodakom na Kresach, bezwzględnie wyjątkowej czci w pamięci. 
Budowanie zdrowego układu z ukraińcami powinno się opierać na prawdzie. Przykro tylko, że na Ukrainie nadal żyje tylu morderców Polaków i mają wpływ na „niby” budowanie dobrosąsiedzkich stosunków. Wszak przecież to niemożliwe, bo „najpewniejszym znakiem, że jest się na fałszywej drodze, to oklaski wrogów”. Jak zatem z nimi budować zdrowe układy? To przerażające, że gloryfikatorzy UPA funkcjonują tak blisko serca Europy. Blisko naszego kraju. Żeby tego było mało, to na nasze nieszczęście wielu rządzących na to pozwala. Gdy niektórzy Polacy chcą powiedzieć prawdę o danej sprawie, to zaraz ktoś protestuje np. jakiś ambasador, czyli ambasador kłamstwa. Protestuje też polityk i to „nasz” polityk. Nasuwa się pytanie, czy jesteśmy u siebie? Do czego doszedł nasz kraj? Można więc zacytować za Dostojewskim: „ Nie ma rzeczy bardziej niewiarygodnej od rzeczywistości”. Ta myśl odnosi się do tego, co dzieje się aktualnie w naszym kraju, ale także do tego, co wydarzyło się na Kresach. Niech będzie ( przepraszam ) przeklęta poprawność polityczna. 
Zbyt często w telewizji i prasie karmią nas przyziemnymi i pustymi sprawami. Wszystko po to, aby odwrócić uwagę i skupić naród na konsumpcji. Na tym, aby mieć a nie być. Właśnie nie być Polakami. Zapomnieć nawet o pamięci, o ważnych wydarzeniach naszej historii. Straszne i odrażające. Nie możemy milczeć, więc proszę czytających listy na tej stronie, pomóżmy takim ludziom, jak Pani Iwona głosić prawdę o Prawdzie Kresów. Nie bójmy się działać na rzecz pamięci o tym bezmiarze ludzkiego cierpienia. Jesteśmy to winni pomordowanym.
Dla niektórych Polaków doraźne interesy są ponad cierpienia tysięcy rodaków. Ile i w jaki sposób garstka patriotów musi jeszcze mówić i udowadniać, że to było największe ludobójstwo w dziejach ludzkości. Jak dotrzeć do zamkniętych lub obojętnych serc i umysłów innych Polaków. Jak przemówić do wyobraźni, by jej oczami zobaczyli tysiące niewinnych Polskich dzieci, którym nie dane było dorosnąć. Którym np. odcinano głowy, ręce, nogi, ale powoli i po kawałku, aby cierpiały jak najdłużej. Niewyobrażalne. Jednak prawdziwe. To jeszcze za mało? Ks.Kard. Stefan Wyszyński powiedział kiedyś: „ Światu potrzeba więcej wrażliwych serc i mniej zimnej stali”. Tej wrażliwości życzę wszystkim.
Henryk Dzięcioł

 

 


 

Krzysztof Kutyła   13.11.2009:



Witam, 

na Pańskiej stronie - wśród zamordowanych przez UPA jest wymieniony mój dziadek - Stanisław Kutyła - syn Leona - zamordowany w 1944 roku. Dziadek nie zginął. Przeżył wojnę i po jej zakończeniu przeprowadził się do miejscowości Wieldządz (obecnie kujawsko-pomorskie), gdzie zmarł w październiku 1971 roku na zawał serca. Jest pochowany w Bydgoszczy. Mój stryj Kazimierz Kutyła (syn Stanisława), zm. 2002 napisał książkę "Księga ludności polskiej z Mazurowa", opisał tam historię miejscowości Mazurów (Landestreu) i losy naszej rodziny i ludności polskiej, w tym mord na Szerokim Polu. 


Krzysztof Kutyła.

 


 

Halina Kamieniecka   13.11.2009:



Witam!
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam informacje zamieszczone na stronie 
dotyczącej ludobójstwa ludności polskiej na Kresach. Odnalazłam tam 
informacje dotyczące mojego dziadka Jana Ścibora, który został rozstrzelany 
we wsi Leszczanka, cytat "we wsi Leszczanka pow. Chełm esesmani ukraińscy 
(prawdopodobnie ze szkoły w Trawnikach) zastrzelili 8 Polaków, w tym 4 
kobiety". Z opowieści mojego taty winikało, że zginęło tam 9 mężczyzn. A 
było to tak: (wg jego opowiadania) Wybrano 9 młodych kobiet, ale po dłuższym 
namyśle zrezygnowano z rozstrzelania ich, lecz na to miejsce wybrano 9 
mężczyzn. Znam to miejce, w którym była egzekucja, obecnie stoi tam krzyż. 
Ciało mojego dziadka zostało pochowane nieopodal tego miejsca w lesie. 
Dopiero po zakończeniu wojny tata mój odkopał zwłoki i przewiózł na cmentarz 
w Kaniem. Obok mogiły mojego dziadka pochowaniych jest jeszcze dwóch 
mężczyzn z tej egzekucji. Dziwne jest to , że na każdym z nich jest inna 
data śmierci (kilka dni). Napewno są to ofiary tej egzekucji. Przesyłam 
zdjęcie mojego dziadka i zdjęcie pomnika. Obok widać na zdjęciu mogiły tych, 
którzy z nim zginęli. 

Halina Kamieniecka

 

 


 

Karolina   4.10.2009:



Natrafiłam na stronę http://www.ludobojstwo.pl/ poszukując informacji o
przodkach. Nie wiem, czy ta krótka historia będzie przydatna w
rozbudowie serwisu, ale może znajdą się osoby, które znają moją rodzinę
i będą mogły powiedzieć coś więcej.

Antoni Burkowski (ur.05.05. 1900) miał brata Jana. Antoni prawdopodobnie
nazywał się najpierw Bury ale w wyniku konfliktów rodzinnych zmienił
nazwisko na Burkowski. Zamieszkiwali kolonię Oktawin, gm. Mikulicze,
pow. włodzimierski. Stamtąd pochodziła też żona Antoniego - Władysława z
d. Gajewska (ur.1908). Miała dwoje rodzeństwa - brata Jana i siostrę
Stefanię (nazwisko po mężu Bednarek lub Bednarska).

Antoni i Władysława mieli jednego syna Zbigniewa urodzonego 6 stycznia
1933 r. i żyjącego do dziś w Gdańsku.

Stefania wraz z mężem wyemigrowała do Anglii i ich potomkowie żyją tam
do dziś. Córka Stefanii - Wanda wyszła za mąż za polskiego lotnika
stacjonującego w Anglii - Stefana Włodarczyka - wyemigrowali do Kanady,
gdzie żyją ich dzieci. Stefan Włodarczyk należy do zrzeszenia
polonijnego w Kanadzie, śpiewał w polonijnym chórze i pisał książki.

Brat Władysławy został zamordowany przez UPA. Kiedy z sąsiednich kolonii
dochodziły wieści,że Ukraińcy mordują - moja rodzina spakowała
najpotrzebniejsze rzeczy i udała się do Włodzimierza. W niedzielę 11
lipca 1943 roku, nie było ich już w kolonii. Kilka dni później, w
tygodniu - grupa mężczyzn, m.in brat Władysławy - Jan postanowili wrócić
do Oktawina i zbadać sprawę - czy można wrócić lub chociaż zabrać resztę
dobytku. Jan już nie powrócił. Został ukrzyżowany przez UPA na drzewie,
nago. Zawsze był eleganckim człowiekiem, nosił krawat. I tenże jedynie
krawat oprawcy mu zostawili.

Brat Antoniego osiadł po zawierusze wojennej i tułaczce w Kustrawie
-woj.podkarpackie,pow. niżański, gm. Krzeszów (jako Jan Bury). Tam też
do dziś mieszka stareńka już córka Jana oraz wnuk - Jan.

Mój dziadek - Zbigniew (syn Antoniego i władysławy) pamięta te czasy
bardzo dobrze, chociaż są to wspomnienia zarejestrowane przez dziecko.
Kiedy zmuszeni byli uciekać z Oktawina, miał 10 lat. Nie wiem czy przed
1943 rokiem na Kresach panowała idylla, ale dziadek te czasy właśnie
jako idyllę widzi. Sąsiadowali z Ukraińcami i żyli z nimi w zgodzie.
Nikt nikomu nie wadził. Ci sami sąsiedzi potem brutalnie mordowali
dwoich polskich znajomych. Dziadek szczegółowo zapamiętał układ izb w
domu oraz domy sąsiadów. Z tego co wiemy, Oktawin już nie istnieje. O
tym, że było to miejsce kiedyś zamieszkane świadczą jedynie równo
posadzone drzewa w dawnych sadach.

Piszę ten list z nadzieją, że znajdzie się ktoś kto może posiada
fotografie sprzed 1943 roku, może odnajdzie się znajomy. Jestem bardzo
ciekawa tych Kresów, które były miejscem względnie spokojnym i gdzie mój
dziadek miał tak szczęśliwe dzieciństwo.

Serdecznie pozdrawiam
Karolina

 

 


 

Andrzej   14.09.2009:

 

Wspaniale osiągnięcie i to zrealizowane w drodze ścisłej współpracy wielu Polaków.
Aby tak dalej! Kolektywnie KRESOWIANIE, SIBIRACY I WSZYSCY POLACY MAJA SZANSE NA ODZYSKANIE POLSKI DLA SIEBIE.
Do tej pory Polska rządziły/rządzą grupy mniejszości narodowych a Polacy zostali zepchnięci na margines podrzędności.
Muzeum Kresowian- Sybiraków może rozpocznie trend społeczny świadomości Polaków o własnej i godnej tożsamości, tradycji, kulturze, języku i wspólnym cierpieniu z rak Faszystów, Komunistów i wszelkiej maści szumowiny mniejszościowej sprzedającej nasz polski interes narodowy obcemu Oprawcy.
Polacy nacierpieli się sie dosyć w swojej historii i zawsze przebaczali / zapominali zbrodnie na swoim organizmie.
W życiu Honor jest ważnym dla Polaków.
Wszyscy inni (zwłaszcza w skali Globalizacji) uważają honor Polaków za nasza słabość narodowa.
Wszyscy drapieżnie domagają się sie odszkodowań/ reperacji wojennych od narodu polskiego , który był ofiara ludobójstwa, eksterminacji, wynarodowienia, ekonomicznego wyniszczenia a obecnie tak zwanego "ROZMYDLENIA" W RZECZYWISTOSCI UNJI EUROPEJSKIEJ.
CZAS, ABY WSZYSTKIE POLSKIE ORGANIZACJE/GRUPY POPIERALY SIE NA WZAJEM WE Wspólnym CELU ODZYSKANIA POLSKI DLA POLAKOW.
Kosmopolitanizm można być jako forma grymasu wolnego, Polaka , żyjącego w wolnym, silnym kraju.
Kosmopolitanizm w rozdartej Polsce jest choroba społeczeństwa!

W " KUPIE " JEST SILA A Z SILA PRZYCHODZI SZACUNEK INNYCH DO NAS POLAKOW.
Dosyć czczenia " Bandery, Lenina, i innego s-syna. Czas odwołać sie do Trybunału w Sztrasburgu o uznanie UPA I INNYCH FASZYSTOWSKO/KOMUNISTYCZNYCH STRUKTOR LUDOBUJCZYMI!!!!!
POLACY MUSZA WYSTAPIC DO NIEMIEC, ROSJI O ODSZKODOWANIA WOJENNE, DO ANGLJI, FRANCJI O ODSZKODOWANIA WOJENNE(ZDRADZONE SOJUSZE I ODDANIE POLSKI DLA STALINA), OD IZRAELA/ZYDOW ZA TO WSZYSTKO RAZEM.Hitler był Żydem, Lenin i cala jego Mafia byli Zydzmi itp.

Andrzej

 


 

Robert Piotr Kubiak   30.07.2009:

 

Szanowny Panie Rzeczniku,
jako obywatel polski na Pana ręce kieruję prośbę do Ministra Spraw Zagranicznych RP o zajęcie stanowiska w sprawie ukraińskiego rajdu przez ziemie polskie pod patronatem Stepana Bandery. 
Fakt takiej wycieczki traktuję jako potwarz i skandal i oczekuję od Pana Ministra zajęcia zdecydowanego stanowiska w tej sprawie. W przypadku braku informacji dotyczących Stepana Bandery mogę udostępnić szeroki zakres bibliografii, jak również szanowne osoby do których pozwoliłem sobie załączyć kopię tego listu sądzę, że mogą w przypadku jakichkolwiek wątpliwości wiele spraw wyjaśnić.
W przypadku braku oficjalnych informacji Ministerstwa o takiej imprezie donoszę o takim fakcie, i jednocześnie proszę o jego oficjalne potwierdzenie.
Oczekuję odpowiedzi oraz reakcji ze strony Pana Ministra.
Robert Piotr Kubiak


 

Sławomir Stelmach   27.07.2009:

 

Jestem całym sercem z Panią. Robi Pani kawał dobrej roboty, przypominając potomnym dzieje narodu polskiego na ziemiach wschodnich, bo jeżeli zapomnimy, to nie zasługujemy na wolność, tak jak na wolność nie zasłużyła Ukraina. Niech na zawsze będzie wasalem Moskwy. Pomimo, że mój dziadek był Ukraińcem, a babcia Polką, nie mogę zrozumieć, dlaczego człowiek człowiekowi zgotował taki los. Nie pojmuję tej całej tragedii. Moja rodzina pochodziła z Bieszczad( Ustrzyki Dolne), po wojnie objęła ją Akcja Wisła. Nie uczynili nikomu żadnej krzywdy, mój dziadek zmarł na gruźlicę w roku 1941 w wieku 37 lat. Dopiero kilka dni temu znalazłem Wasze strony internetowe poświecone IV rozbiorowi Polski, Tragedii Wołyńskiej i Kresów Wschodnich. To, czego dowiedziałem się nie mieści się w głowie. Z mojej rodziny zginęło kilka osób. Mój ojciec miał 16 lat jak został wywieziony przez Niemców na roboty przymusowe do III Rzeszy(Pomorze Zachodnie) i tutaj po wojnie już został, jak wspominałem, moją babcię z dziećmi objęła Akcja Wisła i też przywieźli ich w 1947 roku na tereny odzyskane. A na naszych terenach mieszka dużo Ukraińców ( są całe wsie i miasteczka; np Biały Bór, Toporzyk).Wiem, że wielu z tych mieszkańców należało do band OUN -UPA, a teraz mieszkają z nami jakby nigdy nic. Wielu uciekło na tereny odzyskane, bo tam byliby rozpoznani, często pozmieniali nazwiska. Mój ojciec dużo nie opowiadał o tamtych czasach, bo jak jeszcze był dzieckiem, to dobrze żyło się Polakom Ukraińcom, Rosjanom, Żydom i innym nacjom . Nie wierzył w to, że coś takiego mogło mieć miejsce. Opowiadał mi, że od wieków na tamtych terenach Polacy,Ukraińcy, Żydzi i inne nacje żyły w poszanowaniu języka, religii i kultury. Żenili się, wspólnie świętowali, chodzili do tych samych szkół, na zabawy, a co mogło się wydarzyć, tego nie pojmował. A teraz jeden z drugim śmią pouczać i pobierać kilkutysięczne emerytury i żyć w dostatku, gdy ofiary borykają się z nędzą. Jakim prawem Adam Michnik, właściwe nazwisko Aron Szechter, Żyd z pochodzenia i urodzenia wybiela swojego ojca zdrajcę Polski i przyrodniego brata, który uciekł do Szwecji , jak śmie pouczać nas Polaków. 

Myślę, że tu nic już nie można zrobić, ale jedno jest przed nami , młodymi pokoleniami, nie dać zapomnieć po wsze czasy martyrologii narodu polskiego ze strony Niemiec, Ukraińców i Rosjan. Jesteśmy zdani na wspólne życie w Europie, musimy współpracować ze sobą, ale nie możemy nigdy zapomnieć. Ostatnio słyszałem, że Ukraińcy domagają się stawiania na terenie Polski pomników banderowcom , katom Polaków. We Lwowie i zachodniej Ukrainie bardzo gloryfikują Stepana Banderę i innych oprawców, stawiając im pomniki, poświęcając nazwy ulic, szkół itp.

Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę wielu lat owocnej pracy i pięknych audycji w Radiu Katowice o naszych terenach zabranych nam podstępem i ogromem tragedii ludzkiej. Niech żyje wolna, sprawiedliwa Polska.

Sławomir Stelmach

 

 


 

Łukasz   24.07.2009:

 

O to, dlaczego tak się dzieje w Polsce. IPN zaliczył wszystkich bandytów UPA - skazanych wyrokami sadowymi na karę śmierci - do OSÓB REPRESJONOWANYCH PRZEZ PRL.A my chcemy by ich uznano za bandytów?
NAJPIERW TRZEBA OCZYŚCIĆ IPN Z UKRAIŃCÓW. Dopóki tego się nie zrobi, to tak to będzie jak jest.
Pozdrawiam -Łukasz


Bandy UPA w optyce historyka IPN


Kinopolska przed emisją filmu „Zerwany Most” traktującego o walkach z bandami UPA w Bieszczadach, 
zaprezentowała pogadankę „profesora” Jerzego Eislera dotyczącą tych zagadnień.

„Profesor” jako typowy przedstawiciel łżeelit III RP zaprezentował w swoim wykładzie całkowitą pogardę dla prawdy, 
faktów historycznych i logiki, rozpoczynając swą tyradę od stwierdzenia, że „czy tego chcemy czy nie chcemy w 
omawianym konflikcie mieliśmy do czynienia nie z bandytami, ale z partyzantami walczącymi o wolną Ukrainę”. Nie 
wyjaśnia on jednak, o jaką to Ukrainę walczyli ci „partyzanci” na terenach uznawanych nawet przez tow. Stalina za 
etnicznie polskie. Czy chodziło im o Ukrainę kończącą się na rogatkach Krakowa, czy może aż Odrze i Nysie?

W dalszym ciągu wywodu „profesor” zręcznie sprowadza do wspólnego mianownika wzajemne przewiny z tego okresu, 
obrzydzając dodatkowo słuchaczowi stronę polską jako komunistyczną i będącą pod kontrolą sowietów. Trudno 
spierać się z tym stwierdzeniem, warto jednak uzupełnić te informacje o stwierdzenie, że Urząd Bezpieczeństwa 
(bezlitośnie przez niego krytykowany) był w głównej mierze obsadzony przez pobratymców „profesora”. Pomimo tego 
to właśnie zniewolony wówczas Naród Polski ma, według prelegenta, przepraszać stronę ukraińską za incydentalne, w 
porównaniu z banderowskimi, zbrodnie tego okresu. 

W swoich wywodach zapędza się on tak daleko, że porównuje nawet ukraińskich bandytów do Powstańców 
Warszawskich. Wszystko to w oparciu o „najnowsze badania naukowe”. 

Wygląda na to, że pan „profesor” jest wyznawcą modnej w IIIRP teorii, według której jeśli fakty nie zgadzają się z 
głoszoną teorią, to tym gorzej dla faktów.

Co prawda w czasie swoich „najnowszych badań naukowych” mógł pan „profesor” obejrzeć exemplum dostępne nawet 
w internecie zdjęcia polskich dzieci wieszanych w pęczkach lub przybijanych gwoździami do drzew przez tychże 
samych „partyzantów UPA” walczących w rok później o „niepodległą Ukrainę” w Bieszczadach.

Jak widać nie zrobił tego i dla tego mogę zaoferować mu informacje z pierwszej ręki. Tak bowiem się składa, że mój 
Dziad pochodził z Wołynia. Często, zarówno On jak i jego krajanie, którym również udało się uciec spod siekier 
ukraińskich rezunów, opowiadali mi o tamtym okresie. Z opowiadań tych wyłania się jednolity obraz totalnych czystek 
etnicznych, podpaleń, rabunków, gwałtów, tortur i innych zbrodni, przy których bledną nawet te dokonywane przez 
germańskich oprawców spod znaku swastyki.

Wydaje się, że jeżeli pan Eisler chce dalej uchodzić za „historyka” a nie taniego propagandystę do wynajęcia, to 
powinien on zająć się exemplum historią średniowiecza, w którego to przypadku nie da się skonfrontować 
„najnowszych wyników badań naukowych” z rzeczywistością.

Drugim wnioskiem powinna być potrzeba jak najszybszego oczyszczenia IPNu z pozostałości III RP.

 


 

Józek   16.07.2009:

 

Miła Iwonko,
Został zrobiony pierwszy krok do pełnego sukcesu. Nie jest on wynikiem pracy naukowców, ale amatorów, którzy zebrane dane o okolicznościach napadów band ukraińskich i ofiarach, nie trzymali w przepastnych sejfach lecz nagłaśniali w różny sposób. Jest w tym dziele również Twoja zasługa.
Trzeba dokończyć rozpoczętą robotę. Powodzenia. 

Józek

 


 

Wiesław Tokarczuk   08.07.2009:

 

Rozpoczęła się wszechukraińska akcja "Człowieczeństwo w nieludzkich czasach"

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął wszechukraińską akcję "Człowieczeństwo w nieludzkich czasach", która potrwa do listopada. Akcja ta ma doprowadzić do ujawnienia i oddania czci dla osób, które pomagały przeżyć ofiarom Hołodomoru oraz organizowali opór przeciwko ludobójczej polityce. 
Po zakończeniu akcji instytut wypracuje propozycję upamiętnienia osoby, która ma się stać symbolem heroicznego moralnego oporu ukraińskiej nacji w czasie Hołodomoru w latach 1932-1933, tablicą pamiątkową w "Ogrodzie Sprawiedliwych Całego Świata", który znajduje się w Mediolanie we Włoszech." 

Mam kandydata do zaproponowania - to Piotr Mroziuk, ur. w 1861 r. w Mohylnie, zmarł tragicznie w nocy 29 sierpnia 1943 r. we wsi Mohylno, dawna gmina Werba, dawny powiat Włodzimierz Wołyński, obecnie wieś Żółtniew, gromada Owadno, powiat Włodzimierz Wołyński. Przeżył 82 lata. Powszechnie pamiętano, że bardzo pomagał w ratowaniu Ukraińców umierających z głodu w latach 1932-1933. Byli to uciekinierzy zza rzeki Zbrucz, z Sowieckiej Ukrainy. Dlatego wszyscy mieszkańcy Mohylna - Ukraińcy i Polacy - byli przekonani, że gdy w 1943 roku OUN i jej bojówki, tzw UPA rozpoczęły ludobójczą akcję, Piotrowi Mroziukowi nic nie grozi. Był po prostu "zasłużony". Niestety, gdy w nocy z 29 na 30 sierpnia błagał o życie powołując się na fakt ratowania głodujących Ukraińców, banderowcy nie wysłuchali jego próśb, nie okazali litości. Obecnie władze ukraińskie mają szansę wyrazić swą wdzięczność dla jedynej ocalałej z ludobójczej rzezi z rodziny Mroziuków Jadwigi Kozioł, wnuczki Piotra, ur. 13.10.1926 w Mohylnie, obecnie mieszka w Polsce. Świadkiem mordowania tego Sprawiedliwego Człowieka była Zofia Buczek, mieszkanka Mohylna, Polka, ocalała, gdyż ukryła się w krzakach. Piotr Mroziuk został zamordowany, ponieważ był Polakiem.

 


 

Andrzej   30.06.2009:

 


Protest w Lublinie.
Ja rozumiem , ze te zabiegi wymagaja bardzo duzo poswiecenia, wysilku, do pewnego stopnia odwagi i determinacji.
Rzeby nie bylo tego typu klopotow to by nie bylo Ruchu Kresowian bo wszystko by bylo jasnym , powszechnie znanym.
Zawsze, aby jakies zmiany nastapily na kozysc , to trzeba wlasnie takich ludzi jak Pani i wszyscy ci na zdjeciach i wielu innych.
Na poczatku zawsze jest trudno rozruszac maszyne / proces zmian / postepu , ale jak to sie ruszy to potem bedzie szlo samoistna sila przebicia.
Teraz niestety nie jestem w stanie wspierac ruchu Kresowian finansowo ale nie wykluczone , ze sytuacja ulegnie zmianie / poprawie.
Na razie moge wspierac duchowo.
Zdecydowanie trzeba spoleczenstwo polskie stale uswiadamiac.
Spoleczenstwo polskie jest wyjalowionym przez kryminalno / ludobujcze czynniki struktur komunistycznych.
Jak spoleczenstwo polskie a zwlaszcza mlode pokolenia maja wspierac Ruch Kresowian i jemu podobne skoro w wiekrzosci przypadkow nie jest swiadomym swojej wlasnej historji a dodatkowo przez obecne wladze polskie jest wychowywanym w duchu kosmopolitarnym / europejskim bez wlasnej OJCZYZNY , BEZ WLASNEJ RELIGJI I INDYWIDUALNOSCI.
Jak juz pisalem , decyzja Trybunalu w Sztrazburgu by zmienila spektra sytuacji i UPA BY ZNIKNELA Z POWIERZCHNI ZIEMI I Z UKRAINSKIEJ SWIADOMOSCI.
JA OSOBISCIE JESTEM ZDANIA, ZE ZA TYM DBANIEM O UKRAINE I PODDAWANIU SIE SENTYMENTOM UKRAINSKIM KRYJE SIE JAKIS WIELKI PLAN GLOBALNYCH SIL WPLYWOW I PIENIADZA.
Moim zdaniem i Rzad polski i Juszczenko sa jednymi z partnerow Globalnej / swiatowej gry o kontrole nad Ukraina (bogactwa naturalne, sila robocza, produkcja rolna, dojscia do strategicznych gospodarczo i politycznie Rejonow, rynek zbytu itp itd
.Za posrednictwem Polski ( marionetkowego polskiego Rzadu na uslugach Swiatowej finansjery pewne sily zwasaluja Ukraine i beda ja eksploatowac w systemie neo- kolonialnym.
Dlatego Ukraina nie zostala wlaczona do Unji Europejskiej i nie bedzie podlegala rzadnej ochronie prawnej ze strony UE.
To tez jest przyczyna , dlaczego Rzad polski w pospiechu reguluje sprawy pozostawionego mienia przez Kresowian!
Polskie grupy roszczeniowe przyjmujac "jalmuzne " za swoje mienie automatycznie zrzekaja sie wszystkich swoich praw do ziemi, nieruchomosci itp. itd a co za tym idzie nie beda miely rzadnego wplywu na to co na Kresach sie dzieje ani jako Polski Ruch mniejszosci NARODOWEJ Z LEGALNYMI PRAWAMI POLITYCZNO / EKONOMICZNYMI ani DO POTECJALNYCH BOGACTW CZY CZESCI DOCHODU Z TEGO CO W NIE DLUGIEJ PRZYSZLOSCI ZACZNIE SIE DZIAC NA POLSKICH KRESACH (BIALORUS, UKRAINA )PRZEDEWSZYSTKIM.
Polacy / Kresowianie powinni nie brac rzadnych smiesznych odszkodowan , tylko w Trybunale europejskim zagwarantowac sobie prawa do odwiecznych dobr ktore do nich nalezaly.
Pieniadz , ktory Rzad polski wciska Kresowianom na wskutek spadajacej w gwaltownym stylu sily nabywczej tegoz pieniadza nie zmieni sytuacji finansowej Kresowian.
ODZYSKANIE PRAW DO UTRACONYCH DOBR MATERIALNYCH , KTORE WEDLUG WSZYSTKICH PRAW KRAJOWYCH I MIEDZY NARODOWYCH NALEZA SIE POLSKIEJ LUDNOSCI / KRESOWIANOM , POWINNO BYC NADRZEDNYM CELEM.
ODZYSKANIE PRAW DO SRODKOW MATERIALNYCH I ODSZKODOWANIA FINANSOWE ZA KRZYWDY DOZNANE POSTAWILY BY WSZYSTKICH POLAKOW / KRESOWIAN NA NOGI.
NIE PRZYJMUJCIE RZADNYCH PIENIEDZY BO W TEN SPOSOB ZRZEKACIE SIE WSZELKICH PRAW.
Trzeba zalozyc sprawe prawna w Trybunale !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i to pozwoli utrzymac roszczenia jako nie uregulowane.
Rzad polski w wyniku zmian "USTROJOWO / PRZYNALERZNOSCIOWYCH UWSTECZNIL SPOLECZENSTWO POLSKIE I TO W KRAJU I TO ZA GRANICA.
Zubozyl POLSKI NAROD NIE UWLASZCZAJAC GO I ODDAL POLSKI PRZEMYSL, ROLNICTWO I WYKSZTALCONE / PRACOWITE SPOLECZENSTWO POLSKIE W OBCE RECE.
Wszystko polskie jest w obcych rekach a Polacy stali sie wyrobnikami we wlasnym kraju!!!!!!!!!!!!

Andrzej

 


 

Andrzej   30.06.2009:

 


Witam,

Wspaniale akcje, ktore zaczynaja odnosic skutki!!!!!!
Wlasnie szeroko publikowana informacja moze zmienic sytuacje i wlaczyc wiekrze ilosci spoleczenstwa do ruchu przeciwko gloryfikowanej pamieci UPA na terenie Polski.

Narod i wladze Polski powinny czcic PAMIEC POLSKICH ( NIE WINNYCH ) OFIAR BARBARZYNSKIEGO LUDOBUJSTWA!!!!!!!.
Trzeba rowniez kwestjonowac finansowanie KUL-u z budzetu Panstwa (PIENIADZE POLSKICH PODATNIKOW) i podkreslac KUL-u anty polska dzialalnosc.
KUL staje sie wrogiem Narodu polskiego! 

WLADZA POLSKA / RZAD POLSKI PO PRZEZ WYROZNIANIE / ODZNACZANIE LUDZI JAWNIE POPIERAJACYCH ORGANIZACJE KRYMINALNO / LUDOBUJCZE JAK UPA DOKONUJE ZDRADY NARODU POLSKIEGO I STRATEGICZNEGO INTERESU POLSKI.

Trzeba glosno mowic o popieraniu przez Rzad polski bandytow z pod znaku "trizuba".

Trzeba robic publiczne debaty nad slusznoscia finansowania organizacji ukrainskich i stowarzyszen pamieci UPA na terenie Polski z budzetu Panstwa podczas kiedy Organizacje Kresowian zmagaja sie z trudnosciami finansowymi i sa przesladowanymi przez Rzad polski i Administracje na kazdym szczeblu!!!!!
CZCI SIE I WYROZNIA OPRAWCOW NARODU POLSKIEGO.!!!!!!!!!!!

Trzeba usilnie starac sie w Trybunale w Sztrazburgu o zadeklarowanie UPA jako Organizacji KRYMINALNO / LUDOBUJCZEJ.!!!!!!
Taka decyzja Trybunalu raz na zawszw rozwiazala by problem UPA w Polsce i na Swiecie.
Wszystkie pomniki UPA , wszystkie Organizacje weteranskie i popierzjace UPA musialy by byc zlikwidowane.
Tytuly Juszczxenki by musialy byc odebrane a on sam by stal sie osoba wspierajaca kryminalny / ludobujczy element za co by mogl byc postawionym przed Sadem.
Jest nie dobra sprawa sytuacja , ze Kresowianie biora "odszkodowania " od Rzadu polskiego za utracone mienie na Wschodnich Kresach.
Rzad polski ponownie zdradzil Kresowian i Narod polski zatykajac OFIAROM LUDOBUJSTWA USTA Z JALMUZNA!
Przydzielil Kresowianom tylko 100 milionoe zlotych za straty materialne i barbarzynstwo ucierpiane , podczas kiedy w niedawnej przeszlosci wyplacil Zydom w Nowym Jorku 36 MILIARDOW DOLAROW ZA RZEKOME ICH UTRACONE MIENIE.
Zydzi zniszczyli doszczetnie Polske i przez nich zginelo 6.3 miliona POLAKOW W II WOJNIE SWIATOWEJ I 12 MILIONOU POLAKOW Z RAK BOLSZEWIKOW!
Hitler byl Zydem (jego rezyser zaglady Zydow byl rownierz Zydem) W niemczech przedwojennych bylo ponad 6 milionow Zydow komunistow.
Lenin, Trocki i caly bolszewicki aparat terroru skladal sie z Zydow (Rosja i cala Europa Wschodnia).
Teraz PRZEMYSL HOLIKOSTU ZCIAGA ODSZKODOWANIA OD WIELU KRAJOW.W TYM OD POLSKI.

TO POLACY I ROSJANIE MIELI HOLIKOST Z RAK NIEMCOW, ZYDOW, ROSJAN I UPA.

Pozdrawiam,
Andrzej

 


 

Ryszard Siwak   22.06.2009:

 


Czytając na stronie''Informacje''oświadczenie byłych Kresowian z Kudowy-Zdroju i Pogórza Sudeckiego,wyrażających zadowolenie z nadania przez KUL tytułu h.c.Prezydentowi
Ukrainy,zastanawiam się czy ci byli Kresowianie znaleźli się po tej stronie Polski jako repatrianci wypędzeni z Kresów,czy może w wyniku Akcji Wisła?
Owszem,Prezydent Juszczenko ma na uwadze budowanie przyszłości,lecz na jakim fundamencie?Może na tym,który przygotowują pogrobowcy UPA?
Skoro chodzi o dobro ogólne,dlaczego więc ci Ukraińcy,którzy zginęli z rąk oprawców za pomoc Polakom i nie popieranie nacjonalistów nie doczekali się pomników i honorów?
Kiedy z kolei nie tylko na Ukrainie ale również w Polsce stawia się pomniki i czci pamięć ich oprawców.
Nie wiem,czy jako potomek byłych Kresowian również z miejscowości na Podolu,powinienem także wyrażać zadowolenie z decyzji KUL-u,który nadaje tytuł sprawiedliwego
wśród narodów,Prezydentowi gloryfikującemu tych,którzy wypędzili moją rodzinę z rodzinnych stron?Może za to,że jeden z Ukraińców wspaniałomyślnie darował życie mojej
babci,przykładając jej tylko kosę do gardła?Być może uważał,że darując życie babci prędzej dopadną dziadka,byłego ułana Hallera.
Niektórzy Ukraińcy w Jakubowcach mówili do mojej babci:''Gdybyśmy dorwali Jaśka to pasy byśmy z niego darli''.Oczywiście każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie,również ci,
którzy nie solidaryzują się z protestującymi przeciwko nadaniu tytułu h.c.Prezydentowi Ukrainy. 

 


 

Jan Jamrozniak   22.06.2009:

 

Mieszkam w Toronto.
Ucieszylem sie slyszac ze moim sasiadem jest Polak.
Po kilku kieliszkach polskiej wodki sasiad „Polak” pokazal swoja prawdziwa twarz.
Opowiadal o swoim wielkim, bohaterskim ojcu.Jak dzielnie walczyl za wolność ukochanej Ukrainy.
Zabijal Lachow jak muchy.Grabil, a uzbierawszy spory majatek w dolarach i zlocie uciekl na zachod.Nazwisko miał czysto polskie, jak większość mowil po polsku.
Sasiad z duma opowiadal o pomnikach bohaterow Ukrainy stawianych tam gdzie bohaterowie wybijali Lachow.
Już stoi ich 150 w tym głupim kraju.
Znacza ziemie, która wroci do ich Wolnej Ukrainy.
Lach jeden rozbily, ale oni postawia 100 nowych.
Wyprosilem sasiada Polaka.Dluzej nie zniosłem jego pogardy dla nas i naszej ziemi.
Ilu takich Polakow mieszka u nas, w naszym kraju?
Przeciez ktos te pomniki stawia, ktos tym kieruje.
Jan Jamrozniak

 


 

Janina Stefaniak   25.04.2009:

 

Zwracam się do wszystkich, którzy widzieli lub słyszeli, w jaki sposób zostali i dokładnie gdzie zamordowani: Pietrzykowska Marianna - primo Voto Snopek( widziana z rozrąbaną głową, ale nie zostało przekazane w jakim miejscu to było). Mogła to być Kol. Polanówka lub jej okolice, względnie gdzieś koło Janowej Doliny, gdyż wielu Polaków z Polanówki tam się schroniło sądząc, że tam ocaleją. To była moja babcia. Zginęła także jej synowa, a moja ciocia - młoda kobieta w wysokiej ciąży. Wiadomo, że została żywcem spalona w stodole, być może to była Polanówka, być może gdzies koło Janowej Doliny.W samej Janowej Dolinie, jak sie dowiedziałam, nie było stodoły, bo to było miasteczko. Może ktoś to widział? Poszukuję także świadka męczeńskiej śmierci Zdzisia Gawła lat 5 ze wsi Tomaszów, gm. Derażne. Ktoś go widział prowadzonego  uwiązanego za szyjkę za pomocą zaciskającej sie petli przez Ukrainców i podnoszonego w górę na tej pętli, gdy kaci prowadzący dziecko szli przez ukraińską wieś Postójne. Stały tam przy drodze gromady rozmawiających ze sobą ukraińskich ludzi. Wtedy prowadzący dziecko unosili koromysło do góry i dziecko zawisało w powietrzu machając rączkami i nóżkami, bo się dusiło. Ludzie ze zgrozą odwracali głowy nie chcąc na to patrzeć. A kaci byli ubawieni reakcją dziecka i przy następnej gromadzie ludzi powtarzali teatr.Kto widział finał tej nieludzkiej "zabawy"? Nie ustaliliśmy, w jaki sposób zginął jego starszy braciszek Julek. Domyślamy się tylko,że mógł zginąć w gospodarstwie Witoszki, sąsiada - Ukraińca, lub jak koło martwych rodziców ok. 25 marca 1943.Może ktoś widział ten mord? Otylia Szabelska zd. Snopek z KOl. Polanówki gm. Derażne pozostawiła dla bezpieczeństwa swoje dwie małe córeczki u pewnych ludzi, ktorych nie udało nam sie ustalić. Dzieci zaginęły bez śladu.Kto wie coś na ich temat? Kto z Polanówki przeżył wojnę i mógłby coś na ten temat powiedzieć? Szukam świadków śmierci tych ludzi. Świadków śmierci nie mają także Filip i Helena Furmanek ze wsi Tomaszów gm. Derażne. Wiadomo tyko, że zostali napadnięci i wymordowani na drodze do Równego . Ale może ktoś widział ten napad i potrafi coś na ten temat powiedzieć? Zaginął bez śladu także syn Filipa Feliks Furmanek aresztowany przez Rosjan w Kol. Radomiance i wywieziony w głąb Rosji. Ostatnie listy przychodziły z Archangielska. Potem wiadomości sie urwały. Kto wie, co się stało z Feliksem? Kto z żyjących jeszcze ludzi był tam wtedy i widział jak zmarł mój wujek? Jeszcze jedno pytanie. Ojciec mój po wyrwaniu się z niewoli sowieckiej wstąpił do armii gen. Maczka i walczył w Samodzielnym Batalionie Strzelców Podhalańskich. Był to batalion komandosów. Po wojnie gen. Maczek napisał książkę - sprawozdanie o walkach, które batalion przeprowadził. Na koncu książki była lista zabitych i rannych żołnierzy. Ale ksiązka przez lata zaginęla. Zatem zwracam się do osób, które są w posiadaniu takowej książki. Odkupię jej kserokopię. Chcę po prostu widzieć, jakie były losy żołnierzy Batalionu. Mój ojciec jest tam kilkakrotnie wymieniony.

Z poważaniem.

Janina Stefaniak

jankasno@wp.pl

 

 


 

Wojciech Orłowski   23.03.2009:

 

2009 rokiem STEPANA BANDERY rycerza Ukrainy.
Dziwny jest ten świat. 
Jak mozna prezentowac filmy o SS Galizien jako o bohaterach II wojny światowej Widzimy, że coś tam na Ukrainie "nie gra we władzach i polotyce"- to niby służba w SS była ok? Wiadomo przecież, że jest to formacja zbrodnicza. Ukraińcy mają duży problem z definicją walki o swoją niepodległość. Jak tak dalej pójdzie to Niemcy oskarżą Izrael o stawianie oporu przez ich obywateli w getcie warszawskim. Musimy tylko czekać aż strona ukraińska wystawi nam fakturę za "pomoc udzieloną ludności polskiej w latach 1943-44 przez ich formacje UPA i SS Galizien". Bandera bohaterem to co z Osamą ibn Ladenem? Dziwny jest ten świat. pozdrawiam,
Wojciech Orłowski

 


 

Kazimierz G.   23.03.2009:

 

2009 rokiem STEPANA BANDERY rycerza Ukrainy.

No cóż na tę informację mogę Państwu zarekomendować właśnie ostatnią zakupioną książkę Edwarda Prusa pt. "Stefan Bandera (1909-1959 )Symbol zbrodni i okrucieństwa" Wydawnictwo Norton Wrocław 2004 r.
Będąc w ubiegłym roku w swojej miejscowości Leszniów pow. Brody, gdzie się urodziłem i gdzie spędziłem dzieciństwo, miejscowy nauczyciel prowadzi Izbę Pamięci tej miejscowości. Jest tam tablica pamiątkowa, " slawa gierojam Ukrainy", gdzie właśnie Stefan Bandera jest prezentowany jako gł. bohater.
Zdjęcie tej Tablicy dzięki Pani Iwonie zostało na str. internetowych pokazane.
Niezależnie od tego w tej miejscowości na domach b. banderowców tenże nauczyciel doprowadza to tego, że instalowane są tablice pamiątkowe banderowców, którzy w danym domu mieszkali (ukrywali) i mordowali nas. Znam przypadek, że syn banderowca, który za komuny nie przyznawał się do tego że jego ojciec był banderowcem i mordował. Grób ojca był zaniedbany. Teraz za samostijnej Ukrainy przyznał się i wystawił na grobie ojca pomnik.
Pozdrawiam
Kazimierz G.

 


 

Tadeusz Sobkowicz   22.03.2009:

 

W wykazie miejscowości woj. tarnopolskie pow. Trembowla, wpisano wieś o nazwie Podhajczyk. Chciałbym sprostować ten błąd.
W pow. Trembowla istniała wieś Podhajczyki Justynowe, w której przed wojną była siedziba Gminy. 
Parafia w tej wsi została wyodrębniona z parafii Janów w 1913r. Do parafii która należała do dekanatu Trembowla wchodziła jeszcze wieś Wybranówka.
Z informacji moich śp. rodziców jak i żyjących do dziś świadków wynika , że mimo napadu banderowców na tą wieś w lutym 1944r. , dzięki samoobronie jaka istniała w tej wsi, mieszkańcy wyszli z tego obronna ręką. Spaleniu uległo kilka domostw pokrytych strzechą. Nikt z mieszkańców wsi nie poniósł nawet drobnej rany .
Inną sprawą jest zaginięcie i śmierć 3 lub 4 mężczyzn z tej wsi, którzy należeli do sowieckiej organizacji paramilitarnej tzw. Istriebitylnych batalionów, w celu ochrony wiosek przed banderowcami. W czasie akcji pacyfikacyjnej na wsie ukraińskie , w których istniały oddziały banderowców, zginęli w nie wyjaśnionych okolicznościach.

Tadeusz Sobkowicz

 


 

Aneta Hoffmann   10.03.2009:

 

Moja znajoma – poważnie chora na raka , osoba – która najprawdopodobniej urodziła się w Dubnie lub okolicach (w oparciu o dotychczas odkryte przeze mnie dane wynika, że jej ojciec był najprawdopodobniej osadnikiem wojskowym w osadzie Poniatówka-Srebrno w powiecie Dubno; może się jednak okazać że była to tylko zbieżność nazwisk), chciałaby obecnie odkryć historię swojej rodziny – ich przedwojenne miejsce zamieszkania, miejsce swojego urodzenia itp.

W związku z powyższym będę bardzo zobowiązana za Państwa pomoc w powyższej sprawie. Jeśli jest Państwu lub członkom Państwa rodziny znane nazwisko Kazimierz Owczarek (ur. 1898) + żona + córka Zofia (ur. 1923) + córka Krystyna (ur. 1934) – ojciec wraz z córkami został deportowany 10.02.1940 do obwodu archangielskiego (matka zmarła przy porodzie Krystyny) – bardzo proszę o przesłanie wszelkich informacji na ten temat lub kontaktu do osoby posiadającej tę wiedzę na mój adres emailowy.

Ktoś dodał nazwisko tej rodziny na portalu Rzecz-pospolita.com pod osadą Poniatówka. Tę osobę szczególnie prosiłabym o kontakt.

Z góry bardzo dziękuję za wszelką okazaną przez Państwa pomoc. Bardzo chciałabym spełnił marzenie śmiertelnie chorej koleżanki.

Aneta Hoffmann
Warszawa


 

Anna Kownacka Góral   26.02.2009:

 

Łódź, dn. 25.02.2009

 

Do  Redakcji Naszego Słowa
03-614 Warszawa


W „Naszym Słowie” Nr 46 z dnia 16.11.2008 r. przeczytałam artykuł, napisany przez dr. Romana Drozda – dyrygenta, kompozytora, producenta muzycznego i obywatela RP od urodzenia. W artykule tym muzyk beszta księdza Tadeusza Isakowicza – Zalewskiego. Nie słyszałam wypowiedzi księdza z dnia 27.10.2008 r. w TVN24, o której wspomina muzyk, więc nie zabieram głosu na ten temat. Słyszałam wielokrotnie wypowiedzi księdza 
T. Isakowicza - Zalewskiego w środkach masowego przekazu i nigdy nie słyszałam kłamstw na temat stosunków polsko-ukraińskich. Wiem, że rodzinę księdza zamordowali banderowcy i to nie jest kłamstwo.
Nie zamierzam jednak dyskutować na ten temat, lecz o nonsensach jakie zawiera artykuł szanowanego muzyka. 
Tyle nonsensów nie często spotyka się w jednym artykule i to napisanym przez człowieka wykształconego, wprawdzie tylko muzycznie, bo o historii nie ma zielonego pojęcia. Już na początku artykułu, obiecuje przysłać księdzu kanadyjski film dokumentalny „Ogień i Zbroja”, który przygotowuje ukraiński reżyser M. Iwanyk oraz zaznacza, że zna każdy kadr tego filmu, ponieważ pisał muzykę do niego.
Ja nie muszę oglądać kanadyjskiego filmu, ja mieszkałam na Wołyniu w latach rzezi dokonywanych na bezbronnych kobietach, dzieciach i starcach. Z całą rodziną musieliśmy stale uciekać i ukrywać się przed „ryzunami”. Tu również śmiało mogę zacytować słowa Sławomira Dębskiego: „ja nie chcę historyków, ja nie chcę dokumentów, ja byłem 
w Kisielinie”. Święta słowa wypowiedziane na spotkaniu Jacka Kuronia (historyka) 
z kombatantami 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej. Dla przypomnienia wyjaśnię, że 
w Kisielinie Polacy bronili się w kościele przez kilkanaście godzin, przed uzbrojonymi bandytami UPA i mimo, że nie posiadali żadnej broni, kilkadziesiąt osób przeżyło. Natomiast słowa te wypowiedział muzyk (nauczyciel muzyki w szkole w Lublinie), ojciec znanego polskiego kompozytora Krzesimira Dębskiego.
Teraz powstaje wiele filmów i dokumentów. Przy dzisiejszej technice łatwo jest 
o dokumenty, które powstają jak grzyby po deszczu. Trzeba tylko pamiętać, że strona polska również posiada dokumenty i to oryginalne, bo w Polsce żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają te wydarzenia, a niektórzy noszą na swoim ciele blizny po nożach banderowców. 
Autor artykułu pisze, że wypowiedzi księdza są przerażające, ale to przecież fakty były przerażające.
Nie będę opisywać zagłady polskich wsi, które w ciągu jednej nocy znikały 
z powierzchni ziemi, bo te wydarzenia zostały już dawno opisane w różnych książkach napisanych przez polskich i ukraińskich historyków. Z polskich książek należy wymienić przede wszystkim takie tytuły jak:
­ Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia w latach 1939-1945 - opracowane przez Władysława i Ewę Siemaszko, 
­ Ludobójstwo dokonane na ludności polskiej w latach 1939-1946 w woj. tarnopolskim - opracowane przez Szczepana Siekierkę i Henryka Komańskiego,
­ Ludobójstwo dokonane na ludności polskiej w latach 1939-1947 w woj. lwowskim – opracowane przez Szczepana Siekierkę, Henryka Komańskiego i Krzysztofa Bulzackiego oraz wiele książek prof. Edwarda Prusa.
Historycy ukraińscy również opisali tą historię dość szczegółowo np. W. Masłowskyj, (który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach) oraz prof. Wiktor Poliszczuk. Najbardziej znanym jego dziełem jest „Gorzka prawda”. 
Zamiast opisywać pogromy polskich wsi i osiedli, zamiast opisywać w jaki okrutny sposób postępowali banderowcy, zacytuję relacje tylko dwóch „bohaterów” UPA, którzy dokonywali tych straszliwych zbrodni:
1) Jurij Stelmaszczuk:
„Robiliśmy to w następujący sposób: po spędzeniu całej ludności polskiej w jedno miejsce, okrążaliśmy ją i rozpoczynaliśmy rzeź. Kiedy już nie został ani jeden żywy człowiek, kopaliśmy wielkie doły, zrzucaliśmy tam wszystkie trupy, zasypywaliśmy ziemią oraz żeby ukryć ślady tego straszliwego grobu, paliliśmy na nim wielkie ognisko i szliśmy dalej. Tak przechodziliśmy od wsi do wsi. (...) Całe bydło, wartościowe rzeczy, mienie 
i żywność zabieraliśmy, a budynki i inne mienie paliliśmy.” 
2) Stefan Redesza wspomina: 
„Okrążyliśmy 5 polskich wsi i w ciągu nocy i następnego dnia spaliliśmy te wsie, 
a wszystkich mieszkańców starych i młodych wyrżnęliśmy – w sumie ponad dwa tysiące osób. (...) Mój pluton brał udział w paleniu jednej wielkiej wsi i przyległego do tej wsi futoru. Wielu Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci – wrzucaliśmy żywcem do studni, a następnie dobijaliśmy ich strzelając z broni palnej. Pozostałych kłuliśmy bagnetami, zabijaliśmy siekierami i roztrzaskiwaliśmy.”
W taki sposób zamordowali około 200 tysięcy Polaków. Przeżyli tylko ci, którzy zaczęli organizować samoobrony lub mieszkali w większych miastach.
W artykule wspomnianym wyżej, autor pisze, że próba nazywania tragedii wołyńskiej ludobójstwem jest nieporozumieniem. Dlatego pytam, jak autor nazwałby takie zbrodnie, które relacjonują wyżej wymienieni Ukraińcy?
Te zbrodnie już dawno uznano za ludobójstwo. Jeszcze w dniu 9.12.1948 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła „Konwencję o zapobieganiu zbrodni ludobójstwa”, w której dokładnie określono jakie zbrodnie nazywa się ludobójstwem. Konwencja została przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ i ratyfikowana przez wiele państw, w tym Polskę. Natomiast Sąd Najwyższy PRL – mający prawo wydawania wyroków w dniu 22 IX 1950 r. uznał UPA za organizację zbrodniczą, a jej czyny za ludobójstwo (orzeczenie Nr 18 BW – Zbiór orzecznictwa Sądu Najwyższego Izby Karnej z 1951 r.). Zbrodnie te za ludobójstwo uznały odpowiedzialne organa, a nie jakiś grajek. 
Natomiast kłamstwem jest, jakoby władze PRL karmiły nas fałszywymi informacjami na temat UPA. Władze PRL niczym nas nie karmiły, lecz kazały milczeć. Nawet nie wolno było wspominać, że mieszkałam na Wołyniu, czy we Lwowie, lecz w ZSRR.
Z dalszej części artykułu, śmiało można wywnioskować, że napisała go osoba posiadająca zerowe wiadomości o naszej wspólnej historii.
Jeżeli składa się winę za ludobójstwo w latach 1939-1947 na złą politykę II RP, wobec mniejszości ukraińskiej, to trzeba przypomnieć trochę historii tamtych lat. Nie musimy cofać się aż do siedemnastego i osiemnastego wieku do wojen kozackich, ale zacznijmy od pierwszej wojny światowej.
Wybuch pierwszej wojny światowej, a potem rewolucji w Rosji, dawał nadzieję na stworzenie niepodległego państwa Polsce i Ukrainie.
Nie zamierzam robić wykładu na temat wydarzeń z lat 1918-1923 zaczynających się od walki o Lwów a kończących się zwycięstwem Polski. Ukraińcy byli podzieleni na dwa rozłamy zgrupowane przy S. Petlurze lub grupie galicyjskiej i zamiast walczyć wspólnie 
z Sowietami – jak proponował J. Piłsudski, kłócili się między sobą i walczyli z Polakami.
Polska odzyskując niepodległość proponowała wprowadzić na wschodnich terenach Polski autonomię polityczną i terytorialną, ale Ukraińcy nie przyjęli tego rozwiązania. Wysunęli postulat całkowitej niepodległości. Nie uznali polskiej władzy i od początku prowadzili działania terrorystyczne wobec Polaków. Palili majątki ziemskie, napadali na ambulanse pocztowe, mordowali sołtysów, dyrektorów szkół, itp. Rząd Polski zmuszony był zaostrzyć walkę z terrorem, ale przeprowadzając te działania, nie mordowano kobiet, dzieci 
i starców. Terrorystów zamykano w więzieniach i sądzono tak jak wszystkich przestępców.
Mimo bojkotu wyborów, do parlamentu polskiego w 1922 r. wybrano 
25 posłów i 6 senatorów narodowości ukraińskiej. Ukraińcy mieli takie samo prawo do pracy i nauki jak Polacy, czego dowodem może być to, że wszyscy przywódcy OUN - UPA byli wykształceni w polskich szkołach i uniwersytetach. Wieś polska – po 123 latach niewoli nie była bogata, ale w takich samych warunkach żyli Ukraińcy i Polacy.
Pisząc o tym, że Kościół Prawosławny „nie mógł podjudzać do bratobójczej walki na Wołyniu” widać, że historia nie jest Pana mocną stroną. Czy naprawdę nie słyszał Pan, że cały Wołyń to było prawosławie, że popi święcili noże swoim „wojakom”, którzy szykowali się „ryzać Lachiw”, a podczas nabożeństw nawoływali do usunięcia chwastów ze zboża. 
Podczas największego napadu banderowców na Przebraże (gdzie była zorganizowana samoobrona Polaków), trzej popi czekali w pobliżu, aby odprawić modły dziękczynne na zgliszczach broniącej się polskiej wsi. Nie doczekali się tej przyjemności, gdyż Polacy obronili się (wprawdzie przy pomocy partyzantów radzieckich pod dowództwem pułkownika Prokopiuka i oddziałów Armii Krajowej), ale samoobrona przetrwała.
To z pewnością muzyk zapisze na minus samoobronie, gdyż pod zasiekami broniącej się wsi poległo sporo „bohaterów” idących mordować kobiety, dzieci i starców. Domyślam się, że autor, ma więcej pretensji do Oddziałów Samoobrony Polaków – jak oni śmieli bronić się! 
Dalsze wywody w tym artykule również są bez sensu, np. to, że nikt nie mówi o całym kontekście wyrzynania inteligencji w Ukrainie sowieckiej w latach trzydziestych. To chyba takie osoby, które nie interesują się historią, bo Polacy, którzy są zainteresowani historią, już dawno znają te wydarzenia, poczynając od wielkiego głodu, przez „Operację Polską”, 
a kończąc na Katyniu i Syberii, a Pan teraz się obudził i każe liczyć ofiary „każde istnienie bez zaokrągleń”. Jeżeli ktoś zechce policzyć każde istnienie bez zaokrągleń, to musi kupić łopatę i udać się na Wołyń, tam niemal pod każdym krzakiem zakopane są kości Polaków. Innego sposobu obecnie chyba nie ma, chociaż i to nie będzie łatwe, bo Ukraińcy nie chcą wskazywać miejsc gdzie zakopano zamordowanych Polaków, a kilka tysięcy polskich wsi zniknęło z powierzchni ziemi. 
Natomiast poruszony temat postawy Prezydenta Juszczenki, świadczy o tym, że nie zna Pan ani polskich spraw, ani ukraińskich. Wystarczy prześledzić wszystkie wypowiedzi 
i starania Prezydenta Ukrainy dotyczące uznania bandytów za kombatantów wojny 
o wyzwolenie oraz nakazania stawiania pomników dla ludobójców na terenie Ukrainy, a nie trzeba będzie dyskutować o tym jakie poglądy ma Prezydent Juszczenko.
Nie jest to moje osobiste zdanie, lecz również wielu uczciwych ludzi z Ukrainy, którzy widzą co się dzieje i wcale nie są tym zachwyceni. Na przykład delegaci zKijowa, biorący udział w Sesji Naukowo-Historycznej w Warszawie w dniu 17 maja 2008 r. tj. dr nauk historycznych Jurij Szyłowcew, Walentin Anastasijew i A. A. Kondrackyj, pytali nas dlaczego Rząd Polski milczy, gdy na Ukrainie odradza się faszyzm i to w bardzo szybkim tempie. 
Bolą Pana zdewastowane cerkwie na opuszczonych terenach wschodniej Polski, mnie również, bo lubię stare, antyczne budowle. Dobrze, że zdewastowano je jak były puste, a nie tak jak polskie kościoły na Wołyniu w 1943 r. razem z ludźmi biorącymi udział w mszy świętej – np. w Porycku, Kołkach, Krymnie, Chrynowie, Oktawinie, Swojczowie i wielu innych.
Na zakończenie radzę, tak jak Pan księdzu – zamieścić ten list na swojej stronie internetowej, niech inni ludzie maja możliwość ocenić kto ma rację.
Ze swej strony, radzę zajmować się muzyką, bo historią Pan się kompromituje.

Do wiadomości:

1) Dr Roman Drozd
2) Przewodniczący Rady radiofonii i Telewizji
3) Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji G. Schetyna
4) Marek Ast, Przew. Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu RP
5) Prezes Zarządu TVP


Anna Kownacka Góral

 


 

Monica   06.02.2009:

 

I'm contacting you because I see that you have some maps of the 
different areas where there were murders and deportations in the 
borderland areas of Poland at the time of the outbreak of the Second 
World War. In one of the maps, that of the Dolina area in Stanislawow 
wojewododstwo, the villages of Weldzirz and Maxymowka are shown as 
documented sites of murders or deportations.

My husband's mother Aniela Rozdolska (married name Janowska), 
grandmother Zosia Rozdolska, uncle Rudolf Rozdolski, aunt Jula Haler 
and her four children, my husband's cousins, were deported from the 
village of Weldzirz near Dolina in the wojewostwo of Stanislawow in 
1940, taken to Kazakhstan. His mother was pregnant with her first 
child - the baby was born in Kazakhstan and died at six months old 
there. They left Russia with the Anders army and ended up in England, 
where his mother was reunited with her husband Czeslaw Janowski, who 
fought with the British forces during the war.

After they were deported another of my mother's sisters fled with her 
family westwards and settled in Biecz in what is now southern Poland. 
My husband and I lived in Krakow for two years in the 1970s and 
regularly visited her and her son and daughter.

They used to talk of what happened in Weldzirz after the 
deportations. They witnessed murders of Poles by Ukrainians.

Last year I visited Weldzirz (now called Szewczenko) with my husband 
and talked to people there who had also witnessed murders by Ukrainian 
nationalistts in the village of Weldirz. One old lady we spoke to 
said she saw Polish people being dragged along behind wagons until 
their heads came off. The Polish church in the village was burnt, as 
was my husband's grandmother's house.

I wondered if you have any more information about what happened in 
Weldzirz and Maxymowka. Maxymowka was in fact where my husband's 
mother and father lived for their brief married life there before they 
were separated.

Monica


 

Barbara Zach   06.02.2009:

 

Stwierdzilam, ze za kazdym razem popelnialam blad piszac, ze moj dziadek Piotr Przybysz z Jachimowka (Horochow, Kisielin) posiadal mlyn "holender". To byl Wiatrak Holender, ktory nabyl od Holendra o nazwisku Bass??. Dla mnie mieszkanki miasta nie stanowilo to roznicy, a dla znajacych sie -byla to zasadnicza roznica.
To tyle na razie. Pozdrawiam serdecznie. 

Barbara Zach zd. Przybysz


 

Łukasz Wankiewicz   06.02.2009:

 

Witam serdecznie,
przeglądając internet w poszukiwaniu informacji o swoich przodkach 
dotarłem do strony dotyczącej ludobójstwa w województwie lwowskim i 
jakże wielkie było moje zdziwienie gdy okazało się że mój pradziadek 
Julian Winiarz rzekomo zginął w czerwcu 44 roku.
Otóż nie...
pradziadek mój mieszkał w Schodnicy gdzie wraz z niejakim anem 
Brzozowskim prowadził spółkę naftową jako że był jednym z tzw. 
"naftusiów galicyjskich" kiedy wybuchła wojna a wojska radzieckie zajęły 
dworek oraz kopalnię ropy dziadek wyprawił moją swoją córkę (moją 
babcię) oraz jej rodzeństwo i swoją żonę w głąb Polski a sam został 
wywieziony w głąb Rosji. Kiedy gen. Anders tworzył swoją armię na 
wschodzie mój pradziadek miał to wielkie szczęście zostać wcielonym a 
jako że poprzednio odbywał już służbę wojskową został mianowany 
kapitanem. Stacjonując w Afryce w okolicach Tobruku dziadek stworzył 
Polską Szkołę Łączności w Służbie Armii Królewskiej (czy coś takiego).
W każdym razie zmierzając do sedna sprawy pradziadek po wojnie 
przedostał się do Anglii gdzie dożył sędziwej starości razem ze swoją 
żoną którą odnalazł, zmarł w Londynie i tam też jest pochowany.


Mam nadzieję że jest to wystarczające sprostowanie notki znalezionej na 
stronie.

Łukasz Wankiewicz

Odp.
Poprawek może dokonać autor. (Prawa autorskie.)
Ja mogę tylko zamieścić sprostowanie.
W podobnych sprawach proszę o kontakt z autorem i zgłosić do IPN, bo autorzy opierają się 
na materiałach tej instytucji.
Iwona Kopańska – Konon


 


Barbara Zych  
03.02.2009:

 


Nazywam sie Barbara Zach zd. Przybysz. Za kazdym razem przegladajac Strony o Wolyniu irytuje mnie troszeczke "Lista osob, ktore zginely w Jachimowce" cytowana na podstawie ksiazki p. Siemaszkow.
Otoz pod poz. 9 liczac od konca figuruje : KRALUK Helena zd. Przybys - corka Piotra i Adeli zd. Holc. Otoz moja ciocia Helena PRZYBYSZ -corka Piotra i Adeli zd. Holc nie zostala w 1943 r. zamordowana . Zamordowane zostaly jej dwie siostry Anna Przybysz i Janina Przybysz oraz ich ciocia Antonina Sedryna zd. Holc , siostra Adeli Przybysz zd. Holc. 
Anna Przybysz i Antonina Sedryna w kosciele kisielinskim, a Janina cytuje " w drodze do Jankiewiczow?? (Zankiewiczow ??) - wg. relacjii cioci Heleny (niestety juz umarla i nie moge jej jeszcze raz popytac).
Helena zostala deportowana do Niemiec na przymusowe roboty (tak zreszta jak jej brat a moj ojciec Jozef Przybysz), stracila meza Kraluka Kazimierza, przezyla wojne, osiedlila sie na Mazurach w Pasleku i ponownie wyszla za maz za Slowik Jan, z ktorym miala 1 corke i 5 synow .
Nie wiem jak skorygowac ten blad w relacjach p. Siemaszki.
A propos -- dopisalam pare danych do strony o Zaturcu na temat Przybysz Zofii, siostry Heleny , Janiny, Anny. Pozycja 69.- Zaturce. Zofia nie byla "sluzaca" jak tam pisze, ukonczyla z dyplomem razem z Helena Szkole Gospodarcza - Kucharska ?? lub Gospodyn Domowych?? i zarabiala na swoje utrzymanie organizujac przyjecia, biesiady, ozdabiala stoly i gotowala czy piekla super torty i bazanty. Osobiscie mialam ta przyjemnosc wszystkiego pokosztowac jak jezdzilam do cioci Zosi na wakacje (Ostroda ). Wszystkie moje ciocie urodzily sie w Jachimowce, Horochow, Kisielin i tam tez figuruja jako corki Piotra Przybysz i Adeli zd. Holc. Aby miec blizej do szkol mieszkaly czasowo w Zaturcu u swojej cioci Antoniny Sedryny zd. Holc.

 

 

 


 


Stanisław Wodyński.  
22.01.09:

 

Co do informacji o wystąpieniu Juszczenki: który "powiedział, że obywatele jego kraju wybaczyli Polakom wołyńską rzeź, w czasie której katolicy zgładzili tysiące prawosławnych „ spoko!
Jest on typowym "czubarykiem ",obywatelem państwa, które skupia plemiona niepotrafiące zagospodarować :daną im przez polską "Solidarność", która przecież obaliła ZSRR - samostijność! Jeżdżę na Ukrainę,niekiedy 2,albo nawet 3 razy w roku. Na dwa , z górą cztery dni( wyjątkiem był spływ Dniestrem, ale wtedy nie miałem doczynienia z tamtejszym bardakiem ,tylko z naturą) bo dłużej nie idzie w tym kraju wytrzymać. Tamtejsze "państwo" jest najbardziej mafijną ,a zarazem nieporadną strukturą, która swoich obywateli nie jest w stanie nawet wyżywić ,tylko okrada, ogałaca z szans jakie stwarza 21 wiek dla ludzi w nim żyjących. Funkcjonują oni tylko przez biologiczną determinację kobiet, które niczym troskliwe klacze opiekują się potomstwem. Mężczyźni ( ubyło ich przez 10 lat 6 milionów)zazwyczaj żyją krótko i podle. Wiecznie pijani ,przekazują zdenaturowane przez alkohol białko ( nie wiem skąd się biorą te urodziwe dziewczyny, ale jest to wynik procesu destylacji).". i młodo umierają . "i śpiewała wsia drużyna szcze ne umerła Ukraina, Ukraina budie żyła, darły sia z całego ryła" Oni myślą ,że to wystarczy. Ale obserwuję u nich też ,coraz bardziej utrwalajace się przekonanie ,że bez Polaków, Polski sobie nie poradzą .Dlatego tak fałszują historię, breszą w żywe oczy ,chcą uciec od tej straszliwej refleksji ,że na darmo wymordowali tyle niewinnych istot, dopuścili się tylu zbrodni ,popełnili tyle grzechów za które miliony " z czarnym podniebieniem" będą się smażyć prze wieczność w piekle .Ukraina nie budzie żywa. Małp nie nauczy się kierować samochodem . Ale mi ulżyło - serdecznie pozdrawiam
Stanisław Wodyński

 

Droga Pani Iwono!

 Bardzo dziękuję za słowa uznania, ale przede wszystkim  one się Pani należą.

Jest bowiem Pani redaktorem unikalnego czasopisma, które oprócz informacji i historii, ogniskuje tyle emocji i wychowuje w miłości do Najjaśniejszej R.P

.Dzięki systematycznie zapisywanym stronom "Ludobójstwa.." tragiczna pamięć  przeradza się w granit, marmur wykuwany  w różnych miejscach Polski, gdzie ludzie odkrywają swoją powinność  uczczenia  cieniów przodków ,zabitych w okrutny sposób tylko dla tego, że byli Polakami.

Stanisław Wodyński

 

 

 


 


   10.01.09:

 

Jego Eminencja
Ksiądz Kardynał Stanisław Dziwisz
Metropolita Krakowski

Wasza Eminencjo !
Dostojny Księże Kardynale !

Ośmielam się napisać do Waszej Eminencji, ponieważ zapoznałem się z treścią listu pani prof. dr hab. Marii H. Szeptyckiej, w którym to liście pani profesor zwraca się do Waszej Eminencji z prośbą "o przekonanie księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego, że jego wystąpienia na tematy polsko - ukraińskich stosunków w czasie II wojny światowej są szkodliwe, nie służą prawdzie oraz boleśnie ranią naszą rodzinę".

W zaistniałej sytuacji zwracam się do Waszej Eminencji z prośbą, aby sprawiedliwie ocenił działalność księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego w zakresie poruszanym przez panią profesor Szeptycką i stosownie do tej oceny stanął w Jego obronie. 

Nie jest bowiem prawdą, że wystąpienia księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego "są szkodliwe" dla stosunków polsko - ukraińskich. Zapewne są szkodliwe dla stosunków z niegodnymi miana ludzi ludobójcami, którzy mordowali m. in. moje siostrzane rodzeństwo w sierpniu 1943 roku we wsi Mohylno ( Dyzio, Boguś i Tereska Gaczyńscy, wiek odpowiednio 10, 8 i 6 lat oraz niemowlę nieznanego imienia w wieku 6 dni). Zapewne Juchym Orluk, syn Prochora, urodzony w 1907 roku w Mohylnie, który własnymi rękami zamordował sześcioletnią Tereskę Gaczyńską, sześciodniowe niemowlę i matkę niemowlęcia Marcelinę Gaczyńską oraz Fiszczuk Mychajło, syn Archypa, urodzony w 1907 roku w Mohylnie, który w czasie mordowania pilnował, aby żadna z ofiar nie uratowała się ucieczką przez okna oraz Łuciuk Wołodymyr, syn Wasyla z Marcelówki, który z ramienia tzw. UPA organizował i kierował ludobójczą akcją w Mohylnie - podpisaliby się pod podobnego typu apelem. Oni na pewno żądaliby, aby Wasza Eminencja zabronił księdzu Isakowiczowi mówić prawdę, a ich rodziny być może czują się "boleśnie zranione" przypominaniem haniebnych czynów swych ojców i dziadków. Oni woleliby być uznani za kombatantów i godnych szacunku bohaterów. Ja osobiście nie chcę mieć żadnych stosunków z ludźmi takiej kategorii. Ja wolę mieć dobre stosunki z tym Ukraińcem, który w Mohylnie po wydaniu przez Łuciuka Wołodymyra, dowódcy tzw. UPA, rozkazu mordowania polskich rodzin - pod pretekstem zaopatrzenia się w narzędzie mordu - pobiegł i w ostatniej chwili ostrzeżeniem "uciekajcie natychmiast, już do was idą" uratował życie rodzinom Bernackich i Szewczuków, z ukraińskimi sąsiadami rodziny mojej Mamy w Marcelówce Tolkiem i Ziuńką Giergielami, którzy dwukrotnie uratowali rodzinę Zarembów, z tymi wszystkimi Ukraińcami, którzy są prawdziwymi bohaterami i o których pisze historyk Romuald Niedzielko w książce "Kresowa Księga Sprawiedliwych". Jak Wasza Eminencja zechce zauważyć, nie postrzegam narodu ukraińskiego jako monolitu, który można by określić jednoznacznie mianem zbrodniczego lub nie, co sugeruje de facto pani profesor Szeptycka, używając na określenie zorganizowanej przez OUN i UPA ludobójczej akcji eufemizmu "konflikt polsko-ukraiński". Z mojej rodzinnej perspektywy nie było żadnej wojny polsko - ukraińskiej, byli Ukraińcy mordercy, byli Ukraińcy zbawcy, Wasza Eminencja lepiej niż ja wie, którzy podążali drogą Chrystusa. Jest wysoce prawdopodobne, że wspomniani wyżej Orluk Juchym i Fiszczuk Mychajło zeszli ze ścieżki chrześcijańskiego miłosierdzia i złamali boskie przykazanie, ponieważ ich pasterze - duchowni grekokatoliccy i prawosławni - głosili w cerkwiach nienawiść i wmawiali swoim owieczkom, że zabicie "Lacha" grzechem nie jest ? Z drugiej strony lokalny watażka tzw. UPA Łuciuk Wołodymyr groźbą użycia siły zmobilizował ich do tzw. UPA i za nie wykonanie rozkazu mordowania Lachów groził śmiercią ? 
Tutaj dotykam kwestii moralnej odpowiedzialności Metropolity Andrzeja Szeptyckiego. Nie piszę o kolaboracji z okupantami, bo ta kwestia jest oczywista. Nie jestem historykiem, napiszę więc tylko to, co zostało zauważone i przekazane przez moją rodzinę. Otóż w kwietniu 1943 roku ukraiński duchowny podczas symbolicznego pogrzebu państwa polskiego przemawiając do zgromadzonych ukraińskich mieszkańców wsi Mohylno powiedział: "jednej nacji (żydowskiej) już na naszej ukraińskiej ziemi nie ma, jeszcze pozostała druga !" Świadkiem tego była pani Szewczuk, mieszkająca obok cerkwi. Natomiast Adolf Mizerski z Marcelówki latem 1943 roku został wyznaczony jako furman do zawiezienia Ukraińców z swojej wsi na zebranie do cerkwi w Mohylnie. Piszę "zebranie", ponieważ - przypuszczam, że Wasza Eminencja zgodzi się ze mną - trudno nazwać nabożeństwem ceremonię poświęcenia narzędzi mordu, noży i siekier. Dlatego ośmielę się napisać, że w cerkwi w Mohilnie w 1943 roku odbyło się "bezbożeństwo" prowadzone przez chrześcijańskiego kapłana. Tak pokrzepieni "duchowo" uczestnicy "bezbożeństwa" chcieli natychmiast zamordować furmana Adolfa Mizerskiego, jednak znowu z rzekomego frontu "konfliktu polsko - ukraińskiego" wyłamał się Ukrainiec Bołwach, który nie mogąc otwarcie wystąpić przeciwko słowom "kapłana" i przeciwko terrorowi UPA - użył podstępu, twierdząc, że owszem, należy "Lacha" zamordować, ale nie teraz, później.... 
Naiwna pani Bernacka z Mohilna zbierała po wsi kurze jaja, aby zanieść je "batiuszce" i prosić o odprawienie mszy w intencji powstrzymania mordowania ludzi, co wobec faktu odprawiania "bezbożeństwa" było nierealne. 
Tak więc morderca Juchym Orluk, który ukończył trzy klasy szkoły powszechnej, z drogi Chrystusa został sprowadzony przez swego duszpasterza zachętą i "rozgrzeszeniem", a przez władzę świecką - watażków z UPA - groźbą śmierci za nieposłuszeństwo. 
Należy przypuszczać, że Metropolita Andrzej Szeptycki był w tym okresie najlepiej wykształconym człowiekiem. Powinien był przewidzieć, że analfabecie Fiszczukowi Mychajło i absolwentowi trzech klas Orlukowi Juchymowi należało w liście pasterskim "Nie zabijaj" wyraźnie powiedzieć - "Pamiętaj - Lach, Żyd, Czech, Ormianin, Ukrainiec - to Twoi bracia w Chrystusie". Tego niestety nie napisał. Chociaż napisał tak wiele. Pamiętam z lekcji religii zalecenie Chrystusa - "niech mowa wasza będzie - tak, tak - nie, nie - wszystko co ponadto, od diabła pochodzi".
Doświadczenia tych strasznych czasów uczy nas, że należy pilnie strzec się, by nie zejść z drogi Chrystusa, bo może zdarzyć się, że nawet osoby duchowne będą próbowały wieść nas całkiem inną drogą, tak jak przydarzyło się Orlukowi i Fiszczukowi. Wydaje się, że poznać tych fałszywych proroków zupełnie łatwo, poprzez ich rozmijanie się z nauką Chrystusa. Po pierwsze prawda. Ja, Tokarczuk, będę starał się trzymać tego kryterium, tacy kapłani jak ksiądz Isakowicz - Zaleski z Radwanowic lub ksiądz Puzon z Hrubieszowa będą zawsze moimi przewodnikami. Fiszczuk i Orluk musieli wybierać pomiędzy "nie zabijaj" i "zabijaj', a ja, Tokarczuk, mogę mówić prawdę lub kłamać, mogę dać posłuch prawdzie lub kłamstwu.
W tej konkretnej sprawie ksiądz Isakowicz - Zaleski mówi:
Ofiarom - pamięć i cześć,
Polsce i Ukrainie - przyjażń i zgoda,
OUN, UPA i SS "Galizien" - hańba i potępienie. 

Dlatego uważam, że pani Szeptycka pomyliła się bardzo, pisząc swój list mający de facto zakneblować usta księdzu Isakowiczowi - Zaleskiemu. Gdyby tak się stało, dla licznej rzeszy ludzi z rodzin dotkniętych strasznym doświadczeniem ludobójstwa zorganizowanego przez OUN i UPA będzie to kolejny cios, wzmagający poczucie krzywdy spowodowane wieloletnią zmową milczenia. Ta zmowa milczenia dla mnie osobiście skutkuje tym, że Państwo Polskie nie jest w stanie wyegzekwować od Państwa Ukraińskiego prawa do chrześcijańskiego pogrzebu dla doczesnych szczątków mojego siostrzanego rodzeństwa. A Rzymsko-Katolicki Kościół Powszechny - mój Kościół - w tej sprawie milczy. Czy te kosteczki, te dzieci są nadal stroną "konfliktu polsko-ukraińskiego", tak jak wtedy, gdy 36-letni Juchym Orluk zabijał 6-letnią Tereskę Gaczyńską oraz sześciodniowe niemowlę ?
Jeśli się mylę, jeśli błądzę - to czy Wasza Eminencja znajdzie czas, aby mnie wesprzeć w rozterkach, doradzić, w ogóle odpowiedzieć ?
Proszę przyjąć wyrazy czci i szacunku
Wiesław Tokarczuk
Kraków

Do wiadomości:
1.Maria H. Szeptycka
prof. dr hab. 
Warszawa
2.ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zaleski
Fundacja im. Brata Alberta
3.o.Ireneusz Kondrów
Fundacja Metropolity Andrzeja Szeptyckiego
Hruszowice 62
4. Mirosław Murynowicz
profesor Katolickiego Uniwersytetu Ukraińskiego
Lwów 79005
Ukraina

 


 


H. M.  
04.01.09:

 

Wyrażam moje oburzenie z powodu nowego ataku na ks.Isakowicz-Zalewski.

Jak cierniste krzewy wrośli w Polskie społeczeństwo, a niektórzy wspięli się wysoko, wysoko oświeceni na Polskich uczelniach i znając Polskie obyczaje podejmują walkę na nowo, juz nie na noże i siekiery za dużo z tym kłopotu i do cerkwi trzeba by było iść, dzisiaj można zabijać poczta elektroniczna szerząc słowa nieprawdy, no cóż nasi kochani Upowcy wasza (Smostyjna Ukraina) jest za miedza proponujemy bezpłatną Wizę w jednym kierunku. Polska jest krajem Demokracji zbudowana na prawdzie historycznej a prawdę będziemy nadal tworzyć ze wszystkich zakątków całego Świata i czy się to komuś podoba czy tez nie.
Ukraińscy neonacjonaliści chcą wynieść na ołtarze Szeptyckiego a my mamy się napewno do niego modlić,bedzie to pierwszy Święty!!! który nosił w sercu pogardę do wszystkiego co Polskie zadając nam krwawe rany czy jest to postawa człowieka na ołtarz, każdy człowiek, który nosi wiarę w swoim sercu to jej nie zmienia a ten który czytał chociaż raz Biblie wie ze każdy cytat można różnie interpretować,
(list pasterski. Nie zabijaj 1942 r.) należy tu dopisać i zabił Pana swojego zmieniając wiarę swoja,co odbiło się negatywnie na jego charakterze i postępowaniu.

H.M.
Niemcy.

 


 


Marek  
04.01.09:

 

Kolejny atak na księdza Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego.

To straszne.

Czy chrześcijanie przetrwają te czasy zepsucia po PRL i III RP? Ilu takich jest w naszym Episkopacie i wysoko w KK, mediach katolickich, na ważniejszych parafiach, może w otoczeniu Papieży kolejnych? 

Moim zdaniem klucz do przetrwania naszego ulubionego Księdza jest w nim samym. Nie może się dać sprowokować do wybuchu (jakiegokolwiek), do chwili słabości, MUSI się dzielnie trzymać. Przeżyje tych agentów, biologia ich zabierze, są starsi dużo od Księdza. My nie jesteśmy w stanie Go skutecznie obronić. Najgłupsze co mógłby zrobić, to rezygnacja ze stanu duchownego, to byłoby zaprzeczenie swojej misji. Kary kościelnej nie rozważam, to byłby dramat KK. 

Proszę się skontaktować z blogerem FYM, szefem projektu POLIS. 

Powstał nowy projekt zwany POLIS - http://www.polis2008.pl 

Sądzę że Ci ludzie mogą Księdza obronić i PROPAGOWAĆ na łamach POLIS Jego teksty, a także dotyczące Ludobójstwa Kresowego. W połowie (około) jest to środowisko opozycyjne wobec PiS i Kaczyńskich, ludzie czekają na siłę bardziej patriotyczną, przypomina to krzesanie ognia z pojedynczych iskier, albo gromadzenie masy krytycznej do wybuchu patriotyzmu narodowego i katolickiego jednocześnie. 

Już pisałem że wydawanie kolejnych książek niewiele da, www trudno wypromować, jedynie prasa, telewizja, radio i FILMY naprawdę dobrze zrobione. Dlaczego nie możemy narodowym wysiłkiem produkować jako producent w statusie NGO filmów historycznych, patriotycznych (trudno inaczej nazwać film o Polakach, którzy wytrwali rzezie walcząc z UPA, czernią hajdamacko-kozacką, a de facto nazistami ukraińskimi). Proszę przemyśleć chociaż akcje konkursowe na scenariusze filmów i seriali. Dla młodych ludzi (ale dorosłych) trzeba gier komputerowych, może ukazanie tej tragedii w formie gry obudzi młodzież 18-30 letnią. Celem gry powinno być uratowanie jak najwięcej kobiet, dzieci polskich i ukazanie całości wydarzeń historycznych, w tym materiałów dokumentalnych, oraz książek w PDF w pakiecie. Mocna rzecz, podobnie jak filmy i seriale. Bez tego nie posuniemy się do przodu, politycy nie pomogą i ja ich rozumiem – Rosja nam zagraża jak nigdy dotąd w historii Polski (broń masowego rażenia, plany polityczne, gospodarcze przy osamotnieniu RP w polityce wschodniej), nikt zatem nie będzie na Juszczenkę naciskał. Nie będzie dotacji PISF, ministerstwa cooltury, oświaty. Nie będzie żadnego wsparcia poza nielicznymi pojedynczymi politykami. Nie ma szans na to. Polsce jest potrzebna przyjaźń z Ukrainą, ale nam jest potrzebna nie mniej wreszcie PRAWDA, PAMIĘĆ o Ludobójstwie, o tym ukraińskim nazizmie rodem z czasów kozackich w swym okrucieństwie! Jedno nie wyklucza drugiego, podobny problem w zasadzie mamy z każdym sąsiadem, mniejszością. Pokazali wszyscy na co ich stać po 1 września 1939. 

Musicie się zebrać jako całość środowisk Kresowych. 

Może to realne dzięki POLIS? 

Utwórzcie jedno stowarzyszenie nowe, trzeba przyjmować członków zarówno fizycznych jak i z osobowością prawną. Podmiotom prawnym trzeba zorganizować dobre umocowanie żeby luki prawne przeskoczyć blokujące ich w stowarzyszeniu (nie w związku stowarzyszeń, ale w stowarzyszeniu) Można przyjąć zasadę że reprezentuje każdą organizację kilka osób z zarządu i razem tworzą np. radę programową. To luźne pomysły. Tu nie starczą zjazdy, trzeba wielkiej organizacji która zbierze rodziny pomordowanych, ocalałych, historyków, sojuszników. To ma działać zawodowo. Proszę spojrzeć na Żydów jak są zorganizowani, albo Niemcy bidoki wypędzone. Za zdradę powinni inaczej zapłacić niemieccy obywatele II RP, nie mówiąc o napływowych osadnikach niemieckich. 

Przecież Kresowiacy (mowa o Polakach) to nie tylko ofiary rzezi, trzeba zebrać całe środowisko, także tych co tam mieszkają. Im się należą miejsca w polskim parlamencie, okręgi wyborcze Polaków z Litwy, Białorusi, Ukrainy. Nic nie działa jak trzeba po 1989, ale jak to ma działać kiedy Polską rządzą Szechtery co ciekawe nierzadko z KPZA przodkowie czy Smolary, nurt białoruski. 

Wracając do listów. JE Dziwisz znany jest z nienawiści do naszego Księdza, zapewne są na niego haki i to sprawia że jest groźny, bo przyciśnięty do muru może szkodzić Księdzu nawet poprzez Episkopat, Watykan. Naciskać na status quo można tylko poprzez największe media. Wtedy będzie się mitygował przed jakimiś kolejnymi szykanami. 

To są sprawy wręcz watykańskie, ekumenizm, dialog. Los Księdza jest przesądzony w takim układzie, oni będą czekać na okazję żeby naprawdę zaatakować, coś jak Ojca Rydzyka za antysemityzm, czy lekkie wypowiedzi o prezydencie, prezydentowej, PIS itd. 

Marek

 


 


Ryszard Siwak  
03.12.08:

 

Czytając wypowiedź p. Bazylewicza nasuwa mi się na myśl, jaka była by odpowiedź tego pana i jemu podobnych na moje pytanie: Jak to się stało, że moi dziadkowie, którzy mieszkali na Podolu(Jakubowce, gm.Budyłów, pow.Brzeżany, woj.Tarnopol) nagle w r.1943 zostali wywiezieni w bydlęcym wagonie na tzw. Ziemie Odzyskane? Dziadek Jan Siwak z babcią Bronisławą posiadali własne gospodarstwo, dobrą ziemię i nie widzę powodu, żeby mieli aż taką potrzebę, żeby zamienić to na poniemieckie gospodarstwo na Pomorzu, ziemia IV-VI klasa. Nie wyprowadzili się więc tu dobrowolnie z Kresów. Po przyjeździe tu na Pomorze stwierdzili ,że nawet nie było w drzwiach klamek a w kątach leżało siano. W futrynach drzwi były wywiercone otwory przez które przechodził kabel telefoniczny, ponieważ wcześniej przez dwa miesiące stacjonowało tu wojsko rosyjskie. Babcia usiadła na schodach i załamana zapłakała. Dzięki życzliwości niektórych sąsiadów, którzy przynieśli trochę mąki itp. jakoś przetrwali trudny początek. Później w dowodach osobistych wszyscy mieli wpisane pochodzenie CCCP.W latach 1918-20 dziadek jako ułan walczył z bolszewikami, nie walczył więc przeciwko Ukraińcom. W gospodarstwie dziadka na Kresach przyjęła się na służbę ukraińska rodzina. Z tego co wiem obchodzono się z nimi dobrze. Babcia poproszona przez rodziny ukraińskie, trzymała do Chrztu Św. kilkoro dzieci ukraińskich i nikt z Polaków nie miał jej tego za złe. Pamiętam jej wspomnienia jak sama przybrała ubranka tym dzieciom do Chrztu, Ukraińcy byli zachwyceni, że tak ładnie. Wiem, że były tam rodziny mieszane, polsko-ukraińskie i wszyscy do roku 1939 żyli w zgodzie i pomagali sobie wzajemnie. Aż nagle w 1939r. zaczęło się. Nad Jakubowcami pojawił się dym i było słychać odgłosy strzałów. Dziadka nie było w domu .Babcia ostrzeżona przez Ukrainkę, która u nich służyła, aby uciekali bo we wsi mordują, postanowiła ukryć się z dziećmi w polu. Wraz ze siostrą dziadka Marią Dziak(w 1943r.wywieziona na Sybir, Krasnojarski kraj, Jenisejski rejon, ze zmienionym nazwiskiem na Djakiw),która mieszkała w sąsiedztwie, zabrały dzieci i udały się w pole. Ciocia schowała się z dziećmi w kukurydzy, a babcia cofnęła się jeszcze do domu żeby zabrać chociaż pierzynę dla okrycia dzieci gdyby musieli zostać w polu na noc. Po wyjściu na podwórze babcia zauważyła mężczyzn wbiegających na podwórze z siekierami, widłami, kosami itp. Jeden z nich podbiegł do babci i przystawił kosę do gardła .Już miał pchnąć lecz drugi za nim złapał go za rękę i powiedział po ukraińsku, żeby dał babie spokój. Prawdopodobnie był to Ukrainiec, który służył wcześniej u dziadków. Pytali babcię gdzie jest dziadek. Babcia odpowiedziała, że nie wie nawet gdzie jej dzieci. Następnie wbiegli całą zgrają do domu dziadków i babcia słyszała jeden wielki trzask wewnątrz budynku .Domu nie spalono ale wszystko wewnątrz było zniszczone. Nawet portret babci i dziadka miał dwa cięcia od topora. Do dzisiaj przechowujemy go na pamiątkę bo niewiele udało się zabrać z Kresów dziadkom podczas wywózki. Mój ojciec miał wtedy 7 lat i wraz z rodzeństwem widzieli z ukrycia śmierć swojego sąsiada Emila Kędziory przeciętego żywcem piłą przez ukraińskich oprawców. W rodzinie mojego kuzyna, dziecko z kołyską zostało wrzucone w ogień. To nie są opowiadania wymyślone lecz fakty, które słyszałem już w dzieciństwie od nie żyjącej już babci oraz jej dzieci. Mój ojciec niewiele może mi opowiedzieć ale żyje jeszcze część rodzeństwa mojego ojca i pamiętają. To tylko część tego co przeżyła rodzina ze strony mojego ojca, ponieważ słyszałem więcej. I co na to p. Bazylewicz i jemu podobni?
Mój e-mail: ryszard45_1963@o2.pl
Dziękuję p. Iwono za tą stronę i pozdrawiam wszystkich Kresowiaków. 
Ryszard Siwak.

 


 


A. Zapałowski  
02.12.08:

 

W środowiskach poupowskich ciągle jest patrzenie poprzez prostackie postrzeganie rzeczywistości podawanej przez niektórych duchownych i ich "autorytety" moralne. My nie możemy tracić czasu na walkę z nimi, a musimy skoncentrować się na zmianie świadomości ogółu Polaków. Tymniemniej bardzo ważne jest zbieranie dowodów takiego myślenia i dokumentowanie go.

A. Zapałowski
 

 


 

Wojciech Orłowski   01.12.08:

 

Witam
Małopolska wschodnia ma pewien problem z UPA, jednak nie będzie to trwać wiecznie i wcześniej lub później sprawdzą się ich patriotyczne szeregi w walkach o Krym. Cóż ksiądz Tadeusz Isakowicz- Zaleski trafił w samo serce nacjonalistów ukrainskich. Staram sie zrozumiec synów i córki rizunów z UPA. Faktycznie mają problem z relacjami rodzinnymi, ponieważ trudno teraz po latach przyznać się do tego, że dziadek był niezwykle skuteczny w walce o wolną Ukrainę od Żydów i Polaków. Dlatego też rosyjskie metody sa tutaj bardziej skuteczne w szerzeniu huminataryzmu i pojednania pomiędzy Polakami i Ukraińcami, niż dyplomacja polska lub Unii Europejskiej. 

Wojciech Orłowski 

 


 

Łukasz K.  30.11.08:

 
Pani Iwono, 

Mnie się wydaje, że należałoby podjąć stosowne działania, przede wszystkim: 

1. Nagłośnić to - ile się tylko da - w polskich mediach.

2. Wydrukowany tekst w oryginale i z tłumaczeniem, oficjalnie przesłać do ambasad polskich w Kijowie i we Lwowie.

3. Konieczny byłby list otwarty do polskiej prasy, Kancelarii Prezydenta, Premiera, MSZ, Agencji Wywiadu i ABW.

Wszystkie te działania - moim zdaniem - nie powinny być tylko sprawą Ks.Tadeusza Isakiowicz Zaleskiego - sprowadzone do roli prywatnej dyskusji czy polemiki, ale musi je firmować,albo Pan Prezes Siekierka, Stowarzyszenie Kresowiaków, lub Grupa Posłów do Europarlamentu. 
Miałoby to inny wydźwięk: poparcie Ks.T.Isakowicza i stanowisko Kresowiaków.

I jeszcze jedna uwaga. 
Ze strony Ukrainy nie padło dotychczas żadne słowo potępienia OUN-UPA za te to o jakim przebaczeniu ( nie pojednaniu) może być mowa? 
Ale niestety tak to jest, jeżeli na działania OUN -UPA na Ukrainie i w Polsce nie ma żadnej riposty ze strony oficjalnych waładz Polski.
Teraz mamy skutki tego. 

Łukasz K ( dane znane redakcji)

 


 

Roma T.  30.11.08:

 
Teraz już chyba wiesz, dlaczego mój ojciec powiedział; 'tam nie ma teraz nawet, po co jechać i do kogo' miał na myśli odwiedziny u rodziny. Naszej rodzinie ponownie żyje tam się bardzo źle. Czuja nasilająca się wrogość sąsiadów. Presja na polskie rodziny wzmaga się i istnieją obawy powrotu tego, co było. Przy takim ogólnym nastawieniu, trudno mówić o zdrowych relacjach miedzy naszymi krajami. Jeżeli znasz szczegóły historii to na pewno pamiętasz przyczynę okrucieństwa, które było celowe i „mieli to tak robić, aby juz nigdy nikt tam nie wrócił”! I chyba osiągają swój cel.
Moim zdaniem b.trudno jest o pojednanie bez rozgrzeszenia, a to może nastąpić po przyznaniu się Ukrainy do winy! 

Roma T.( Dane znane redakcji.)

 


 

H.M.  30.11.08:

 
No cóż po przeczytaniu tego artykułu nasuwa mi się tylko jedna myśl, oni po prostu się boja ze stracą Lwów.
Strach ten jest podyktowany zbliżającą sie demokracja, która prawdopodobnie ich nie ominie, w związku z tym przechodzą do ataku (na zimne dmuchać -za nim cokolwiek nastapi )napewno za przyklad ,wzieli Niemcow, ktorzy walcza o swoje majatki pozostawione w Polsce. Z tego co przeczytalem nasuwa sie jeszcze jedna odpowiedz .(Oni Nas NIENAWIDZA).Jedno jest pewne ze sledza Polska prase i analizuja kazda wypowiedz pod adresem Ukrainy. Prawda o tamtych czasach ich boli, bowiem jak tu wychwalac bohaterow Ukrainy skoro Polacy dzialaja na ich niekorzysc, a pozatym jak mlodemu pokoleniu Ukraincow powiedziec prawde, skoro wpoilo sie im falszywa historie,(Co z bohaterami Ukrainy???).We Lwowie zyja jeszcze pogrobowcy UPA i to zmijowe plemie nigdy nie uzna prawdy, gdy czytam to wszystko to wydaje sie ze te mordy na Polakach byly wczoraj. Jedno powinni juz dawno zrozumiec , ze kazdy kamien na Ukrainie pamieta Sobieskiego a tego sie nie da wygumowac czy w ogole zmienic bieg histori.


H.M.


 

Mateusz Bojarski  30.11.08:

 
Szanowna Pani Iwono

Dostała Pani zaproszenie do dyskusji o naszej wspólnej historii z propozycja zadyndania na konopnym sznurze.
No i jak z nimi dyskutować?
Zaślepieni, napakowani nienawiścią, z wpojona fałszywą wiedza, podjudzani, zachęcani odsłanianymi pomnikami banderowców, ich nowych bohaterów.
A my Polacy nadal milczymy, bo nie można zadzierać z sąsiadami, a brak reakcji naszych władz tylko ich zachęca.
Opłacamy ich wywrotowe, wrogie nam gazety, działalność antypolska z naszych podatków.
Plują na nas a my mówimy, ze deszcz pada.
Groza nam stryczkiem, konopnym sznurem, likwidacja naszych obywateli np. księdza Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego, każdego, kto dopomina się prawdy o OUN UPA.
Jak długo jeszcze pozwolimy na taka eskalacje nienawiści, wrogości?

Mateusz Bojarski

 


 

Janusz Olkowski  30.11.08:

 

Jestem wnukiem i synem Wolyniakow. Moja Babka byla wolyniaczka - Janina Pollawska po mezu Olkowska.
Moja Babka mieszkala przed wojna we Wilnie gdzie moj dzadek Olkowski Jozef byl wykladowca uczelnianym. Tam urodzil sie moj Stryj Zbigniew. Gdy wybuchla wojne Dzadek Jozef byl internowany przez wojska Litewskie. Z obozu internowania uciekl. Jak mowil w czas bo Litwini - nazisci mordowali Polakow, Polskich oficerow. Dzadek Jozef udal sie prosto na Wolyn, gdzie od setek lat mieszkala rodzine Poplawskich a wowczas przebywala jego zona Janina. poplawscy mieli dobre stosunki z sasiadami. Poniewaz uwazali sie za rodzine ziemianska, mieli sluzbe wiejska. Sluzba te w tej czesci Polski pochodzaca ze wsi nazywali rusinami. Powodem byl dialekt lub ruzne dialekty wschodnie, kresowe-polskie, zwane czasem ruskimi. Zaznacze tu ze polacy z korony ze wsi mowili daleko rozna polszczyzna niz dzis. Dzisiejszy Polski jesyk byl jezykiem szlachty Polskiej w tym ruskiego czy litewskiego pochodzenia. Tak wiec moi pradziadowie zyli zgodnie z chlopami czy jak dzis nazywac mozna rusinami. Chlopi ci mieli swiadomosc narodowa - Polska, Kresowa. Byli jednak i tacy , ktorzy zgodnnie z nowa fala nazywali sie ukraincami dla odroznienia narodowosci niepolskiej, niekresowej. Ci ukraincy grozili mojemu Dziadkowi Jozefowi ze go Zabija. Dziadek mowil do Janki...sluchaj ja sie boje, oni mnie zabija ja musze wyjechac, uciekac z tad. Dziadek Olkowski rodzinnie prawdopodobnie byl z Mazowsza... Janka uspokajala Dziadka, miedzy czasie urodzil sie kolejny syn - moj Ojciec Krzysztof Olkowski. Mimo tego Dziadej wyjechal z Wolynia zostawiajac Zone i Dzieci tymczasowo. Wyjechal do Lublina gdzie przewidujac pieklo - mordy polakow, zorganizowal przeprawe, ucieczke rodziny Polawskich i Zony Janiny z Dziecmi. Zanim doszlo do ucieczki Poplawscy zgodnie z opowiadaniem moich dziadkow przezyli gehenne strachu. Poczta ustna dowiadywali sie o morderstwach na Polakach. Chlopi "ruscy" przynosili wiesci, ze z innych regionow wschodnich przybywaja bandy i morduja cale wsie. Brat mojej Babci nie spal w nocy w zagrodzie-gospodarstwie. Uchodzil do lasu, ukrywal sie. Raz zima Ukraincy szukajacy jego wpadli do domu a on w koszuli nocnej ucikal bez butow przez okno. Nie wracal dlugo - przemarzl i omal nie umarl lub zmarl (tego nie pamietam). Naloty nocne Ukraincow UPOWCOW byly czeste. 2 i 3 letni chlopcy - dzieci Janiny i Jozefa Olkowskich byly wytresowane jak psy. Na znak umowiony chowali sie do skrytki pod podloga. Nie mogli pisnac slowem nawet na krzyk matki! Rodzina zdecydowala sie spac w zagrodach chlopskich. Chlopi ukrywali Poplawskich az ktoregos razu postawili jasno sprawe. Powiedzieli - Sluchajcie albo uciekniecie natychmiest albo UPOWCY, Bublowcy... zamorduja nas razem z wami. Poplawscy przebrali sie w chlopskie ubrania. dzieci rowniez przebrano za wiesniacze. Na wozie chlopskim udalo im sie uciec z Wolynia na Lubelszczyzne. po drodze widzieli bandy UPOWCOW kierujace ich w strone gdzie nie palono wsi - traktujac ich jako swoich (Poplawscy umieli muwic gwara ruska). Cala przeprawe przygotowal Dzadek Jozef. Bylo wiele sytuacji gdzie o malo by nie zgineli. Dostali sie jednak do Lublina skad Rzad PRL nakazem skierowal ich na Mazury. Dziadek Jozef byl AK owcem. Olkowscy ukrywali AK owcow. Dzadek Jozef mimo wyksztalcenia uniwersyteckiego w PRL u nie mogl pracowac jako nauczyciel w nowej powstajacej uczelni w Olsztynie. Nie pozwolono mu. Wytoczono mu sfingowany proses i wsadzono do wiezienia - lamiac mu zycie zawodowe na zawsze. Do konca byl Polskim Inteligentem , chodzacym w garniturz, bedac zawsze ogolonym, choc zlamany przez PRL - przeniusl ducha narodowego , patriotycznego do czasu gdy ja zaczolem sluchac i uczyc sie od niego a raczej czuc co oznacza byc Polakiem.

[...]


Dodac chce jedynie to co wiem jeszcze, ze Kresow fizycznie, materialnie nie mozna poznac bez swiadomosci ze to przedewszystkim przestrzen Ducha, zasad moralnych, filozofii glebokiej chescijanskiej, autorytetow moralnych i wszystko co za tym idzie. Na Kresach jakakolwiek grupa ludzi wierzyla w Boga Jedynego. Katolicy mieli msze w kosciolach - Trydencka, nie jak dzis modernistyczno -katolicka. Msza na kresach byla po lacinie i tym jezykiem jedynie zwracano sie go Boga. Na mszy ortodoksyjnej kosciola prawoslawnego, jezykiem , mowa - byl spiew, gwara ruska spiew, bez instrumentow - tylko glosy ludzkie. Katolicy szanowali Prawoslawie a prawoslawie szanowalo Katolikow. Ciekawostka bylo to ze gdy byly swieta katolickie - prawoslawni oddawali czesc tym chwilom waznym dla Katolikow i odwrotnie Katolicy szli do chat prawoslawnych, skladali zyczenia i czesc swietom prawoslawnym poprzez wspolne ich szanowanie wraz z Prawoslawnymi. Zydzi Polscy, Polscy zaznaczam, czcili Boga w hebrajskim jezyku i tylko w nim sie modlili, zwracali do boga. Muzeumanie w swojej cichosci rozmawiali z Bogiem, Ormianie jak Katolicy po lacinie lecz w ormianskim obrzadku. Wszystkich Ludzi tam laczyla jedna idea, idea Rzeczpospolitej Polskiej i jej wspolny Nasz Wszystkich wewnatrz Rzeczpospolitej - Polski Jezyk. Nim mowili Zydzi, Chlopi Ruscy czy Polscy z dialektem wschodnim roznym tak bardzo jak wiele bylo zasciankow. Polskim jezykiem mowili Ormianie, Muzeumanie Polscy. ... I zart istnial na Kresach, Smiano sie z Polskich Panow..., Z Zyda icka Polskiego, ktory chodzac przez wies z wozkiem pelnych "uzywanych skarbow " wrzeszczal - noze nozyczki ostrze, noze nozyczki ostrze - wowczas do tego obdartego bienego Zyda przychodzily Hospodynie i kupowaly garnki a oddawaly stare, i kupowaly sukno i oddawaly stare, i kupowaly nici i inne pozyteczne od Zyda przybory. Opowiesci chodzily o Ksiedza sadzie i jego jablkach, O "Popa" - Ksiedza Prawoslawnego wieczorze z wodka, o dziejach powiesci chodzily, o przeszlosci w ktorej, Panow Kresowych dzieci, sluzyly w wojsku carskim. Powiesci o sybirakach wracajacych z daleka lub ich dzieci, o rewolucji I morderstwie rosyjskiej szlachty z rodzina carska na czele. O wielkim glodzie I zgrozie za granica sowiecka , o republikach nowych I zyciu w niej ludzi. Rytm zycia dawaly swieta ku chwale Boga jedynego I przyroda bo Kresy to kraina przedewszystkim rolnicza%u2026Autoryt wiec pochodzil od Boga dla kazdego.., I hierarhia autorytetu byla szanowana. Na Kresach rodzina byla najwazniejsza. Szanowano staszych, Rodzice mieli posluch, mlodzi znali swoje miejsce - wiedzieli ze malzenstwo jest blogoslawienstwem a dzieci w nim darem od Boga. Rodziny dlatego byly wielodzietne tak u chrzescian, zydow czy innych grup.

Jakich grup? Roznych, bo n a Kresach roznilismy sie sposobem rozmowy z Bogiem, wiara sie roznilismy a co bylo wspolne - to Ojczyzna byla wspolna - Rzeczpospolita Polska byla wspolna I wszyscy bylismy Polakami w szerokim tego slowa znaczeniu.

Na Kresach Kazdy znal swoje miejsce I respektowal je. I tak byli tam chopi,kozacy, kupcy, mieszczanie, szlachta, ziemianstwo, Panowie Ziemscy, Hrabiowie I Ksiazeta. Wszystkie stany znaly swoje obowiazki a bylo nia dbanie o drugiego poprzez 3 wyrazy Bog, Honor I Ojczyzna.

To co opisalem bylo spokojem I harmonia - zakłócana przez wojny, rewolucje a za czasow sanacji w szczegolnosci skrajny nacjonalizm - nazizm - judaizm (w znaczeniu socjalizm, komunizm, liberalizm).

Na Kresy przybywali Polacy z Poznanskiego tworzac nowe siedliska. Zydzi bogaci mowili o Panstwie Izrael, z rusinow - chopow kresowych, polskich gwara rozna mowiaca bardziej ruska czy bardziej polska zaczeto tworzyc nowa nacje - ukrainska. Te sily przychodzily z niewiadomo skad I od kogo zaskakujac kazdego!,i wojna doprowadzila do zenitu zla - mordow i ludobujstw,zenitu ktora bylo utworzenie nowych Panstw PRL, Ukrainskiej Republiki, Bialoruskiej, Lirewskiej I gdzies daleko po wielu dramatach Polacy wiary mojzeszowej znalezli sie w Palestynie I ni z tad ni zowad stali sie Izraelitami. Podzielono Nas. Poszatkowano nasza kulture i po trosze wcisnieto dla kazdego zabraniajac calosci!!

Wiem, ze wiekszosc Kresowiakow nie chcialo PRL, Republik Litewskiej, Bialoruskiej, Ukrainskiej. Polacy wyznania mojzeszowego w wiekszosci nie chcieli opuszczac kraju. OOOOOOOOOOO zgrozo - ci co zostali - zamordowani zostali w oswiecimiu i nie tylko. 3 miliony Polakow wyznania mojrzeszowego zabito, spalono ich ciala jak w rytuale a dzis mowi sie o nich ze byli Zydami nowego panstwa Izrael utworzonego po wojnie. Im odebrano-zmieniono ojczyzne Boga im zostawiono.

Ci Polacy mojzeszowej wiary co przezyli lub mieli przezyc znalezli sie w Izraelu I zaczeli mowic jezykiem hebrajskim na codzien, jezykiem ktory byl przeznaczony do rozmowy z Bogiem. W PRL PLR owscy Polacy modlic sie zaczeli po Polsku nie po Lacinie! a w Republikach... - tam modlic sie zakazano.

 

P.S....

Na Ukrainie propaganda zmusza wciska historié zmyslona ... wktorej Ukraincy to narod ten w prostej linii z Wielkiego Ksiestwa Kijowskiego, dzielnych potomkow Krolow Ruskich np Halickiego. Siega ta propaganda do czasow basniowych gdzie Wielka Ukraina byla od Krakowa Ukrainskiego po Kaukaz.

Swoja prpagande musz znosic Bialorusini o matce Rosji i na codzien mowic musza po Rosyjsku

Litwini - jak Ukraincy odgrzebuja Prochy Krulow Poganskich litewskich

Kazdy z wymienionych wyzej w propagandzie ma jeden wspolny cel - Nienawidzic Rzeczpospolitej, Polakow, Lachow, ...tych Okupantow, ...zbrodniczych Najezccow, Mordercow, Panow co zawlaszyli przez niemal 1000 lat ich ziemie

Propaganda w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej nieczym nie rozniaca sie od Dzisiejszej Rzeczpospolitej Polskiej - zmusza , wciska historie zmyslona o Polsce i Polakach....w ktorej Polacy to narod ten wprostej linii od Piasta. Tak wyktreowano historie Polski , ze poza Buk rzeke nie siega. Propaganda mowi jak to Nach drank Osten Polskie niczym nie roznie sie od Nach Drank Osten Pruskiego-Niemieckiego (Ksiazka Boze Igrzysko Deavisa)

Nikomu w tych nowokrajach o Kresach mowic nie wolno - to przeklety temat i przekleci cie ludzie, ktorzy sie do niego Kraju Kresowego i Historii Kresowej przyznaja. Tysiac lat wspolnej Naszej historii przemilczano, zmieniono, spotwazono i taka polityka jest nadal - przemilczania, spotwazania, zmieniania. Zmienia sie materialne dowody na kulture kresowa poprzez przebudowywanie pozostalych zabytkow lub rujnuje sie zabytki. Niematerialna kulture , duchowa spuscizne przemilcza sie lub rowniez zmienia raz dajac Mickiewicza pochodzenie Zydom, raz Litwinom na przyklad. To samo ze Slowackim a i wspolczesnie Juszczenko Prezydent Ukrainy oglosil na otwarciu Cmentarza Orlont Lwowskich , ze Jan Pawel II z pochodzenia jest Ukraincem.

Pytanie dlaczego tak sie robi z Kresami i ludzmi Kresow. Odpowiedz jest jedna. Ludzie Kresow Mieli i Maja jednego Boga. Zycie Kresowiakow determinowal Bog i wiara w niego. Miejsca na konsumizm w Kresowej rodzinie nie ma i nie bedzie bo tylko 3 slowa dla Kresowiakow sa wazne Bog, Honor , Ojczyzna A Nie Pieniadz.

Walczac o Prawde o Kresach Walczysz z Globalizmem i Konsumizmem. Kresy to zakazana Historia. 


Janusz Olkowski

 

 


 

Józef Wyspiański  29.11.08:

 
Miła Pani 
Niedouczony w jęz. polskim szowinista ukraiński pisał ten tekst pod wpływem emocji, bądź z chłodną rozwagą, choć zapewne chciał uzyskać ten sam skutek - szukanie wrogów, co jest dla nacjonalistów tak potrzebne na co dzień jak padlina dla hieny. Jego tekst przypomina przemówienia upowców z lat ostatniej wojny do ciemnoty ukraińskiej. Nie wiem, do kogo był kierowany, i czy rbazylewicz jest jego adresem poczty elektronicznej. 
Sądzę, że należałoby wysyłać do niego jakieś ciekawe krótkie teksty i fotografie, by zbadać jego reakcję. Jeśli w odpowiedzi nie nawiąże do treści jakiegoś tekstu, a tylko będzie klepać frazesy, to kontakt można zakończyć jakimś zdaniem podsumowującym.. 

Józef Wyspiański

 


 

M. Murzynski  29.11.08:

 
Szanowna Pani,
Przytoczyla Pani bardzo brutalne slowa, wypowiedziane przez nacjonaliste ukrainskiego. Kazdy skrajny czyli czarno-bialy poglad, taki jak ukrainski, polski czy jakikolwiek inny nacjonalizm, rodzi brutalizm i wojny. Moim zdaniem, nie tedy prowadzi droga do prawdy. Do prawdy o stosunkach polsko - ukrainskich nie dojdziemy eskalujac wzajemna wrogosc, manifestujac tylko wlasne krzywdy i nie starajac sie zrozumiec tych poniesionych przez drugi narod. 

M. Murzynski

 


 

Kazimierz Golinowski   29.11.08:

 
No cóż z takim tekstem na takim poziomie nawet nie można dyskutować. Trzeba byłoby podjąć dyskusję w konwencji wyzwisk, kłamstw i prymitywizmu.
Nie stać mnie na taki poziom.
Jedynie wyrażam ubolewanie po raz kolejny, że brak reakcji naszych władz na głoszenie tego rodzaju wyzwisk i znieważanie nas Polaków, bezczelne kłamstwo , nasze władze nie reagują i nie domagają sie od władz ukraińskich zaprzestania tego rodzaju działałań i głoszenie tak oczywistych kłamstw.
Kazimierz Golinowski

 


 

Teresa  29.11.08:

 
Tak wlasnie wszyscy Ukraincy mysla -o okupacji przez 600 lat i oczywiscie o wielu niestety tragediach jakie tam sie dzialy. A dzialo sie wiele.Turcy, Tatarzy, przerozne nacje, dzicz z dzikich pol, ale prawda historyczne teraz nie jest wazna. Oni wymyslili wlasna prawde. Dlatego bandy UPA traktuja jako rodzaj zaplaty za krzywdy od polskich "panow". Tylko , ze zaplacili najwyzsza cne zupelnie niewinni ludzie i to w starszny sposob, ale oni tego nie moga zrozumiec. 

Teresa

 


 

R.B.  29.11.08:

 
Ja Cie tez nie chce karac,ani mordowac,chce zyc z Toba w przyjazni,chce tez przyjazn oprzec tylko i tylko na prawdzie.

Jesli ktos atakuje moje swietosci opierajac oskarzenia na wycinkowym historycznym zdazeniu, w skutkach bardzo tragicznym,poslugujac sie wyjatkowym klamstwem, pokazuje swoja oblude i brak wiedzy historycznej, zasluguje jedynie na pohybel.

Chcesz zabierac glos na tak tragiczny,wyjatkowo trudny i zlozony temat poznaj problem dokladnie,poznaj racje oboch stron.

Napisz wiecej.Napisz co Cie tak urazilo i sklonilo do postawienia pytania" dlaczego tyle wrogosci".Odpowiem na kazde pytanie.

Jak ktos wykopuje topory wojenne juz pordzewiale i porosle mchem, wykazujac przy tym kompletana ignorancje faktow,musi brac pod uwage,ze moze zbudzic wrogie demony i nienawisci siegajace zenitow z tragicznymi skutkami.

r.b.

 


 

Marek Kajdas  29.11.08:

 

 

Witam

Ukraina nie jest i nigdy nie była, nie będzie całkowicie bezpiecznym miejscem do życia Polaków. Od 500 lat są cyklicznie rzezie Polaków, Żydów, innych nacji na tym kresowym terenie i jak widać oryginalni nieraz upowcy mają ciągoty do „poprawki”, do ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej. Ciekawe jest także to, że tysiące rzeźników po 1945 roku rozesłano czy rozproszyli się sami po całej sowieckiej polsze. Nikt nie dociekał, kto jest niewinnym Łemkiem, a kto rzeźnikiem z OUN-UPA po łokcie ubroczonym we krwi Polaków, a nieraz i Żydów, czy swojaków nieposłusznych. Polacy na ogół nie byli zdolni do takich okrucieństw, nawet kiedy mieliśmy okazje do tego np. w 1920 na bolszewikach. Każdemu przecież należał się pal. Nie byli u siebie. My na terenie I-II RP byliśmy u siebie, błąd Kazimierza Wielkiego polegał na tym że kiedy zaczął się wgryzać w Kresy od Grodów Czerwieńskich utraconych wcześniej (ale mieliśmy je) to nie polonizował ich. Akcja Wisła cały czas powinna trwać od zarania obecności tam Polaków. Rozpraszać ludność ruską po całej RP, polonizować, bo nic dobrego nie ma na naszym terenie z mieszania narodów, religii. Martwi mnie ponowna ofensywa mniejszości w Polsce i nadmierne nobilitowanie ich w całokształcie po 1989. To nie jest polska racja stanu, ale kiedy do powiedzenia miał coś Geremek, Michnik, Smolar, Tusk, to o czym my gadamy? Tacy z nich Polacy jak z koziej d… trąbka!

 

Co można zrobić z Ukraińcami?

 

Modlić się o spokojne życie Polaków na Ukrainie, bo jak w Polsce podskoczą, to damy sobie z nimi radę w try miga, bez obaw, choć z drugiej strony wątpię żeby ngo ukraińskie były infiltrowane przez nasze służby czy pozarządowe podmioty jak SEKTY monitorują np. Dominikanie i nie tylko oni. Podskakiwali Ukraińcy w II RP, niech spróbują jeszcze raz, a będzie infamia i banicja dożywotnia, bo zamykanie do więzień bojówkarzy, szowinistów-nazistów ukraińskich to mało. Wyjdą i dalej będą robić „swoje”. Po wyroku won z Polski za łamanie polskiego prawa na zawsze jako persona non grata.

 

Widziałem uroczystości rocznicowe upamiętniające 1918 we Lwowie (migawki z TV) i DRŻAŁEM, zadrżałem widząc harcerzy w polskich mundurach itd. Moim zdaniem grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo! Afiszowanie się polskością działa na Ukraińców jak czerwona płachta na byka, koguta, indyka. Boże jak to musi drażnić tych upowców, przecież to nie są normalni ludzie! Mają w sobie jakoś dzikość azjatycką obcą Europejczykom, Słowianom. Zapewne aktywni są ci młodsi, co mieli „wtedy” po 10-16 lat i dobijali naszych, palili, rabowali. Co z nich wyrosło… oni są wstanie znowu zabijać, poczuć ten „dreszczyk” rozkoszy psychopaty. Nie ma dla Polaków miejsca na Ukrainie, radziłbym wziąć kurs na III RP i jednak przenosić się na bezpieczny teren. Jeżeli kiedyś ma wrócić Lwów do nas, to nieprędko i wielkie wichry dziejów muszą być po drodze.

 

Moim zdaniem trzeba Ukrainę wciągnąć do UE, to ich ucywilizuje i da Polakom szansę na ekspansję wtórną w okręg Lwowski, tereny przygraniczne, oby jednak nie było odwrotnie, czyj ŻYWIOŁ osadniczy, elit, demografia lepsza? Polka nie urodzi dziecka bez 10 tys zł na głowę w rodzinie, tzn chciałby urodzić to jedno dziecko, ale już kiedy się dorobią w wieku 45 lat to już nie może, rodzi kalekie dzieci. Ukrainki nie mają tego problemu, stosują taktykę Żydówek z czasów 1944-70 i wychodzą za mąż za Polaków. Klasyczna taktyka, a płodność do pozazdroszczenia. Powtarzam, możemy niczym Islam kolonizujący Europę… kolonizować Ukrainę, Białoruś, Litwę do ziem z granic nawet I RP, ale to wymaga taktyki na 100 lat i więcej. Poza tym teren musi być bezpieczny dla Polaków, a nawet unijne Kraje Bałtyckie zioną nienawiścią do Polski, zwłaszcza Litwa. Nie można zapominać że ich społeczności brały udział w mordowaniu Polaków i Żydów, a mordy na Żydach oczywiście idą na konto ZAWSZE Polaków. Ludzie z USA, Francji nie wchodzą w niuanse, co im tam Gross powie, napisze, co zobaczą w kłamliwym filmie w to wierzą.

 

Na Ukrainie mogą się zacząć ekscesy antypolskich bojówek, skrytobójcze mordy, zastraszanie. W końcu nawet zbiorowe akty przemocy – jeżeli prezydent Ukrainy wspiera taką swołocz, to szok. To naprawdę niepojęte. Przecież mogą wyciągnąć etos walki z bolszewikami, nawet jakieś epizody współpracy z Polakami, ale nie… wolą UPA.

 

Radzę Ukrainę ciągnąć i Białoruś do UE, bo czym mamy lepszy pomysł? Na pewno nie. I nie warto się na stałe obrażać na Kaczyńskich jak Ksiądz, bo polityka może być nawet brudna etycznie, byle dała efekt pozytywny dla polskiej racji stanu, dla Polaków. Upomnimy się o historię, ale nie możemy liczyć że to będzie proste, zawsze musi być „dobry” i „zły”. Skoro Ksiądz jest cięty i słusznie na Ukraińców (tych wspierających OUN-UPA) to ktoś musi łagodzić ukraińskie władze, opinię publiczną. To słuszne, geopolityczne podejście. Brakuje jednak punktu odniesienia, konkretnie niezależnych filmów, serialu o ludobójstwie ukraińskim. Takich filmów nie może wspierać rząd polski, nawet PISF, to musi być niezależny projekt od strony ofiar, rodzin, ngo. Trzeba to nakręcić i poproście o to MELA GIBSONA. On to zrobi tak, że tsunami w tej sprawie pójdzie dookoła świata.

 

Film za 200 mln dolarów wywoła epickim rozmachem efekt bomby jądrowej w świadomości widzów z całego świata. Do tej pory sympatia widza z USA była automatycznie przy Żydach, ale tu należy pokazać że Żydzi choć też ginęli, to jednak nie w takiej masie jak Polacy. Sądzę że liczba ofiar może być niebotyczna licząc wszystko od 1 września 1939 po de facto czasy obecne. Film mógłby się zaczynać od czasów 1918, warto pokazać ojca Adama Michnika w KPZA itd jak tło. Epilog to jego syn broniący w mediach Agory tych rzeźników, tłumaczących te rzezie że my też byliśmy „źli”.

 

Boję się o Polaków na Ukrainie, żal mi jest młodych ludzi. Boże, nasi z Polski wyjeżdżają gdzie na koniec świata nawet poza UE, poza Europę, a tam Polacy chcą zostać we wrogim sobie ukraińskim otoczeniu. Nie takim wrogim jak Londynie czy gdzieś. To inny rodzaj wrogości. W Anglii czują miejscowi że odbieramy im pracę, zmniejszamy zarobki, bo Polakom mniej się płaci, więcej pracujemy, zwykle LEPIEJ PRACUJEMY. Na Ukrainie czuć klimat POGROMU pełzającego przy takim podejściu naczelnych władz. Sądzę że ich szowiniści użyją Moskwy do rozprawy z Polską. Czyli Ukraina wejdzie taktycznie w chwilową sztamę z Rosją jak Białoruś, a w stosownym czasie uderzą łącznie na Polskę odbierając nam jeszcze ziemię aż pod Tarnów, Nowy Sącz. Kiedy uderzą? Kiedy Polska upomni się o napadnięte Kraje Bałtyckie, co nastąpi za kadencji Obamy do 4 lat. Jako sojusznik NATO wplączemy się w beznadziejną wojnę z Rosją, a zapewne nie tylko Rosją, ale Białorusią i Ukrainą, która po nowych wyborach wpadnie w łapy stronnictwa moskiewsko-szowinistycznego. Dogadają się.

 

Trzeba szukać pięknych kart między naszymi narodami.

 

To moja rada na łagodzenie szowinistycznych nastrojów, nie eskalujmy tego. To nie jest w naszym interesie narodowym. Walczyliśmy razem z bolszewikami po 1918, Kozacy byli często użyteczni dla Rzeczpospolitej, szukajmy takich epizodów. Nie tylko wrogość, bo to śmierć dla Polaków nie tylko na Ukrainie. My naprawdę możemy obudzić demony w tych DZIKICH ludach. Powinni nam dziękować że nie zostali zrusyfikowani tak skutecznie jak ich bracia ze wschodniej części Ukrainy. Tak by było z całą Ukrainą gdyby nie RP chociażby do rozbiorów i następnie jako II RP przed dwie dekady.

 

 

Pozdrawiam

 

Marek Kajdas (zapraszam dalej do www.blogmedia24.pl )

 

 


 

Norbert  17.11.08:

 

 

Prawda zawsze zwycieza - narod ktory nie chce pamietac swojej historii nie zasluguje na przyszlosc - dzieki takiej postawie jaka panie reprezentuje jest nadzieja ze pamiec nie zaginie.
Jestem wstrzasniety i przezazony stopniem bezmyslnosci elit w Polsce, ktore dla watpliwego politycznego celu, staraja sie wymazac z pamieci o LUDOBOJSTWIE na kresach, to straszne ze Polacy nie dosc ze staracili czesc narodu to jeszcze chca zabic pamiec o nich.
NIE ZAPOMNIMY O ZBRODNIACH UPA
Goraco popieram wszelkie akcje majace na celu upamietniuenie, przypomnienie i wyjasnienie historii.
Temat ten mnie interesuje szczegolnie gdyz z woj tarnopolskiego z pow Skałat z miej. Poznanaka Hetmańska i Gniła pochodza moi dziadkowie????? Od babci nie uzyskalem zadnych konkretnych informacji za zycie. Pozniej dowiedzialem sie o pewnej wydazeniu [oczywiscie ani dat ani nazwisk brak] moze sa gdzies informacje na ten temat?
Otoz gdy zaczely sie pogromy polakow ludzie zyli w strasznej niewidzy i nieswiadomosci ale wiedziano ze ukraincy zbieraja sie nocami i napadaja na polskie gospodarstwa i wioski. Podobno wies otoczyla banda upa z zamiarem mordowania ale stacjonowal lub przejezdzal tamtendy jakis oddzial chyba niemiecki i dowodca tego oddzialu widzac co sie szykuje zabronil ukraincom mordowania i wioska ocalala???????? 

Dziwne ale na mapce widzialem obydwie Poznanki jako miejsca mordu polakow?? Jesli posiada Pani jakies informacje to prosze o ich wskazanie. Nazwisko dziadka Józef Machi a babci Maria Machi z domu Dudun
Nie jest Pani sama i niech pani sie nie poddaje ziarno zostalo rzucone, szkoda ze swiadkow tak strasznie ubywa

 

Norbert

 


 

H. M.  12.11.08:

 

 

Jest jedna sprawa, która mi nie daje spokoju,nie dawno czytałem artykuły pana Drozda,otóż on opisuje akcje "Wisła”, jaka krzywda sie stała Ukraińcom po przesiedleniu,a to ze domy te były zniszczone w 50-70% a Polacy wyszabrowali wszystko, domy trzeba było remontować.

Opisze krotko, co otrzymała moja mama po przyjeździe na tereny Polski -Śląsk.

Rosjanie przywieźli repatriantów na Śląsk w wagonach towarowych,bez warunków higienicznych,i.t.d.
Odczepili lokomotywę od wagonów i sie więcej nie pokazali trwało to około 3 misiecy, w tym czasie ludzie budowali prowizoryczne namioty lub sie rozchodzili każdy szukał schronienia na swój sposobi.
Mama znalazła puste mieszkanie dla całej rodziny no i tak koczowali do odrodzenia sie aparatu państwowego. Po powstaniu urzędu państwowego dostała przydział na kupno stołu i krzeseł i tym podobnych rzeczy,moja rodzina nie była nauczona szabrować tak jak to opisuje pan Drozd.
Posiadam dokument państwowy(dowód kupna z wyszczególnieniem zakupionych rzeczy).
Moja rodzina nie dostała odszkodowania za pozostawiony majątek, ziemie, domy, zabudowania gospodarcze, oraz stolarnie, dziadek był stolarzem,widziałem jego wyroby na Ukrainie.

Pani Iwono proszę to podać dla opinii publicznej, może to obudzi pana Drozda i pokaże mu, co przeżyli Polacy.
H.M.


 

Ryszard Siwak  12.11.08:

 

 

Naród,który traci pamięć
przestaje być Narodem-staje się jedynie
zbiorem ludzi,czasowo zajmujących
dane terytorium.
A więc wszyscy,którzy usiłują zakneblować usta ks.Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu i przeszkadzają mu w głoszeniu prawdy oraz zniekształcają całą prawdę o dawnych Polskich Kresach,to ci,którzy zatracają pamięć i przestają być Narodem-Narodem Polskim.
Pozdrawiam wszystkich Kresowian i ich potomków.
Ryszard Siwak. 

 


 

syn Eugeni  31.10.08:

 

 

Szanowna pani Iwono, czytam pani artykuly, i musze powiedziec ze otworzyla 
mi pani oczy na wiele spraw, bowiem do tej pory nie bylem swiadom jak mordowala banda upa i z jaka sila oraz gdzie.
Wprawdzie znam troche opowiesci z opowiadan mojej niezyjacej jusz mamy,jak 
mordowano w Podkamieniu(klasztor)ale niewiedzialem ze asz z takim rozmachem i zasiegiem,krotko mowiac to co pani pisze jest bardzo piekne i prawda powinna wyplynac na pwierzchnie.

Zycze duzo powodzenia .

P.s
Jestem synem Eugeni Golebiowskiej z Podkamienia.

 


 

Kazimierz Golinowski  29.10.08:

 

 

Nie dajmy się zwariować. Nie występujmy przeciwko prawdzie. Jako katolicy szczególnie powinniśmy prawdę gloryfikować.
Jedynie mogę wyrazić oburzenie, ze hierarchowie kościoła greko katolickiego, chcą zaprzeczyć prawdzie i zamknąć usta temu, kto ja głosi i żądają ukarania tego, kto ja głosi.
Przecież to jest najdalej idące odstępstwo od fundamentalnych zasad chrześcijańskich i to jest bardzo bolesne, że nasi bracia greko-katolicy tak sie zachowują, co na to ich wierni prawdziwi chrześcijanie tego kościoła?
Pozdrawiam 
Kazimierz Golinowski 

 


 

Wiesław Tokarczuk 29.10.08:

 

 

Zwracam się z prośbą o sprawiedliwą ocenę faktu, że za pomocą listów-donosów kierowanych do ks. kard. Stanisława Dziwisza biskupi obrządku greko-katolickiego chcą zablokować wydawanie książek księdza Isakowicza - Zaleskiego o ludobójstwie na Kresach.
Uważam, że duchowny ma obowiązek głoszenia prawdy. Dlaczego tego, który ma odwagę ją głosić, uznaje się za wroga i próbuje uciszyć? 

Całym sercem popieram księdza Isakowicza-Zaleskiego, wszyscy kresowianie są Mu głęboko wdzięczni za głoszenie prawdy o zbrodniach nacjonalistów ukraińskich, których nie da się zapomnieć, ani ukryć przed światem! 

Prawda i tak pokona kłamstwo. Zajmie to tylko więcej czasu. Przysporzy kolejnych cierpień kresowianom i ich potomkom, ale z naszej pamięci tych wydarzeń wymazać się nie da.
Nadejdzie czas, kiedy historia oceni tych, którzy o prawdę walczyli i tych, którzy pomagali ją ukryć. Moje cierpienie z powodu takiej postawy, jaką prezentuje biskup Martyniak trwa nadal.

Gorąco proszę księdza kardynała jako przełożonego niesprawiedliwie atakowanego księdza Isakowicza-Zaleskiego o wzięcie Go w obronę. 

Z wyrazami szacunku
Wiesław Tokarczuk

 


 

Łukasz Kuźmicz  29.10.08:

 

                                                             

Jestem byłym mieszkańcem Wołynia. W dokonane przez OUN - UPA 30.08.1943 r. rzezi mieszkańców wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka (1.179 Osób) i innych wsiach w powiatach: Lubomelskim i kowelskim - (15.000 Osób), uśmierconych zostało toporem z mojej rodziny 11 osób. Mojej rodzinie spalono dom i zabrano wszystko.
Po przyjeździe do Polski byłem bezpośrednim świadkiem wielu zbrodni UPA na Rzeszowszczyźnie. Sprawy ludobójstwa UPA na Kresach są niestety pomijane, fałszowane i zastępowane - przez niedouczonych historyków- słowami: "polonizacja Wołynia", " konflikt polsko= - ukraiński", " wypędzenie Polaków z Wołynia" i t p. Ani słowa o tym, że były to masowe okrutne morderstwa i ludobójstwo.
Jak można spłycać do takich absurdów ewidentne ludobójstwo, udokumentowane w takich opracowaniach, jak: E i W. Siemaszko, kwartalniki NA RUBIEŻY, Testament Wołyński i Cmentarz parafialny w Ostrówkach - dr Leona Popka, Krwawe żniwa - gen. Czesława Piotrowskiego, Kwestia ukraińska i eksterminacja ludności polskiej w Małopolsce Wschodniej - dr Lucyny Kulińskiej, czy ostatnio wydana książka: Przemilczane ludobójstwo na Kresach, której autorem jest ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski, brutalnie atakowany za jej wydanie. Odsłania ona gorzkie fakty, ale prawdziwe: udział w tym ludobójstwie księży ukraińskich obrządku grekokatolickiego.
Nie jest tajemnicą, że księża grekokatoliccy na Ukrainie i w Polsce uczestniczą i teraz aktywnie w błogosławieniu stawiania pomników dla zbrodniarzy z UPA. Na Zachodniej Ukrainie dochodzi obecnie do oficjalnej faszyzacji życia przez niedobitków z OUN UPA, SS "Hałyczyna", policjantów w służbie Hitlera i własowców, którzy przy milczącej aprobacie polskich polityków i niestety - duchowieństwa tez. Nie przypadkowo, więc Ukazem Nr 965/2007 z dnia 12.10. 2007 r. prezydent Wiktor Juszczenko, nadał tytuł "bohatera Ukrainy" największemu mordercy Polaków na Wołyniu: Szuchewycz Romanowi ps."Taras Czuprynka", który w stopniu, kpt. Wehrmachtu 30.06.1941 r. dowodząc batalionem "Nachtigall", wymordował we Lwowie profesorów. Na Polesiu utworzył później UPA i dokonał masowoch rzezi, najpierw Żydów, a potem Polaków.
Czy to takich "bohaterów" potrzebuje dzisiaj Ukraina do swojego istnienia?. To grupa morderców uzurpuje sobie prawo do reprezentowania około 50 milionowego narodu ukraińskiego, a ci co milczą w Polsce na ten temat, de facto im pomagają - ze szkodą dla nas - Kresowiaków i dla Polski. Oburza nas i niepokoi to, że przedstawiciele kościoła rzymskokatolickiego w Polsce, zamiast poprzeć i wyrazić najwyższe uznanie ks. Tadeuszowi Isakowicz - Zaleskiemu za Jego trud w odsłanianiu prawdy historycznej, poddaje się fałszywym ocenom, nagonce i ograniczaniem głoszenia prawdy. N= to Kresowiacy nigdy się nie zgodzą. Domagamy się pełnego szacunku, dla ks.Tadeusza Isakowicz-Zaleskiego i poparcia w szerokiej dystrybucji Jego książki: Przemilczane ludobójstwo na Kresach.
Jako mieszkaniec Wołynia mam pełne prawo zabierać w tej sprawie głos. Właśnie z powodu przemilczania ludobójstwa OUN - UPA na Kresach i po wojnie w Polsce, by dać świadectwo prawdzie - napisałem i wydałem na własny koszt książkę: ZBRODNIE BEZ KARY, która prezentowana jest w internecie na stronie: www.kuzmicz.pl.
Zapraszam uprzejmie do obejrzenia tej strony. Jest ona jeszcze jednym dokumentem prawdy, którą głosi Ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski. Moim życzeniem i Kresowiaków jest, by Ks. Kardynał Metropolita Stanisław Dziwisz stanął w obronie Ks. Tadeusza Isakowicz - Zaleskiego, któremu my Kresowiacy serdecznie dziękujemy za wydanie tak wspaniałej książki i głoszenie prawdy o ludobójstwie OUN -UPA na Polakach.

Z najgłębszymi wyrazami szacunku - Łukasz Kuźmicz.

 


 

Wojciech Orłowski  29.10.08:

 

 

Nie lękajcie się!
Ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski pisze prawdę o kresach i nie można traktować tego jako nawoływanie do waśni narodowych, uważam, iż tego typu publikacje powinny być nagrodzone przez Kardynała Metropolitę Stanisława Dziwisza. 
Piszę w obronie księdza, ponieważ najwyższa pora, aby przyznać, że Ukraińcy mordowali Polaków. Ukraińska Armia Powstańcza, SS Galizien wymordowały w mojej rodzinie ponad 120 osób i nie można tego porównywać z chęcią zemsty. prawda o mordach powinna, byc przez księdza Tadeusza ISAKOWICZA ZALESKIEGO UKAZANA!!! 
Dlatego też proszę księdza kardynała Stanisława Dziwisza, aby dał wiarę temu, co mówi ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zaleski. Mordowani przez Niemców otrzymali, chociaż odszkodowania od rządu niemieckiego. Natomiast mordowani przez UPA - mówimy tutaj o Polakach i Żydach nie otrzymali żadnych odszkodowań i nigdy nie otrzymają. Natomiast budowanie wartości =a przemilczaniu prawdy to cechuje kościół grekokatolicki na =krainie. Jeszcze nie spotkałem księdza kościoła grekokatolickiego, który przyznałby, iż wyznawcy jego obrządku mordowali Polaków i Żydów. Chciałbym zaznaczyć, że jeżdżę na Ukrainę i wiem, co mówię. Wstrzymywanie publikacji to metody, które nie godzą się z miłością bliźniego. Przecież ludzie- świadkowie tych wydarzeń umierają i na co jeszcze czekać?
Pozdrawiam księdza Kardynała i proszę o zapoznanie się z tematem mordowania Żydów przez wiernych kościoła ukraińskiego (prawosławny i grekokatolicki)- tak to należy odbierać. W latach wojennych i tuż po II wojnie światowej mordowano naszych bliskich.
Wojciech Orłowski 

 

 


 

Iwona Kopańska - Konon  27.10.08:

 

                                                              Do Metropolity Krakowskiego

                                                              Arcybiskupa Stanisława Dziwisza

Jestem zaskoczona kolejnymi atakami na Księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego.

Kto, jak kto, ale duchowny ma obowiązek głoszenia prawdy.

Dlaczego tego, który ma odwagę ją głosić uznaje się za wroga i próbuje uciszyć.

Preferuje się miernych, biernych?

Bo tacy nie sprawiają kłopotów i hierarchowie maja święty spokój?

 Czy uciszanie niepokornego księdza ma sens?

Przecież Ksiądz Tadeusz NIE JEST SAM, wszyscy kresowianie nie zachorują na amnezję, bo zbrodni nacjonalistów ukraińskich nie da się zapomnieć, ani ukryć przed światem !

 Prawda i tak pokona kłamstwo. Zajmie to tylko więcej czasu. Przysporzy kolejnych cierpień Kresowianom i ich potomkom, ale z naszej pamięci tych wydarzeń wymazać się nie da.

Nadejdzie czas kiedy historia oceni tych, którzy o prawdę walczyli i tych, którzy pomagali ją ukryć.

                                                         

Iwona Kopańska - Konon

 


 

Teofila Magdej  14.09.08:

 

Chciałabym sprostować i uzupełnić listę zamordowanych w Zapuście Lwowskim w dniu 12 kwietnia 1944.
Na dodatkowej liście w województwie tarnopolskim znajdują się osoby:

1. Kozioł Franciszek, miał lat 35,
2. Kozioł Władysława, Genowefa z domu Mroczek, żona lat 35,
3. Kozioł Kazimierz, syn lat 6

Władysława i Genowefa są podane jako osobne osoby, a jest to jedna osoba, którą nazywano w dwóch formach. Na liście brakuje syna
Kazimierza. Ja pochodzę z Zapustu Lwoskiego i podane osoby to byli moi krewni.


Pozdrawiam Teofila Magdej. 

 


 

Roman  07.09.08:

 

Witam.Poszukuje wszelkich informacji,zdjec  z miejscowosci Pokropiwna (wies i dwór), ktora znajduje sie niedaleko Tarnopola. Osoby , ktore cos wiedza na ten temat prosze o kontakt :
 
 
badz gg : 2622103

 

 


 

 

Bert Bakker  30.08.08:

 



My mother-in-laws was deported to northern Russia, together with her father.
They were able to leave for Persia under the so-called amnesty.
Via Pakistan, they were relocated to the Polish Settlement camp at Tengeru, Tanzania.
She got married and lived in Tanzania for many years.
Finally, she settled in South Africa.
The Jan Dajczak who was killed on 13.03.44 at Wierzbowczyk is the brother of my mother-in-law.
His age at the time was 15 years, not 21.
Jan lived on a farm in the village of Boleslawow, together with his mother. His father and sister had been deported to Russia.
When he heard that Ukrainian terrorists were roaming the area, he fled to a nearby forest.
He was found by a group of Ukrainians on horses.
He spoke Ukrainian fluently and he told the group that he was Ukrainian.
The group took Jan with them. When they reached the village of Styberowka, he was betrayed by a man called Sikora, an Ukrainian who had been working on their farm.
Sikora said that Jan was not Ukrainian, but Polish.
Jan was then hanged from a tree.
His grandmother was a woman called Maria Sikora (no relation to the Ukrainian Sikora).
She is listed as having been killed at Palikrowy on 12.03.44.
She was sick at the time and lying in bed alone.
Ukrainians shot her with a pistol through her mouth.
According to my mother-in-law, she was 92 years at the time, and not 96.


Jan Dajczak jest na liście osób zamordowanych na Kresach ( Borderlands ?)
Jest on bratem mojej teściowej-Marii Dajczak, która ma 84 lata i ciągle żyje.
Jeśli chcecie, moge przybliżyć wam szczegóły związane z jego śmiercią.
Moja teściowa wraz ze swoim ojcem była deportowana do północnej Rosji.
Mogli wyjechać do Persji poprzez amnestię.
Przez Pakistan, zostali ulokowani w Polskim obozie w Tengeru, w Tanzanii.
Ona wyszła za mąż i żyła w Tanzanii przez wiele lat.
Ostatecznio osiedliła się w południowej Afryce.
Ten Jan Dajczak ,który został zabity 13,03.44 r. w Wierzbowczyku jest bratem mojej teściowej. On wtedy miał 15 lat, nie 21. Jan mieszkał na działce (na roli) na wiosce pod nazwa Boleslawow razem ze swoja matka. Jego ojciec i siostra byli wywiezieni do Rosji.

Kiedy on uslyszał ze Ukraińscy terroryści operowali w okolicy on uciekł do pobliskiego lasu. Jego znaleźli Ukraińcy konni. On rozmawiał płynnie po ukraińsku i powiedział im ze jest Ukraińcem. Oni zabrali Jana ze sobą.Kiedy doszli do wioski Syberowka on został zdradzony przez mężczyznę pod nazwiskiem Sikora, Ukrainiec który pracował na ich roli. Sikora opowiedział ze Jan jest Polakiem a nie Ukraińcem. Oni wtedy jego powiesili na drzewie.
Jego babcia nazywała się Maria Sikora (nie była krewna tych Ukraińskich Sikorów) On pojawia się na spisie tych zabitych w miejscowsci Palikrowy dnia 12.03.44 r. Ona wtedy była chora i leżała sama w łóżku. Ukraińscy zastrzelili ja pistoletem przez usta. Według mojej treściowej, ona miała 92 lata w tamtym czasie a teraz ma 96.
Kind regards, 

Bert Bakker

Nelspruit 

South Africa


 


 

ZM  6.08.08:

 

Wszystkie stacje TV i rozglosnie radiowe, prasa,
publikacje mowia o Powstaniu Warszawskim, i slusznie,
ze o tym pamietamy.

A kto mowi o Kresach i Polakach tam pomordowanych
przez garstke zwyrodnialcow, dzicz azjatycka spod
znaku OUN-UPA? I tu panuje gleboka, przejmujaca
cisza. W morzu obojetnosci gina nasze glosy.


ZM

 


 

Ewa  16.07.08:

 

Wszyscy związani ze sprawą ujawnienia historii ludobójstwa na Kresach zrobili bardzo dużo przy okazji ostatniej rocznicy, właściwie za tych, którzy to powinni robić zawodowo.

Jest mi tylko bardzo smutno, że przeżyłam prawie czterdzieści lat nie wiedząc prawie nic o tych tragicznych wydarzeniach. A odczuwam wielką potrzebę pamięci o ofiarach tych nieludzkich wydarzeń. I nikt mi tego prawa nie odbierze ,i nikt mi nie może kazać zapomnieć.

Tylko zastanawiam się, po co ja chodziłam na lekcje historii.

Ewa 

 


 

Kazimierz Golinowski  15.07.08:

 

Poszukuję mieszkańców Leszniowa pow. Brody dawne woj Tarnopol. Był tam Klasztor i kościół, dzięki któremu żyję.
Kazimierz Golinowski
kazimierzgolinowski@wp.pl

 


 

Małgorzata  15.07.08:

 

Dziadek mojego męża został zamordowany 9.05 1944r. w miejscowości Barysz gm Buczacz przeglądaliśmy listę ale nie ma na niej nazwiska dziadka. Mama mojego męża z rodzeństwem i swoją matką przez 6 miesięcy nie spaly w swoim domu ze strachu przed napaścią mieszkały wtedy na ul. Zawale. Teściowa często nam opowiada co wtedy się działo. Później zostały przesiedlone, pozbawione całego dobytku tygodniami w zimnie czekały na stacji kolejowej czekając na transport nie wiedząc nawet dokąd je wywożą. Wylądowały na dolnym śląsku. Jeśli są Państwo zainteresowani chętnie opiszemy wszystko dokładniej. 
Część rodziny teściowej była narodowości ukrainskiej być może mieszka tam ktoś z naszej rodziny. Szukaliśmy na waszym forum ale nic nie znaleźliśmy
jeśli to możliwe prosimy o wskazówki jak i gdzie możemy szukać.
Malgorzata_CCI@vp.pl

 


 

Nowakowski Zdzisław  15.07.08:

 

Brat babki - Stanisław-, zmarł w Siedliskach - lat 57. Dziadkowie żyli w Siedliskach . Babka - Karolina i pradziadek pochodzą ze szlachty . Mają herb " Ślepowron " na niebieskim tle . 
Babka wykształcona była we Wiedniu. Znała język w mowie i piśmie niemiecki i francuski . Brata babki Karoliny wywieźli na Sybir . Staszka żonę też wywieźli w nocy na Sybir .
Ojciec Antka ( Władysław - braj mego ojca) urodził się w jesieni 1910 koło Birczy we dworku który należał do ciotki . Dworek został spalony 1945r. przez bandy UPA Zelezny , Upaszki , Hrynia , które wymordowały kilkaset tysięcy polaków . Staszek miał wykształcenie wojskowe . . Brat babki był oficerem. Babka też miała stopień oficerski - podporucznik. W 1918 r brała czynny udział w wojnie w oddziale Piłsudskiego . 
Oprócz brata babka miała siostrę . Dziadkowie umarli w Siedliskach k/ Przemyśla .Dziadek mego ojca był leśniczym w Siedliskach . Babka Nowakowska - Karolina , matka mego ojca Aleksandra zmarła w Przemyślu .

Prosił bym o odpowiedź gdzie szukać? 

Nowakowski Zdzisław
hibiskus1000@wp.pl

 


 

 

 

WT  12.07.08:

 


Szanowna Pani Iwono !
Nie odpowiadam od razu z powodu zmęczenia. 9 lipca w nocy wyruszyłem do Warszawy spod Hrubieszowa, 10 lipca po nie przespanej nocy byłem słuchaczem konferencji naukowej poświęconej 65 rocznicy ludobójstwa w Warszawie zorganizowanej przez IPN i weteranów AK na koszt prezydenta RP, o 23:30 dotarłem do Krakowa, gdzie łącznie spędziłem 7 godzin. Rano 11 lipca pojechałem znowu do Warszawy, aby być świadkiem uroczystości na Skwerze Wołyńskim. O 18:00 byłem z powrotem w Krakowie, sprawdziłem pocztę i nareszcie mogłem się wyspać. Jeszcze nie jestem całkiem sprawny, aby czytać tekst Pani i ustosunkować się do niego. Myśli mam zaprzątnięte tym wszystkim, co się wydarzyło w ostatnich dniach w sprawach kresowych a zwłaszcza w sprawie ludobójstwa. Jest wyraźny postęp, GWybiorcza przegrała swoją kampanię kłamstwa, lecz tuż przed metą podstawili nogę politycy - Komorowski i Kaczyński, Tusk i Sejm próbują sprawdzonej dotychczas strategii przemilczenia. Więc mimo sukcesów mam wielkie poczucie nie spełnienia wielkich nadziei i oczekiwań. Po zakończeniu uroczystości "odbytej, odbębnionej" na Skwerze Wołyńskim pojechałem pod ambasadę Ukrainy, aby w odpowiedzi na apel ks. Isakowicza zapalić znicze właśnie pod ambasadą. Stwierdziłem, że po drugiej stronie ulicy stoi tajniak, który nie ma żadnego innego zajęcia, jak tylko gapienie się na budynek ambasady, postaliśmy tak razem oparci o murek 3 metry od siebie około pół godziny. W tym chodnikiem pod ambasadą powoli przeszło 2 policjantów. Stwierdziłem ,że w tej sytuacji tylko grupowa akcja ma sens, a ponieważ byłem sam określiłem potencjalne straty za zbyt wysokie, a korzyści nie byłoby żadnych, bo znicze zabraliby, zanim bym je ustawił, a świadków nie byłoby żadnych. Odjechałem do Krakowa. Co dalej ? Uderza brak relacji w TV z uroczystości, brak udziału najważniejszych notabli i brak zaangażowania większych grup ludzi młodszych niż 70 lat. Czyżby strategia postępowania "elyt" polegająca na czekaniu na wymarcie "ekstremistów" miała się zrealizować ? Co możemy zrobić ? Odmawiać płacenia abonamentu telewizyjnego, nagłaśniając to w listach otwartych ? Różnica w potraktowaniu uroczystości w getcie i uroczystości katyńskiej jest bowiem gigantyczna.
Pozdrawiam.
WT


 

Iwona  5.07.08:

 


Drodzy czytelnicy.

Dostaję listy od ludzi starszych, często schorowanych.
Proszą o pomoc w zapisaniu ich wspomnień o Kresach Wschodnich.
Może znajda sie ochotnicy , którzy im pomogą?
Mam kilka adresów , większość z terenu Pomorza Zachodniego.
Może to wasz sąsiad?
Chętnych proszę o kontakt.

Iwona Kopańska - Konon
Avi9@onet.eu

 


 

córka Karoliny KUSZYK  4.07.08:

 


DRODZY CZYTELNICY.

 

Rok temu zamieściłam prośbę pana Wilfrieda Wagnera. 

Odnalazła się osoba, której pan Wagner poszukiwał.

Niestety po awarii mojego komputera straciłam adres kontaktowy.

Teraz ja Was proszę o pomoc i odnalezienie Pana Wagnera. 

Adres Pani  Karoliny Kuszyk, która czeka na kontakt z Panem Wagnerem.

 

mlodapl858@gmail.com

 

 


 

Eugeniusz Tuzów  26.06.08:

 


1. Czwartek, 26 czerwca 2008, Nr 148 (3165) Polska

Jest zgoda Ukrainy na zorganizowanie uroczystości upamiętniającej rzeź Polaków pomordowanych na Kresach przez oddziały UPA

Uroczystości w błyskawicznym tempie 


Główne obchody odbędą się 5 lipca br. w Ihrowicy na Podolu, gdzie w wigilijną noc 1944 r. nacjonaliści ukraińscy wymordowali ok. 90 Polaków. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w rekordowym tempie organizuje wyjazd delegacji polskiej.

- Zwijamy się jak w ukropie, ustalamy nazwiska i zbieramy grupę wyjazdową, którą stanowić będą głównie rodziny byłych mieszkańców 4 miejscowości z okolic Tarnopola, gdzie doszło do mordów - powiedział nam Jerzy Platajs z działu zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Nie wiadomo jeszcze, kto z oficjeli weźmie udział w uroczystościach. Na razie wiadomo tylko, że będzie w nich uczestniczył min. Andrzej Przewoźnik, a ze strony ukraińskiej wojewoda tarnopolski. Obsługę religijną uroczystości ma zapewnić kuria metropolitalna we Lwowie.

Rada jeszcze w grudniu ub.r. postawiła pomniki upamiętniające Polaków zamordowanych na przełomie 1944 i 1945 roku w czterech podtarnowskich wioskach: Ihrowicy, Berezowicy Małej, Łozowej i Płotyczy. Znajdujące się na cmentarzach monumenty czekają na poświęcenie.
Nie ustalono jeszcze, w której z tych miejscowości odbędzie się centralna uroczystość. Zapewne będzie nią Ihrowica.
- Musimy wybrać między Berezowicą Małą a Ihrowicą - powiedział nam Jerzy Plajtas. - Największe szanse ma Ihrowica ze względu na dostępność dla większej liczby osób - wskazał.
- Rzeczywiście, najlepsze warunki do przyjęcia większej liczby gości są w Ihrowicy - powiedział nam płk w st. spocz. Jan Białowąs, emerytowany lotnik i wykładowca w Szkole Orląt, były mieszkaniec Ihrowicy, który jako siedemnastoletni chłopak wraz z rodziną uniknął śmierci, chowając się w obejściu ukraińskiego sąsiada. Od kilkunastu lat Białowąs starał się o upamiętnienie swoich 92 sąsiadów złożonych w nieoznaczonej mogile na cmentarzu rzymskokatolickim w Ihrowicy. Pisał i wydawał książki o rodzinnej wiosce, monitował u władz ukraińskich i polskich, wreszcie zainteresował sprawą ministra Przewoźnika, który ostatecznie doprowadził do postawienia monumentu.
Wiosną br. Białowąs ze składek zorganizowanych wśród Kresowian zlecił ukraińskiej firmie powycinanie chaszczy i krzaków porastających cmentarz.
- Wszystko jest już uporządkowane i czeka na przyjazd gości - zapewnia Białowąs.
Na pomniku w Ihrowicy umieszczono następującą inskrypcję: "Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej do Ciebie, Panie, woła ten głos (Kornel Ujejski)", a następnie: "Około 90 Polaków mieszkańców wsi Ihrowica zamordowanych 24 grudnia 1944 r. Niech spoczywają w pokoju. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej, Rodziny, 2007 rok". Tekst ten jest powtórzony w języku ukraińskim. Na skrzydłach pomnika widnieją imiona, nazwiska i wiek ofiar. Analogiczne napisy umieszczono na monumentach w Płotyczy, Berezowicy Małej i na cmentarzu greckokatolickim w Szlachcińcach, gdzie zostały pochowane ofiary mordu z 28 grudnia 1944 r. w Łozowej. W Łozowej zamordowano 106 osób, w tym 12 Ukraińców, w Berezowicy Małej, rodzinnej wsi śp. o. prof. Mieczysława Krąpca, 131 mieszkańców.
przesłał W.T.

 


 

Eugeniusz Tuzów  26.06.08:

 


Stanisławów
Przedstawiciele oficjalnych struktur władz obwodu Iwano-Frankowskiego na Ukrainie wsparły gloryfikację byłych esesmanów. "Podobne posunięcia państwowych władz, z odznaczeniem Orderem Bohatera Ukrainy kapitana wojsk SS, dowódcy UPA Romana Szuchewycza włącznie, łamią postanowienia międzynarodowego Trybunału w Norymberdze, który uznał formacje SS za zbrodnicze" - napisało w oświadczeniu rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. 

Reakcja władz rosyjskich nastąpiła po proteście prezesa rosyjskiej diaspory w Iwano-Frankowsku (Stanisławów) Aleksandra Wołkowa, skierowanym do prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Wołkow zarzuca władzom w Kijowie zorganizowanie 24-25 maja w Iwano-Frankowsku uroczystości poświęconych 65. rocznicy utworzenia ukraińskiej dywizji SS "Galizien". Rada rosyjskiej diaspory uznała, iż był to akt świętokradztwa względem rosyjskich mieszkańców miasta i weteranów II wojny światowej, którzy zapłacili własną krwią za wyzwolenie Ukrainy spod niemiecko-faszystowskiej okupacji - podkreśla MSZ Rosji. Kreml zaapelował w tej sprawie nie tylko do władz Ukrainy, lecz także do ONZ, OBWE i Rady Europy. Władze rosyjskie mają nadzieję, iż rząd Ukrainy zrozumie poważne konsekwencje takich przedsięwzięć.
Tymczasem władze ukraińskie bagatelizują wszelkie ostrzeżenia dotyczące gloryfikacji OUN-UPA i dywizji SS "Galizien". Wykonawczy Komitet Rady Miejskiej Iwano-Frankowska rozpoczął w czerwcu budowę kompleksu upamiętniającego watażkę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Banderę. Za najbardziej odpowiednie miejsce dla memoriału burmistrz miasta Wiktor Anuszkiewiczus uznał skrzyżowanie ulic Bandery i Konowalca na placu Europejskim. Budowę kompleksu prowadzono w przyśpieszonym trybie, aby zdążyć z jego inauguracją do 1 stycznia 2009 roku - stulecia urodzin Stepana Bandery. Władze Iwano-Frankowska przeznaczyły na memoriał 560 metrów kwadratowych gruntów. Autorem kompleksu jest architekt Jarosław Doroszenko z Iwano-Frankowska, natomiast pomnik Stepana Bandery wykonał rzeźbiarz ze Lwowa Mykoła Posykyr.
Interesujące, że w przeciwieństwie do rosyjskich polskie władze w Kijowie nie protestują przeciwko realizacji tego projektu.
Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
 

 


 

Tadeusz Oleksów  22.06.08:

 


Szukam kontaktu z ludźmi, którzy interesują się lub posiadają artykuły, książki, zdjęcia, wiedzę, wspomnienia, humor, dowcipy, karykatury, rysunki, dokumenty, informację lub jakiekolwiek fakty nawet takie które wydawałyby się nieistotne ale posiadające wiedzę o sporcie we Lwowie przed 1945 r.
Szukam kontaktu z rodziną prof. Rudolfa Wacka oraz jego książki %u201E Rowerem po europie %u201E. %u201E Do Anglji i Norwegji rowerem %u201Di ine. 
Oraz z rodziną Jana Choiny, Schneidera, Rzędowskiego, Kostrzębskiego Staszka Oleksów i innych związanych z sportem i turystyką rowerową 
we Lwowie.

Tadeusz Oleksów

reh.med@interia.pl
tadeusz555@op.pl

 


 

Iwona  21.06.08:

 

 

„Skandal z konferencją o ludobójstwie na Kresach 2008-06-20"

Dotyczy konferencji z 20-go czerwca 2008r.

Powinniśmy zarzucić kancelarię Prezydenta 
mailami protestacyjnymi – i rozesłać informację do mediów sobie znanych, adresy mailowe, dzienniki regionalne, codzienne itp.
Przeczytajcie wypowiedz Ks. Tadeusza Isakiewicza – Zaleskiego.
Więcej na stronie : www.isakowicz.pl

Miałem pojechać na konferencję o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez faszystów z OUN-UPA.
Okazało się jednak, że konferencji w zamierzonym kształcie nie będzie.
Oto co napisał do mnie jeden z organizatorów. 
W Kancelarii Prezydenta "Od marca trwały przygotowania do 65 rocznicy Ludobójstwa Ludności Polskiej ma Kresach Wschodnich RP.
Wiele spotkań, dyskusji i zmieniających się planów.
20 czerwca miała się odbyć w Belwederze konferencja naukowa, której program proponował IPN (był ksiądz umieszczony na liście zaproszonych). Wywołalo to oczywiste protesty środowisk ukr. na czele z "Gazetą Wyborczą", która waliła w bębny zagrożonego pojednania i antyukraińskiego charakteru uroczystości. W związku z tym doszło do złagodzenia tytułu konferencji oraz tytułów niektórych referatów. Na 19 dni przed terminem konferencji, po powrocie z konferencji energetycznej na Ukrainie, prezydent Najjaśniejszej pozwolił sobie wypowiedzieć " lokal (czyli Belweder), uczestnictwo i patronat Kancelarii oraz organizacyjny udział w konferencji. Tak więc 20 czerwca nic nie będzie"


Ta sprawa to autentyczny skandal. Za co pamięć o pomordowanych naszych rodakach po raz kolejny sprzedano? Za ropę? za EURO 2012? 

Pan Prezydent, przy całym szacunku do niego, ma obowiązek publicznie na to odpowiedzieć. 

Na prośbe wielu czytelników 
Iwona Kopańska - Konon

 


 

Mirella  11.06.08:

 

 

Jestem przeciwna ciągłemu rozgrzebywaniu przeszłości, choć pamiętać musimy, aby się nie powtórzyły takie straszne zbrodnie. Żyją już inne pokolenia, tamtego są niedobitki szkoda tracić środki i energię na rozgrzebywanie ran i przekonywanie nieprzekonanych, a na odszkodowania nie ma co liczyć. 
Moja filozofia to iść do przodu, nie zapominać o przeszłości, informować o niej, ale skupić się na budowaniu dobrej przyszłości dla kolejnych pokoleń, taką mam dewizę. 
pozdrawiam 
Mirella

 


 

Janina   11.06.08:

 

Co było to mineło.
Ja żyje przyszłościa i tylko to jest ważne.
Nie lubie takich jak Ty Iwono: rozdrapywaczy ran.
Janina w.


 

Janek z NY, USA  11.06.08:

 

 

Swietna robota Iwona. 
Pomimo ze Rzad polski, prowadzi calkiem inna ukrainska polityke to tak po cichu bardzo im sa potrzebni tacy ludzie jak Ty, Wy, wierz mi. Tak sAMO JAK CHYBA WIEKSZOSCI KOMUNISTOM POTRZEBNA BYLA TAK PO CICHU sOLIDARNOSC BO CHYBA I ONI, tak naprawde nmieli dosc Lenina i Ruskich. sami nie czuli sie na silach by ruskim plunac w oczy. Teraz z kolei Polska glowna polityka jest wyrwanie Ukrainy Rosji i wszystko inne schodzi na bok. Bo to nie chodzi o Ukrainski Rzad, chodzi tez o Ukraincow, by ich nie draznic, tym bardziej ze ich malo, bo wielka czesc stanowia rosjanie. Wiec to delikatna sprawa. Rzad nie moze postawic wszystko na ostrzu noza. Dlatego napewno liczy na takich lidzi jak Wy!!!!!! To co Razd nie moze Wy mozecie. To co Wy nie mozecie Rzad moze. Tak sie to wszystko kreci nie tylko w Polsce. Tu w USA mamy to samo. 
Janek NY.USA
.

 


 

Robert Kubiak  25.05.08:

 

 

W miejscowości Koziatyn pow. Horochów, gmina Podberezie mieszkali moi
dziadkowie Bronisław oraz Jadwiga z d. Gołębiowska Komarniccy. Mieli
oni 4 córki Irenę, Marylę, Janinę oraz Mirosłwę. W tej samej
miejscowości mieszkali brat Bronisława Władysław Komarnicki oraz jego
żona Stanisława i ich 4 letni syn Edzio. W mordach zginęli moi
dziadkowie Bronisław i Jadwiga, oraz Stasia i jej syn Edzio. Moja mama
Irena wraz z Janiną i Mirosławą w tym czasie były w Warszawie z obawy
na ryzyko wywózki (wg relacji mojej mamy). Jedna z córek Maryla była w
czasie mordów w Koziatynie i udało jej się uciec - schowała się w
zbożu a nad ranem przeczołgała się do domu zobaczyła martwego ojca i
uciekła (przynajmniej dwie rodziny ukraińskie pomogły jej w ucieczce).
Posiadam dwa listy z tametgo okresu - jeden od Stasi (z dopiskiem
małego Edzia) opisujące strach i ciągłe nocne "wizyty gości" po
których np brakowało szyb w części okien. W sąsiedniej miejscowości -
w Laszkach mieszkała siostra dziadka Wanda, żona stryja Władysława
Czerkawskiego - niestety nie posiadam informacji na temat ich losów.
Moja mam niestety zmarła w zeszłym roku, a obecnie z czterech córek
żyje jedynie Maryla.
Mam nadzieję, że informacje te w małym wycinku będą uzupełniały Pani zbiory.

W wykazie miejscowości znalazłem Koziatyn z
informacją, że był tam też majątek - czyli dość dokładne informacje z
drugiej strony brak jest nazwiska moich dziadków - mogło by to
świadczyć że dostała Pani jakieś informacje od osób trzecich, które
coś wiedziały o Koziatynie a może i o rodzinach w nim żyjących? Czy
istniała by możliwość sprawdzenia tego?
Wiem też że w Koziatynie była druga Polska rodzina Bieleckich i z
panem Bohdanem Bieleckim mam sporadyczny kontakt e-mailowy.
Serdecznie pozdrawiam 

Robert Kubiak (Łódź).

 


Ryszard Siwak  7.12.07 - 20.03.08:


Pozdrawiam serdecznie!

Szukając wiadomości o Jakubowcach przypadkowo odnalazłem Pana stronę o ludobójstwie ludności polskiej na Kresach.Ponieważ mój ojciec Tadeusz urodził się w Jakubowcach i mieszkał tam wraz z rodzicami i rodzeństwem w tych ciężkich czasach, bardzo ten temat mnie zainteresował.

Czytając listę pomordowanych stwierdziłem,że niekóre nazwiska zamieszczone na tej stronie są mi znane z opowiadań babci śp. Bronisławy Siwak i jej dzieci. Np. Pan E. Erazmus wspomina swoich pomordowanych bliskich i są oni znani mojej rodzinie.Śmierć Emila Kędziory na własne oczy widzieli z ukrycia bracia i siostry mojego ojca.Chyba tylko cudem można nazwać to ,że rodzina ojca przeżyła i w r.1945 udało im się wyjechać na Pomorze. Miałem okazję już w dzieciństwie posłuchać wspomnień jak Ukrainiec przystawił babci kosę do gardła żeby powiedziła gdzie jej mąż ale drugi niewiadomo czemu w porę go powstrzymał, jak wujek Józef uciekając w pole ziemniaków przebił nogę na wystajacym pręcie ale zdążył ukryć się między rzędami i Ukraińcy go nie odnależli. Dziadek Jan uniknął śmierci tylko dzięki temu,że zatrzymany przez Ukraińców potrafił odmówić po ukraińsku pacierz,bo nauczył się wcześniej od Ukraińców z wioski.

 Jak wielka była zawziętość mordujących Ukraińców skoro po powrocie do zniszczonego domu babcia stwierdziła ,że nawet rozłupali kamień kładziony na beczce z kapustą i przecięli toporem portret babci i dziadka.O przecinaniu żywcem piłą, nacinaniu skóry i soleniu ran, rozbijaniu główek o ścianę niemowlakom wyjmowanym z kołysek za nóżki,krępowaniu drutem kolczastym,ucinaniu języków, wydłubywaniu oczu itp. miałem często okazję słyszeć od osób najbliższych. Do dzisiaj w domu ojca wisi odnowiony portret babci i dziadka na którym można dopatrzeć się odcieni gdzie przedtem były cięcia od topora na starym portrecie. 

Jest mi niezmiernie miło że będę mógł podzielić się z czytelnikami swoją wiedzą na temat ludobójstwa na kresach skąd pochodzi rodzina ze strony mojego ojca, dając świadectwo prawdzie, która miała nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Sam ojciec niewiele moze mi opowiedzieć bo miał wtedy 3 lata (ur.1936r.) ale żyje jeszcze starsze rodzeństwo ojca i moze uda mi się coś dopowiedzieć w przyszłości. Może za pośrednictwem Pana strony ktoś z żyjących jeszcze, którym moje nazwisko przypomni sąsiadów z Kresów lub ich potomkowie będą chcieli nawiązać ze mną kontakt.
Z góry dziękuję za opublikowanie mojej relacji i pozdrawiam.

Można wybaczać ale nie można zapomnieć!

Ryszard Siwak

 

PS 

. Jak opisałem w poprzedniej relacji żyje jeszcze część starszego rodzeństwa mojego ojca. Z opowiadań cioci Anieli dowiedziałem się ,że do listy pomordowanych należy dodać również nazwisko Dołęga mężczyzna (imię niestety umknęło z pamięci) zamordowany we wrześniu 1939 r.w Jakubowcach gm. Budyłów pow. Brzeżany. Z relacji cioci wiem, że wymieniony na liście zamordowanych Bajsarowicz Walerian był jej kolegą z partyzantki, w której była łączniczką. Pamięta także kobietę o nazwisku Orłowska,która również była w ich grupie. Ciocia posiada zdjęcie grupowe, na którym są m.in. wyżej wymienieni. Było zrobione nad jakimś stawem w Jakubowcach. Może jeszcze ktoś pamięta te szczegóły? Nie sposób opisać wszystkiego co przeżyła tam m.in. rodzina ze strony mojego ojca bo jak twierdzi ciesząca się jeszcze dobrą pamięcią ciocia ,mogłaby z tego powstać spora książka. Tak po krótce: pamięta bicie dzwonów w cerkwi, które było znakiem do ataku banderowców. Łuny ognia i krzyki aby bić i rżnąć Lachów. Chowanie się w polu z rodzeństwem i widok zabijanych sąsiadów. Wiele innych okropności, które opisują również pozostali czytelnicy. Nie możemy dopuścić do zapomnienia, bo oto właśnie chodziło oprawcom naszych bliskich. Dziękuję wszystkim opracowującym tą stronę i pozdrawiam serdecznie! 

 

PS 2 31.12.2007 r.

Na wstępie serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego z nadchodzącym Nowym Rokiem 2008 wszystkim opracowującym oraz czytelnikom tych stron! Tak zaangażowałem się w przeglądanie strony internetowej p.Stankiewicza, aby dowiedzieć się więcej o Kresach, o których tyle słyszałem już w dzieciństwie od osób najbliższych, że znalazłem również stronę o''Lwowskiej fali'', w której p. Danuta Skalska wypowiada się na temat pomników Stefana Bandery i prosi o opinię czy mówić o zbrodniach ukraińskich dokonanych na Polakach. Uważam,że powinno się o tym mówić i pisać aby dawać świadectwo prawdzie i ku pamięci potomnych, ponieważ sam osobiście przekonałem się, że nie ze szkół lecz dzięki najbliższym posiadam wiadomości na ten temat. Pamiętam jak w latach 70-tych,uczęszczając jeszcze do Szkoły Podstawowej próbowałem na lekcji historii poruszyć ten temat, nauczyciel umiejętnie uniknął dyskusji twierdząc ,że to inna lekcja historii. Nie doczekałem się jednak takiej lekcji, chociaż miałbym wtedy wiele do opowiedzenia. Co do pomników Bandery, uważam, że takie pomniki powinny powstać i to z bardzo trwałego materiału, nie tylko na Kresach ale w wielu miejscach Polski, lecz nie na jego chwałę, ale ku przestrodze wielu przyszłych pokoleń Polaków. Na tablicach opiewających takich ''bohaterów'' powinno umieszczać się napisy ''Herod Kresów' 'bo ich ręce zbroczone były również krwią niewinnych dzieci, często też nienarodzonych. Tym, którzy być może w to niedowierzają nie znając tematu lub celowo próbują prawdę zniekształcić podaję do wiadomości, że ja o tym wszystkim słyszałem już w dzieciństwie od najbliższych osób, od czasu kiedy tylko zacząłem rozumieć o czym mowa. Twierdzę, że kochający mnie najbliżsi nie okłamywaliby mnie przecież już od dziecka. Było to w czasach komuny, kiedy mówienie o tym oficjalnie było nie do pomyślenia, więc nie byłem przygotowywany celowo aby kiedyś zaświadczyć o tym wszystkim bo nikt nie wiedział jeszcze wtedy czy kiedykolwiek będzie mówiło się o tym oficjalnie. W ogóle nie było to celowe uświadamianie mnie lecz zwykłe wspomnienia moich bliskich o Kresach. Zainteresowany tym zadawałem pytania i otrzymywałem odpowiedzi. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku!

 

PS 3 18.02.2008 r.


Po wysłuchaniu ostatniej audycji ''Lwowska fala'' z dn.17.02.2008r,,w której wspominano m.in. deportację Polaków na Sybir w latach 1942 i późniejszych, zachęciło to mnie do napisania kolejnej relacji. Chciałbym tą relacją utrwalić pamięć mojej cioci Marii Dziak z d. Siwak, deportowanej w l.1942-45 na Sybir(Krasnojarski kraj, Jenisejski rejon).Ciocia dożyła tam ponad 100 lat i jeszcze w latach 1980-tych korespondowała ze mną po polsku już jako Maria Djakiw. Wiem, że na terenie Rosji żyją jeszcze jej dzieci: Igor, Wiera i jeśli dobrze pamiętam Zofia. Niestety, nie mam z nimi kontaktu. Ciocia korespondowała także z Heleną Lipka z d. Kędziora, naszą dobrą znajomą pochodzącą z Kresów (również deportowaną, chyba do Kazachstanu, ostatnio mieszkała w Bydgoszczy).Z uwagi na wiek i stan zdrowia, z trudnością przychodziło cioci pisanie listów, jednak do końca nie zapomniała języka ojczystego. Zawsze z jej listów wyczytywałem ogromną chęć uzyskania jak najwięcej informacji o rodzinie, którą zapamiętała z Kresów. Wiem również ,że ciocia z Wierą odwiedziła raz naszą rodzinę w Polsce lecz byłem za młody ,żeby pamiętać te szczegóły. Nigdy jednak nie było im dane powrócić do Polski na stałe. 

Zapomniałem wspomnieć, co również byłoby z pewnością bardzo istotne, że przed deportacją moja ciocia była przesłuchiwana przez sowietów(kopanie po nogach i brzuchu, klęczenie godzinami na grochu z podniesionymi rękoma), odbiło się to póżniej na jej zdrowiu.Być może było to związane z tym,że jej brat,a mój dziadek Jan Siwak był ułanem i brał wcześniej udział w walkach przeciw bolszewikom w latach 1918-1920 oraz również w póżniejszym czasie. Przewoził również meldunki jako łącznik.Do dzisiaj zachowała się książeczka wojskowa dziadka,która jest w posiadaniu mojego ojca.


PS 4 20.03.2008 r.

Z rozgoryczeniem oglądnąłem ostatnio w czwartek 13marca2008r.''Sprawę dla reportera'' p.Jaworowicz dotyczącą odmowy obywatelstwa polskiego starszemu panu pochodzącemu z Kresów,który nawet w dokumentach pisanych po rosyjsku miał napisane,że jest''Paliak'',bo był przymusowo na Uralu w wojsku sowieckim..Napisałem do''Gazety Pomorskiej''na stronę,w której czytelnicy piszą różne opinie,że całkowicie się z tym panem solidaryzuję.Dzisiaj mija tydzień i moja wypowiedz się nie ukazała.Być może to kolejny przykład na znieczulicę na sprawy dotyczące Kresów. Opisałem,że w rodzinie mam podobny przykład,ponieważ dziadkowie wraz z dziećmi,w tym również mój ojciec,byli deportowani z Kresów w 1945r.na Pomorze i przez cały czas dopóki obowiązywały stare dowody osobiste,wszyscy mieli wpisane obywatelstwo CCCP.Nie wiem czy sprawił to czyjś brak wiedzy historycznej,że w tamtych stronach również żyli prawdziwi Polacy,a granice Polski sięgały znacznie dalej na Wschód niż obecnie.Życzę zdrowych i wesołych Świąt Wielkanocnych.Ryszard S

 

 


 

Edyta Czaplińska  20.01.08:

 

 

Od lat poszukuję dokumentów , świadków , informacji, czegokolwiek
co wskaże mi ślad mojej rodziny .
Moja babcia

Julia Czaplińska  ur. 1 04 1910 r. w Szczuczynie Lidzkim ,córka Jana i Kamili

miała braci , których imion nie znamy.
Dziadek

Jan Czapliński  ur 15 09 1909 r. syn Jana i Konstancji


Z Ośrodka Karta wiem , ze mieli 2 córki , które do  1941 były jeszcze z
nimi ,potem ślad się urywa .

Krystyna ur. 1939 i Janina ur. 1934 r.
W 1940 r. zostali zesłani na Kazachstan najpierw w rejon Permski

 i tu urodził się

Moj ojciec Stefan Czapliński 15. 05 .1940 r.

Następnie przesiedleni zostali w głąb Kazachstanu.
Z zesłania powrócili w 1945 r. do Brodów koło  Lwowa a stamtąd do Kożuchowa.

Dalszych losów nie znamy.
Bardzo proszę o wszelkie możliwe wskazówki, informacje, rady.
Edyta Czaplińska

 

e-mail
edycza@wp.pl

 

Telefon kom   697 318825 

 

Adres mojego ojca

 

Stefan Czapliński

Ul. 22 Lipca 26e/53

67-120 Kożuchów

 


Jan Tokar  6.12.07:


Szanowna Pani !

Przypadkowo natrafiłem w internecie na stronę p.Stankiewicza (www.stankiewicz.e.pl/ludobojstwo/tarnopolskie) z zamieszczonymi spisami ofiar banderowskiego ludobójstwa w tej części Podola oraz mapką Pani autorstwa z zaznaczonymi miejscowościami województwa tarnopolskiego, z których brak jest danych na ten temat .
Jako osoba urodzona w m. Bereżanka (nad Zbruczem) pow. Borszczów (01.02.1944),
zaintrygowało mnie, że moja miejscowość figuruje na tej mapce jako „biała plama”. Poczuwam się więc do obowiązku, aby w miarę możności plamę te wypełnić.
Z opowiadań mojej mamy wiem, że oboje chroniliśmy się często na noc w odległym o 3 km miasteczku Skała, gdzie była placówka wojskowa niemiecka a później sowiecka i z tego powodu było tam trochę bezpieczniej. Ojciec w tym czasie był na wojnie.
Otóż z relacji moich rodziców Anny i Michała Tokar, stałych mieszkańców ówczesnej Bereżanki , którzy obecnie mimo sędziwego wieku (ojciec lat 94, matka 88), dzięki Bogu cieszą się jeszcze stosunkowo niezłym zdrowiem fizycznym i dobrą pamięcią , przytoczę nazwiska tak Polaków jak i Ukraińców zabitych przez ukraińskich nacjonalistów.
Są to:

1. Żołyńska Anna (żona Albina) lat 40 – 29 wrzesień 1944- Bereżanka pow. Borszczów
2. Żołyński Bronisław (szwagier Anny) lat ok. 38 - 9 czerwiec 1944 – Bereżanka pow. Borszczów
3. Harasym Mikołaj (Ukrainiec, pracownik silrady) lat ok.40 –rok 1945 – Bereżanka pow. Borszczów
4. N.N. (Ukrainka - Hucułka, sekretarka silrady) – 9 czerwiec 1944 - Bereżanka pow. Borszczów.

Więcej ofiar w Bereżance nie było, przynajmniej do lipca 1945 tj. do czasu naszego wyjazdu stamtąd.
Mogę jeszcze podać- opierając się na tych samych źródłach - jedno nazwisko z sąsiedniej wsi - Trójca, a mianowicie:

-Sokołowski Kazimierz – gajowy lat ok. 50 – lipiec/sierpień 1944 - Trójca pow. Borszczów.

Przy okazji chciałem złożyć na Pani ręce wyrazy szczerego szacunku i wdzięczności dla Pani i wszystkich innych osób zaangażowanych w sprawę dokumentowania tych tragicznych zdarzeń, ku pamięci przyszłych pokoleń Polaków.

Serdecznie pozdrawiam

Jan Tokar

Wrocław

 

Bolesław Żoliński (Żołynski)  5.06.11:


W uzupełnieniu wiadomości jaką podał Pan Jan Tokar odnośnie zbrodni popełnionych przez UPA na rodzinie Żołyńskich we wsi

Bereżanka pow. Borszczów.

1. Bronisław Żołynski ur.1904r zamordowany 09.06.1944r Bereżanka pow. Borszczów.

Opis zdarzenia : feralnego dnia o zmierzchu idąc od centrum wioski uzbrojeni zbrodniarze spod znaku UPA wyciągają z

domu Bronisława Żołyńskiego następnie jego brata Albina Żołyńskiego po czym przez ogrody od strony rzeki Zbrucz

podchodzą pod dom Władysława Żołyńskieg nastepnego z braci /mojego ojca/.

Jakimś cudem Albinowi Żołyńskiemu udaje się wyrwać oprawcą, powstałe zamieszanie słyszy syn Władysława Zdzisław i ostrzega ojca mówiąc:- tato uciekaj. Ojciec schronił się na plebanii w Skale.


Dnia następnego z zakola rzeki Zbrucz wyłowiono zmasakrowane siekierami ciało Bronisława Żołyńskiego.

Bronisław pochowany jest na cmentarzu w Bereżance.



2. Anna Żołyńska żona Albina została zamordowana 29.09.1944r strzałem w tył głowy na oczach swojej córki Michaliny

w trakcie prac domowych w biały dzień. Anna Żołynska pochowana jest na cmentarzu w Bereżance.



Z ustnych przekazów wynika, że odpowiedzialnym za zbrodnie we wsi Bereżanka byl między innymi " Łysyj Wasyl"

nie wiem czy to jest jego prawdziwe nazwisko. Został powieszony przez sowietów przy kościele w Bereżance,

miał tam wisieć przez 3 dni.



 


Helena Krajewska  4.12.07:


Urodziłam się po wojnie, ale dobrze pamiętam opowiadania rodziny, szczególnie babci i cioci, o strasznych mordach w powiecie Horodenka, a dokładnie w Korniowie /wieś na prawym brzegu Dniestru/. We wrześniu 1944 roku banderowcy bestialsko zamordowali członków mojej rodziny: Łukasz Knihnicki lat 46, jego córka Helena lat 17, syn Józef lat 18/19 - porąbani siekierami i pocięci, pochowani na podwórku własnego domu(?); tak opowiada moja starsza siostra, natomiast 80-letnia sąsiadka z Korniowa twierdzi, że pochowani zostali na cmentarzu: Anastazja Knihnicka /z domu Wąsowicz/ok. 38 lat, jej syn Tadeusz 6/7 lat, córka Krystyna 8/9 lat zamordowani i spaleni; Aniela Hawrylewicz z domu Łubyk, lat ok. 50, jej mąż Józef,lat ok. 50 pochowani w sadzie; Krzywak Antoni, lat ok.26, mieszkaniec pobliskiej wsi - Olchowiec, zabity w Korniowie, pow. Horodenka.
Jest ostatnia chwila, aby dowiedzieć się prawdy o swoich bliskich u źródła.Jeszcze kilku starszych ludzi w każdej wiosce ukraińskiej pamięta i to doskonale! tragedię Polakow. Mówią o tym szeptem i najchętniej za drzwiami swoich domostw. Wysłuchałam osobiście kilku z nich, aby potwierdzić zasłyszane w dzieciństwie tragedie. Nie czekajmy aż umrą....tam trzeba pojechać i porozmawiać z naocznymi świadkami zbrodni.

Helena Krajewska

 


Joanna Jakubowska  12.10.07:


chcialabym zamiescic sprostowanie co do informacji zawartych w liscie osob wymordowanych w tamtym czasie. Poniewaz niektore z osob wymienione na liscie przezyly. Miedzy innymi dotycvzcy to mojej babci Eleonory Jakubowskiej, jej siostry Michaliny Jakubowskiej oraz ich rodziców, 
Malwiny i Leona Jakubowskiego. W 1945 roku osiedlili sę oni we wsi Długie (dzisiejsze województwo zachodniopomorskie). Wcześniej zamieszkiwali Dytiatynie, powiat rohatyń, woj. stanisławowskie. 
Natomiast informacje dotyczące mojej rodziny z drugiej strony są jak najbardziej prawdziwe, prawie cała moja rodzina od strony mamy została wymordowana przez UPA. Jest to rodzina Witkowskich pochodząca z Chochoniowa ( powiat Rohatyń, woj. stanisławowskie)

Joanna Jakubowska

 


Dariusz Drobnicki  18.09.07:


Dariusz Drobnicki bardzo prosi o zdjecie ze wsi Jacowce
gmina Skoryki, pow. Zbaraz.
Moze ktos ma stare , lub nowe (aktualne) fotografie.
Jego ciezko chory dziadek bardzo czeka na nie.
ddrgniezno@o2.pl

 

 


E. Erazmus  27.08.07:


Jakubowce,gm.Budyłów,pow.Brzeżany.
Sprostowanie.
18 września 1939 roku zamordowano Grzegorza Erazmusa i Andrzeja Erazmusa - mojego ojca i stryja.
Prosze o sprostowanie i dopisanie - w wykazie jest Stanislaw Erazmus ( pomylka).
W Ceniowie zamrdowno - mojego kuzyna Wrone chyba Stanisława.
W poniedziełk 18.09.1939 padli pod toporami sąsiedzi Wojciech Krężel i Ćwiok,
a Paweł syn Krężla (absolwent Uniwerstety Kazimierza Wielkiego we Lwowie zosał zaleziony w zbożu w czerwcu 1941r.-zmaltretowany) Edward Erazmus.
Zamordowany tez został Wojciech Persak i jego dorosły syn, którego żywcem zakopali w ziemi.
Zginał pod toprami Kędziora ( imienia nie pamiętam)oraz kobita z drugiego końca wsi.
prawie cała wieś została spalona.
Noca z 18 na 19 września poddał sie Ukraincom mały odział wojska polskiego.Wszyscy zolnierze zostali rozstrzelani i pochowani w piaskowych pagórkach między Olesinem a Ceniowem. 
Powższą gehennę opisałem w artykule opublikowanym w "Polityce" w 1994r. pt."Skończmy z rachunkami krzywd"
W 1944r.wies Jakubowce ponownie została spalona.
Mieszkańcy wsi ostrzeżeni przez ukrainskiego sąsiada schronili sie w m.Kozowa i Brzeżanach . Ofarami stali sie żydzi ukryający sie u Polaków, w tym u mojej matki Anny.

E. Erazmus

 


Adam Urbaniak  22.08.07:


Zwracam się z gorącą prośbą o umieszczenie na liście ofiar ludobójstwa 
ludności polskiej na kresach.
Ojciec mój, Józef Urbaniak, urodzony 20.04.1905 r w Rawie Ruskiej, syn 
Anny i Adama Urbaniaków, po zawarciu związku małżeńskiego w dniu 
8.07.1936 r z moją matką Anielą zamieszkał w miejscowości Ziemianka 
(Dołha Wojniłowska) pow. Kałusz woj. Stanisławów. Z wypowiedzi mojej 
nieżyjącej już matki wynika, że na początku kwietnia (1 - 4?) 1944r w 
wieczornych godzinach, widząc z oddali palący się kościół w Ziemiance, 
którego proboszczem był ks. Błażej Czuba, ojciec mój udał się tam chcąc 
zobaczyć co tam się dzieje. Do domu już nie powrócił. Z wypowiedzi 
świadków tego wydarzenia wynikało, że kościół ten wraz ze zgromadzonymi 
tam Polakami i proboszczem został podpalony przez bandę UPA i tam też 
najprawdopodobniej został pochwycony i zamordowany mój ojciec. Ja w tym 
czasie miałem 4 lata i w pamięci mej pozostały tylko mgliste wspomnienia.
Proszę bardzo o realizację mojej prośby.
Łączę pozdrowienia.

Adam Urbaniak


Bogusia Światłowska  22.08.07:


Jestem córką kobiety która miała zmienione nazwisko na potrzeby organizacji AK . Mama była łączniczką i drogo za to
zapłaciła. Wymordowano jej najbliższą rodzinę, matkę Pulinę
Sierżęga z d. Mauer, ojca Michała Sierżęgę, babcię Katarzynę
Mauer z d. Tarnowska , brata Stanisława i Jana, którzy nie byli
jeszcze pełnoletni. Stało się to we wsi Chłopiatyń na wiosnę w 1942 roku. Mama w tym czasie była z partyzantami. Nigdy tam 
nie powróciła ze strachu przed Banderowcami. Ja byłam tam 
w roku 2003 lecz nikt nawet ksiądz z parafii rzymskokatolickiej
w Żniatynie nie chciał ani też nie był" miły" aby udzielić nam 
jakiej kolwiek informacji. Wróciłam jeszcze bardziej pogrążona 
bo nie mogłam znależć mogiły mojej babci i rodziny. Żyją tam
ludzie którzy powrócili, lecz nie pamiętają nawet jak sie nazywali Ci których zamordowali. Jakie to dziwne, że dostali zaniku pamięci? Ksiądz zapytał czy przypadkiem nie przyjechałam po
spadek? Nie zrozumiał mego celu.
Bardzo dziękuje jeżeli państwo umieścicie ten mord w internecie.Z poważaniem 

Bogusia Światłowska.


 

Edmund Kunicki  24.7.07:


Wróciły wspomnienia...
Dla mnie, wówczas chłopca 13-letniego, mają one swój wyraz. Pamiętam jak 
często w nocy na odgłos rozmów na drodze, strzalów czy łuny pożaru matka 
mnie budziła i w trójkę z ojcem siedzielismy przytuleni do siebie na 
łóżku patrząc przez szparę w firanie czy już idą.
Pamiętam także jak bez zastanowienia się pobiegłem z kolegami do chaty 
Zdebiaka bo powiedziano, że został zabity. Stary, samotny człowiek 
mieszkał w małej chatce którą sam sobie wybudował. Zajmował się 
robieniem cegieł z gliny, które potem sprzedawał. W obejściu miał dół 
wypełniony wodą po wybranej glinie. Nazywaliśmy to kopanką i chodziliśmy 
tam się pochlapać. Jak tylko sięgnę pamięcią zawsze widzę Zdebiaka z 
rękami aż po łokcie w glinie robiacego cegły i rzędy suszących sie 
cegieł.
Leżał tuż przy drzwiach. Prawdopodobnie przyszedł otworzyć drzwi swoim 
katom. Leżał na wznak bez połowy czaszki. Zobaczyłem różowy mózg i 
zadziwiająco mało krwi na podłodze...
Dla kilkunastoletniego chłopca to był szok. Tak silny, że ten obraz 
pamiętam w drobnych szczegółach do dziś - po przeszło 60 latach.

I dziw bierze, że mimo wiarygodnej dokumentacji tego bestialskiego 
ludobójstwa, żadna polska władza w ciągu dziesiątków lat nie potępiła 
ukraińskich mordów. Kiedy słucham jak prezydent Juszczenko uderza w 
dzwon w Gdyni i słyszę jakich to niegodziwości Polacy zrobili Łemkom z 
Bieszczad wysiedlając ich z kurnych chat i dając w zamian murowane domy 
z elektrycznościa, wodociagiem, kanalizacją itp - to co mam powiedzieć 
swoim dzieciom?
Gdyby żyła moja ś.p. mama to by mi powiedziała: ..."choćmy synu pomodlić 
się za ofiary i za katów..."

Kończę. Serdecznie pozdrawiam. 

Edmund Kunicki

 


Edmund Kunicki  24.7.07:

Szanowna Pani

Przystapiłem do pisania kolejnej listy banderowskich ofiar i szło dobrze 
do momentu gdy doszedłem do ofiar w Wasylkowcach. Jest wiele 
nieścisłości i błędów. Wymienię je kolejno (strona 248):

1. Podano, że w latach 1944 - 45 zamordowano w Wasylkowcach 70 Polaków.
To znacznie zawyżona liczba. Wiedzieliśmy dotąd, że zamordowano od
19 do 22 osób)
2. Napisano, że w lutym 1944 uprowadzono i zamordowano 4 Polaków:
- Zdaniak Józef
- Zdaniak Anna, żona Józefa,
- Zdaniak Michał
- Zdaniak ... rolnik tymczasem:

mordu dokonano wczesną wiosną 1942 roku. Żona Józefa Zdaniaka miała
na imię Genowefa, a nie Anna (jej nazwisko panieńskie: Racławska)
3. W paźdź. 44 zamordowano Siolaka Romana - zapewne chodzi o
Dworzańskiego-Solaka (dwojga nazwisk),

4. W wykazie brak Polaka mieszkańca wsi: Zdebiaka (zabito go rozbijając 
czaszkę na kawałki) Zdebiak mieszkał samotnie w małej chatynce i 
utrzymywał się z wykonywania cegieł z gliny dobywanej z dołu przy 
chacie. Byłem w jego domu, widziałem rozłupana głowę i mózg. Mam to 
przed oczami.
5. W marcu 1945 uprowadzono dr Kunickiego itd ...- kompletna bzdura.
Nie byl uprowadzony, torturowany ani zamordowany. Jak wszyscy, po 
wojnie wyjechał na Ziemie Odzyskane i osiadł w Gubinie n/Nysą Łużycką 
gdzie stworzył od podstaw służbę zdrowia. Przez lata był lekarzem 
powiatowym i dyrektorem szpitala. Wielce zasłużony dla miasta. Władze 
jego imieniem nazwały ulicę przy której mieszkał oraz przychodnię 
lekarska. Można o nim przeczytać w internecie - w bibliotece cyfrowej 
pod www.wbc.poznan.pl/dlibra hasło: kunicki
dr T.Kunicki jest z nami spokrewniony przez ojca i przez moja matkę z 
domu Dubińską. Żona dr T.Kunickiego - Waleria też pochodzi z Dubińskich.
Dane dotyczace Zdaniaków mam w przekazie od ojca, a także potwierdzone 
przez wnuczkę Józefa Zdaniaka - panią Beatę Zdaniak z kórą jestem w 
stałym kontakcie listowym.

Z powyższych powodów w wykazie ofiar z wsi Wasylkowce wprowadzę zmiany o 
których napisałem wyżej.

Serdecznie pozdrawiam 

Edmund Kunicki

 


Dariusz Kopczyński  24.7.07:

Czemu po wyczerpującym artykule w Dużym Formacie (Gazeta Wyborcza 16.lipca 
b.r) nie zdejmą Państwo tego zdjęcia ze swojej strony? Uparte jego 
eksponowanie może zasugerować czytelnikom, że pozostałe teksty również są 
delekie od obiektywizmu.A szkoda - bo strona ciekawa.Z poważaniem 

Dariusz Kopczyński. 

 


Wilfried Wagner  10.7.07:

Z zapisu mojej zmarlej Matki - mam jeszcze jedna jej prosbe do spelnienia - ktorej jeszcze nie udalo MI sie spelnic-
Szukam pania Karoline Kuszyk,urodzona 17.031925 w Lycecz-1943 mieszkala w Buczacz-rodzice as Karol I Maria Kuszyk z Bugacz
W roku 1943 Karolina Kuszyk byla deportowana do Niemiec
Karolina byla w naszej rodzinie jako pomoc domowa I niania 
Na koniec wojny-kwiecien 1945 ,Mallis/Mecklenburg., tam przylaczyla sie do grupy wyzwolonych robotnikow przymusowych I tam sie nasze drogi rozeszly-Hcialabym w imieniu moim I mojej matki-podziekowac,za Jej ludzkie zachowanie,w tym wirze konca wojny.
Moja matka,moja siostra I ja-zostalismy przez tych wyzwolonych robotnikow przymusowej pracy-przyjeci do grupy I dozywiani.
Serdecznie pozdrawiam-

Wilfried Wegner


 

Krystyna  5.7.07:

 

Szanowna Pani,

Posyłam przepisaną przeze mnie listę, która zapisana została w prywatnych notatkach udostępnionych mi przez córkę Bronisława Jasińskiego. Ciągle gromadzę materiały, jeśli tylko cokolwiek zdobędę, natychmiast będę dosyłała.

Pisząc historię mojej rodziny po mieczu i po kądzieli, docieram do faktów, które sprawiają, że coraz bardziej angażuję się w te poszukiwania emocjonalnie. Przyświeca mnie również ten sam cel: Ocalić od zapomnienia i przekazać moim dzieciom.

Serdecznie pozdrawiam

Krystyna

Dotarłam do dwu spisów mieszkańców wsi Majdan Stary, którzy zostali pomordowani w opisywanym czasie. Jedną z nich jest lista sporządzona przez Bronisława Jasińskiego i druga, sporządzona przez Jana Jasińskiego w związku z obchodami 50 rocznicy pacyfikacji wsi Michniów w woj., lubelskim. Lista wujka Bronka zawiera następujące nazwiska:


1. Baran Piotr lat 51
2. Bakuliński Mikołaj lat 48
3. Bakulińska ( spaleni żywcem)
4. Długosz Władysław lat 48
5. Gawlicki Michał lat 62
6. Jasiński Michał lat 52
7. Jasińska Maria lat 42 
8. Jasińska Stanisława lat 16
9. Krzyszpin Edward lat 10
10. Łukomowski Jan lat 45
11. Pańczuk Bronisław lat34
12. Pikulska Władysława lat 60 
13. Pikulski Władysław (syn) lat 34
14. Pikulski Mikołaj lat 36
15. Ożga Michał lat 40
16. Ożga Ludwik lat 34
17. Ożga Kazimierz lat 45
18. Ożga Edward lat 16
19. Turowski Jan lat 52
20. Wiśniowski Jan lat 44
21. Zubuński lat 38


Listę tę uzupełniają listy pisane do mego ojca, gdzie wymienieni są jeszcze:
1. Wiśniowski Jacku
2. Sacharka Balij
3. J. Trochimczaków


Aresztowani i zamordowani za należnośc do AK i za posiadanie broni:
1. Bakuliński Bronisław
2. Buczkiewicz Michał
3. Gawlicki Józef ( za posiadanie broni)
4. Jasiński Kazimierz
5. Kowal Jan ( za posiadanie broni)


Wywiezieni do Niemiec:
1. Bernaś Jan 19
2. Długosz Maria 17
3. Gawlicka Maria 17
4. Jasiński Władysław 42
5. Jasiński Bolesław 19
6. Jasiński Jan 24
7. Krzyszpin Jan 44
8. Łukomowski Franciszek 46
9. Pożniak Józef 27
10. Pożniak Piotr 20
11. Ożga Jan 28 


Wywiezieni na Sybir z rodzinami:
1. Babirecki osób 2
2. Berg Piotr 1
3. Byra 5
4. Buczkiewicz 4
5. Długosz Jan 3
6. Fikiel 5
7. Gawlicki Tadeusz 2
8. Griner Stanisław z Uścia 5
9. Kuczera 6
10. Kielerman 5
11. Mozol 5
12. Ożga Piotr 4
13. Słupski Jan 4
14. Stopnicki 7


Wzięci z frontu do niewoli Niemieckiej, osadzeni w stalagach :
1. Gawlicki Franciszek
2. Ożga Michał 


Andrzej P.  2.7.07:

Chciałbym poinformować o zamordowanym moim stryju we wrześniu roku 1939 przez ukraińskich nacjonalistów  w miejscowości Żuków powiat Brzeżany nazywał się
Pietruszewski. Wiem, że został zabity we własnym domu, a dom został podpalony. Znam nazwisko zabójcy mojego stryja ale nie chciałbym go podawać. Śmierć mojego stryja wiąże się z atakiem nacjonalistów na Polski pociąg wojskowy który przejeżdżał przez Żuków we wrześniu 1939 roku na front.

Najpierw go zabito a później nacjonaliści zaatakowali Polski pociąg wojskowy.
Dziękuję za to że są ludzie którzy pamiętają o okrutnych zbrodniach na wschodzie i chcą upamiętnić nazwiska tych którzy zginęli tylko dlatego że byli Polakami.
Z wyrazami szacunku 
 Piotr Andrzej P.

 


  2.7.07:

W imieniu moich dziadków, którym udało się uciec z Toustobab dziękuje za stronę. 
Pozdrawiam, 
Wnuczka Michała i Weronki Tracz z Toustobab 


Krystyna Busza de domo Gawlicka.  31.05.07:

Przeczytałam, że gromadzi Pani informacje o Polakach tam pomordowanych. 

Mój Ojciec pochodził z Majdanu Starego powiat Radziechów. Jestem w posiadaniu listy osób, które tam zginęły.Jeden ze spisów sporządzony został przez kuzyna mego taty i jestem w jego posiadaniu. Inne nazwiska pojawiaja się w listach pisanych do mego Ojca,pisanych w czasie kiedy jako jeniec wojenny 
pracował przymusowo w Niemczech. Oczywiście nie jest to lisa pełna, ale ufam, że może być przydatna. 

Dotarłam do dwu spisów mieszkańców wsi Majdan Stary, którzy zostali pomordowani w opisywanym czasie. Jedną z nich jest lista sporządzona przez Bronisława Jasińskiego i druga, sporządzona przez Jana Jasińskiego w związku z obchodami 50 rocznicy pacyfikacji wsi Michniów w woj., lubelskim. 

Lista wujka Bronka zawiera następujące nazwiska:


1. Baran Piotr lat 51
2. Bakuliński Mikołaj lat 48
3. Bakulińska ( spaleni żywcem)
4. Długosz Władysław lat 48
5. Gawlicki Michał lat 62
6. Jasiński Michał lat 52
7. Jasińska Maria lat 42 
8. Jasińska Stanisława lat 16
9. Krzyszpin Edward lat 10
10. Łukomowski Jan lat 45
11. Pańczuk Bronisław lat34
12. Pikulska Władysława lat 60 
13. Pikulski Władysław (syn) lat 34
14. Pikulski Mikołaj lat 36
15. Ożga Michał lat 40
16. Ożga Ludwik lat 34
17. Ożga Kazimierz lat 45
18. Ożga Edward lat 16
19. Turowski Jan lat 52
20. Wiśniowski Jan lat 44
21. Zubuński lat 38

Listę tę uzupełniają listy pisane do mego ojca, gdzie wymienieni są jeszcze:


1. Wiśniowski Jacku
2. Sacharka Balij
3. J. Trochimczaków

Aresztowani i zamordowani za należnośc do AK i za posiadanie broni:


1. Bakuliński Bronisław
2. Buczkiewicz Michał
3. Gawlicki Józef ( za posiadanie broni)
4. Jasiński Kazimierz
5. Kowal Jan ( za posiadanie broni)

Wywiezieni do Niemiec:


1. Bernaś Jan 19
2. Długosz Maria 17
3. Gawlicka Maria 17
4. Jasiński Władysław 42
5. Jasiński Bolesław 19
6. Jasiński Jan 24
7. Krzyszpin Jan 44
8. Łukomowski Franciszek 46
9. Pożniak Józef 27
10. Pożniak Piotr 20
11. Ożga Jan 28 

Wywiezieni na Sybir z rodzinami:


1. Babirecki osób 2
2. Berg Piotr 1
3. Byra 5
4. Buczkiewicz 4
5. Długosz Jan 3
6. Fikiel 5
7. Gawlicki Tadeusz 2
8. Griner Stanisław z Uścia 5
9. Kuczera 6
10. Kielerman 5
11. Mozol 5
12. Ożga Piotr 4
13. Słupski Jan 4
14. Stopnicki 7

Wzięci z frontu do niewoli Niemieckiej, osadzeni w stalagach :


1. Gawlicki Franciszek
2. Ożga Michał 





Krystyna Busza de domo Gawlicka.



 

HS  03.05.07:

Kiedy prezydent Kaczyński modlił sie i przepraszał Juszczenke za Akcje "Wisła" we Lwowie banderowcy i ich ideowi uczniowie tej okazji pod pomnikiem Szewczenki.
Palili znicze za ofiary akcji i śpiewali piosenki UPA. 
A tych bandyckich weteranów zebrała sie cala kupa. 
Nasz prezydent , albo ma braki wiedzy historycznej, albo ma złych doradców.
A.S

 


 

List P. Anny Chłęch z Katowic

 

 

 

 

 

 


"Star" z USA 30.03.07:

Jesli chodzi o wywiad, to ja wiedzialem ze tam dzialy sie dantejskie sceny, ale NIE wiedzialem ze tak WIELU Polakow zostalo wtedy zamordowanych!

Nienawisc Ukraincow do Polakow jest dla mnie niezrozumiala i jakos NIE moge przyjac do wiadomosci ze jedynym powodem tej nienawisci (teraz!) jest ich OBECNE 
"poczucie winy" (???) wzgledem Polakow....Jakos mordercy (nazwe ich po imieniu!) zyja sobie SPOKOJNIE, bez wyrzutow sumienia (bo go nigdy nie mieli!), podrozuja do Szczecina (???) itd. a nawet zabijaja (?) tego ktory ich rozpoznal.... Tak na marginesie to zarowno rozpoznany morderca jak i jego ofiara musieli byc osobami "wiekowymi"! No bo jesli w 1943 roku taki oprawca mial np. 18 lat, to w 2007 musi miec lat...82!!!! Jakos NIE moge sobie wyobrazic "podobienstwa" miedzy 82-latkiem, widzianym po 64 latach i zapamietanym jako...OKRUTNY 18 latek! Mowie oczywiscie o sytuacji kiedy NIE WIDZI sie tego oprawcy przez ten caly czas.

Stalin ZAGLODZIL miliony Ukraincow i co? Maja do Ruskich SZACUNEK, bo sie ich BOJA! To troche podobny problem jak miedzy Ameryka i...Irakiem: Saddam torturowal, mordowal, kazal wrzucac ludzi zywcem do maszyny ktora miala "mielic plastykowe odpadki" i co? Jakos WTEDY nie spieszyli sie "do Allacha"! 

A Amerykanie? Buduja drogi, szkoly itd. i sa zabijani bo sa ZA DOBRZY, co jest odbierane jako objaw SLABOSCI a nie jako ich "demokratyczne podejscie". 
To trudny problem i dla wiekszosci Amerykanow niezrozumialy.

Mnie sie wydaje ze sporo zawinil tu tez...Hitler! Nie znam DOKLADNIE detali, ale wiem ze OBIECAL Ukraincom "wolna i swobodna Ukraine", jesli stana po jego stronie. No to staneli. I co? Ponoc to byli NAJGORSI mordercy w mundurach niemieckich! Rozprawiali sie a Powstaniem Warszawskim a pozniej uciekali (wraz z Niemcami) przed Rosjanami. W koncu i na nich przyszla pora: poddali sie w strefie zachodniej, ale Anglicy (po ich rozbrojeniu!) wydali ich...Ruskim! Wielu z nich skonczylo wtedy ze soba skaczac z wysokiego mostu ktory musieli przejsc, a reszta "zajal sie sam Stalin", ale juz u siebie... Na pewno teraz sa dostepne ksiazki na ten temat. W USA malo kto to rozumie i wie, a ja NIE ROZUMIEM jak durni Amerykanie nie widza tego jasno ze Stalin RAZEM z Hitlerem rozpetal II Wojne Swiatowa!

[...]



 


 

Łukasz   24.07.2009:

 

O to, dlaczego tak się dzieje w Polsce. IPN zaliczył wszystkich bandytów UPA - skazanych wyrokami sadowymi na karę śmierci - do OSÓB REPRESJONOWANYCH PRZEZ PRL.A my chcemy by ich uznano za bandytów?
NAJPIERW TRZEBA OCZYŚCIĆ IPN Z UKRAIŃCÓW. Dopóki tego się nie zrobi, to tak to będzie jak jest.
Pozdrawiam -Łukasz


Bandy UPA w optyce historyka IPN


Kinopolska przed emisją filmu „Zerwany Most” traktującego o walkach z bandami UPA w Bieszczadach, 
zaprezentowała pogadankę „profesora” Jerzego Eislera dotyczącą tych zagadnień.

„Profesor” jako typowy przedstawiciel łżeelit III RP zaprezentował w swoim wykładzie całkowitą pogardę dla prawdy, 
faktów historycznych i logiki, rozpoczynając swą tyradę od stwierdzenia, że „czy tego chcemy czy nie chcemy w 
omawianym konflikcie mieliśmy do czynienia nie z bandytami, ale z partyzantami walczącymi o wolną Ukrainę”. Nie 
wyjaśnia on jednak, o jaką to Ukrainę walczyli ci „partyzanci” na terenach uznawanych nawet przez tow. Stalina za 
etnicznie polskie. Czy chodziło im o Ukrainę kończącą się na rogatkach Krakowa, czy może aż Odrze i Nysie?

W dalszym ciągu wywodu „profesor” zręcznie sprowadza do wspólnego mianownika wzajemne przewiny z tego okresu, 
obrzydzając dodatkowo słuchaczowi stronę polską jako komunistyczną i będącą pod kontrolą sowietów. Trudno 
spierać się z tym stwierdzeniem, warto jednak uzupełnić te informacje o stwierdzenie, że Urząd Bezpieczeństwa 
(bezlitośnie przez niego krytykowany) był w głównej mierze obsadzony przez pobratymców „profesora”. Pomimo tego 
to właśnie zniewolony wówczas Naród Polski ma, według prelegenta, przepraszać stronę ukraińską za incydentalne, w 
porównaniu z banderowskimi, zbrodnie tego okresu. 

W swoich wywodach zapędza się on tak daleko, że porównuje nawet ukraińskich bandytów do Powstańców 
Warszawskich. Wszystko to w oparciu o „najnowsze badania naukowe”. 

Wygląda na to, że pan „profesor” jest wyznawcą modnej w IIIRP teorii, według której jeśli fakty nie zgadzają się z 
głoszoną teorią, to tym gorzej dla faktów.

Co prawda w czasie swoich „najnowszych badań naukowych” mógł pan „profesor” obejrzeć exemplum dostępne nawet 
w internecie zdjęcia polskich dzieci wieszanych w pęczkach lub przybijanych gwoździami do drzew przez tychże 
samych „partyzantów UPA” walczących w rok później o „niepodległą Ukrainę” w Bieszczadach.

Jak widać nie zrobił tego i dla tego mogę zaoferować mu informacje z pierwszej ręki. Tak bowiem się składa, że mój 
Dziad pochodził z Wołynia. Często, zarówno On jak i jego krajanie, którym również udało się uciec spod siekier 
ukraińskich rezunów, opowiadali mi o tamtym okresie. Z opowiadań tych wyłania się jednolity obraz totalnych czystek 
etnicznych, podpaleń, rabunków, gwałtów, tortur i innych zbrodni, przy których bledną nawet te dokonywane przez 
germańskich oprawców spod znaku swastyki.

Wydaje się, że jeżeli pan Eisler chce dalej uchodzić za „historyka” a nie taniego propagandystę do wynajęcia, to 
powinien on zająć się exemplum historią średniowiecza, w którego to przypadku nie da się skonfrontować 
„najnowszych wyników badań naukowych” z rzeczywistością.

Drugim wnioskiem powinna być potrzeba jak najszybszego oczyszczenia IPNu z pozostałości III RP.

 


 

Józek   16.07.2009:

 

Miła Iwonko,
Został zrobiony pierwszy krok do pełnego sukcesu. Nie jest on wynikiem pracy naukowców, ale amatorów, którzy zebrane dane o okolicznościach napadów band ukraińskich i ofiarach, nie trzymali w przepastnych sejfach lecz nagłaśniali w różny sposób. Jest w tym dziele również Twoja zasługa.
Trzeba dokończyć rozpoczętą robotę. Powodzenia. 

Józek

 


 

Wiesław Tokarczuk   08.07.2009:

 

Rozpoczęła się wszechukraińska akcja "Człowieczeństwo w nieludzkich czasach"

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął wszechukraińską akcję "Człowieczeństwo w nieludzkich czasach", która potrwa do listopada. Akcja ta ma doprowadzić do ujawnienia i oddania czci dla osób, które pomagały przeżyć ofiarom Hołodomoru oraz organizowali opór przeciwko ludobójczej polityce. 
Po zakończeniu akcji instytut wypracuje propozycję upamiętnienia osoby, która ma się stać symbolem heroicznego moralnego oporu ukraińskiej nacji w czasie Hołodomoru w latach 1932-1933, tablicą pamiątkową w "Ogrodzie Sprawiedliwych Całego Świata", który znajduje się w Mediolanie we Włoszech." 

Mam kandydata do zaproponowania - to Piotr Mroziuk, ur. w 1861 r. w Mohylnie, zmarł tragicznie w nocy 29 sierpnia 1943 r. we wsi Mohylno, dawna gmina Werba, dawny powiat Włodzimierz Wołyński, obecnie wieś Żółtniew, gromada Owadno, powiat Włodzimierz Wołyński. Przeżył 82 lata. Powszechnie pamiętano, że bardzo pomagał w ratowaniu Ukraińców umierających z głodu w latach 1932-1933. Byli to uciekinierzy zza rzeki Zbrucz, z Sowieckiej Ukrainy. Dlatego wszyscy mieszkańcy Mohylna - Ukraińcy i Polacy - byli przekonani, że gdy w 1943 roku OUN i jej bojówki, tzw UPA rozpoczęły ludobójczą akcję, Piotrowi Mroziukowi nic nie grozi. Był po prostu "zasłużony". Niestety, gdy w nocy z 29 na 30 sierpnia błagał o życie powołując się na fakt ratowania głodujących Ukraińców, banderowcy nie wysłuchali jego próśb, nie okazali litości. Obecnie władze ukraińskie mają szansę wyrazić swą wdzięczność dla jedynej ocalałej z ludobójczej rzezi z rodziny Mroziuków Jadwigi Kozioł, wnuczki Piotra, ur. 13.10.1926 w Mohylnie, obecnie mieszka w Polsce. Świadkiem mordowania tego Sprawiedliwego Człowieka była Zofia Buczek, mieszkanka Mohylna, Polka, ocalała, gdyż ukryła się w krzakach. Piotr Mroziuk został zamordowany, ponieważ był Polakiem.

 


 

Andrzej   30.06.2009:

 


Protest w Lublinie.
Ja rozumiem , ze te zabiegi wymagaja bardzo duzo poswiecenia, wysilku, do pewnego stopnia odwagi i determinacji.
Rzeby nie bylo tego typu klopotow to by nie bylo Ruchu Kresowian bo wszystko by bylo jasnym , powszechnie znanym.
Zawsze, aby jakies zmiany nastapily na kozysc , to trzeba wlasnie takich ludzi jak Pani i wszyscy ci na zdjeciach i wielu innych.
Na poczatku zawsze jest trudno rozruszac maszyne / proces zmian / postepu , ale jak to sie ruszy to potem bedzie szlo samoistna sila przebicia.
Teraz niestety nie jestem w stanie wspierac ruchu Kresowian finansowo ale nie wykluczone , ze sytuacja ulegnie zmianie / poprawie.
Na razie moge wspierac duchowo.
Zdecydowanie trzeba spoleczenstwo polskie stale uswiadamiac.
Spoleczenstwo polskie jest wyjalowionym przez kryminalno / ludobujcze czynniki struktur komunistycznych.
Jak spoleczenstwo polskie a zwlaszcza mlode pokolenia maja wspierac Ruch Kresowian i jemu podobne skoro w wiekrzosci przypadkow nie jest swiadomym swojej wlasnej historji a dodatkowo przez obecne wladze polskie jest wychowywanym w duchu kosmopolitarnym / europejskim bez wlasnej OJCZYZNY , BEZ WLASNEJ RELIGJI I INDYWIDUALNOSCI.
Jak juz pisalem , decyzja Trybunalu w Sztrazburgu by zmienila spektra sytuacji i UPA BY ZNIKNELA Z POWIERZCHNI ZIEMI I Z UKRAINSKIEJ SWIADOMOSCI.
JA OSOBISCIE JESTEM ZDANIA, ZE ZA TYM DBANIEM O UKRAINE I PODDAWANIU SIE SENTYMENTOM UKRAINSKIM KRYJE SIE JAKIS WIELKI PLAN GLOBALNYCH SIL WPLYWOW I PIENIADZA.
Moim zdaniem i Rzad polski i Juszczenko sa jednymi z partnerow Globalnej / swiatowej gry o kontrole nad Ukraina (bogactwa naturalne, sila robocza, produkcja rolna, dojscia do strategicznych gospodarczo i politycznie Rejonow, rynek zbytu itp itd
.Za posrednictwem Polski ( marionetkowego polskiego Rzadu na uslugach Swiatowej finansjery pewne sily zwasaluja Ukraine i beda ja eksploatowac w systemie neo- kolonialnym.
Dlatego Ukraina nie zostala wlaczona do Unji Europejskiej i nie bedzie podlegala rzadnej ochronie prawnej ze strony UE.
To tez jest przyczyna , dlaczego Rzad polski w pospiechu reguluje sprawy pozostawionego mienia przez Kresowian!
Polskie grupy roszczeniowe przyjmujac "jalmuzne " za swoje mienie automatycznie zrzekaja sie wszystkich swoich praw do ziemi, nieruchomosci itp. itd a co za tym idzie nie beda miely rzadnego wplywu na to co na Kresach sie dzieje ani jako Polski Ruch mniejszosci NARODOWEJ Z LEGALNYMI PRAWAMI POLITYCZNO / EKONOMICZNYMI ani DO POTECJALNYCH BOGACTW CZY CZESCI DOCHODU Z TEGO CO W NIE DLUGIEJ PRZYSZLOSCI ZACZNIE SIE DZIAC NA POLSKICH KRESACH (BIALORUS, UKRAINA )PRZEDEWSZYSTKIM.
Polacy / Kresowianie powinni nie brac rzadnych smiesznych odszkodowan , tylko w Trybunale europejskim zagwarantowac sobie prawa do odwiecznych dobr ktore do nich nalezaly.
Pieniadz , ktory Rzad polski wciska Kresowianom na wskutek spadajacej w gwaltownym stylu sily nabywczej tegoz pieniadza nie zmieni sytuacji finansowej Kresowian.
ODZYSKANIE PRAW DO UTRACONYCH DOBR MATERIALNYCH , KTORE WEDLUG WSZYSTKICH PRAW KRAJOWYCH I MIEDZY NARODOWYCH NALEZA SIE POLSKIEJ LUDNOSCI / KRESOWIANOM , POWINNO BYC NADRZEDNYM CELEM.
ODZYSKANIE PRAW DO SRODKOW MATERIALNYCH I ODSZKODOWANIA FINANSOWE ZA KRZYWDY DOZNANE POSTAWILY BY WSZYSTKICH POLAKOW / KRESOWIAN NA NOGI.
NIE PRZYJMUJCIE RZADNYCH PIENIEDZY BO W TEN SPOSOB ZRZEKACIE SIE WSZELKICH PRAW.
Trzeba zalozyc sprawe prawna w Trybunale !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i to pozwoli utrzymac roszczenia jako nie uregulowane.
Rzad polski w wyniku zmian "USTROJOWO / PRZYNALERZNOSCIOWYCH UWSTECZNIL SPOLECZENSTWO POLSKIE I TO W KRAJU I TO ZA GRANICA.
Zubozyl POLSKI NAROD NIE UWLASZCZAJAC GO I ODDAL POLSKI PRZEMYSL, ROLNICTWO I WYKSZTALCONE / PRACOWITE SPOLECZENSTWO POLSKIE W OBCE RECE.
Wszystko polskie jest w obcych rekach a Polacy stali sie wyrobnikami we wlasnym kraju!!!!!!!!!!!!

Andrzej

 


 

Andrzej   30.06.2009:

 


Witam,

Wspaniale akcje, ktore zaczynaja odnosic skutki!!!!!!
Wlasnie szeroko publikowana informacja moze zmienic sytuacje i wlaczyc wiekrze ilosci spoleczenstwa do ruchu przeciwko gloryfikowanej pamieci UPA na terenie Polski.

Narod i wladze Polski powinny czcic PAMIEC POLSKICH ( NIE WINNYCH ) OFIAR BARBARZYNSKIEGO LUDOBUJSTWA!!!!!!!.
Trzeba rowniez kwestjonowac finansowanie KUL-u z budzetu Panstwa (PIENIADZE POLSKICH PODATNIKOW) i podkreslac KUL-u anty polska dzialalnosc.
KUL staje sie wrogiem Narodu polskiego! 

WLADZA POLSKA / RZAD POLSKI PO PRZEZ WYROZNIANIE / ODZNACZANIE LUDZI JAWNIE POPIERAJACYCH ORGANIZACJE KRYMINALNO / LUDOBUJCZE JAK UPA DOKONUJE ZDRADY NARODU POLSKIEGO I STRATEGICZNEGO INTERESU POLSKI.

Trzeba glosno mowic o popieraniu przez Rzad polski bandytow z pod znaku "trizuba".

Trzeba robic publiczne debaty nad slusznoscia finansowania organizacji ukrainskich i stowarzyszen pamieci UPA na terenie Polski z budzetu Panstwa podczas kiedy Organizacje Kresowian zmagaja sie z trudnosciami finansowymi i sa przesladowanymi przez Rzad polski i Administracje na kazdym szczeblu!!!!!
CZCI SIE I WYROZNIA OPRAWCOW NARODU POLSKIEGO.!!!!!!!!!!!

Trzeba usilnie starac sie w Trybunale w Sztrazburgu o zadeklarowanie UPA jako Organizacji KRYMINALNO / LUDOBUJCZEJ.!!!!!!
Taka decyzja Trybunalu raz na zawszw rozwiazala by problem UPA w Polsce i na Swiecie.
Wszystkie pomniki UPA , wszystkie Organizacje weteranskie i popierzjace UPA musialy by byc zlikwidowane.
Tytuly Juszczxenki by musialy byc odebrane a on sam by stal sie osoba wspierajaca kryminalny / ludobujczy element za co by mogl byc postawionym przed Sadem.
Jest nie dobra sprawa sytuacja , ze Kresowianie biora "odszkodowania " od Rzadu polskiego za utracone mienie na Wschodnich Kresach.
Rzad polski ponownie zdradzil Kresowian i Narod polski zatykajac OFIAROM LUDOBUJSTWA USTA Z JALMUZNA!
Przydzielil Kresowianom tylko 100 milionoe zlotych za straty materialne i barbarzynstwo ucierpiane , podczas kiedy w niedawnej przeszlosci wyplacil Zydom w Nowym Jorku 36 MILIARDOW DOLAROW ZA RZEKOME ICH UTRACONE MIENIE.
Zydzi zniszczyli doszczetnie Polske i przez nich zginelo 6.3 miliona POLAKOW W II WOJNIE SWIATOWEJ I 12 MILIONOU POLAKOW Z RAK BOLSZEWIKOW!
Hitler byl Zydem (jego rezyser zaglady Zydow byl rownierz Zydem) W niemczech przedwojennych bylo ponad 6 milionow Zydow komunistow.
Lenin, Trocki i caly bolszewicki aparat terroru skladal sie z Zydow (Rosja i cala Europa Wschodnia).
Teraz PRZEMYSL HOLIKOSTU ZCIAGA ODSZKODOWANIA OD WIELU KRAJOW.W TYM OD POLSKI.

TO POLACY I ROSJANIE MIELI HOLIKOST Z RAK NIEMCOW, ZYDOW, ROSJAN I UPA.

Pozdrawiam,
Andrzej

 


 

Ryszard Siwak   22.06.2009:

 


Czytając na stronie''Informacje''oświadczenie byłych Kresowian z Kudowy-Zdroju i Pogórza Sudeckiego,wyrażających zadowolenie z nadania przez KUL tytułu h.c.Prezydentowi
Ukrainy,zastanawiam się czy ci byli Kresowianie znaleźli się po tej stronie Polski jako repatrianci wypędzeni z Kresów,czy może w wyniku Akcji Wisła?
Owszem,Prezydent Juszczenko ma na uwadze budowanie przyszłości,lecz na jakim fundamencie?Może na tym,który przygotowują pogrobowcy UPA?
Skoro chodzi o dobro ogólne,dlaczego więc ci Ukraińcy,którzy zginęli z rąk oprawców za pomoc Polakom i nie popieranie nacjonalistów nie doczekali się pomników i honorów?
Kiedy z kolei nie tylko na Ukrainie ale również w Polsce stawia się pomniki i czci pamięć ich oprawców.
Nie wiem,czy jako potomek byłych Kresowian również z miejscowości na Podolu,powinienem także wyrażać zadowolenie z decyzji KUL-u,który nadaje tytuł sprawiedliwego
wśród narodów,Prezydentowi gloryfikującemu tych,którzy wypędzili moją rodzinę z rodzinnych stron?Może za to,że jeden z Ukraińców wspaniałomyślnie darował życie mojej
babci,przykładając jej tylko kosę do gardła?Być może uważał,że darując życie babci prędzej dopadną dziadka,byłego ułana Hallera.
Niektórzy Ukraińcy w Jakubowcach mówili do mojej babci:''Gdybyśmy dorwali Jaśka to pasy byśmy z niego darli''.Oczywiście każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie,również ci,
którzy nie solidaryzują się z protestującymi przeciwko nadaniu tytułu h.c.Prezydentowi Ukrainy. 

 


 

Jan Jamrozniak   22.06.2009:

 

Mieszkam w Toronto.
Ucieszylem sie slyszac ze moim sasiadem jest Polak.
Po kilku kieliszkach polskiej wodki sasiad „Polak” pokazal swoja prawdziwa twarz.
Opowiadal o swoim wielkim, bohaterskim ojcu.Jak dzielnie walczyl za wolność ukochanej Ukrainy.
Zabijal Lachow jak muchy.Grabil, a uzbierawszy spory majatek w dolarach i zlocie uciekl na zachod.Nazwisko miał czysto polskie, jak większość mowil po polsku.
Sasiad z duma opowiadal o pomnikach bohaterow Ukrainy stawianych tam gdzie bohaterowie wybijali Lachow.
Już stoi ich 150 w tym głupim kraju.
Znacza ziemie, która wroci do ich Wolnej Ukrainy.
Lach jeden rozbily, ale oni postawia 100 nowych.
Wyprosilem sasiada Polaka.Dluzej nie zniosłem jego pogardy dla nas i naszej ziemi.
Ilu takich Polakow mieszka u nas, w naszym kraju?
Przeciez ktos te pomniki stawia, ktos tym kieruje.
Jan Jamrozniak

 


 

Janina Stefaniak   25.04.2009:

 

Zwracam się do wszystkich, którzy widzieli lub słyszeli, w jaki sposób zostali i dokładnie gdzie zamordowani: Pietrzykowska Marianna - primo Voto Snopek( widziana z rozrąbaną głową, ale nie zostało przekazane w jakim miejscu to było). Mogła to być Kol. Polanówka lub jej okolice, względnie gdzieś koło Janowej Doliny, gdyż wielu Polaków z Polanówki tam się schroniło sądząc, że tam ocaleją. To była moja babcia. Zginęła także jej synowa, a moja ciocia - młoda kobieta w wysokiej ciąży. Wiadomo, że została żywcem spalona w stodole, być może to była Polanówka, być może gdzies koło Janowej Doliny.W samej Janowej Dolinie, jak sie dowiedziałam, nie było stodoły, bo to było miasteczko. Może ktoś to widział? Poszukuję także świadka męczeńskiej śmierci Zdzisia Gawła lat 5 ze wsi Tomaszów, gm. Derażne. Ktoś go widział prowadzonego  uwiązanego za szyjkę za pomocą zaciskającej sie petli przez Ukrainców i podnoszonego w górę na tej pętli, gdy kaci prowadzący dziecko szli przez ukraińską wieś Postójne. Stały tam przy drodze gromady rozmawiających ze sobą ukraińskich ludzi. Wtedy prowadzący dziecko unosili koromysło do góry i dziecko zawisało w powietrzu machając rączkami i nóżkami, bo się dusiło. Ludzie ze zgrozą odwracali głowy nie chcąc na to patrzeć. A kaci byli ubawieni reakcją dziecka i przy następnej gromadzie ludzi powtarzali teatr.Kto widział finał tej nieludzkiej "zabawy"? Nie ustaliliśmy, w jaki sposób zginął jego starszy braciszek Julek. Domyślamy się tylko,że mógł zginąć w gospodarstwie Witoszki, sąsiada - Ukraińca, lub jak koło martwych rodziców ok. 25 marca 1943.Może ktoś widział ten mord? Otylia Szabelska zd. Snopek z KOl. Polanówki gm. Derażne pozostawiła dla bezpieczeństwa swoje dwie małe córeczki u pewnych ludzi, ktorych nie udało nam sie ustalić. Dzieci zaginęły bez śladu.Kto wie coś na ich temat? Kto z Polanówki przeżył wojnę i mógłby coś na ten temat powiedzieć? Szukam świadków śmierci tych ludzi. Świadków śmierci nie mają także Filip i Helena Furmanek ze wsi Tomaszów gm. Derażne. Wiadomo tyko, że zostali napadnięci i wymordowani na drodze do Równego . Ale może ktoś widział ten napad i potrafi coś na ten temat powiedzieć? Zaginął bez śladu także syn Filipa Feliks Furmanek aresztowany przez Rosjan w Kol. Radomiance i wywieziony w głąb Rosji. Ostatnie listy przychodziły z Archangielska. Potem wiadomości sie urwały. Kto wie, co się stało z Feliksem? Kto z żyjących jeszcze ludzi był tam wtedy i widział jak zmarł mój wujek? Jeszcze jedno pytanie. Ojciec mój po wyrwaniu się z niewoli sowieckiej wstąpił do armii gen. Maczka i walczył w Samodzielnym Batalionie Strzelców Podhalańskich. Był to batalion komandosów. Po wojnie gen. Maczek napisał książkę - sprawozdanie o walkach, które batalion przeprowadził. Na koncu książki była lista zabitych i rannych żołnierzy. Ale ksiązka przez lata zaginęla. Zatem zwracam się do osób, które są w posiadaniu takowej książki. Odkupię jej kserokopię. Chcę po prostu widzieć, jakie były losy żołnierzy Batalionu. Mój ojciec jest tam kilkakrotnie wymieniony.

Z poważaniem.

Janina Stefaniak

jankasno@wp.pl

 

 


 

Wojciech Orłowski   23.03.2009:

 

2009 rokiem STEPANA BANDERY rycerza Ukrainy.
Dziwny jest ten świat. 
Jak mozna prezentowac filmy o SS Galizien jako o bohaterach II wojny światowej Widzimy, że coś tam na Ukrainie "nie gra we władzach i polotyce"- to niby służba w SS była ok? Wiadomo przecież, że jest to formacja zbrodnicza. Ukraińcy mają duży problem z definicją walki o swoją niepodległość. Jak tak dalej pójdzie to Niemcy oskarżą Izrael o stawianie oporu przez ich obywateli w getcie warszawskim. Musimy tylko czekać aż strona ukraińska wystawi nam fakturę za "pomoc udzieloną ludności polskiej w latach 1943-44 przez ich formacje UPA i SS Galizien". Bandera bohaterem to co z Osamą ibn Ladenem? Dziwny jest ten świat. pozdrawiam,
Wojciech Orłowski

 


 

Kazimierz G.   23.03.2009:

 

2009 rokiem STEPANA BANDERY rycerza Ukrainy.

No cóż na tę informację mogę Państwu zarekomendować właśnie ostatnią zakupioną książkę Edwarda Prusa pt. "Stefan Bandera (1909-1959 )Symbol zbrodni i okrucieństwa" Wydawnictwo Norton Wrocław 2004 r.
Będąc w ubiegłym roku w swojej miejscowości Leszniów pow. Brody, gdzie się urodziłem i gdzie spędziłem dzieciństwo, miejscowy nauczyciel prowadzi Izbę Pamięci tej miejscowości. Jest tam tablica pamiątkowa, " slawa gierojam Ukrainy", gdzie właśnie Stefan Bandera jest prezentowany jako gł. bohater.
Zdjęcie tej Tablicy dzięki Pani Iwonie zostało na str. internetowych pokazane.
Niezależnie od tego w tej miejscowości na domach b. banderowców tenże nauczyciel doprowadza to tego, że instalowane są tablice pamiątkowe banderowców, którzy w danym domu mieszkali (ukrywali) i mordowali nas. Znam przypadek, że syn banderowca, który za komuny nie przyznawał się do tego że jego ojciec był banderowcem i mordował. Grób ojca był zaniedbany. Teraz za samostijnej Ukrainy przyznał się i wystawił na grobie ojca pomnik.
Pozdrawiam
Kazimierz G.

 


 

Tadeusz Sobkowicz   22.03.2009:

 

W wykazie miejscowości woj. tarnopolskie pow. Trembowla, wpisano wieś o nazwie Podhajczyk. Chciałbym sprostować ten błąd.
W pow. Trembowla istniała wieś Podhajczyki Justynowe, w której przed wojną była siedziba Gminy. 
Parafia w tej wsi została wyodrębniona z parafii Janów w 1913r. Do parafii która należała do dekanatu Trembowla wchodziła jeszcze wieś Wybranówka.
Z informacji moich śp. rodziców jak i żyjących do dziś świadków wynika , że mimo napadu banderowców na tą wieś w lutym 1944r. , dzięki samoobronie jaka istniała w tej wsi, mieszkańcy wyszli z tego obronna ręką. Spaleniu uległo kilka domostw pokrytych strzechą. Nikt z mieszkańców wsi nie poniósł nawet drobnej rany .
Inną sprawą jest zaginięcie i śmierć 3 lub 4 mężczyzn z tej wsi, którzy należeli do sowieckiej organizacji paramilitarnej tzw. Istriebitylnych batalionów, w celu ochrony wiosek przed banderowcami. W czasie akcji pacyfikacyjnej na wsie ukraińskie , w których istniały oddziały banderowców, zginęli w nie wyjaśnionych okolicznościach.

Tadeusz Sobkowicz

 


 

Aneta Hoffmann   10.03.2009:

 

Moja znajoma – poważnie chora na raka , osoba – która najprawdopodobniej urodziła się w Dubnie lub okolicach (w oparciu o dotychczas odkryte przeze mnie dane wynika, że jej ojciec był najprawdopodobniej osadnikiem wojskowym w osadzie Poniatówka-Srebrno w powiecie Dubno; może się jednak okazać że była to tylko zbieżność nazwisk), chciałaby obecnie odkryć historię swojej rodziny – ich przedwojenne miejsce zamieszkania, miejsce swojego urodzenia itp.

W związku z powyższym będę bardzo zobowiązana za Państwa pomoc w powyższej sprawie. Jeśli jest Państwu lub członkom Państwa rodziny znane nazwisko Kazimierz Owczarek (ur. 1898) + żona + córka Zofia (ur. 1923) + córka Krystyna (ur. 1934) – ojciec wraz z córkami został deportowany 10.02.1940 do obwodu archangielskiego (matka zmarła przy porodzie Krystyny) – bardzo proszę o przesłanie wszelkich informacji na ten temat lub kontaktu do osoby posiadającej tę wiedzę na mój adres emailowy.

Ktoś dodał nazwisko tej rodziny na portalu Rzecz-pospolita.com pod osadą Poniatówka. Tę osobę szczególnie prosiłabym o kontakt.

Z góry bardzo dziękuję za wszelką okazaną przez Państwa pomoc. Bardzo chciałabym spełnił marzenie śmiertelnie chorej koleżanki.

Aneta Hoffmann
Warszawa


 

Anna Kownacka Góral   26.02.2009:

 

Łódź, dn. 25.02.2009

 

Do  Redakcji Naszego Słowa
03-614 Warszawa


W „Naszym Słowie” Nr 46 z dnia 16.11.2008 r. przeczytałam artykuł, napisany przez dr. Romana Drozda – dyrygenta, kompozytora, producenta muzycznego i obywatela RP od urodzenia. W artykule tym muzyk beszta księdza Tadeusza Isakowicza – Zalewskiego. Nie słyszałam wypowiedzi księdza z dnia 27.10.2008 r. w TVN24, o której wspomina muzyk, więc nie zabieram głosu na ten temat. Słyszałam wielokrotnie wypowiedzi księdza 
T. Isakowicza - Zalewskiego w środkach masowego przekazu i nigdy nie słyszałam kłamstw na temat stosunków polsko-ukraińskich. Wiem, że rodzinę księdza zamordowali banderowcy i to nie jest kłamstwo.
Nie zamierzam jednak dyskutować na ten temat, lecz o nonsensach jakie zawiera artykuł szanowanego muzyka. 
Tyle nonsensów nie często spotyka się w jednym artykule i to napisanym przez człowieka wykształconego, wprawdzie tylko muzycznie, bo o historii nie ma zielonego pojęcia. Już na początku artykułu, obiecuje przysłać księdzu kanadyjski film dokumentalny „Ogień i Zbroja”, który przygotowuje ukraiński reżyser M. Iwanyk oraz zaznacza, że zna każdy kadr tego filmu, ponieważ pisał muzykę do niego.
Ja nie muszę oglądać kanadyjskiego filmu, ja mieszkałam na Wołyniu w latach rzezi dokonywanych na bezbronnych kobietach, dzieciach i starcach. Z całą rodziną musieliśmy stale uciekać i ukrywać się przed „ryzunami”. Tu również śmiało mogę zacytować słowa Sławomira Dębskiego: „ja nie chcę historyków, ja nie chcę dokumentów, ja byłem 
w Kisielinie”. Święta słowa wypowiedziane na spotkaniu Jacka Kuronia (historyka) 
z kombatantami 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej. Dla przypomnienia wyjaśnię, że 
w Kisielinie Polacy bronili się w kościele przez kilkanaście godzin, przed uzbrojonymi bandytami UPA i mimo, że nie posiadali żadnej broni, kilkadziesiąt osób przeżyło. Natomiast słowa te wypowiedział muzyk (nauczyciel muzyki w szkole w Lublinie), ojciec znanego polskiego kompozytora Krzesimira Dębskiego.
Teraz powstaje wiele filmów i dokumentów. Przy dzisiejszej technice łatwo jest 
o dokumenty, które powstają jak grzyby po deszczu. Trzeba tylko pamiętać, że strona polska również posiada dokumenty i to oryginalne, bo w Polsce żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają te wydarzenia, a niektórzy noszą na swoim ciele blizny po nożach banderowców. 
Autor artykułu pisze, że wypowiedzi księdza są przerażające, ale to przecież fakty były przerażające.
Nie będę opisywać zagłady polskich wsi, które w ciągu jednej nocy znikały 
z powierzchni ziemi, bo te wydarzenia zostały już dawno opisane w różnych książkach napisanych przez polskich i ukraińskich historyków. Z polskich książek należy wymienić przede wszystkim takie tytuły jak:
­ Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia w latach 1939-1945 - opracowane przez Władysława i Ewę Siemaszko, 
­ Ludobójstwo dokonane na ludności polskiej w latach 1939-1946 w woj. tarnopolskim - opracowane przez Szczepana Siekierkę i Henryka Komańskiego,
­ Ludobójstwo dokonane na ludności polskiej w latach 1939-1947 w woj. lwowskim – opracowane przez Szczepana Siekierkę, Henryka Komańskiego i Krzysztofa Bulzackiego oraz wiele książek prof. Edwarda Prusa.
Historycy ukraińscy również opisali tą historię dość szczegółowo np. W. Masłowskyj, (który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach) oraz prof. Wiktor Poliszczuk. Najbardziej znanym jego dziełem jest „Gorzka prawda”. 
Zamiast opisywać pogromy polskich wsi i osiedli, zamiast opisywać w jaki okrutny sposób postępowali banderowcy, zacytuję relacje tylko dwóch „bohaterów” UPA, którzy dokonywali tych straszliwych zbrodni:
1) Jurij Stelmaszczuk:
„Robiliśmy to w następujący sposób: po spędzeniu całej ludności polskiej w jedno miejsce, okrążaliśmy ją i rozpoczynaliśmy rzeź. Kiedy już nie został ani jeden żywy człowiek, kopaliśmy wielkie doły, zrzucaliśmy tam wszystkie trupy, zasypywaliśmy ziemią oraz żeby ukryć ślady tego straszliwego grobu, paliliśmy na nim wielkie ognisko i szliśmy dalej. Tak przechodziliśmy od wsi do wsi. (...) Całe bydło, wartościowe rzeczy, mienie 
i żywność zabieraliśmy, a budynki i inne mienie paliliśmy.” 
2) Stefan Redesza wspomina: 
„Okrążyliśmy 5 polskich wsi i w ciągu nocy i następnego dnia spaliliśmy te wsie, 
a wszystkich mieszkańców starych i młodych wyrżnęliśmy – w sumie ponad dwa tysiące osób. (...) Mój pluton brał udział w paleniu jednej wielkiej wsi i przyległego do tej wsi futoru. Wielu Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci – wrzucaliśmy żywcem do studni, a następnie dobijaliśmy ich strzelając z broni palnej. Pozostałych kłuliśmy bagnetami, zabijaliśmy siekierami i roztrzaskiwaliśmy.”
W taki sposób zamordowali około 200 tysięcy Polaków. Przeżyli tylko ci, którzy zaczęli organizować samoobrony lub mieszkali w większych miastach.
W artykule wspomnianym wyżej, autor pisze, że próba nazywania tragedii wołyńskiej ludobójstwem jest nieporozumieniem. Dlatego pytam, jak autor nazwałby takie zbrodnie, które relacjonują wyżej wymienieni Ukraińcy?
Te zbrodnie już dawno uznano za ludobójstwo. Jeszcze w dniu 9.12.1948 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła „Konwencję o zapobieganiu zbrodni ludobójstwa”, w której dokładnie określono jakie zbrodnie nazywa się ludobójstwem. Konwencja została przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ i ratyfikowana przez wiele państw, w tym Polskę. Natomiast Sąd Najwyższy PRL – mający prawo wydawania wyroków w dniu 22 IX 1950 r. uznał UPA za organizację zbrodniczą, a jej czyny za ludobójstwo (orzeczenie Nr 18 BW – Zbiór orzecznictwa Sądu Najwyższego Izby Karnej z 1951 r.). Zbrodnie te za ludobójstwo uznały odpowiedzialne organa, a nie jakiś grajek. 
Natomiast kłamstwem jest, jakoby władze PRL karmiły nas fałszywymi informacjami na temat UPA. Władze PRL niczym nas nie karmiły, lecz kazały milczeć. Nawet nie wolno było wspominać, że mieszkałam na Wołyniu, czy we Lwowie, lecz w ZSRR.
Z dalszej części artykułu, śmiało można wywnioskować, że napisała go osoba posiadająca zerowe wiadomości o naszej wspólnej historii.
Jeżeli składa się winę za ludobójstwo w latach 1939-1947 na złą politykę II RP, wobec mniejszości ukraińskiej, to trzeba przypomnieć trochę historii tamtych lat. Nie musimy cofać się aż do siedemnastego i osiemnastego wieku do wojen kozackich, ale zacznijmy od pierwszej wojny światowej.
Wybuch pierwszej wojny światowej, a potem rewolucji w Rosji, dawał nadzieję na stworzenie niepodległego państwa Polsce i Ukrainie.
Nie zamierzam robić wykładu na temat wydarzeń z lat 1918-1923 zaczynających się od walki o Lwów a kończących się zwycięstwem Polski. Ukraińcy byli podzieleni na dwa rozłamy zgrupowane przy S. Petlurze lub grupie galicyjskiej i zamiast walczyć wspólnie 
z Sowietami – jak proponował J. Piłsudski, kłócili się między sobą i walczyli z Polakami.
Polska odzyskując niepodległość proponowała wprowadzić na wschodnich terenach Polski autonomię polityczną i terytorialną, ale Ukraińcy nie przyjęli tego rozwiązania. Wysunęli postulat całkowitej niepodległości. Nie uznali polskiej władzy i od początku prowadzili działania terrorystyczne wobec Polaków. Palili majątki ziemskie, napadali na ambulanse pocztowe, mordowali sołtysów, dyrektorów szkół, itp. Rząd Polski zmuszony był zaostrzyć walkę z terrorem, ale przeprowadzając te działania, nie mordowano kobiet, dzieci 
i starców. Terrorystów zamykano w więzieniach i sądzono tak jak wszystkich przestępców.
Mimo bojkotu wyborów, do parlamentu polskiego w 1922 r. wybrano 
25 posłów i 6 senatorów narodowości ukraińskiej. Ukraińcy mieli takie samo prawo do pracy i nauki jak Polacy, czego dowodem może być to, że wszyscy przywódcy OUN - UPA byli wykształceni w polskich szkołach i uniwersytetach. Wieś polska – po 123 latach niewoli nie była bogata, ale w takich samych warunkach żyli Ukraińcy i Polacy.
Pisząc o tym, że Kościół Prawosławny „nie mógł podjudzać do bratobójczej walki na Wołyniu” widać, że historia nie jest Pana mocną stroną. Czy naprawdę nie słyszał Pan, że cały Wołyń to było prawosławie, że popi święcili noże swoim „wojakom”, którzy szykowali się „ryzać Lachiw”, a podczas nabożeństw nawoływali do usunięcia chwastów ze zboża. 
Podczas największego napadu banderowców na Przebraże (gdzie była zorganizowana samoobrona Polaków), trzej popi czekali w pobliżu, aby odprawić modły dziękczynne na zgliszczach broniącej się polskiej wsi. Nie doczekali się tej przyjemności, gdyż Polacy obronili się (wprawdzie przy pomocy partyzantów radzieckich pod dowództwem pułkownika Prokopiuka i oddziałów Armii Krajowej), ale samoobrona przetrwała.
To z pewnością muzyk zapisze na minus samoobronie, gdyż pod zasiekami broniącej się wsi poległo sporo „bohaterów” idących mordować kobiety, dzieci i starców. Domyślam się, że autor, ma więcej pretensji do Oddziałów Samoobrony Polaków – jak oni śmieli bronić się! 
Dalsze wywody w tym artykule również są bez sensu, np. to, że nikt nie mówi o całym kontekście wyrzynania inteligencji w Ukrainie sowieckiej w latach trzydziestych. To chyba takie osoby, które nie interesują się historią, bo Polacy, którzy są zainteresowani historią, już dawno znają te wydarzenia, poczynając od wielkiego głodu, przez „Operację Polską”, 
a kończąc na Katyniu i Syberii, a Pan teraz się obudził i każe liczyć ofiary „każde istnienie bez zaokrągleń”. Jeżeli ktoś zechce policzyć każde istnienie bez zaokrągleń, to musi kupić łopatę i udać się na Wołyń, tam niemal pod każdym krzakiem zakopane są kości Polaków. Innego sposobu obecnie chyba nie ma, chociaż i to nie będzie łatwe, bo Ukraińcy nie chcą wskazywać miejsc gdzie zakopano zamordowanych Polaków, a kilka tysięcy polskich wsi zniknęło z powierzchni ziemi. 
Natomiast poruszony temat postawy Prezydenta Juszczenki, świadczy o tym, że nie zna Pan ani polskich spraw, ani ukraińskich. Wystarczy prześledzić wszystkie wypowiedzi 
i starania Prezydenta Ukrainy dotyczące uznania bandytów za kombatantów wojny 
o wyzwolenie oraz nakazania stawiania pomników dla ludobójców na terenie Ukrainy, a nie trzeba będzie dyskutować o tym jakie poglądy ma Prezydent Juszczenko.
Nie jest to moje osobiste zdanie, lecz również wielu uczciwych ludzi z Ukrainy, którzy widzą co się dzieje i wcale nie są tym zachwyceni. Na przykład delegaci zKijowa, biorący udział w Sesji Naukowo-Historycznej w Warszawie w dniu 17 maja 2008 r. tj. dr nauk historycznych Jurij Szyłowcew, Walentin Anastasijew i A. A. Kondrackyj, pytali nas dlaczego Rząd Polski milczy, gdy na Ukrainie odradza się faszyzm i to w bardzo szybkim tempie. 
Bolą Pana zdewastowane cerkwie na opuszczonych terenach wschodniej Polski, mnie również, bo lubię stare, antyczne budowle. Dobrze, że zdewastowano je jak były puste, a nie tak jak polskie kościoły na Wołyniu w 1943 r. razem z ludźmi biorącymi udział w mszy świętej – np. w Porycku, Kołkach, Krymnie, Chrynowie, Oktawinie, Swojczowie i wielu innych.
Na zakończenie radzę, tak jak Pan księdzu – zamieścić ten list na swojej stronie internetowej, niech inni ludzie maja możliwość ocenić kto ma rację.
Ze swej strony, radzę zajmować się muzyką, bo historią Pan się kompromituje.

Do wiadomości:

1) Dr Roman Drozd
2) Przewodniczący Rady radiofonii i Telewizji
3) Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji G. Schetyna
4) Marek Ast, Przew. Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu RP
5) Prezes Zarządu TVP


Anna Kownacka Góral

 


 

Monica   06.02.2009:

 

I'm contacting you because I see that you have some maps of the 
different areas where there were murders and deportations in the 
borderland areas of Poland at the time of the outbreak of the Second 
World War. In one of the maps, that of the Dolina area in Stanislawow 
wojewododstwo, the villages of Weldzirz and Maxymowka are shown as 
documented sites of murders or deportations.

My husband's mother Aniela Rozdolska (married name Janowska), 
grandmother Zosia Rozdolska, uncle Rudolf Rozdolski, aunt Jula Haler 
and her four children, my husband's cousins, were deported from the 
village of Weldzirz near Dolina in the wojewostwo of Stanislawow in 
1940, taken to Kazakhstan. His mother was pregnant with her first 
child - the baby was born in Kazakhstan and died at six months old 
there. They left Russia with the Anders army and ended up in England, 
where his mother was reunited with her husband Czeslaw Janowski, who 
fought with the British forces during the war.

After they were deported another of my mother's sisters fled with her 
family westwards and settled in Biecz in what is now southern Poland. 
My husband and I lived in Krakow for two years in the 1970s and 
regularly visited her and her son and daughter.

They used to talk of what happened in Weldzirz after the 
deportations. They witnessed murders of Poles by Ukrainians.

Last year I visited Weldzirz (now called Szewczenko) with my husband 
and talked to people there who had also witnessed murders by Ukrainian 
nationalistts in the village of Weldirz. One old lady we spoke to 
said she saw Polish people being dragged along behind wagons until 
their heads came off. The Polish church in the village was burnt, as 
was my husband's grandmother's house.

I wondered if you have any more information about what happened in 
Weldzirz and Maxymowka. Maxymowka was in fact where my husband's 
mother and father lived for their brief married life there before they 
were separated.

Monica


 

Barbara Zach   06.02.2009:

 

Stwierdzilam, ze za kazdym razem popelnialam blad piszac, ze moj dziadek Piotr Przybysz z Jachimowka (Horochow, Kisielin) posiadal mlyn "holender". To byl Wiatrak Holender, ktory nabyl od Holendra o nazwisku Bass??. Dla mnie mieszkanki miasta nie stanowilo to roznicy, a dla znajacych sie -byla to zasadnicza roznica.
To tyle na razie. Pozdrawiam serdecznie. 

Barbara Zach zd. Przybysz


 

Łukasz Wankiewicz   06.02.2009:

 

Witam serdecznie,
przeglądając internet w poszukiwaniu informacji o swoich przodkach 
dotarłem do strony dotyczącej ludobójstwa w województwie lwowskim i 
jakże wielkie było moje zdziwienie gdy okazało się że mój pradziadek 
Julian Winiarz rzekomo zginął w czerwcu 44 roku.
Otóż nie...
pradziadek mój mieszkał w Schodnicy gdzie wraz z niejakim anem 
Brzozowskim prowadził spółkę naftową jako że był jednym z tzw. 
"naftusiów galicyjskich" kiedy wybuchła wojna a wojska radzieckie zajęły 
dworek oraz kopalnię ropy dziadek wyprawił moją swoją córkę (moją 
babcię) oraz jej rodzeństwo i swoją żonę w głąb Polski a sam został 
wywieziony w głąb Rosji. Kiedy gen. Anders tworzył swoją armię na 
wschodzie mój pradziadek miał to wielkie szczęście zostać wcielonym a 
jako że poprzednio odbywał już służbę wojskową został mianowany 
kapitanem. Stacjonując w Afryce w okolicach Tobruku dziadek stworzył 
Polską Szkołę Łączności w Służbie Armii Królewskiej (czy coś takiego).
W każdym razie zmierzając do sedna sprawy pradziadek po wojnie 
przedostał się do Anglii gdzie dożył sędziwej starości razem ze swoją 
żoną którą odnalazł, zmarł w Londynie i tam też jest pochowany.


Mam nadzieję że jest to wystarczające sprostowanie notki znalezionej na 
stronie.

Łukasz Wankiewicz

Odp.
Poprawek może dokonać autor. (Prawa autorskie.)
Ja mogę tylko zamieścić sprostowanie.
W podobnych sprawach proszę o kontakt z autorem i zgłosić do IPN, bo autorzy opierają się 
na materiałach tej instytucji.
Iwona Kopańska – Konon


 


Barbara Zych  
03.02.2009:

 


Nazywam sie Barbara Zach zd. Przybysz. Za kazdym razem przegladajac Strony o Wolyniu irytuje mnie troszeczke "Lista osob, ktore zginely w Jachimowce" cytowana na podstawie ksiazki p. Siemaszkow.
Otoz pod poz. 9 liczac od konca figuruje : KRALUK Helena zd. Przybys - corka Piotra i Adeli zd. Holc. Otoz moja ciocia Helena PRZYBYSZ -corka Piotra i Adeli zd. Holc nie zostala w 1943 r. zamordowana . Zamordowane zostaly jej dwie siostry Anna Przybysz i Janina Przybysz oraz ich ciocia Antonina Sedryna zd. Holc , siostra Adeli Przybysz zd. Holc. 
Anna Przybysz i Antonina Sedryna w kosciele kisielinskim, a Janina cytuje " w drodze do Jankiewiczow?? (Zankiewiczow ??) - wg. relacjii cioci Heleny (niestety juz umarla i nie moge jej jeszcze raz popytac).
Helena zostala deportowana do Niemiec na przymusowe roboty (tak zreszta jak jej brat a moj ojciec Jozef Przybysz), stracila meza Kraluka Kazimierza, przezyla wojne, osiedlila sie na Mazurach w Pasleku i ponownie wyszla za maz za Slowik Jan, z ktorym miala 1 corke i 5 synow .
Nie wiem jak skorygowac ten blad w relacjach p. Siemaszki.
A propos -- dopisalam pare danych do strony o Zaturcu na temat Przybysz Zofii, siostry Heleny , Janiny, Anny. Pozycja 69.- Zaturce. Zofia nie byla "sluzaca" jak tam pisze, ukonczyla z dyplomem razem z Helena Szkole Gospodarcza - Kucharska ?? lub Gospodyn Domowych?? i zarabiala na swoje utrzymanie organizujac przyjecia, biesiady, ozdabiala stoly i gotowala czy piekla super torty i bazanty. Osobiscie mialam ta przyjemnosc wszystkiego pokosztowac jak jezdzilam do cioci Zosi na wakacje (Ostroda ). Wszystkie moje ciocie urodzily sie w Jachimowce, Horochow, Kisielin i tam tez figuruja jako corki Piotra Przybysz i Adeli zd. Holc. Aby miec blizej do szkol mieszkaly czasowo w Zaturcu u swojej cioci Antoniny Sedryny zd. Holc.

 

 

 


 


Stanisław Wodyński.  
22.01.09:

 

Co do informacji o wystąpieniu Juszczenki: który "powiedział, że obywatele jego kraju wybaczyli Polakom wołyńską rzeź, w czasie której katolicy zgładzili tysiące prawosławnych „ spoko!
Jest on typowym "czubarykiem ",obywatelem państwa, które skupia plemiona niepotrafiące zagospodarować :daną im przez polską "Solidarność", która przecież obaliła ZSRR - samostijność! Jeżdżę na Ukrainę,niekiedy 2,albo nawet 3 razy w roku. Na dwa , z górą cztery dni( wyjątkiem był spływ Dniestrem, ale wtedy nie miałem doczynienia z tamtejszym bardakiem ,tylko z naturą) bo dłużej nie idzie w tym kraju wytrzymać. Tamtejsze "państwo" jest najbardziej mafijną ,a zarazem nieporadną strukturą, która swoich obywateli nie jest w stanie nawet wyżywić ,tylko okrada, ogałaca z szans jakie stwarza 21 wiek dla ludzi w nim żyjących. Funkcjonują oni tylko przez biologiczną determinację kobiet, które niczym troskliwe klacze opiekują się potomstwem. Mężczyźni ( ubyło ich przez 10 lat 6 milionów)zazwyczaj żyją krótko i podle. Wiecznie pijani ,przekazują zdenaturowane przez alkohol białko ( nie wiem skąd się biorą te urodziwe dziewczyny, ale jest to wynik procesu destylacji).". i młodo umierają . "i śpiewała wsia drużyna szcze ne umerła Ukraina, Ukraina budie żyła, darły sia z całego ryła" Oni myślą ,że to wystarczy. Ale obserwuję u nich też ,coraz bardziej utrwalajace się przekonanie ,że bez Polaków, Polski sobie nie poradzą .Dlatego tak fałszują historię, breszą w żywe oczy ,chcą uciec od tej straszliwej refleksji ,że na darmo wymordowali tyle niewinnych istot, dopuścili się tylu zbrodni ,popełnili tyle grzechów za które miliony " z czarnym podniebieniem" będą się smażyć prze wieczność w piekle .Ukraina nie budzie żywa. Małp nie nauczy się kierować samochodem . Ale mi ulżyło - serdecznie pozdrawiam
Stanisław Wodyński

 

Droga Pani Iwono!

 Bardzo dziękuję za słowa uznania, ale przede wszystkim  one się Pani należą.

Jest bowiem Pani redaktorem unikalnego czasopisma, które oprócz informacji i historii, ogniskuje tyle emocji i wychowuje w miłości do Najjaśniejszej R.P

.Dzięki systematycznie zapisywanym stronom "Ludobójstwa.." tragiczna pamięć  przeradza się w granit, marmur wykuwany  w różnych miejscach Polski, gdzie ludzie odkrywają swoją powinność  uczczenia  cieniów przodków ,zabitych w okrutny sposób tylko dla tego, że byli Polakami.

Stanisław Wodyński

 

 

 


 


   10.01.09:

 

Jego Eminencja
Ksiądz Kardynał Stanisław Dziwisz
Metropolita Krakowski

Wasza Eminencjo !
Dostojny Księże Kardynale !

Ośmielam się napisać do Waszej Eminencji, ponieważ zapoznałem się z treścią listu pani prof. dr hab. Marii H. Szeptyckiej, w którym to liście pani profesor zwraca się do Waszej Eminencji z prośbą "o przekonanie księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego, że jego wystąpienia na tematy polsko - ukraińskich stosunków w czasie II wojny światowej są szkodliwe, nie służą prawdzie oraz boleśnie ranią naszą rodzinę".

W zaistniałej sytuacji zwracam się do Waszej Eminencji z prośbą, aby sprawiedliwie ocenił działalność księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego w zakresie poruszanym przez panią profesor Szeptycką i stosownie do tej oceny stanął w Jego obronie. 

Nie jest bowiem prawdą, że wystąpienia księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego "są szkodliwe" dla stosunków polsko - ukraińskich. Zapewne są szkodliwe dla stosunków z niegodnymi miana ludzi ludobójcami, którzy mordowali m. in. moje siostrzane rodzeństwo w sierpniu 1943 roku we wsi Mohylno ( Dyzio, Boguś i Tereska Gaczyńscy, wiek odpowiednio 10, 8 i 6 lat oraz niemowlę nieznanego imienia w wieku 6 dni). Zapewne Juchym Orluk, syn Prochora, urodzony w 1907 roku w Mohylnie, który własnymi rękami zamordował sześcioletnią Tereskę Gaczyńską, sześciodniowe niemowlę i matkę niemowlęcia Marcelinę Gaczyńską oraz Fiszczuk Mychajło, syn Archypa, urodzony w 1907 roku w Mohylnie, który w czasie mordowania pilnował, aby żadna z ofiar nie uratowała się ucieczką przez okna oraz Łuciuk Wołodymyr, syn Wasyla z Marcelówki, który z ramienia tzw. UPA organizował i kierował ludobójczą akcją w Mohylnie - podpisaliby się pod podobnego typu apelem. Oni na pewno żądaliby, aby Wasza Eminencja zabronił księdzu Isakowiczowi mówić prawdę, a ich rodziny być może czują się "boleśnie zranione" przypominaniem haniebnych czynów swych ojców i dziadków. Oni woleliby być uznani za kombatantów i godnych szacunku bohaterów. Ja osobiście nie chcę mieć żadnych stosunków z ludźmi takiej kategorii. Ja wolę mieć dobre stosunki z tym Ukraińcem, który w Mohylnie po wydaniu przez Łuciuka Wołodymyra, dowódcy tzw. UPA, rozkazu mordowania polskich rodzin - pod pretekstem zaopatrzenia się w narzędzie mordu - pobiegł i w ostatniej chwili ostrzeżeniem "uciekajcie natychmiast, już do was idą" uratował życie rodzinom Bernackich i Szewczuków, z ukraińskimi sąsiadami rodziny mojej Mamy w Marcelówce Tolkiem i Ziuńką Giergielami, którzy dwukrotnie uratowali rodzinę Zarembów, z tymi wszystkimi Ukraińcami, którzy są prawdziwymi bohaterami i o których pisze historyk Romuald Niedzielko w książce "Kresowa Księga Sprawiedliwych". Jak Wasza Eminencja zechce zauważyć, nie postrzegam narodu ukraińskiego jako monolitu, który można by określić jednoznacznie mianem zbrodniczego lub nie, co sugeruje de facto pani profesor Szeptycka, używając na określenie zorganizowanej przez OUN i UPA ludobójczej akcji eufemizmu "konflikt polsko-ukraiński". Z mojej rodzinnej perspektywy nie było żadnej wojny polsko - ukraińskiej, byli Ukraińcy mordercy, byli Ukraińcy zbawcy, Wasza Eminencja lepiej niż ja wie, którzy podążali drogą Chrystusa. Jest wysoce prawdopodobne, że wspomniani wyżej Orluk Juchym i Fiszczuk Mychajło zeszli ze ścieżki chrześcijańskiego miłosierdzia i złamali boskie przykazanie, ponieważ ich pasterze - duchowni grekokatoliccy i prawosławni - głosili w cerkwiach nienawiść i wmawiali swoim owieczkom, że zabicie "Lacha" grzechem nie jest ? Z drugiej strony lokalny watażka tzw. UPA Łuciuk Wołodymyr groźbą użycia siły zmobilizował ich do tzw. UPA i za nie wykonanie rozkazu mordowania Lachów groził śmiercią ? 
Tutaj dotykam kwestii moralnej odpowiedzialności Metropolity Andrzeja Szeptyckiego. Nie piszę o kolaboracji z okupantami, bo ta kwestia jest oczywista. Nie jestem historykiem, napiszę więc tylko to, co zostało zauważone i przekazane przez moją rodzinę. Otóż w kwietniu 1943 roku ukraiński duchowny podczas symbolicznego pogrzebu państwa polskiego przemawiając do zgromadzonych ukraińskich mieszkańców wsi Mohylno powiedział: "jednej nacji (żydowskiej) już na naszej ukraińskiej ziemi nie ma, jeszcze pozostała druga !" Świadkiem tego była pani Szewczuk, mieszkająca obok cerkwi. Natomiast Adolf Mizerski z Marcelówki latem 1943 roku został wyznaczony jako furman do zawiezienia Ukraińców z swojej wsi na zebranie do cerkwi w Mohylnie. Piszę "zebranie", ponieważ - przypuszczam, że Wasza Eminencja zgodzi się ze mną - trudno nazwać nabożeństwem ceremonię poświęcenia narzędzi mordu, noży i siekier. Dlatego ośmielę się napisać, że w cerkwi w Mohilnie w 1943 roku odbyło się "bezbożeństwo" prowadzone przez chrześcijańskiego kapłana. Tak pokrzepieni "duchowo" uczestnicy "bezbożeństwa" chcieli natychmiast zamordować furmana Adolfa Mizerskiego, jednak znowu z rzekomego frontu "konfliktu polsko - ukraińskiego" wyłamał się Ukrainiec Bołwach, który nie mogąc otwarcie wystąpić przeciwko słowom "kapłana" i przeciwko terrorowi UPA - użył podstępu, twierdząc, że owszem, należy "Lacha" zamordować, ale nie teraz, później.... 
Naiwna pani Bernacka z Mohilna zbierała po wsi kurze jaja, aby zanieść je "batiuszce" i prosić o odprawienie mszy w intencji powstrzymania mordowania ludzi, co wobec faktu odprawiania "bezbożeństwa" było nierealne. 
Tak więc morderca Juchym Orluk, który ukończył trzy klasy szkoły powszechnej, z drogi Chrystusa został sprowadzony przez swego duszpasterza zachętą i "rozgrzeszeniem", a przez władzę świecką - watażków z UPA - groźbą śmierci za nieposłuszeństwo. 
Należy przypuszczać, że Metropolita Andrzej Szeptycki był w tym okresie najlepiej wykształconym człowiekiem. Powinien był przewidzieć, że analfabecie Fiszczukowi Mychajło i absolwentowi trzech klas Orlukowi Juchymowi należało w liście pasterskim "Nie zabijaj" wyraźnie powiedzieć - "Pamiętaj - Lach, Żyd, Czech, Ormianin, Ukrainiec - to Twoi bracia w Chrystusie". Tego niestety nie napisał. Chociaż napisał tak wiele. Pamiętam z lekcji religii zalecenie Chrystusa - "niech mowa wasza będzie - tak, tak - nie, nie - wszystko co ponadto, od diabła pochodzi".
Doświadczenia tych strasznych czasów uczy nas, że należy pilnie strzec się, by nie zejść z drogi Chrystusa, bo może zdarzyć się, że nawet osoby duchowne będą próbowały wieść nas całkiem inną drogą, tak jak przydarzyło się Orlukowi i Fiszczukowi. Wydaje się, że poznać tych fałszywych proroków zupełnie łatwo, poprzez ich rozmijanie się z nauką Chrystusa. Po pierwsze prawda. Ja, Tokarczuk, będę starał się trzymać tego kryterium, tacy kapłani jak ksiądz Isakowicz - Zaleski z Radwanowic lub ksiądz Puzon z Hrubieszowa będą zawsze moimi przewodnikami. Fiszczuk i Orluk musieli wybierać pomiędzy "nie zabijaj" i "zabijaj', a ja, Tokarczuk, mogę mówić prawdę lub kłamać, mogę dać posłuch prawdzie lub kłamstwu.
W tej konkretnej sprawie ksiądz Isakowicz - Zaleski mówi:
Ofiarom - pamięć i cześć,
Polsce i Ukrainie - przyjażń i zgoda,
OUN, UPA i SS "Galizien" - hańba i potępienie. 

Dlatego uważam, że pani Szeptycka pomyliła się bardzo, pisząc swój list mający de facto zakneblować usta księdzu Isakowiczowi - Zaleskiemu. Gdyby tak się stało, dla licznej rzeszy ludzi z rodzin dotkniętych strasznym doświadczeniem ludobójstwa zorganizowanego przez OUN i UPA będzie to kolejny cios, wzmagający poczucie krzywdy spowodowane wieloletnią zmową milczenia. Ta zmowa milczenia dla mnie osobiście skutkuje tym, że Państwo Polskie nie jest w stanie wyegzekwować od Państwa Ukraińskiego prawa do chrześcijańskiego pogrzebu dla doczesnych szczątków mojego siostrzanego rodzeństwa. A Rzymsko-Katolicki Kościół Powszechny - mój Kościół - w tej sprawie milczy. Czy te kosteczki, te dzieci są nadal stroną "konfliktu polsko-ukraińskiego", tak jak wtedy, gdy 36-letni Juchym Orluk zabijał 6-letnią Tereskę Gaczyńską oraz sześciodniowe niemowlę ?
Jeśli się mylę, jeśli błądzę - to czy Wasza Eminencja znajdzie czas, aby mnie wesprzeć w rozterkach, doradzić, w ogóle odpowiedzieć ?
Proszę przyjąć wyrazy czci i szacunku
Wiesław Tokarczuk
Kraków

Do wiadomości:
1.Maria H. Szeptycka
prof. dr hab. 
Warszawa
2.ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zaleski
Fundacja im. Brata Alberta
3.o.Ireneusz Kondrów
Fundacja Metropolity Andrzeja Szeptyckiego
Hruszowice 62
4. Mirosław Murynowicz
profesor Katolickiego Uniwersytetu Ukraińskiego
Lwów 79005
Ukraina

 


 


H. M.  
04.01.09:

 

Wyrażam moje oburzenie z powodu nowego ataku na ks.Isakowicz-Zalewski.

Jak cierniste krzewy wrośli w Polskie społeczeństwo, a niektórzy wspięli się wysoko, wysoko oświeceni na Polskich uczelniach i znając Polskie obyczaje podejmują walkę na nowo, juz nie na noże i siekiery za dużo z tym kłopotu i do cerkwi trzeba by było iść, dzisiaj można zabijać poczta elektroniczna szerząc słowa nieprawdy, no cóż nasi kochani Upowcy wasza (Smostyjna Ukraina) jest za miedza proponujemy bezpłatną Wizę w jednym kierunku. Polska jest krajem Demokracji zbudowana na prawdzie historycznej a prawdę będziemy nadal tworzyć ze wszystkich zakątków całego Świata i czy się to komuś podoba czy tez nie.
Ukraińscy neonacjonaliści chcą wynieść na ołtarze Szeptyckiego a my mamy się napewno do niego modlić,bedzie to pierwszy Święty!!! który nosił w sercu pogardę do wszystkiego co Polskie zadając nam krwawe rany czy jest to postawa człowieka na ołtarz, każdy człowiek, który nosi wiarę w swoim sercu to jej nie zmienia a ten który czytał chociaż raz Biblie wie ze każdy cytat można różnie interpretować,
(list pasterski. Nie zabijaj 1942 r.) należy tu dopisać i zabił Pana swojego zmieniając wiarę swoja,co odbiło się negatywnie na jego charakterze i postępowaniu.

H.M.
Niemcy.

 


 


Marek  
04.01.09:

 

Kolejny atak na księdza Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego.

To straszne.

Czy chrześcijanie przetrwają te czasy zepsucia po PRL i III RP? Ilu takich jest w naszym Episkopacie i wysoko w KK, mediach katolickich, na ważniejszych parafiach, może w otoczeniu Papieży kolejnych? 

Moim zdaniem klucz do przetrwania naszego ulubionego Księdza jest w nim samym. Nie może się dać sprowokować do wybuchu (jakiegokolwiek), do chwili słabości, MUSI się dzielnie trzymać. Przeżyje tych agentów, biologia ich zabierze, są starsi dużo od Księdza. My nie jesteśmy w stanie Go skutecznie obronić. Najgłupsze co mógłby zrobić, to rezygnacja ze stanu duchownego, to byłoby zaprzeczenie swojej misji. Kary kościelnej nie rozważam, to byłby dramat KK. 

Proszę się skontaktować z blogerem FYM, szefem projektu POLIS. 

Powstał nowy projekt zwany POLIS - http://www.polis2008.pl 

Sądzę że Ci ludzie mogą Księdza obronić i PROPAGOWAĆ na łamach POLIS Jego teksty, a także dotyczące Ludobójstwa Kresowego. W połowie (około) jest to środowisko opozycyjne wobec PiS i Kaczyńskich, ludzie czekają na siłę bardziej patriotyczną, przypomina to krzesanie ognia z pojedynczych iskier, albo gromadzenie masy krytycznej do wybuchu patriotyzmu narodowego i katolickiego jednocześnie. 

Już pisałem że wydawanie kolejnych książek niewiele da, www trudno wypromować, jedynie prasa, telewizja, radio i FILMY naprawdę dobrze zrobione. Dlaczego nie możemy narodowym wysiłkiem produkować jako producent w statusie NGO filmów historycznych, patriotycznych (trudno inaczej nazwać film o Polakach, którzy wytrwali rzezie walcząc z UPA, czernią hajdamacko-kozacką, a de facto nazistami ukraińskimi). Proszę przemyśleć chociaż akcje konkursowe na scenariusze filmów i seriali. Dla młodych ludzi (ale dorosłych) trzeba gier komputerowych, może ukazanie tej tragedii w formie gry obudzi młodzież 18-30 letnią. Celem gry powinno być uratowanie jak najwięcej kobiet, dzieci polskich i ukazanie całości wydarzeń historycznych, w tym materiałów dokumentalnych, oraz książek w PDF w pakiecie. Mocna rzecz, podobnie jak filmy i seriale. Bez tego nie posuniemy się do przodu, politycy nie pomogą i ja ich rozumiem – Rosja nam zagraża jak nigdy dotąd w historii Polski (broń masowego rażenia, plany polityczne, gospodarcze przy osamotnieniu RP w polityce wschodniej), nikt zatem nie będzie na Juszczenkę naciskał. Nie będzie dotacji PISF, ministerstwa cooltury, oświaty. Nie będzie żadnego wsparcia poza nielicznymi pojedynczymi politykami. Nie ma szans na to. Polsce jest potrzebna przyjaźń z Ukrainą, ale nam jest potrzebna nie mniej wreszcie PRAWDA, PAMIĘĆ o Ludobójstwie, o tym ukraińskim nazizmie rodem z czasów kozackich w swym okrucieństwie! Jedno nie wyklucza drugiego, podobny problem w zasadzie mamy z każdym sąsiadem, mniejszością. Pokazali wszyscy na co ich stać po 1 września 1939. 

Musicie się zebrać jako całość środowisk Kresowych. 

Może to realne dzięki POLIS? 

Utwórzcie jedno stowarzyszenie nowe, trzeba przyjmować członków zarówno fizycznych jak i z osobowością prawną. Podmiotom prawnym trzeba zorganizować dobre umocowanie żeby luki prawne przeskoczyć blokujące ich w stowarzyszeniu (nie w związku stowarzyszeń, ale w stowarzyszeniu) Można przyjąć zasadę że reprezentuje każdą organizację kilka osób z zarządu i razem tworzą np. radę programową. To luźne pomysły. Tu nie starczą zjazdy, trzeba wielkiej organizacji która zbierze rodziny pomordowanych, ocalałych, historyków, sojuszników. To ma działać zawodowo. Proszę spojrzeć na Żydów jak są zorganizowani, albo Niemcy bidoki wypędzone. Za zdradę powinni inaczej zapłacić niemieccy obywatele II RP, nie mówiąc o napływowych osadnikach niemieckich. 

Przecież Kresowiacy (mowa o Polakach) to nie tylko ofiary rzezi, trzeba zebrać całe środowisko, także tych co tam mieszkają. Im się należą miejsca w polskim parlamencie, okręgi wyborcze Polaków z Litwy, Białorusi, Ukrainy. Nic nie działa jak trzeba po 1989, ale jak to ma działać kiedy Polską rządzą Szechtery co ciekawe nierzadko z KPZA przodkowie czy Smolary, nurt białoruski. 

Wracając do listów. JE Dziwisz znany jest z nienawiści do naszego Księdza, zapewne są na niego haki i to sprawia że jest groźny, bo przyciśnięty do muru może szkodzić Księdzu nawet poprzez Episkopat, Watykan. Naciskać na status quo można tylko poprzez największe media. Wtedy będzie się mitygował przed jakimiś kolejnymi szykanami. 

To są sprawy wręcz watykańskie, ekumenizm, dialog. Los Księdza jest przesądzony w takim układzie, oni będą czekać na okazję żeby naprawdę zaatakować, coś jak Ojca Rydzyka za antysemityzm, czy lekkie wypowiedzi o prezydencie, prezydentowej, PIS itd. 

Marek

 


 


Ryszard Siwak  
03.12.08:

 

Czytając wypowiedź p. Bazylewicza nasuwa mi się na myśl, jaka była by odpowiedź tego pana i jemu podobnych na moje pytanie: Jak to się stało, że moi dziadkowie, którzy mieszkali na Podolu(Jakubowce, gm.Budyłów, pow.Brzeżany, woj.Tarnopol) nagle w r.1943 zostali wywiezieni w bydlęcym wagonie na tzw. Ziemie Odzyskane? Dziadek Jan Siwak z babcią Bronisławą posiadali własne gospodarstwo, dobrą ziemię i nie widzę powodu, żeby mieli aż taką potrzebę, żeby zamienić to na poniemieckie gospodarstwo na Pomorzu, ziemia IV-VI klasa. Nie wyprowadzili się więc tu dobrowolnie z Kresów. Po przyjeździe tu na Pomorze stwierdzili ,że nawet nie było w drzwiach klamek a w kątach leżało siano. W futrynach drzwi były wywiercone otwory przez które przechodził kabel telefoniczny, ponieważ wcześniej przez dwa miesiące stacjonowało tu wojsko rosyjskie. Babcia usiadła na schodach i załamana zapłakała. Dzięki życzliwości niektórych sąsiadów, którzy przynieśli trochę mąki itp. jakoś przetrwali trudny początek. Później w dowodach osobistych wszyscy mieli wpisane pochodzenie CCCP.W latach 1918-20 dziadek jako ułan walczył z bolszewikami, nie walczył więc przeciwko Ukraińcom. W gospodarstwie dziadka na Kresach przyjęła się na służbę ukraińska rodzina. Z tego co wiem obchodzono się z nimi dobrze. Babcia poproszona przez rodziny ukraińskie, trzymała do Chrztu Św. kilkoro dzieci ukraińskich i nikt z Polaków nie miał jej tego za złe. Pamiętam jej wspomnienia jak sama przybrała ubranka tym dzieciom do Chrztu, Ukraińcy byli zachwyceni, że tak ładnie. Wiem, że były tam rodziny mieszane, polsko-ukraińskie i wszyscy do roku 1939 żyli w zgodzie i pomagali sobie wzajemnie. Aż nagle w 1939r. zaczęło się. Nad Jakubowcami pojawił się dym i było słychać odgłosy strzałów. Dziadka nie było w domu .Babcia ostrzeżona przez Ukrainkę, która u nich służyła, aby uciekali bo we wsi mordują, postanowiła ukryć się z dziećmi w polu. Wraz ze siostrą dziadka Marią Dziak(w 1943r.wywieziona na Sybir, Krasnojarski kraj, Jenisejski rejon, ze zmienionym nazwiskiem na Djakiw),która mieszkała w sąsiedztwie, zabrały dzieci i udały się w pole. Ciocia schowała się z dziećmi w kukurydzy, a babcia cofnęła się jeszcze do domu żeby zabrać chociaż pierzynę dla okrycia dzieci gdyby musieli zostać w polu na noc. Po wyjściu na podwórze babcia zauważyła mężczyzn wbiegających na podwórze z siekierami, widłami, kosami itp. Jeden z nich podbiegł do babci i przystawił kosę do gardła .Już miał pchnąć lecz drugi za nim złapał go za rękę i powiedział po ukraińsku, żeby dał babie spokój. Prawdopodobnie był to Ukrainiec, który służył wcześniej u dziadków. Pytali babcię gdzie jest dziadek. Babcia odpowiedziała, że nie wie nawet gdzie jej dzieci. Następnie wbiegli całą zgrają do domu dziadków i babcia słyszała jeden wielki trzask wewnątrz budynku .Domu nie spalono ale wszystko wewnątrz było zniszczone. Nawet portret babci i dziadka miał dwa cięcia od topora. Do dzisiaj przechowujemy go na pamiątkę bo niewiele udało się zabrać z Kresów dziadkom podczas wywózki. Mój ojciec miał wtedy 7 lat i wraz z rodzeństwem widzieli z ukrycia śmierć swojego sąsiada Emila Kędziory przeciętego żywcem piłą przez ukraińskich oprawców. W rodzinie mojego kuzyna, dziecko z kołyską zostało wrzucone w ogień. To nie są opowiadania wymyślone lecz fakty, które słyszałem już w dzieciństwie od nie żyjącej już babci oraz jej dzieci. Mój ojciec niewiele może mi opowiedzieć ale żyje jeszcze część rodzeństwa mojego ojca i pamiętają. To tylko część tego co przeżyła rodzina ze strony mojego ojca, ponieważ słyszałem więcej. I co na to p. Bazylewicz i jemu podobni?
Mój e-mail: ryszard45_1963@o2.pl
Dziękuję p. Iwono za tą stronę i pozdrawiam wszystkich Kresowiaków. 
Ryszard Siwak.

 


 


A. Zapałowski  
02.12.08:

 

W środowiskach poupowskich ciągle jest patrzenie poprzez prostackie postrzeganie rzeczywistości podawanej przez niektórych duchownych i ich "autorytety" moralne. My nie możemy tracić czasu na walkę z nimi, a musimy skoncentrować się na zmianie świadomości ogółu Polaków. Tymniemniej bardzo ważne jest zbieranie dowodów takiego myślenia i dokumentowanie go.

A. Zapałowski
 

 


 

Wojciech Orłowski   01.12.08:

 

Witam
Małopolska wschodnia ma pewien problem z UPA, jednak nie będzie to trwać wiecznie i wcześniej lub później sprawdzą się ich patriotyczne szeregi w walkach o Krym. Cóż ksiądz Tadeusz Isakowicz- Zaleski trafił w samo serce nacjonalistów ukrainskich. Staram sie zrozumiec synów i córki rizunów z UPA. Faktycznie mają problem z relacjami rodzinnymi, ponieważ trudno teraz po latach przyznać się do tego, że dziadek był niezwykle skuteczny w walce o wolną Ukrainę od Żydów i Polaków. Dlatego też rosyjskie metody sa tutaj bardziej skuteczne w szerzeniu huminataryzmu i pojednania pomiędzy Polakami i Ukraińcami, niż dyplomacja polska lub Unii Europejskiej. 

Wojciech Orłowski 

 


 

Łukasz K.  30.11.08:

 
Pani Iwono, 

Mnie się wydaje, że należałoby podjąć stosowne działania, przede wszystkim: 

1. Nagłośnić to - ile się tylko da - w polskich mediach.

2. Wydrukowany tekst w oryginale i z tłumaczeniem, oficjalnie przesłać do ambasad polskich w Kijowie i we Lwowie.

3. Konieczny byłby list otwarty do polskiej prasy, Kancelarii Prezydenta, Premiera, MSZ, Agencji Wywiadu i ABW.

Wszystkie te działania - moim zdaniem - nie powinny być tylko sprawą Ks.Tadeusza Isakiowicz Zaleskiego - sprowadzone do roli prywatnej dyskusji czy polemiki, ale musi je firmować,albo Pan Prezes Siekierka, Stowarzyszenie Kresowiaków, lub Grupa Posłów do Europarlamentu. 
Miałoby to inny wydźwięk: poparcie Ks.T.Isakowicza i stanowisko Kresowiaków.

I jeszcze jedna uwaga. 
Ze strony Ukrainy nie padło dotychczas żadne słowo potępienia OUN-UPA za te to o jakim przebaczeniu ( nie pojednaniu) może być mowa? 
Ale niestety tak to jest, jeżeli na działania OUN -UPA na Ukrainie i w Polsce nie ma żadnej riposty ze strony oficjalnych waładz Polski.
Teraz mamy skutki tego. 

Łukasz K ( dane znane redakcji)

 


 

Roma T.  30.11.08:

 
Teraz już chyba wiesz, dlaczego mój ojciec powiedział; 'tam nie ma teraz nawet, po co jechać i do kogo' miał na myśli odwiedziny u rodziny. Naszej rodzinie ponownie żyje tam się bardzo źle. Czuja nasilająca się wrogość sąsiadów. Presja na polskie rodziny wzmaga się i istnieją obawy powrotu tego, co było. Przy takim ogólnym nastawieniu, trudno mówić o zdrowych relacjach miedzy naszymi krajami. Jeżeli znasz szczegóły historii to na pewno pamiętasz przyczynę okrucieństwa, które było celowe i „mieli to tak robić, aby juz nigdy nikt tam nie wrócił”! I chyba osiągają swój cel.
Moim zdaniem b.trudno jest o pojednanie bez rozgrzeszenia, a to może nastąpić po przyznaniu się Ukrainy do winy! 

Roma T.( Dane znane redakcji.)

 


 

H.M.  30.11.08:

 
No cóż po przeczytaniu tego artykułu nasuwa mi się tylko jedna myśl, oni po prostu się boja ze stracą Lwów.
Strach ten jest podyktowany zbliżającą sie demokracja, która prawdopodobnie ich nie ominie, w związku z tym przechodzą do ataku (na zimne dmuchać -za nim cokolwiek nastapi )napewno za przyklad ,wzieli Niemcow, ktorzy walcza o swoje majatki pozostawione w Polsce. Z tego co przeczytalem nasuwa sie jeszcze jedna odpowiedz .(Oni Nas NIENAWIDZA).Jedno jest pewne ze sledza Polska prase i analizuja kazda wypowiedz pod adresem Ukrainy. Prawda o tamtych czasach ich boli, bowiem jak tu wychwalac bohaterow Ukrainy skoro Polacy dzialaja na ich niekorzysc, a pozatym jak mlodemu pokoleniu Ukraincow powiedziec prawde, skoro wpoilo sie im falszywa historie,(Co z bohaterami Ukrainy???).We Lwowie zyja jeszcze pogrobowcy UPA i to zmijowe plemie nigdy nie uzna prawdy, gdy czytam to wszystko to wydaje sie ze te mordy na Polakach byly wczoraj. Jedno powinni juz dawno zrozumiec , ze kazdy kamien na Ukrainie pamieta Sobieskiego a tego sie nie da wygumowac czy w ogole zmienic bieg histori.


H.M.


 

Mateusz Bojarski  30.11.08:

 
Szanowna Pani Iwono

Dostała Pani zaproszenie do dyskusji o naszej wspólnej historii z propozycja zadyndania na konopnym sznurze.
No i jak z nimi dyskutować?
Zaślepieni, napakowani nienawiścią, z wpojona fałszywą wiedza, podjudzani, zachęcani odsłanianymi pomnikami banderowców, ich nowych bohaterów.
A my Polacy nadal milczymy, bo nie można zadzierać z sąsiadami, a brak reakcji naszych władz tylko ich zachęca.
Opłacamy ich wywrotowe, wrogie nam gazety, działalność antypolska z naszych podatków.
Plują na nas a my mówimy, ze deszcz pada.
Groza nam stryczkiem, konopnym sznurem, likwidacja naszych obywateli np. księdza Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego, każdego, kto dopomina się prawdy o OUN UPA.
Jak długo jeszcze pozwolimy na taka eskalacje nienawiści, wrogości?

Mateusz Bojarski

 


 

Janusz Olkowski  30.11.08:

 

Jestem wnukiem i synem Wolyniakow. Moja Babka byla wolyniaczka - Janina Pollawska po mezu Olkowska.
Moja Babka mieszkala przed wojna we Wilnie gdzie moj dzadek Olkowski Jozef byl wykladowca uczelnianym. Tam urodzil sie moj Stryj Zbigniew. Gdy wybuchla wojne Dzadek Jozef byl internowany przez wojska Litewskie. Z obozu internowania uciekl. Jak mowil w czas bo Litwini - nazisci mordowali Polakow, Polskich oficerow. Dzadek Jozef udal sie prosto na Wolyn, gdzie od setek lat mieszkala rodzine Poplawskich a wowczas przebywala jego zona Janina. poplawscy mieli dobre stosunki z sasiadami. Poniewaz uwazali sie za rodzine ziemianska, mieli sluzbe wiejska. Sluzba te w tej czesci Polski pochodzaca ze wsi nazywali rusinami. Powodem byl dialekt lub ruzne dialekty wschodnie, kresowe-polskie, zwane czasem ruskimi. Zaznacze tu ze polacy z korony ze wsi mowili daleko rozna polszczyzna niz dzis. Dzisiejszy Polski jesyk byl jezykiem szlachty Polskiej w tym ruskiego czy litewskiego pochodzenia. Tak wiec moi pradziadowie zyli zgodnie z chlopami czy jak dzis nazywac mozna rusinami. Chlopi ci mieli swiadomosc narodowa - Polska, Kresowa. Byli jednak i tacy , ktorzy zgodnnie z nowa fala nazywali sie ukraincami dla odroznienia narodowosci niepolskiej, niekresowej. Ci ukraincy grozili mojemu Dziadkowi Jozefowi ze go Zabija. Dziadek mowil do Janki...sluchaj ja sie boje, oni mnie zabija ja musze wyjechac, uciekac z tad. Dziadek Olkowski rodzinnie prawdopodobnie byl z Mazowsza... Janka uspokajala Dziadka, miedzy czasie urodzil sie kolejny syn - moj Ojciec Krzysztof Olkowski. Mimo tego Dziadej wyjechal z Wolynia zostawiajac Zone i Dzieci tymczasowo. Wyjechal do Lublina gdzie przewidujac pieklo - mordy polakow, zorganizowal przeprawe, ucieczke rodziny Polawskich i Zony Janiny z Dziecmi. Zanim doszlo do ucieczki Poplawscy zgodnie z opowiadaniem moich dziadkow przezyli gehenne strachu. Poczta ustna dowiadywali sie o morderstwach na Polakach. Chlopi "ruscy" przynosili wiesci, ze z innych regionow wschodnich przybywaja bandy i morduja cale wsie. Brat mojej Babci nie spal w nocy w zagrodzie-gospodarstwie. Uchodzil do lasu, ukrywal sie. Raz zima Ukraincy szukajacy jego wpadli do domu a on w koszuli nocnej ucikal bez butow przez okno. Nie wracal dlugo - przemarzl i omal nie umarl lub zmarl (tego nie pamietam). Naloty nocne Ukraincow UPOWCOW byly czeste. 2 i 3 letni chlopcy - dzieci Janiny i Jozefa Olkowskich byly wytresowane jak psy. Na znak umowiony chowali sie do skrytki pod podloga. Nie mogli pisnac slowem nawet na krzyk matki! Rodzina zdecydowala sie spac w zagrodach chlopskich. Chlopi ukrywali Poplawskich az ktoregos razu postawili jasno sprawe. Powiedzieli - Sluchajcie albo uciekniecie natychmiest albo UPOWCY, Bublowcy... zamorduja nas razem z wami. Poplawscy przebrali sie w chlopskie ubrania. dzieci rowniez przebrano za wiesniacze. Na wozie chlopskim udalo im sie uciec z Wolynia na Lubelszczyzne. po drodze widzieli bandy UPOWCOW kierujace ich w strone gdzie nie palono wsi - traktujac ich jako swoich (Poplawscy umieli muwic gwara ruska). Cala przeprawe przygotowal Dzadek Jozef. Bylo wiele sytuacji gdzie o malo by nie zgineli. Dostali sie jednak do Lublina skad Rzad PRL nakazem skierowal ich na Mazury. Dziadek Jozef byl AK owcem. Olkowscy ukrywali AK owcow. Dzadek Jozef mimo wyksztalcenia uniwersyteckiego w PRL u nie mogl pracowac jako nauczyciel w nowej powstajacej uczelni w Olsztynie. Nie pozwolono mu. Wytoczono mu sfingowany proses i wsadzono do wiezienia - lamiac mu zycie zawodowe na zawsze. Do konca byl Polskim Inteligentem , chodzacym w garniturz, bedac zawsze ogolonym, choc zlamany przez PRL - przeniusl ducha narodowego , patriotycznego do czasu gdy ja zaczolem sluchac i uczyc sie od niego a raczej czuc co oznacza byc Polakiem.

[...]


Dodac chce jedynie to co wiem jeszcze, ze Kresow fizycznie, materialnie nie mozna poznac bez swiadomosci ze to przedewszystkim przestrzen Ducha, zasad moralnych, filozofii glebokiej chescijanskiej, autorytetow moralnych i wszystko co za tym idzie. Na Kresach jakakolwiek grupa ludzi wierzyla w Boga Jedynego. Katolicy mieli msze w kosciolach - Trydencka, nie jak dzis modernistyczno -katolicka. Msza na kresach byla po lacinie i tym jezykiem jedynie zwracano sie go Boga. Na mszy ortodoksyjnej kosciola prawoslawnego, jezykiem , mowa - byl spiew, gwara ruska spiew, bez instrumentow - tylko glosy ludzkie. Katolicy szanowali Prawoslawie a prawoslawie szanowalo Katolikow. Ciekawostka bylo to ze gdy byly swieta katolickie - prawoslawni oddawali czesc tym chwilom waznym dla Katolikow i odwrotnie Katolicy szli do chat prawoslawnych, skladali zyczenia i czesc swietom prawoslawnym poprzez wspolne ich szanowanie wraz z Prawoslawnymi. Zydzi Polscy, Polscy zaznaczam, czcili Boga w hebrajskim jezyku i tylko w nim sie modlili, zwracali do boga. Muzeumanie w swojej cichosci rozmawiali z Bogiem, Ormianie jak Katolicy po lacinie lecz w ormianskim obrzadku. Wszystkich Ludzi tam laczyla jedna idea, idea Rzeczpospolitej Polskiej i jej wspolny Nasz Wszystkich wewnatrz Rzeczpospolitej - Polski Jezyk. Nim mowili Zydzi, Chlopi Ruscy czy Polscy z dialektem wschodnim roznym tak bardzo jak wiele bylo zasciankow. Polskim jezykiem mowili Ormianie, Muzeumanie Polscy. ... I zart istnial na Kresach, Smiano sie z Polskich Panow..., Z Zyda icka Polskiego, ktory chodzac przez wies z wozkiem pelnych "uzywanych skarbow " wrzeszczal - noze nozyczki ostrze, noze nozyczki ostrze - wowczas do tego obdartego bienego Zyda przychodzily Hospodynie i kupowaly garnki a oddawaly stare, i kupowaly sukno i oddawaly stare, i kupowaly nici i inne pozyteczne od Zyda przybory. Opowiesci chodzily o Ksiedza sadzie i jego jablkach, O "Popa" - Ksiedza Prawoslawnego wieczorze z wodka, o dziejach powiesci chodzily, o przeszlosci w ktorej, Panow Kresowych dzieci, sluzyly w wojsku carskim. Powiesci o sybirakach wracajacych z daleka lub ich dzieci, o rewolucji I morderstwie rosyjskiej szlachty z rodzina carska na czele. O wielkim glodzie I zgrozie za granica sowiecka , o republikach nowych I zyciu w niej ludzi. Rytm zycia dawaly swieta ku chwale Boga jedynego I przyroda bo Kresy to kraina przedewszystkim rolnicza%u2026Autoryt wiec pochodzil od Boga dla kazdego.., I hierarhia autorytetu byla szanowana. Na Kresach rodzina byla najwazniejsza. Szanowano staszych, Rodzice mieli posluch, mlodzi znali swoje miejsce - wiedzieli ze malzenstwo jest blogoslawienstwem a dzieci w nim darem od Boga. Rodziny dlatego byly wielodzietne tak u chrzescian, zydow czy innych grup.

Jakich grup? Roznych, bo n a Kresach roznilismy sie sposobem rozmowy z Bogiem, wiara sie roznilismy a co bylo wspolne - to Ojczyzna byla wspolna - Rzeczpospolita Polska byla wspolna I wszyscy bylismy Polakami w szerokim tego slowa znaczeniu.

Na Kresach Kazdy znal swoje miejsce I respektowal je. I tak byli tam chopi,kozacy, kupcy, mieszczanie, szlachta, ziemianstwo, Panowie Ziemscy, Hrabiowie I Ksiazeta. Wszystkie stany znaly swoje obowiazki a bylo nia dbanie o drugiego poprzez 3 wyrazy Bog, Honor I Ojczyzna.

To co opisalem bylo spokojem I harmonia - zakłócana przez wojny, rewolucje a za czasow sanacji w szczegolnosci skrajny nacjonalizm - nazizm - judaizm (w znaczeniu socjalizm, komunizm, liberalizm).

Na Kresy przybywali Polacy z Poznanskiego tworzac nowe siedliska. Zydzi bogaci mowili o Panstwie Izrael, z rusinow - chopow kresowych, polskich gwara rozna mowiaca bardziej ruska czy bardziej polska zaczeto tworzyc nowa nacje - ukrainska. Te sily przychodzily z niewiadomo skad I od kogo zaskakujac kazdego!,i wojna doprowadzila do zenitu zla - mordow i ludobujstw,zenitu ktora bylo utworzenie nowych Panstw PRL, Ukrainskiej Republiki, Bialoruskiej, Lirewskiej I gdzies daleko po wielu dramatach Polacy wiary mojzeszowej znalezli sie w Palestynie I ni z tad ni zowad stali sie Izraelitami. Podzielono Nas. Poszatkowano nasza kulture i po trosze wcisnieto dla kazdego zabraniajac calosci!!

Wiem, ze wiekszosc Kresowiakow nie chcialo PRL, Republik Litewskiej, Bialoruskiej, Ukrainskiej. Polacy wyznania mojzeszowego w wiekszosci nie chcieli opuszczac kraju. OOOOOOOOOOO zgrozo - ci co zostali - zamordowani zostali w oswiecimiu i nie tylko. 3 miliony Polakow wyznania mojrzeszowego zabito, spalono ich ciala jak w rytuale a dzis mowi sie o nich ze byli Zydami nowego panstwa Izrael utworzonego po wojnie. Im odebrano-zmieniono ojczyzne Boga im zostawiono.

Ci Polacy mojzeszowej wiary co przezyli lub mieli przezyc znalezli sie w Izraelu I zaczeli mowic jezykiem hebrajskim na codzien, jezykiem ktory byl przeznaczony do rozmowy z Bogiem. W PRL PLR owscy Polacy modlic sie zaczeli po Polsku nie po Lacinie! a w Republikach... - tam modlic sie zakazano.

 

P.S....

Na Ukrainie propaganda zmusza wciska historié zmyslona ... wktorej Ukraincy to narod ten w prostej linii z Wielkiego Ksiestwa Kijowskiego, dzielnych potomkow Krolow Ruskich np Halickiego. Siega ta propaganda do czasow basniowych gdzie Wielka Ukraina byla od Krakowa Ukrainskiego po Kaukaz.

Swoja prpagande musz znosic Bialorusini o matce Rosji i na codzien mowic musza po Rosyjsku

Litwini - jak Ukraincy odgrzebuja Prochy Krulow Poganskich litewskich

Kazdy z wymienionych wyzej w propagandzie ma jeden wspolny cel - Nienawidzic Rzeczpospolitej, Polakow, Lachow, ...tych Okupantow, ...zbrodniczych Najezccow, Mordercow, Panow co zawlaszyli przez niemal 1000 lat ich ziemie

Propaganda w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej nieczym nie rozniaca sie od Dzisiejszej Rzeczpospolitej Polskiej - zmusza , wciska historie zmyslona o Polsce i Polakach....w ktorej Polacy to narod ten wprostej linii od Piasta. Tak wyktreowano historie Polski , ze poza Buk rzeke nie siega. Propaganda mowi jak to Nach drank Osten Polskie niczym nie roznie sie od Nach Drank Osten Pruskiego-Niemieckiego (Ksiazka Boze Igrzysko Deavisa)

Nikomu w tych nowokrajach o Kresach mowic nie wolno - to przeklety temat i przekleci cie ludzie, ktorzy sie do niego Kraju Kresowego i Historii Kresowej przyznaja. Tysiac lat wspolnej Naszej historii przemilczano, zmieniono, spotwazono i taka polityka jest nadal - przemilczania, spotwazania, zmieniania. Zmienia sie materialne dowody na kulture kresowa poprzez przebudowywanie pozostalych zabytkow lub rujnuje sie zabytki. Niematerialna kulture , duchowa spuscizne przemilcza sie lub rowniez zmienia raz dajac Mickiewicza pochodzenie Zydom, raz Litwinom na przyklad. To samo ze Slowackim a i wspolczesnie Juszczenko Prezydent Ukrainy oglosil na otwarciu Cmentarza Orlont Lwowskich , ze Jan Pawel II z pochodzenia jest Ukraincem.

Pytanie dlaczego tak sie robi z Kresami i ludzmi Kresow. Odpowiedz jest jedna. Ludzie Kresow Mieli i Maja jednego Boga. Zycie Kresowiakow determinowal Bog i wiara w niego. Miejsca na konsumizm w Kresowej rodzinie nie ma i nie bedzie bo tylko 3 slowa dla Kresowiakow sa wazne Bog, Honor , Ojczyzna A Nie Pieniadz.

Walczac o Prawde o Kresach Walczysz z Globalizmem i Konsumizmem. Kresy to zakazana Historia. 


Janusz Olkowski

 

 


 

Józef Wyspiański  29.11.08:

 
Miła Pani 
Niedouczony w jęz. polskim szowinista ukraiński pisał ten tekst pod wpływem emocji, bądź z chłodną rozwagą, choć zapewne chciał uzyskać ten sam skutek - szukanie wrogów, co jest dla nacjonalistów tak potrzebne na co dzień jak padlina dla hieny. Jego tekst przypomina przemówienia upowców z lat ostatniej wojny do ciemnoty ukraińskiej. Nie wiem, do kogo był kierowany, i czy rbazylewicz jest jego adresem poczty elektronicznej. 
Sądzę, że należałoby wysyłać do niego jakieś ciekawe krótkie teksty i fotografie, by zbadać jego reakcję. Jeśli w odpowiedzi nie nawiąże do treści jakiegoś tekstu, a tylko będzie klepać frazesy, to kontakt można zakończyć jakimś zdaniem podsumowującym.. 

Józef Wyspiański

 


 

M. Murzynski  29.11.08:

 
Szanowna Pani,
Przytoczyla Pani bardzo brutalne slowa, wypowiedziane przez nacjonaliste ukrainskiego. Kazdy skrajny czyli czarno-bialy poglad, taki jak ukrainski, polski czy jakikolwiek inny nacjonalizm, rodzi brutalizm i wojny. Moim zdaniem, nie tedy prowadzi droga do prawdy. Do prawdy o stosunkach polsko - ukrainskich nie dojdziemy eskalujac wzajemna wrogosc, manifestujac tylko wlasne krzywdy i nie starajac sie zrozumiec tych poniesionych przez drugi narod. 

M. Murzynski

 


 

Kazimierz Golinowski   29.11.08:

 
No cóż z takim tekstem na takim poziomie nawet nie można dyskutować. Trzeba byłoby podjąć dyskusję w konwencji wyzwisk, kłamstw i prymitywizmu.
Nie stać mnie na taki poziom.
Jedynie wyrażam ubolewanie po raz kolejny, że brak reakcji naszych władz na głoszenie tego rodzaju wyzwisk i znieważanie nas Polaków, bezczelne kłamstwo , nasze władze nie reagują i nie domagają sie od władz ukraińskich zaprzestania tego rodzaju działałań i głoszenie tak oczywistych kłamstw.
Kazimierz Golinowski

 


 

Teresa  29.11.08:

 
Tak wlasnie wszyscy Ukraincy mysla -o okupacji przez 600 lat i oczywiscie o wielu niestety tragediach jakie tam sie dzialy. A dzialo sie wiele.Turcy, Tatarzy, przerozne nacje, dzicz z dzikich pol, ale prawda historyczne teraz nie jest wazna. Oni wymyslili wlasna prawde. Dlatego bandy UPA traktuja jako rodzaj zaplaty za krzywdy od polskich "panow". Tylko , ze zaplacili najwyzsza cne zupelnie niewinni ludzie i to w starszny sposob, ale oni tego nie moga zrozumiec. 

Teresa

 


 

R.B.  29.11.08:

 
Ja Cie tez nie chce karac,ani mordowac,chce zyc z Toba w przyjazni,chce tez przyjazn oprzec tylko i tylko na prawdzie.

Jesli ktos atakuje moje swietosci opierajac oskarzenia na wycinkowym historycznym zdazeniu, w skutkach bardzo tragicznym,poslugujac sie wyjatkowym klamstwem, pokazuje swoja oblude i brak wiedzy historycznej, zasluguje jedynie na pohybel.

Chcesz zabierac glos na tak tragiczny,wyjatkowo trudny i zlozony temat poznaj problem dokladnie,poznaj racje oboch stron.

Napisz wiecej.Napisz co Cie tak urazilo i sklonilo do postawienia pytania" dlaczego tyle wrogosci".Odpowiem na kazde pytanie.

Jak ktos wykopuje topory wojenne juz pordzewiale i porosle mchem, wykazujac przy tym kompletana ignorancje faktow,musi brac pod uwage,ze moze zbudzic wrogie demony i nienawisci siegajace zenitow z tragicznymi skutkami.

r.b.

 


 

Marek Kajdas  29.11.08:

 

 

Witam

Ukraina nie jest i nigdy nie była, nie będzie całkowicie bezpiecznym miejscem do życia Polaków. Od 500 lat są cyklicznie rzezie Polaków, Żydów, innych nacji na tym kresowym terenie i jak widać oryginalni nieraz upowcy mają ciągoty do „poprawki”, do ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej. Ciekawe jest także to, że tysiące rzeźników po 1945 roku rozesłano czy rozproszyli się sami po całej sowieckiej polsze. Nikt nie dociekał, kto jest niewinnym Łemkiem, a kto rzeźnikiem z OUN-UPA po łokcie ubroczonym we krwi Polaków, a nieraz i Żydów, czy swojaków nieposłusznych. Polacy na ogół nie byli zdolni do takich okrucieństw, nawet kiedy mieliśmy okazje do tego np. w 1920 na bolszewikach. Każdemu przecież należał się pal. Nie byli u siebie. My na terenie I-II RP byliśmy u siebie, błąd Kazimierza Wielkiego polegał na tym że kiedy zaczął się wgryzać w Kresy od Grodów Czerwieńskich utraconych wcześniej (ale mieliśmy je) to nie polonizował ich. Akcja Wisła cały czas powinna trwać od zarania obecności tam Polaków. Rozpraszać ludność ruską po całej RP, polonizować, bo nic dobrego nie ma na naszym terenie z mieszania narodów, religii. Martwi mnie ponowna ofensywa mniejszości w Polsce i nadmierne nobilitowanie ich w całokształcie po 1989. To nie jest polska racja stanu, ale kiedy do powiedzenia miał coś Geremek, Michnik, Smolar, Tusk, to o czym my gadamy? Tacy z nich Polacy jak z koziej d… trąbka!

 

Co można zrobić z Ukraińcami?

 

Modlić się o spokojne życie Polaków na Ukrainie, bo jak w Polsce podskoczą, to damy sobie z nimi radę w try miga, bez obaw, choć z drugiej strony wątpię żeby ngo ukraińskie były infiltrowane przez nasze służby czy pozarządowe podmioty jak SEKTY monitorują np. Dominikanie i nie tylko oni. Podskakiwali Ukraińcy w II RP, niech spróbują jeszcze raz, a będzie infamia i banicja dożywotnia, bo zamykanie do więzień bojówkarzy, szowinistów-nazistów ukraińskich to mało. Wyjdą i dalej będą robić „swoje”. Po wyroku won z Polski za łamanie polskiego prawa na zawsze jako persona non grata.

 

Widziałem uroczystości rocznicowe upamiętniające 1918 we Lwowie (migawki z TV) i DRŻAŁEM, zadrżałem widząc harcerzy w polskich mundurach itd. Moim zdaniem grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo! Afiszowanie się polskością działa na Ukraińców jak czerwona płachta na byka, koguta, indyka. Boże jak to musi drażnić tych upowców, przecież to nie są normalni ludzie! Mają w sobie jakoś dzikość azjatycką obcą Europejczykom, Słowianom. Zapewne aktywni są ci młodsi, co mieli „wtedy” po 10-16 lat i dobijali naszych, palili, rabowali. Co z nich wyrosło… oni są wstanie znowu zabijać, poczuć ten „dreszczyk” rozkoszy psychopaty. Nie ma dla Polaków miejsca na Ukrainie, radziłbym wziąć kurs na III RP i jednak przenosić się na bezpieczny teren. Jeżeli kiedyś ma wrócić Lwów do nas, to nieprędko i wielkie wichry dziejów muszą być po drodze.

 

Moim zdaniem trzeba Ukrainę wciągnąć do UE, to ich ucywilizuje i da Polakom szansę na ekspansję wtórną w okręg Lwowski, tereny przygraniczne, oby jednak nie było odwrotnie, czyj ŻYWIOŁ osadniczy, elit, demografia lepsza? Polka nie urodzi dziecka bez 10 tys zł na głowę w rodzinie, tzn chciałby urodzić to jedno dziecko, ale już kiedy się dorobią w wieku 45 lat to już nie może, rodzi kalekie dzieci. Ukrainki nie mają tego problemu, stosują taktykę Żydówek z czasów 1944-70 i wychodzą za mąż za Polaków. Klasyczna taktyka, a płodność do pozazdroszczenia. Powtarzam, możemy niczym Islam kolonizujący Europę… kolonizować Ukrainę, Białoruś, Litwę do ziem z granic nawet I RP, ale to wymaga taktyki na 100 lat i więcej. Poza tym teren musi być bezpieczny dla Polaków, a nawet unijne Kraje Bałtyckie zioną nienawiścią do Polski, zwłaszcza Litwa. Nie można zapominać że ich społeczności brały udział w mordowaniu Polaków i Żydów, a mordy na Żydach oczywiście idą na konto ZAWSZE Polaków. Ludzie z USA, Francji nie wchodzą w niuanse, co im tam Gross powie, napisze, co zobaczą w kłamliwym filmie w to wierzą.

 

Na Ukrainie mogą się zacząć ekscesy antypolskich bojówek, skrytobójcze mordy, zastraszanie. W końcu nawet zbiorowe akty przemocy – jeżeli prezydent Ukrainy wspiera taką swołocz, to szok. To naprawdę niepojęte. Przecież mogą wyciągnąć etos walki z bolszewikami, nawet jakieś epizody współpracy z Polakami, ale nie… wolą UPA.

 

Radzę Ukrainę ciągnąć i Białoruś do UE, bo czym mamy lepszy pomysł? Na pewno nie. I nie warto się na stałe obrażać na Kaczyńskich jak Ksiądz, bo polityka może być nawet brudna etycznie, byle dała efekt pozytywny dla polskiej racji stanu, dla Polaków. Upomnimy się o historię, ale nie możemy liczyć że to będzie proste, zawsze musi być „dobry” i „zły”. Skoro Ksiądz jest cięty i słusznie na Ukraińców (tych wspierających OUN-UPA) to ktoś musi łagodzić ukraińskie władze, opinię publiczną. To słuszne, geopolityczne podejście. Brakuje jednak punktu odniesienia, konkretnie niezależnych filmów, serialu o ludobójstwie ukraińskim. Takich filmów nie może wspierać rząd polski, nawet PISF, to musi być niezależny projekt od strony ofiar, rodzin, ngo. Trzeba to nakręcić i poproście o to MELA GIBSONA. On to zrobi tak, że tsunami w tej sprawie pójdzie dookoła świata.

 

Film za 200 mln dolarów wywoła epickim rozmachem efekt bomby jądrowej w świadomości widzów z całego świata. Do tej pory sympatia widza z USA była automatycznie przy Żydach, ale tu należy pokazać że Żydzi choć też ginęli, to jednak nie w takiej masie jak Polacy. Sądzę że liczba ofiar może być niebotyczna licząc wszystko od 1 września 1939 po de facto czasy obecne. Film mógłby się zaczynać od czasów 1918, warto pokazać ojca Adama Michnika w KPZA itd jak tło. Epilog to jego syn broniący w mediach Agory tych rzeźników, tłumaczących te rzezie że my też byliśmy „źli”.

 

Boję się o Polaków na Ukrainie, żal mi jest młodych ludzi. Boże, nasi z Polski wyjeżdżają gdzie na koniec świata nawet poza UE, poza Europę, a tam Polacy chcą zostać we wrogim sobie ukraińskim otoczeniu. Nie takim wrogim jak Londynie czy gdzieś. To inny rodzaj wrogości. W Anglii czują miejscowi że odbieramy im pracę, zmniejszamy zarobki, bo Polakom mniej się płaci, więcej pracujemy, zwykle LEPIEJ PRACUJEMY. Na Ukrainie czuć klimat POGROMU pełzającego przy takim podejściu naczelnych władz. Sądzę że ich szowiniści użyją Moskwy do rozprawy z Polską. Czyli Ukraina wejdzie taktycznie w chwilową sztamę z Rosją jak Białoruś, a w stosownym czasie uderzą łącznie na Polskę odbierając nam jeszcze ziemię aż pod Tarnów, Nowy Sącz. Kiedy uderzą? Kiedy Polska upomni się o napadnięte Kraje Bałtyckie, co nastąpi za kadencji Obamy do 4 lat. Jako sojusznik NATO wplączemy się w beznadziejną wojnę z Rosją, a zapewne nie tylko Rosją, ale Białorusią i Ukrainą, która po nowych wyborach wpadnie w łapy stronnictwa moskiewsko-szowinistycznego. Dogadają się.

 

Trzeba szukać pięknych kart między naszymi narodami.

 

To moja rada na łagodzenie szowinistycznych nastrojów, nie eskalujmy tego. To nie jest w naszym interesie narodowym. Walczyliśmy razem z bolszewikami po 1918, Kozacy byli często użyteczni dla Rzeczpospolitej, szukajmy takich epizodów. Nie tylko wrogość, bo to śmierć dla Polaków nie tylko na Ukrainie. My naprawdę możemy obudzić demony w tych DZIKICH ludach. Powinni nam dziękować że nie zostali zrusyfikowani tak skutecznie jak ich bracia ze wschodniej części Ukrainy. Tak by było z całą Ukrainą gdyby nie RP chociażby do rozbiorów i następnie jako II RP przed dwie dekady.

 

 

Pozdrawiam

 

Marek Kajdas (zapraszam dalej do www.blogmedia24.pl )

 

 


 

Norbert  17.11.08:

 

 

Prawda zawsze zwycieza - narod ktory nie chce pamietac swojej historii nie zasluguje na przyszlosc - dzieki takiej postawie jaka panie reprezentuje jest nadzieja ze pamiec nie zaginie.
Jestem wstrzasniety i przezazony stopniem bezmyslnosci elit w Polsce, ktore dla watpliwego politycznego celu, staraja sie wymazac z pamieci o LUDOBOJSTWIE na kresach, to straszne ze Polacy nie dosc ze staracili czesc narodu to jeszcze chca zabic pamiec o nich.
NIE ZAPOMNIMY O ZBRODNIACH UPA
Goraco popieram wszelkie akcje majace na celu upamietniuenie, przypomnienie i wyjasnienie historii.
Temat ten mnie interesuje szczegolnie gdyz z woj tarnopolskiego z pow Skałat z miej. Poznanaka Hetmańska i Gniła pochodza moi dziadkowie????? Od babci nie uzyskalem zadnych konkretnych informacji za zycie. Pozniej dowiedzialem sie o pewnej wydazeniu [oczywiscie ani dat ani nazwisk brak] moze sa gdzies informacje na ten temat?
Otoz gdy zaczely sie pogromy polakow ludzie zyli w strasznej niewidzy i nieswiadomosci ale wiedziano ze ukraincy zbieraja sie nocami i napadaja na polskie gospodarstwa i wioski. Podobno wies otoczyla banda upa z zamiarem mordowania ale stacjonowal lub przejezdzal tamtendy jakis oddzial chyba niemiecki i dowodca tego oddzialu widzac co sie szykuje zabronil ukraincom mordowania i wioska ocalala???????? 

Dziwne ale na mapce widzialem obydwie Poznanki jako miejsca mordu polakow?? Jesli posiada Pani jakies informacje to prosze o ich wskazanie. Nazwisko dziadka Józef Machi a babci Maria Machi z domu Dudun
Nie jest Pani sama i niech pani sie nie poddaje ziarno zostalo rzucone, szkoda ze swiadkow tak strasznie ubywa

 

Norbert

 


 

H. M.  12.11.08:

 

 

Jest jedna sprawa, która mi nie daje spokoju,nie dawno czytałem artykuły pana Drozda,otóż on opisuje akcje "Wisła”, jaka krzywda sie stała Ukraińcom po przesiedleniu,a to ze domy te były zniszczone w 50-70% a Polacy wyszabrowali wszystko, domy trzeba było remontować.

Opisze krotko, co otrzymała moja mama po przyjeździe na tereny Polski -Śląsk.

Rosjanie przywieźli repatriantów na Śląsk w wagonach towarowych,bez warunków higienicznych,i.t.d.
Odczepili lokomotywę od wagonów i sie więcej nie pokazali trwało to około 3 misiecy, w tym czasie ludzie budowali prowizoryczne namioty lub sie rozchodzili każdy szukał schronienia na swój sposobi.
Mama znalazła puste mieszkanie dla całej rodziny no i tak koczowali do odrodzenia sie aparatu państwowego. Po powstaniu urzędu państwowego dostała przydział na kupno stołu i krzeseł i tym podobnych rzeczy,moja rodzina nie była nauczona szabrować tak jak to opisuje pan Drozd.
Posiadam dokument państwowy(dowód kupna z wyszczególnieniem zakupionych rzeczy).
Moja rodzina nie dostała odszkodowania za pozostawiony majątek, ziemie, domy, zabudowania gospodarcze, oraz stolarnie, dziadek był stolarzem,widziałem jego wyroby na Ukrainie.

Pani Iwono proszę to podać dla opinii publicznej, może to obudzi pana Drozda i pokaże mu, co przeżyli Polacy.
H.M.


 

Ryszard Siwak  12.11.08:

 

 

Naród,który traci pamięć
przestaje być Narodem-staje się jedynie
zbiorem ludzi,czasowo zajmujących
dane terytorium.
A więc wszyscy,którzy usiłują zakneblować usta ks.Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu i przeszkadzają mu w głoszeniu prawdy oraz zniekształcają całą prawdę o dawnych Polskich Kresach,to ci,którzy zatracają pamięć i przestają być Narodem-Narodem Polskim.
Pozdrawiam wszystkich Kresowian i ich potomków.
Ryszard Siwak. 

 


 

syn Eugeni  31.10.08:

 

 

Szanowna pani Iwono, czytam pani artykuly, i musze powiedziec ze otworzyla 
mi pani oczy na wiele spraw, bowiem do tej pory nie bylem swiadom jak mordowala banda upa i z jaka sila oraz gdzie.
Wprawdzie znam troche opowiesci z opowiadan mojej niezyjacej jusz mamy,jak 
mordowano w Podkamieniu(klasztor)ale niewiedzialem ze asz z takim rozmachem i zasiegiem,krotko mowiac to co pani pisze jest bardzo piekne i prawda powinna wyplynac na pwierzchnie.

Zycze duzo powodzenia .

P.s
Jestem synem Eugeni Golebiowskiej z Podkamienia.

 


 

Kazimierz Golinowski  29.10.08:

 

 

Nie dajmy się zwariować. Nie występujmy przeciwko prawdzie. Jako katolicy szczególnie powinniśmy prawdę gloryfikować.
Jedynie mogę wyrazić oburzenie, ze hierarchowie kościoła greko katolickiego, chcą zaprzeczyć prawdzie i zamknąć usta temu, kto ja głosi i żądają ukarania tego, kto ja głosi.
Przecież to jest najdalej idące odstępstwo od fundamentalnych zasad chrześcijańskich i to jest bardzo bolesne, że nasi bracia greko-katolicy tak sie zachowują, co na to ich wierni prawdziwi chrześcijanie tego kościoła?
Pozdrawiam 
Kazimierz Golinowski 

 


 

Wiesław Tokarczuk 29.10.08:

 

 

Zwracam się z prośbą o sprawiedliwą ocenę faktu, że za pomocą listów-donosów kierowanych do ks. kard. Stanisława Dziwisza biskupi obrządku greko-katolickiego chcą zablokować wydawanie książek księdza Isakowicza - Zaleskiego o ludobójstwie na Kresach.
Uważam, że duchowny ma obowiązek głoszenia prawdy. Dlaczego tego, który ma odwagę ją głosić, uznaje się za wroga i próbuje uciszyć? 

Całym sercem popieram księdza Isakowicza-Zaleskiego, wszyscy kresowianie są Mu głęboko wdzięczni za głoszenie prawdy o zbrodniach nacjonalistów ukraińskich, których nie da się zapomnieć, ani ukryć przed światem! 

Prawda i tak pokona kłamstwo. Zajmie to tylko więcej czasu. Przysporzy kolejnych cierpień kresowianom i ich potomkom, ale z naszej pamięci tych wydarzeń wymazać się nie da.
Nadejdzie czas, kiedy historia oceni tych, którzy o prawdę walczyli i tych, którzy pomagali ją ukryć. Moje cierpienie z powodu takiej postawy, jaką prezentuje biskup Martyniak trwa nadal.

Gorąco proszę księdza kardynała jako przełożonego niesprawiedliwie atakowanego księdza Isakowicza-Zaleskiego o wzięcie Go w obronę. 

Z wyrazami szacunku
Wiesław Tokarczuk

 


 

Łukasz Kuźmicz  29.10.08:

 

                                                             

Jestem byłym mieszkańcem Wołynia. W dokonane przez OUN - UPA 30.08.1943 r. rzezi mieszkańców wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka (1.179 Osób) i innych wsiach w powiatach: Lubomelskim i kowelskim - (15.000 Osób), uśmierconych zostało toporem z mojej rodziny 11 osób. Mojej rodzinie spalono dom i zabrano wszystko.
Po przyjeździe do Polski byłem bezpośrednim świadkiem wielu zbrodni UPA na Rzeszowszczyźnie. Sprawy ludobójstwa UPA na Kresach są niestety pomijane, fałszowane i zastępowane - przez niedouczonych historyków- słowami: "polonizacja Wołynia", " konflikt polsko= - ukraiński", " wypędzenie Polaków z Wołynia" i t p. Ani słowa o tym, że były to masowe okrutne morderstwa i ludobójstwo.
Jak można spłycać do takich absurdów ewidentne ludobójstwo, udokumentowane w takich opracowaniach, jak: E i W. Siemaszko, kwartalniki NA RUBIEŻY, Testament Wołyński i Cmentarz parafialny w Ostrówkach - dr Leona Popka, Krwawe żniwa - gen. Czesława Piotrowskiego, Kwestia ukraińska i eksterminacja ludności polskiej w Małopolsce Wschodniej - dr Lucyny Kulińskiej, czy ostatnio wydana książka: Przemilczane ludobójstwo na Kresach, której autorem jest ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski, brutalnie atakowany za jej wydanie. Odsłania ona gorzkie fakty, ale prawdziwe: udział w tym ludobójstwie księży ukraińskich obrządku grekokatolickiego.
Nie jest tajemnicą, że księża grekokatoliccy na Ukrainie i w Polsce uczestniczą i teraz aktywnie w błogosławieniu stawiania pomników dla zbrodniarzy z UPA. Na Zachodniej Ukrainie dochodzi obecnie do oficjalnej faszyzacji życia przez niedobitków z OUN UPA, SS "Hałyczyna", policjantów w służbie Hitlera i własowców, którzy przy milczącej aprobacie polskich polityków i niestety - duchowieństwa tez. Nie przypadkowo, więc Ukazem Nr 965/2007 z dnia 12.10. 2007 r. prezydent Wiktor Juszczenko, nadał tytuł "bohatera Ukrainy" największemu mordercy Polaków na Wołyniu: Szuchewycz Romanowi ps."Taras Czuprynka", który w stopniu, kpt. Wehrmachtu 30.06.1941 r. dowodząc batalionem "Nachtigall", wymordował we Lwowie profesorów. Na Polesiu utworzył później UPA i dokonał masowoch rzezi, najpierw Żydów, a potem Polaków.
Czy to takich "bohaterów" potrzebuje dzisiaj Ukraina do swojego istnienia?. To grupa morderców uzurpuje sobie prawo do reprezentowania około 50 milionowego narodu ukraińskiego, a ci co milczą w Polsce na ten temat, de facto im pomagają - ze szkodą dla nas - Kresowiaków i dla Polski. Oburza nas i niepokoi to, że przedstawiciele kościoła rzymskokatolickiego w Polsce, zamiast poprzeć i wyrazić najwyższe uznanie ks. Tadeuszowi Isakowicz - Zaleskiemu za Jego trud w odsłanianiu prawdy historycznej, poddaje się fałszywym ocenom, nagonce i ograniczaniem głoszenia prawdy. N= to Kresowiacy nigdy się nie zgodzą. Domagamy się pełnego szacunku, dla ks.Tadeusza Isakowicz-Zaleskiego i poparcia w szerokiej dystrybucji Jego książki: Przemilczane ludobójstwo na Kresach.
Jako mieszkaniec Wołynia mam pełne prawo zabierać w tej sprawie głos. Właśnie z powodu przemilczania ludobójstwa OUN - UPA na Kresach i po wojnie w Polsce, by dać świadectwo prawdzie - napisałem i wydałem na własny koszt książkę: ZBRODNIE BEZ KARY, która prezentowana jest w internecie na stronie: www.kuzmicz.pl.
Zapraszam uprzejmie do obejrzenia tej strony. Jest ona jeszcze jednym dokumentem prawdy, którą głosi Ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski. Moim życzeniem i Kresowiaków jest, by Ks. Kardynał Metropolita Stanisław Dziwisz stanął w obronie Ks. Tadeusza Isakowicz - Zaleskiego, któremu my Kresowiacy serdecznie dziękujemy za wydanie tak wspaniałej książki i głoszenie prawdy o ludobójstwie OUN -UPA na Polakach.

Z najgłębszymi wyrazami szacunku - Łukasz Kuźmicz.

 


 

Wojciech Orłowski  29.10.08:

 

 

Nie lękajcie się!
Ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski pisze prawdę o kresach i nie można traktować tego jako nawoływanie do waśni narodowych, uważam, iż tego typu publikacje powinny być nagrodzone przez Kardynała Metropolitę Stanisława Dziwisza. 
Piszę w obronie księdza, ponieważ najwyższa pora, aby przyznać, że Ukraińcy mordowali Polaków. Ukraińska Armia Powstańcza, SS Galizien wymordowały w mojej rodzinie ponad 120 osób i nie można tego porównywać z chęcią zemsty. prawda o mordach powinna, byc przez księdza Tadeusza ISAKOWICZA ZALESKIEGO UKAZANA!!! 
Dlatego też proszę księdza kardynała Stanisława Dziwisza, aby dał wiarę temu, co mówi ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zaleski. Mordowani przez Niemców otrzymali, chociaż odszkodowania od rządu niemieckiego. Natomiast mordowani przez UPA - mówimy tutaj o Polakach i Żydach nie otrzymali żadnych odszkodowań i nigdy nie otrzymają. Natomiast budowanie wartości =a przemilczaniu prawdy to cechuje kościół grekokatolicki na =krainie. Jeszcze nie spotkałem księdza kościoła grekokatolickiego, który przyznałby, iż wyznawcy jego obrządku mordowali Polaków i Żydów. Chciałbym zaznaczyć, że jeżdżę na Ukrainę i wiem, co mówię. Wstrzymywanie publikacji to metody, które nie godzą się z miłością bliźniego. Przecież ludzie- świadkowie tych wydarzeń umierają i na co jeszcze czekać?
Pozdrawiam księdza Kardynała i proszę o zapoznanie się z tematem mordowania Żydów przez wiernych kościoła ukraińskiego (prawosławny i grekokatolicki)- tak to należy odbierać. W latach wojennych i tuż po II wojnie światowej mordowano naszych bliskich.
Wojciech Orłowski 

 

 


 

Iwona Kopańska - Konon  27.10.08:

 

                                                              Do Metropolity Krakowskiego

                                                              Arcybiskupa Stanisława Dziwisza

Jestem zaskoczona kolejnymi atakami na Księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego.

Kto, jak kto, ale duchowny ma obowiązek głoszenia prawdy.

Dlaczego tego, który ma odwagę ją głosić uznaje się za wroga i próbuje uciszyć.

Preferuje się miernych, biernych?

Bo tacy nie sprawiają kłopotów i hierarchowie maja święty spokój?

 Czy uciszanie niepokornego księdza ma sens?

Przecież Ksiądz Tadeusz NIE JEST SAM, wszyscy kresowianie nie zachorują na amnezję, bo zbrodni nacjonalistów ukraińskich nie da się zapomnieć, ani ukryć przed światem !

 Prawda i tak pokona kłamstwo. Zajmie to tylko więcej czasu. Przysporzy kolejnych cierpień Kresowianom i ich potomkom, ale z naszej pamięci tych wydarzeń wymazać się nie da.

Nadejdzie czas kiedy historia oceni tych, którzy o prawdę walczyli i tych, którzy pomagali ją ukryć.

                                                         

Iwona Kopańska - Konon

 


 

Teofila Magdej  14.09.08:

 

Chciałabym sprostować i uzupełnić listę zamordowanych w Zapuście Lwowskim w dniu 12 kwietnia 1944.
Na dodatkowej liście w województwie tarnopolskim znajdują się osoby:

1. Kozioł Franciszek, miał lat 35,
2. Kozioł Władysława, Genowefa z domu Mroczek, żona lat 35,
3. Kozioł Kazimierz, syn lat 6

Władysława i Genowefa są podane jako osobne osoby, a jest to jedna osoba, którą nazywano w dwóch formach. Na liście brakuje syna
Kazimierza. Ja pochodzę z Zapustu Lwoskiego i podane osoby to byli moi krewni.


Pozdrawiam Teofila Magdej. 

 


 

Roman  07.09.08:

 

Witam.Poszukuje wszelkich informacji,zdjec  z miejscowosci Pokropiwna (wies i dwór), ktora znajduje sie niedaleko Tarnopola. Osoby , ktore cos wiedza na ten temat prosze o kontakt :
 
 
badz gg : 2622103

 

 


 

 

Bert Bakker  30.08.08:

 



My mother-in-laws was deported to northern Russia, together with her father.
They were able to leave for Persia under the so-called amnesty.
Via Pakistan, they were relocated to the Polish Settlement camp at Tengeru, Tanzania.
She got married and lived in Tanzania for many years.
Finally, she settled in South Africa.
The Jan Dajczak who was killed on 13.03.44 at Wierzbowczyk is the brother of my mother-in-law.
His age at the time was 15 years, not 21.
Jan lived on a farm in the village of Boleslawow, together with his mother. His father and sister had been deported to Russia.
When he heard that Ukrainian terrorists were roaming the area, he fled to a nearby forest.
He was found by a group of Ukrainians on horses.
He spoke Ukrainian fluently and he told the group that he was Ukrainian.
The group took Jan with them. When they reached the village of Styberowka, he was betrayed by a man called Sikora, an Ukrainian who had been working on their farm.
Sikora said that Jan was not Ukrainian, but Polish.
Jan was then hanged from a tree.
His grandmother was a woman called Maria Sikora (no relation to the Ukrainian Sikora).
She is listed as having been killed at Palikrowy on 12.03.44.
She was sick at the time and lying in bed alone.
Ukrainians shot her with a pistol through her mouth.
According to my mother-in-law, she was 92 years at the time, and not 96.


Jan Dajczak jest na liście osób zamordowanych na Kresach ( Borderlands ?)
Jest on bratem mojej teściowej-Marii Dajczak, która ma 84 lata i ciągle żyje.
Jeśli chcecie, moge przybliżyć wam szczegóły związane z jego śmiercią.
Moja teściowa wraz ze swoim ojcem była deportowana do północnej Rosji.
Mogli wyjechać do Persji poprzez amnestię.
Przez Pakistan, zostali ulokowani w Polskim obozie w Tengeru, w Tanzanii.
Ona wyszła za mąż i żyła w Tanzanii przez wiele lat.
Ostatecznio osiedliła się w południowej Afryce.
Ten Jan Dajczak ,który został zabity 13,03.44 r. w Wierzbowczyku jest bratem mojej teściowej. On wtedy miał 15 lat, nie 21. Jan mieszkał na działce (na roli) na wiosce pod nazwa Boleslawow razem ze swoja matka. Jego ojciec i siostra byli wywiezieni do Rosji.

Kiedy on uslyszał ze Ukraińscy terroryści operowali w okolicy on uciekł do pobliskiego lasu. Jego znaleźli Ukraińcy konni. On rozmawiał płynnie po ukraińsku i powiedział im ze jest Ukraińcem. Oni zabrali Jana ze sobą.Kiedy doszli do wioski Syberowka on został zdradzony przez mężczyznę pod nazwiskiem Sikora, Ukrainiec który pracował na ich roli. Sikora opowiedział ze Jan jest Polakiem a nie Ukraińcem. Oni wtedy jego powiesili na drzewie.
Jego babcia nazywała się Maria Sikora (nie była krewna tych Ukraińskich Sikorów) On pojawia się na spisie tych zabitych w miejscowsci Palikrowy dnia 12.03.44 r. Ona wtedy była chora i leżała sama w łóżku. Ukraińscy zastrzelili ja pistoletem przez usta. Według mojej treściowej, ona miała 92 lata w tamtym czasie a teraz ma 96.
Kind regards, 

Bert Bakker

Nelspruit 

South Africa


 


 

ZM  6.08.08:

 

Wszystkie stacje TV i rozglosnie radiowe, prasa,
publikacje mowia o Powstaniu Warszawskim, i slusznie,
ze o tym pamietamy.

A kto mowi o Kresach i Polakach tam pomordowanych
przez garstke zwyrodnialcow, dzicz azjatycka spod
znaku OUN-UPA? I tu panuje gleboka, przejmujaca
cisza. W morzu obojetnosci gina nasze glosy.


ZM

 


 

Ewa  16.07.08:

 

Wszyscy związani ze sprawą ujawnienia historii ludobójstwa na Kresach zrobili bardzo dużo przy okazji ostatniej rocznicy, właściwie za tych, którzy to powinni robić zawodowo.

Jest mi tylko bardzo smutno, że przeżyłam prawie czterdzieści lat nie wiedząc prawie nic o tych tragicznych wydarzeniach. A odczuwam wielką potrzebę pamięci o ofiarach tych nieludzkich wydarzeń. I nikt mi tego prawa nie odbierze ,i nikt mi nie może kazać zapomnieć.

Tylko zastanawiam się, po co ja chodziłam na lekcje historii.

Ewa 

 


 

Kazimierz Golinowski  15.07.08:

 

Poszukuję mieszkańców Leszniowa pow. Brody dawne woj Tarnopol. Był tam Klasztor i kościół, dzięki któremu żyję.
Kazimierz Golinowski
kazimierzgolinowski@wp.pl

 


 

Małgorzata  15.07.08:

 

Dziadek mojego męża został zamordowany 9.05 1944r. w miejscowości Barysz gm Buczacz przeglądaliśmy listę ale nie ma na niej nazwiska dziadka. Mama mojego męża z rodzeństwem i swoją matką przez 6 miesięcy nie spaly w swoim domu ze strachu przed napaścią mieszkały wtedy na ul. Zawale. Teściowa często nam opowiada co wtedy się działo. Później zostały przesiedlone, pozbawione całego dobytku tygodniami w zimnie czekały na stacji kolejowej czekając na transport nie wiedząc nawet dokąd je wywożą. Wylądowały na dolnym śląsku. Jeśli są Państwo zainteresowani chętnie opiszemy wszystko dokładniej. 
Część rodziny teściowej była narodowości ukrainskiej być może mieszka tam ktoś z naszej rodziny. Szukaliśmy na waszym forum ale nic nie znaleźliśmy
jeśli to możliwe prosimy o wskazówki jak i gdzie możemy szukać.
Malgorzata_CCI@vp.pl

 


 

Nowakowski Zdzisław  15.07.08:

 

Brat babki - Stanisław-, zmarł w Siedliskach - lat 57. Dziadkowie żyli w Siedliskach . Babka - Karolina i pradziadek pochodzą ze szlachty . Mają herb " Ślepowron " na niebieskim tle . 
Babka wykształcona była we Wiedniu. Znała język w mowie i piśmie niemiecki i francuski . Brata babki Karoliny wywieźli na Sybir . Staszka żonę też wywieźli w nocy na Sybir .
Ojciec Antka ( Władysław - braj mego ojca) urodził się w jesieni 1910 koło Birczy we dworku który należał do ciotki . Dworek został spalony 1945r. przez bandy UPA Zelezny , Upaszki , Hrynia , które wymordowały kilkaset tysięcy polaków . Staszek miał wykształcenie wojskowe . . Brat babki był oficerem. Babka też miała stopień oficerski - podporucznik. W 1918 r brała czynny udział w wojnie w oddziale Piłsudskiego . 
Oprócz brata babka miała siostrę . Dziadkowie umarli w Siedliskach k/ Przemyśla .Dziadek mego ojca był leśniczym w Siedliskach . Babka Nowakowska - Karolina , matka mego ojca Aleksandra zmarła w Przemyślu .

Prosił bym o odpowiedź gdzie szukać? 

Nowakowski Zdzisław
hibiskus1000@wp.pl

 


 

 

 

WT  12.07.08:

 


Szanowna Pani Iwono !
Nie odpowiadam od razu z powodu zmęczenia. 9 lipca w nocy wyruszyłem do Warszawy spod Hrubieszowa, 10 lipca po nie przespanej nocy byłem słuchaczem konferencji naukowej poświęconej 65 rocznicy ludobójstwa w Warszawie zorganizowanej przez IPN i weteranów AK na koszt prezydenta RP, o 23:30 dotarłem do Krakowa, gdzie łącznie spędziłem 7 godzin. Rano 11 lipca pojechałem znowu do Warszawy, aby być świadkiem uroczystości na Skwerze Wołyńskim. O 18:00 byłem z powrotem w Krakowie, sprawdziłem pocztę i nareszcie mogłem się wyspać. Jeszcze nie jestem całkiem sprawny, aby czytać tekst Pani i ustosunkować się do niego. Myśli mam zaprzątnięte tym wszystkim, co się wydarzyło w ostatnich dniach w sprawach kresowych a zwłaszcza w sprawie ludobójstwa. Jest wyraźny postęp, GWybiorcza przegrała swoją kampanię kłamstwa, lecz tuż przed metą podstawili nogę politycy - Komorowski i Kaczyński, Tusk i Sejm próbują sprawdzonej dotychczas strategii przemilczenia. Więc mimo sukcesów mam wielkie poczucie nie spełnienia wielkich nadziei i oczekiwań. Po zakończeniu uroczystości "odbytej, odbębnionej" na Skwerze Wołyńskim pojechałem pod ambasadę Ukrainy, aby w odpowiedzi na apel ks. Isakowicza zapalić znicze właśnie pod ambasadą. Stwierdziłem, że po drugiej stronie ulicy stoi tajniak, który nie ma żadnego innego zajęcia, jak tylko gapienie się na budynek ambasady, postaliśmy tak razem oparci o murek 3 metry od siebie około pół godziny. W tym chodnikiem pod ambasadą powoli przeszło 2 policjantów. Stwierdziłem ,że w tej sytuacji tylko grupowa akcja ma sens, a ponieważ byłem sam określiłem potencjalne straty za zbyt wysokie, a korzyści nie byłoby żadnych, bo znicze zabraliby, zanim bym je ustawił, a świadków nie byłoby żadnych. Odjechałem do Krakowa. Co dalej ? Uderza brak relacji w TV z uroczystości, brak udziału najważniejszych notabli i brak zaangażowania większych grup ludzi młodszych niż 70 lat. Czyżby strategia postępowania "elyt" polegająca na czekaniu na wymarcie "ekstremistów" miała się zrealizować ? Co możemy zrobić ? Odmawiać płacenia abonamentu telewizyjnego, nagłaśniając to w listach otwartych ? Różnica w potraktowaniu uroczystości w getcie i uroczystości katyńskiej jest bowiem gigantyczna.
Pozdrawiam.
WT


 

Iwona  5.07.08:

 


Drodzy czytelnicy.

Dostaję listy od ludzi starszych, często schorowanych.
Proszą o pomoc w zapisaniu ich wspomnień o Kresach Wschodnich.
Może znajda sie ochotnicy , którzy im pomogą?
Mam kilka adresów , większość z terenu Pomorza Zachodniego.
Może to wasz sąsiad?
Chętnych proszę o kontakt.

Iwona Kopańska - Konon
Avi9@onet.eu

 


 

córka Karoliny KUSZYK  4.07.08:

 


DRODZY CZYTELNICY.

 

Rok temu zamieściłam prośbę pana Wilfrieda Wagnera. 

Odnalazła się osoba, której pan Wagner poszukiwał.

Niestety po awarii mojego komputera straciłam adres kontaktowy.

Teraz ja Was proszę o pomoc i odnalezienie Pana Wagnera. 

Adres Pani  Karoliny Kuszyk, która czeka na kontakt z Panem Wagnerem.

 

mlodapl858@gmail.com

 

 


 

Eugeniusz Tuzów  26.06.08:

 


1. Czwartek, 26 czerwca 2008, Nr 148 (3165) Polska

Jest zgoda Ukrainy na zorganizowanie uroczystości upamiętniającej rzeź Polaków pomordowanych na Kresach przez oddziały UPA

Uroczystości w błyskawicznym tempie 


Główne obchody odbędą się 5 lipca br. w Ihrowicy na Podolu, gdzie w wigilijną noc 1944 r. nacjonaliści ukraińscy wymordowali ok. 90 Polaków. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w rekordowym tempie organizuje wyjazd delegacji polskiej.

- Zwijamy się jak w ukropie, ustalamy nazwiska i zbieramy grupę wyjazdową, którą stanowić będą głównie rodziny byłych mieszkańców 4 miejscowości z okolic Tarnopola, gdzie doszło do mordów - powiedział nam Jerzy Platajs z działu zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Nie wiadomo jeszcze, kto z oficjeli weźmie udział w uroczystościach. Na razie wiadomo tylko, że będzie w nich uczestniczył min. Andrzej Przewoźnik, a ze strony ukraińskiej wojewoda tarnopolski. Obsługę religijną uroczystości ma zapewnić kuria metropolitalna we Lwowie.

Rada jeszcze w grudniu ub.r. postawiła pomniki upamiętniające Polaków zamordowanych na przełomie 1944 i 1945 roku w czterech podtarnowskich wioskach: Ihrowicy, Berezowicy Małej, Łozowej i Płotyczy. Znajdujące się na cmentarzach monumenty czekają na poświęcenie.
Nie ustalono jeszcze, w której z tych miejscowości odbędzie się centralna uroczystość. Zapewne będzie nią Ihrowica.
- Musimy wybrać między Berezowicą Małą a Ihrowicą - powiedział nam Jerzy Plajtas. - Największe szanse ma Ihrowica ze względu na dostępność dla większej liczby osób - wskazał.
- Rzeczywiście, najlepsze warunki do przyjęcia większej liczby gości są w Ihrowicy - powiedział nam płk w st. spocz. Jan Białowąs, emerytowany lotnik i wykładowca w Szkole Orląt, były mieszkaniec Ihrowicy, który jako siedemnastoletni chłopak wraz z rodziną uniknął śmierci, chowając się w obejściu ukraińskiego sąsiada. Od kilkunastu lat Białowąs starał się o upamiętnienie swoich 92 sąsiadów złożonych w nieoznaczonej mogile na cmentarzu rzymskokatolickim w Ihrowicy. Pisał i wydawał książki o rodzinnej wiosce, monitował u władz ukraińskich i polskich, wreszcie zainteresował sprawą ministra Przewoźnika, który ostatecznie doprowadził do postawienia monumentu.
Wiosną br. Białowąs ze składek zorganizowanych wśród Kresowian zlecił ukraińskiej firmie powycinanie chaszczy i krzaków porastających cmentarz.
- Wszystko jest już uporządkowane i czeka na przyjazd gości - zapewnia Białowąs.
Na pomniku w Ihrowicy umieszczono następującą inskrypcję: "Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej do Ciebie, Panie, woła ten głos (Kornel Ujejski)", a następnie: "Około 90 Polaków mieszkańców wsi Ihrowica zamordowanych 24 grudnia 1944 r. Niech spoczywają w pokoju. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej, Rodziny, 2007 rok". Tekst ten jest powtórzony w języku ukraińskim. Na skrzydłach pomnika widnieją imiona, nazwiska i wiek ofiar. Analogiczne napisy umieszczono na monumentach w Płotyczy, Berezowicy Małej i na cmentarzu greckokatolickim w Szlachcińcach, gdzie zostały pochowane ofiary mordu z 28 grudnia 1944 r. w Łozowej. W Łozowej zamordowano 106 osób, w tym 12 Ukraińców, w Berezowicy Małej, rodzinnej wsi śp. o. prof. Mieczysława Krąpca, 131 mieszkańców.
przesłał W.T.

 


 

Eugeniusz Tuzów  26.06.08:

 


Stanisławów
Przedstawiciele oficjalnych struktur władz obwodu Iwano-Frankowskiego na Ukrainie wsparły gloryfikację byłych esesmanów. "Podobne posunięcia państwowych władz, z odznaczeniem Orderem Bohatera Ukrainy kapitana wojsk SS, dowódcy UPA Romana Szuchewycza włącznie, łamią postanowienia międzynarodowego Trybunału w Norymberdze, który uznał formacje SS za zbrodnicze" - napisało w oświadczeniu rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. 

Reakcja władz rosyjskich nastąpiła po proteście prezesa rosyjskiej diaspory w Iwano-Frankowsku (Stanisławów) Aleksandra Wołkowa, skierowanym do prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Wołkow zarzuca władzom w Kijowie zorganizowanie 24-25 maja w Iwano-Frankowsku uroczystości poświęconych 65. rocznicy utworzenia ukraińskiej dywizji SS "Galizien". Rada rosyjskiej diaspory uznała, iż był to akt świętokradztwa względem rosyjskich mieszkańców miasta i weteranów II wojny światowej, którzy zapłacili własną krwią za wyzwolenie Ukrainy spod niemiecko-faszystowskiej okupacji - podkreśla MSZ Rosji. Kreml zaapelował w tej sprawie nie tylko do władz Ukrainy, lecz także do ONZ, OBWE i Rady Europy. Władze rosyjskie mają nadzieję, iż rząd Ukrainy zrozumie poważne konsekwencje takich przedsięwzięć.
Tymczasem władze ukraińskie bagatelizują wszelkie ostrzeżenia dotyczące gloryfikacji OUN-UPA i dywizji SS "Galizien". Wykonawczy Komitet Rady Miejskiej Iwano-Frankowska rozpoczął w czerwcu budowę kompleksu upamiętniającego watażkę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Banderę. Za najbardziej odpowiednie miejsce dla memoriału burmistrz miasta Wiktor Anuszkiewiczus uznał skrzyżowanie ulic Bandery i Konowalca na placu Europejskim. Budowę kompleksu prowadzono w przyśpieszonym trybie, aby zdążyć z jego inauguracją do 1 stycznia 2009 roku - stulecia urodzin Stepana Bandery. Władze Iwano-Frankowska przeznaczyły na memoriał 560 metrów kwadratowych gruntów. Autorem kompleksu jest architekt Jarosław Doroszenko z Iwano-Frankowska, natomiast pomnik Stepana Bandery wykonał rzeźbiarz ze Lwowa Mykoła Posykyr.
Interesujące, że w przeciwieństwie do rosyjskich polskie władze w Kijowie nie protestują przeciwko realizacji tego projektu.
Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
 

 


 

Tadeusz Oleksów  22.06.08:

 


Szukam kontaktu z ludźmi, którzy interesują się lub posiadają artykuły, książki, zdjęcia, wiedzę, wspomnienia, humor, dowcipy, karykatury, rysunki, dokumenty, informację lub jakiekolwiek fakty nawet takie które wydawałyby się nieistotne ale posiadające wiedzę o sporcie we Lwowie przed 1945 r.
Szukam kontaktu z rodziną prof. Rudolfa Wacka oraz jego książki %u201E Rowerem po europie %u201E. %u201E Do Anglji i Norwegji rowerem %u201Di ine. 
Oraz z rodziną Jana Choiny, Schneidera, Rzędowskiego, Kostrzębskiego Staszka Oleksów i innych związanych z sportem i turystyką rowerową 
we Lwowie.

Tadeusz Oleksów

reh.med@interia.pl
tadeusz555@op.pl

 


 

Iwona  21.06.08:

 

 

„Skandal z konferencją o ludobójstwie na Kresach 2008-06-20"

Dotyczy konferencji z 20-go czerwca 2008r.

Powinniśmy zarzucić kancelarię Prezydenta 
mailami protestacyjnymi – i rozesłać informację do mediów sobie znanych, adresy mailowe, dzienniki regionalne, codzienne itp.
Przeczytajcie wypowiedz Ks. Tadeusza Isakiewicza – Zaleskiego.
Więcej na stronie : www.isakowicz.pl

Miałem pojechać na konferencję o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez faszystów z OUN-UPA.
Okazało się jednak, że konferencji w zamierzonym kształcie nie będzie.
Oto co napisał do mnie jeden z organizatorów. 
W Kancelarii Prezydenta "Od marca trwały przygotowania do 65 rocznicy Ludobójstwa Ludności Polskiej ma Kresach Wschodnich RP.
Wiele spotkań, dyskusji i zmieniających się planów.
20 czerwca miała się odbyć w Belwederze konferencja naukowa, której program proponował IPN (był ksiądz umieszczony na liście zaproszonych). Wywołalo to oczywiste protesty środowisk ukr. na czele z "Gazetą Wyborczą", która waliła w bębny zagrożonego pojednania i antyukraińskiego charakteru uroczystości. W związku z tym doszło do złagodzenia tytułu konferencji oraz tytułów niektórych referatów. Na 19 dni przed terminem konferencji, po powrocie z konferencji energetycznej na Ukrainie, prezydent Najjaśniejszej pozwolił sobie wypowiedzieć " lokal (czyli Belweder), uczestnictwo i patronat Kancelarii oraz organizacyjny udział w konferencji. Tak więc 20 czerwca nic nie będzie"


Ta sprawa to autentyczny skandal. Za co pamięć o pomordowanych naszych rodakach po raz kolejny sprzedano? Za ropę? za EURO 2012? 

Pan Prezydent, przy całym szacunku do niego, ma obowiązek publicznie na to odpowiedzieć. 

Na prośbe wielu czytelników 
Iwona Kopańska - Konon

 


 

Mirella  11.06.08:

 

 

Jestem przeciwna ciągłemu rozgrzebywaniu przeszłości, choć pamiętać musimy, aby się nie powtórzyły takie straszne zbrodnie. Żyją już inne pokolenia, tamtego są niedobitki szkoda tracić środki i energię na rozgrzebywanie ran i przekonywanie nieprzekonanych, a na odszkodowania nie ma co liczyć. 
Moja filozofia to iść do przodu, nie zapominać o przeszłości, informować o niej, ale skupić się na budowaniu dobrej przyszłości dla kolejnych pokoleń, taką mam dewizę. 
pozdrawiam 
Mirella

 


 

Janina   11.06.08:

 

Co było to mineło.
Ja żyje przyszłościa i tylko to jest ważne.
Nie lubie takich jak Ty Iwono: rozdrapywaczy ran.
Janina w.


 

Janek z NY, USA  11.06.08:

 

 

Swietna robota Iwona. 
Pomimo ze Rzad polski, prowadzi calkiem inna ukrainska polityke to tak po cichu bardzo im sa potrzebni tacy ludzie jak Ty, Wy, wierz mi. Tak sAMO JAK CHYBA WIEKSZOSCI KOMUNISTOM POTRZEBNA BYLA TAK PO CICHU sOLIDARNOSC BO CHYBA I ONI, tak naprawde nmieli dosc Lenina i Ruskich. sami nie czuli sie na silach by ruskim plunac w oczy. Teraz z kolei Polska glowna polityka jest wyrwanie Ukrainy Rosji i wszystko inne schodzi na bok. Bo to nie chodzi o Ukrainski Rzad, chodzi tez o Ukraincow, by ich nie draznic, tym bardziej ze ich malo, bo wielka czesc stanowia rosjanie. Wiec to delikatna sprawa. Rzad nie moze postawic wszystko na ostrzu noza. Dlatego napewno liczy na takich lidzi jak Wy!!!!!! To co Razd nie moze Wy mozecie. To co Wy nie mozecie Rzad moze. Tak sie to wszystko kreci nie tylko w Polsce. Tu w USA mamy to samo. 
Janek NY.USA
.

 


 

Robert Kubiak  25.05.08:

 

 

W miejscowości Koziatyn pow. Horochów, gmina Podberezie mieszkali moi
dziadkowie Bronisław oraz Jadwiga z d. Gołębiowska Komarniccy. Mieli
oni 4 córki Irenę, Marylę, Janinę oraz Mirosłwę. W tej samej
miejscowości mieszkali brat Bronisława Władysław Komarnicki oraz jego
żona Stanisława i ich 4 letni syn Edzio. W mordach zginęli moi
dziadkowie Bronisław i Jadwiga, oraz Stasia i jej syn Edzio. Moja mama
Irena wraz z Janiną i Mirosławą w tym czasie były w Warszawie z obawy
na ryzyko wywózki (wg relacji mojej mamy). Jedna z córek Maryla była w
czasie mordów w Koziatynie i udało jej się uciec - schowała się w
zbożu a nad ranem przeczołgała się do domu zobaczyła martwego ojca i
uciekła (przynajmniej dwie rodziny ukraińskie pomogły jej w ucieczce).
Posiadam dwa listy z tametgo okresu - jeden od Stasi (z dopiskiem
małego Edzia) opisujące strach i ciągłe nocne "wizyty gości" po
których np brakowało szyb w części okien. W sąsiedniej miejscowości -
w Laszkach mieszkała siostra dziadka Wanda, żona stryja Władysława
Czerkawskiego - niestety nie posiadam informacji na temat ich losów.
Moja mam niestety zmarła w zeszłym roku, a obecnie z czterech córek
żyje jedynie Maryla.
Mam nadzieję, że informacje te w małym wycinku będą uzupełniały Pani zbiory.

W wykazie miejscowości znalazłem Koziatyn z
informacją, że był tam też majątek - czyli dość dokładne informacje z
drugiej strony brak jest nazwiska moich dziadków - mogło by to
świadczyć że dostała Pani jakieś informacje od osób trzecich, które
coś wiedziały o Koziatynie a może i o rodzinach w nim żyjących? Czy
istniała by możliwość sprawdzenia tego?
Wiem też że w Koziatynie była druga Polska rodzina Bieleckich i z
panem Bohdanem Bieleckim mam sporadyczny kontakt e-mailowy.
Serdecznie pozdrawiam 

Robert Kubiak (Łódź).

 


Ryszard Siwak  7.12.07 - 20.03.08:


Pozdrawiam serdecznie!

Szukając wiadomości o Jakubowcach przypadkowo odnalazłem Pana stronę o ludobójstwie ludności polskiej na Kresach.Ponieważ mój ojciec Tadeusz urodził się w Jakubowcach i mieszkał tam wraz z rodzicami i rodzeństwem w tych ciężkich czasach, bardzo ten temat mnie zainteresował.

Czytając listę pomordowanych stwierdziłem,że niekóre nazwiska zamieszczone na tej stronie są mi znane z opowiadań babci śp. Bronisławy Siwak i jej dzieci. Np. Pan E. Erazmus wspomina swoich pomordowanych bliskich i są oni znani mojej rodzinie.Śmierć Emila Kędziory na własne oczy widzieli z ukrycia bracia i siostry mojego ojca.Chyba tylko cudem można nazwać to ,że rodzina ojca przeżyła i w r.1945 udało im się wyjechać na Pomorze. Miałem okazję już w dzieciństwie posłuchać wspomnień jak Ukrainiec przystawił babci kosę do gardła żeby powiedziła gdzie jej mąż ale drugi niewiadomo czemu w porę go powstrzymał, jak wujek Józef uciekając w pole ziemniaków przebił nogę na wystajacym pręcie ale zdążył ukryć się między rzędami i Ukraińcy go nie odnależli. Dziadek Jan uniknął śmierci tylko dzięki temu,że zatrzymany przez Ukraińców potrafił odmówić po ukraińsku pacierz,bo nauczył się wcześniej od Ukraińców z wioski.

 Jak wielka była zawziętość mordujących Ukraińców skoro po powrocie do zniszczonego domu babcia stwierdziła ,że nawet rozłupali kamień kładziony na beczce z kapustą i przecięli toporem portret babci i dziadka.O przecinaniu żywcem piłą, nacinaniu skóry i soleniu ran, rozbijaniu główek o ścianę niemowlakom wyjmowanym z kołysek za nóżki,krępowaniu drutem kolczastym,ucinaniu języków, wydłubywaniu oczu itp. miałem często okazję słyszeć od osób najbliższych. Do dzisiaj w domu ojca wisi odnowiony portret babci i dziadka na którym można dopatrzeć się odcieni gdzie przedtem były cięcia od topora na starym portrecie. 

Jest mi niezmiernie miło że będę mógł podzielić się z czytelnikami swoją wiedzą na temat ludobójstwa na kresach skąd pochodzi rodzina ze strony mojego ojca, dając świadectwo prawdzie, która miała nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Sam ojciec niewiele moze mi opowiedzieć bo miał wtedy 3 lata (ur.1936r.) ale żyje jeszcze starsze rodzeństwo ojca i moze uda mi się coś dopowiedzieć w przyszłości. Może za pośrednictwem Pana strony ktoś z żyjących jeszcze, którym moje nazwisko przypomni sąsiadów z Kresów lub ich potomkowie będą chcieli nawiązać ze mną kontakt.
Z góry dziękuję za opublikowanie mojej relacji i pozdrawiam.

Można wybaczać ale nie można zapomnieć!

Ryszard Siwak

 

PS 

. Jak opisałem w poprzedniej relacji żyje jeszcze część starszego rodzeństwa mojego ojca. Z opowiadań cioci Anieli dowiedziałem się ,że do listy pomordowanych należy dodać również nazwisko Dołęga mężczyzna (imię niestety umknęło z pamięci) zamordowany we wrześniu 1939 r.w Jakubowcach gm. Budyłów pow. Brzeżany. Z relacji cioci wiem, że wymieniony na liście zamordowanych Bajsarowicz Walerian był jej kolegą z partyzantki, w której była łączniczką. Pamięta także kobietę o nazwisku Orłowska,która również była w ich grupie. Ciocia posiada zdjęcie grupowe, na którym są m.in. wyżej wymienieni. Było zrobione nad jakimś stawem w Jakubowcach. Może jeszcze ktoś pamięta te szczegóły? Nie sposób opisać wszystkiego co przeżyła tam m.in. rodzina ze strony mojego ojca bo jak twierdzi ciesząca się jeszcze dobrą pamięcią ciocia ,mogłaby z tego powstać spora książka. Tak po krótce: pamięta bicie dzwonów w cerkwi, które było znakiem do ataku banderowców. Łuny ognia i krzyki aby bić i rżnąć Lachów. Chowanie się w polu z rodzeństwem i widok zabijanych sąsiadów. Wiele innych okropności, które opisują również pozostali czytelnicy. Nie możemy dopuścić do zapomnienia, bo oto właśnie chodziło oprawcom naszych bliskich. Dziękuję wszystkim opracowującym tą stronę i pozdrawiam serdecznie! 

 

PS 2 31.12.2007 r.

Na wstępie serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego z nadchodzącym Nowym Rokiem 2008 wszystkim opracowującym oraz czytelnikom tych stron! Tak zaangażowałem się w przeglądanie strony internetowej p.Stankiewicza, aby dowiedzieć się więcej o Kresach, o których tyle słyszałem już w dzieciństwie od osób najbliższych, że znalazłem również stronę o''Lwowskiej fali'', w której p. Danuta Skalska wypowiada się na temat pomników Stefana Bandery i prosi o opinię czy mówić o zbrodniach ukraińskich dokonanych na Polakach. Uważam,że powinno się o tym mówić i pisać aby dawać świadectwo prawdzie i ku pamięci potomnych, ponieważ sam osobiście przekonałem się, że nie ze szkół lecz dzięki najbliższym posiadam wiadomości na ten temat. Pamiętam jak w latach 70-tych,uczęszczając jeszcze do Szkoły Podstawowej próbowałem na lekcji historii poruszyć ten temat, nauczyciel umiejętnie uniknął dyskusji twierdząc ,że to inna lekcja historii. Nie doczekałem się jednak takiej lekcji, chociaż miałbym wtedy wiele do opowiedzenia. Co do pomników Bandery, uważam, że takie pomniki powinny powstać i to z bardzo trwałego materiału, nie tylko na Kresach ale w wielu miejscach Polski, lecz nie na jego chwałę, ale ku przestrodze wielu przyszłych pokoleń Polaków. Na tablicach opiewających takich ''bohaterów'' powinno umieszczać się napisy ''Herod Kresów' 'bo ich ręce zbroczone były również krwią niewinnych dzieci, często też nienarodzonych. Tym, którzy być może w to niedowierzają nie znając tematu lub celowo próbują prawdę zniekształcić podaję do wiadomości, że ja o tym wszystkim słyszałem już w dzieciństwie od najbliższych osób, od czasu kiedy tylko zacząłem rozumieć o czym mowa. Twierdzę, że kochający mnie najbliżsi nie okłamywaliby mnie przecież już od dziecka. Było to w czasach komuny, kiedy mówienie o tym oficjalnie było nie do pomyślenia, więc nie byłem przygotowywany celowo aby kiedyś zaświadczyć o tym wszystkim bo nikt nie wiedział jeszcze wtedy czy kiedykolwiek będzie mówiło się o tym oficjalnie. W ogóle nie było to celowe uświadamianie mnie lecz zwykłe wspomnienia moich bliskich o Kresach. Zainteresowany tym zadawałem pytania i otrzymywałem odpowiedzi. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku!

 

PS 3 18.02.2008 r.


Po wysłuchaniu ostatniej audycji ''Lwowska fala'' z dn.17.02.2008r,,w której wspominano m.in. deportację Polaków na Sybir w latach 1942 i późniejszych, zachęciło to mnie do napisania kolejnej relacji. Chciałbym tą relacją utrwalić pamięć mojej cioci Marii Dziak z d. Siwak, deportowanej w l.1942-45 na Sybir(Krasnojarski kraj, Jenisejski rejon).Ciocia dożyła tam ponad 100 lat i jeszcze w latach 1980-tych korespondowała ze mną po polsku już jako Maria Djakiw. Wiem, że na terenie Rosji żyją jeszcze jej dzieci: Igor, Wiera i jeśli dobrze pamiętam Zofia. Niestety, nie mam z nimi kontaktu. Ciocia korespondowała także z Heleną Lipka z d. Kędziora, naszą dobrą znajomą pochodzącą z Kresów (również deportowaną, chyba do Kazachstanu, ostatnio mieszkała w Bydgoszczy).Z uwagi na wiek i stan zdrowia, z trudnością przychodziło cioci pisanie listów, jednak do końca nie zapomniała języka ojczystego. Zawsze z jej listów wyczytywałem ogromną chęć uzyskania jak najwięcej informacji o rodzinie, którą zapamiętała z Kresów. Wiem również ,że ciocia z Wierą odwiedziła raz naszą rodzinę w Polsce lecz byłem za młody ,żeby pamiętać te szczegóły. Nigdy jednak nie było im dane powrócić do Polski na stałe. 

Zapomniałem wspomnieć, co również byłoby z pewnością bardzo istotne, że przed deportacją moja ciocia była przesłuchiwana przez sowietów(kopanie po nogach i brzuchu, klęczenie godzinami na grochu z podniesionymi rękoma), odbiło się to póżniej na jej zdrowiu.Być może było to związane z tym,że jej brat,a mój dziadek Jan Siwak był ułanem i brał wcześniej udział w walkach przeciw bolszewikom w latach 1918-1920 oraz również w póżniejszym czasie. Przewoził również meldunki jako łącznik.Do dzisiaj zachowała się książeczka wojskowa dziadka,która jest w posiadaniu mojego ojca.


PS 4 20.03.2008 r.

Z rozgoryczeniem oglądnąłem ostatnio w czwartek 13marca2008r.''Sprawę dla reportera'' p.Jaworowicz dotyczącą odmowy obywatelstwa polskiego starszemu panu pochodzącemu z Kresów,który nawet w dokumentach pisanych po rosyjsku miał napisane,że jest''Paliak'',bo był przymusowo na Uralu w wojsku sowieckim..Napisałem do''Gazety Pomorskiej''na stronę,w której czytelnicy piszą różne opinie,że całkowicie się z tym panem solidaryzuję.Dzisiaj mija tydzień i moja wypowiedz się nie ukazała.Być może to kolejny przykład na znieczulicę na sprawy dotyczące Kresów. Opisałem,że w rodzinie mam podobny przykład,ponieważ dziadkowie wraz z dziećmi,w tym również mój ojciec,byli deportowani z Kresów w 1945r.na Pomorze i przez cały czas dopóki obowiązywały stare dowody osobiste,wszyscy mieli wpisane obywatelstwo CCCP.Nie wiem czy sprawił to czyjś brak wiedzy historycznej,że w tamtych stronach również żyli prawdziwi Polacy,a granice Polski sięgały znacznie dalej na Wschód niż obecnie.Życzę zdrowych i wesołych Świąt Wielkanocnych.Ryszard S

 

 


 

Edyta Czaplińska  20.01.08:

 

 

Od lat poszukuję dokumentów , świadków , informacji, czegokolwiek
co wskaże mi ślad mojej rodziny .
Moja babcia

Julia Czaplińska  ur. 1 04 1910 r. w Szczuczynie Lidzkim ,córka Jana i Kamili

miała braci , których imion nie znamy.
Dziadek

Jan Czapliński  ur 15 09 1909 r. syn Jana i Konstancji


Z Ośrodka Karta wiem , ze mieli 2 córki , które do  1941 były jeszcze z
nimi ,potem ślad się urywa .

Krystyna ur. 1939 i Janina ur. 1934 r.
W 1940 r. zostali zesłani na Kazachstan najpierw w rejon Permski

 i tu urodził się

Moj ojciec Stefan Czapliński 15. 05 .1940 r.

Następnie przesiedleni zostali w głąb Kazachstanu.
Z zesłania powrócili w 1945 r. do Brodów koło  Lwowa a stamtąd do Kożuchowa.

Dalszych losów nie znamy.
Bardzo proszę o wszelkie możliwe wskazówki, informacje, rady.
Edyta Czaplińska

 

e-mail
edycza@wp.pl

 

Telefon kom   697 318825 

 

Adres mojego ojca

 

Stefan Czapliński

Ul. 22 Lipca 26e/53

67-120 Kożuchów

 


Jan Tokar  6.12.07:


Szanowna Pani !

Przypadkowo natrafiłem w internecie na stronę p.Stankiewicza (www.stankiewicz.e.pl/ludobojstwo/tarnopolskie) z zamieszczonymi spisami ofiar banderowskiego ludobójstwa w tej części Podola oraz mapką Pani autorstwa z zaznaczonymi miejscowościami województwa tarnopolskiego, z których brak jest danych na ten temat .
Jako osoba urodzona w m. Bereżanka (nad Zbruczem) pow. Borszczów (01.02.1944),
zaintrygowało mnie, że moja miejscowość figuruje na tej mapce jako „biała plama”. Poczuwam się więc do obowiązku, aby w miarę możności plamę te wypełnić.
Z opowiadań mojej mamy wiem, że oboje chroniliśmy się często na noc w odległym o 3 km miasteczku Skała, gdzie była placówka wojskowa niemiecka a później sowiecka i z tego powodu było tam trochę bezpieczniej. Ojciec w tym czasie był na wojnie.
Otóż z relacji moich rodziców Anny i Michała Tokar, stałych mieszkańców ówczesnej Bereżanki , którzy obecnie mimo sędziwego wieku (ojciec lat 94, matka 88), dzięki Bogu cieszą się jeszcze stosunkowo niezłym zdrowiem fizycznym i dobrą pamięcią , przytoczę nazwiska tak Polaków jak i Ukraińców zabitych przez ukraińskich nacjonalistów.
Są to:

1. Żołyńska Anna (żona Albina) lat 40 – 29 wrzesień 1944- Bereżanka pow. Borszczów
2. Żołyński Bronisław (szwagier Anny) lat ok. 38 - 9 czerwiec 1944 – Bereżanka pow. Borszczów
3. Harasym Mikołaj (Ukrainiec, pracownik silrady) lat ok.40 –rok 1945 – Bereżanka pow. Borszczów
4. N.N. (Ukrainka - Hucułka, sekretarka silrady) – 9 czerwiec 1944 - Bereżanka pow. Borszczów.

Więcej ofiar w Bereżance nie było, przynajmniej do lipca 1945 tj. do czasu naszego wyjazdu stamtąd.
Mogę jeszcze podać- opierając się na tych samych źródłach - jedno nazwisko z sąsiedniej wsi - Trójca, a mianowicie:

-Sokołowski Kazimierz – gajowy lat ok. 50 – lipiec/sierpień 1944 - Trójca pow. Borszczów.

Przy okazji chciałem złożyć na Pani ręce wyrazy szczerego szacunku i wdzięczności dla Pani i wszystkich innych osób zaangażowanych w sprawę dokumentowania tych tragicznych zdarzeń, ku pamięci przyszłych pokoleń Polaków.

Serdecznie pozdrawiam

Jan Tokar

Wrocław

 


Helena Krajewska  4.12.07:


Urodziłam się po wojnie, ale dobrze pamiętam opowiadania rodziny, szczególnie babci i cioci, o strasznych mordach w powiecie Horodenka, a dokładnie w Korniowie /wieś na prawym brzegu Dniestru/. We wrześniu 1944 roku banderowcy bestialsko zamordowali członków mojej rodziny: Łukasz Knihnicki lat 46, jego córka Helena lat 17, syn Józef lat 18/19 - porąbani siekierami i pocięci, pochowani na podwórku własnego domu(?); tak opowiada moja starsza siostra, natomiast 80-letnia sąsiadka z Korniowa twierdzi, że pochowani zostali na cmentarzu: Anastazja Knihnicka /z domu Wąsowicz/ok. 38 lat, jej syn Tadeusz 6/7 lat, córka Krystyna 8/9 lat zamordowani i spaleni; Aniela Hawrylewicz z domu Łubyk, lat ok. 50, jej mąż Józef,lat ok. 50 pochowani w sadzie; Krzywak Antoni, lat ok.26, mieszkaniec pobliskiej wsi - Olchowiec, zabity w Korniowie, pow. Horodenka.
Jest ostatnia chwila, aby dowiedzieć się prawdy o swoich bliskich u źródła.Jeszcze kilku starszych ludzi w każdej wiosce ukraińskiej pamięta i to doskonale! tragedię Polakow. Mówią o tym szeptem i najchętniej za drzwiami swoich domostw. Wysłuchałam osobiście kilku z nich, aby potwierdzić zasłyszane w dzieciństwie tragedie. Nie czekajmy aż umrą....tam trzeba pojechać i porozmawiać z naocznymi świadkami zbrodni.

Helena Krajewska

 


Joanna Jakubowska  12.10.07:


chcialabym zamiescic sprostowanie co do informacji zawartych w liscie osob wymordowanych w tamtym czasie. Poniewaz niektore z osob wymienione na liscie przezyly. Miedzy innymi dotycvzcy to mojej babci Eleonory Jakubowskiej, jej siostry Michaliny Jakubowskiej oraz ich rodziców, 
Malwiny i Leona Jakubowskiego. W 1945 roku osiedlili sę oni we wsi Długie (dzisiejsze województwo zachodniopomorskie). Wcześniej zamieszkiwali Dytiatynie, powiat rohatyń, woj. stanisławowskie. 
Natomiast informacje dotyczące mojej rodziny z drugiej strony są jak najbardziej prawdziwe, prawie cała moja rodzina od strony mamy została wymordowana przez UPA. Jest to rodzina Witkowskich pochodząca z Chochoniowa ( powiat Rohatyń, woj. stanisławowskie)

Joanna Jakubowska

 


Dariusz Drobnicki  18.09.07:


Dariusz Drobnicki bardzo prosi o zdjecie ze wsi Jacowce
gmina Skoryki, pow. Zbaraz.
Moze ktos ma stare , lub nowe (aktualne) fotografie.
Jego ciezko chory dziadek bardzo czeka na nie.
ddrgniezno@o2.pl

 

 


E. Erazmus  27.08.07:


Jakubowce,gm.Budyłów,pow.Brzeżany.
Sprostowanie.
18 września 1939 roku zamordowano Grzegorza Erazmusa i Andrzeja Erazmusa - mojego ojca i stryja.
Prosze o sprostowanie i dopisanie - w wykazie jest Stanislaw Erazmus ( pomylka).
W Ceniowie zamrdowno - mojego kuzyna Wrone chyba Stanisława.
W poniedziełk 18.09.1939 padli pod toporami sąsiedzi Wojciech Krężel i Ćwiok,
a Paweł syn Krężla (absolwent Uniwerstety Kazimierza Wielkiego we Lwowie zosał zaleziony w zbożu w czerwcu 1941r.-zmaltretowany) Edward Erazmus.
Zamordowany tez został Wojciech Persak i jego dorosły syn, którego żywcem zakopali w ziemi.
Zginał pod toprami Kędziora ( imienia nie pamiętam)oraz kobita z drugiego końca wsi.
prawie cała wieś została spalona.
Noca z 18 na 19 września poddał sie Ukraincom mały odział wojska polskiego.Wszyscy zolnierze zostali rozstrzelani i pochowani w piaskowych pagórkach między Olesinem a Ceniowem. 
Powższą gehennę opisałem w artykule opublikowanym w "Polityce" w 1994r. pt."Skończmy z rachunkami krzywd"
W 1944r.wies Jakubowce ponownie została spalona.
Mieszkańcy wsi ostrzeżeni przez ukrainskiego sąsiada schronili sie w m.Kozowa i Brzeżanach . Ofarami stali sie żydzi ukryający sie u Polaków, w tym u mojej matki Anny.

E. Erazmus

 


Adam Urbaniak  22.08.07:


Zwracam się z gorącą prośbą o umieszczenie na liście ofiar ludobójstwa 
ludności polskiej na kresach.
Ojciec mój, Józef Urbaniak, urodzony 20.04.1905 r w Rawie Ruskiej, syn 
Anny i Adama Urbaniaków, po zawarciu związku małżeńskiego w dniu 
8.07.1936 r z moją matką Anielą zamieszkał w miejscowości Ziemianka 
(Dołha Wojniłowska) pow. Kałusz woj. Stanisławów. Z wypowiedzi mojej 
nieżyjącej już matki wynika, że na początku kwietnia (1 - 4?) 1944r w 
wieczornych godzinach, widząc z oddali palący się kościół w Ziemiance, 
którego proboszczem był ks. Błażej Czuba, ojciec mój udał się tam chcąc 
zobaczyć co tam się dzieje. Do domu już nie powrócił. Z wypowiedzi 
świadków tego wydarzenia wynikało, że kościół ten wraz ze zgromadzonymi 
tam Polakami i proboszczem został podpalony przez bandę UPA i tam też 
najprawdopodobniej został pochwycony i zamordowany mój ojciec. Ja w tym 
czasie miałem 4 lata i w pamięci mej pozostały tylko mgliste wspomnienia.
Proszę bardzo o realizację mojej prośby.
Łączę pozdrowienia.

Adam Urbaniak


Bogusia Światłowska  22.08.07:


Jestem córką kobiety która miała zmienione nazwisko na potrzeby organizacji AK . Mama była łączniczką i drogo za to
zapłaciła. Wymordowano jej najbliższą rodzinę, matkę Pulinę
Sierżęga z d. Mauer, ojca Michała Sierżęgę, babcię Katarzynę
Mauer z d. Tarnowska , brata Stanisława i Jana, którzy nie byli
jeszcze pełnoletni. Stało się to we wsi Chłopiatyń na wiosnę w 1942 roku. Mama w tym czasie była z partyzantami. Nigdy tam 
nie powróciła ze strachu przed Banderowcami. Ja byłam tam 
w roku 2003 lecz nikt nawet ksiądz z parafii rzymskokatolickiej
w Żniatynie nie chciał ani też nie był" miły" aby udzielić nam 
jakiej kolwiek informacji. Wróciłam jeszcze bardziej pogrążona 
bo nie mogłam znależć mogiły mojej babci i rodziny. Żyją tam
ludzie którzy powrócili, lecz nie pamiętają nawet jak sie nazywali Ci których zamordowali. Jakie to dziwne, że dostali zaniku pamięci? Ksiądz zapytał czy przypadkiem nie przyjechałam po
spadek? Nie zrozumiał mego celu.
Bardzo dziękuje jeżeli państwo umieścicie ten mord w internecie.Z poważaniem 

Bogusia Światłowska.


 

Edmund Kunicki  24.7.07:


Wróciły wspomnienia...
Dla mnie, wówczas chłopca 13-letniego, mają one swój wyraz. Pamiętam jak 
często w nocy na odgłos rozmów na drodze, strzalów czy łuny pożaru matka 
mnie budziła i w trójkę z ojcem siedzielismy przytuleni do siebie na 
łóżku patrząc przez szparę w firanie czy już idą.
Pamiętam także jak bez zastanowienia się pobiegłem z kolegami do chaty 
Zdebiaka bo powiedziano, że został zabity. Stary, samotny człowiek 
mieszkał w małej chatce którą sam sobie wybudował. Zajmował się 
robieniem cegieł z gliny, które potem sprzedawał. W obejściu miał dół 
wypełniony wodą po wybranej glinie. Nazywaliśmy to kopanką i chodziliśmy 
tam się pochlapać. Jak tylko sięgnę pamięcią zawsze widzę Zdebiaka z 
rękami aż po łokcie w glinie robiacego cegły i rzędy suszących sie 
cegieł.
Leżał tuż przy drzwiach. Prawdopodobnie przyszedł otworzyć drzwi swoim 
katom. Leżał na wznak bez połowy czaszki. Zobaczyłem różowy mózg i 
zadziwiająco mało krwi na podłodze...
Dla kilkunastoletniego chłopca to był szok. Tak silny, że ten obraz 
pamiętam w drobnych szczegółach do dziś - po przeszło 60 latach.

I dziw bierze, że mimo wiarygodnej dokumentacji tego bestialskiego 
ludobójstwa, żadna polska władza w ciągu dziesiątków lat nie potępiła 
ukraińskich mordów. Kiedy słucham jak prezydent Juszczenko uderza w 
dzwon w Gdyni i słyszę jakich to niegodziwości Polacy zrobili Łemkom z 
Bieszczad wysiedlając ich z kurnych chat i dając w zamian murowane domy 
z elektrycznościa, wodociagiem, kanalizacją itp - to co mam powiedzieć 
swoim dzieciom?
Gdyby żyła moja ś.p. mama to by mi powiedziała: ..."choćmy synu pomodlić 
się za ofiary i za katów..."

Kończę. Serdecznie pozdrawiam. 

Edmund Kunicki

 


Edmund Kunicki  24.7.07:

Szanowna Pani

Przystapiłem do pisania kolejnej listy banderowskich ofiar i szło dobrze 
do momentu gdy doszedłem do ofiar w Wasylkowcach. Jest wiele 
nieścisłości i błędów. Wymienię je kolejno (strona 248):

1. Podano, że w latach 1944 - 45 zamordowano w Wasylkowcach 70 Polaków.
To znacznie zawyżona liczba. Wiedzieliśmy dotąd, że zamordowano od
19 do 22 osób)
2. Napisano, że w lutym 1944 uprowadzono i zamordowano 4 Polaków:
- Zdaniak Józef
- Zdaniak Anna, żona Józefa,
- Zdaniak Michał
- Zdaniak ... rolnik tymczasem:

mordu dokonano wczesną wiosną 1942 roku. Żona Józefa Zdaniaka miała
na imię Genowefa, a nie Anna (jej nazwisko panieńskie: Racławska)
3. W paźdź. 44 zamordowano Siolaka Romana - zapewne chodzi o
Dworzańskiego-Solaka (dwojga nazwisk),

4. W wykazie brak Polaka mieszkańca wsi: Zdebiaka (zabito go rozbijając 
czaszkę na kawałki) Zdebiak mieszkał samotnie w małej chatynce i 
utrzymywał się z wykonywania cegieł z gliny dobywanej z dołu przy 
chacie. Byłem w jego domu, widziałem rozłupana głowę i mózg. Mam to 
przed oczami.
5. W marcu 1945 uprowadzono dr Kunickiego itd ...- kompletna bzdura.
Nie byl uprowadzony, torturowany ani zamordowany. Jak wszyscy, po 
wojnie wyjechał na Ziemie Odzyskane i osiadł w Gubinie n/Nysą Łużycką 
gdzie stworzył od podstaw służbę zdrowia. Przez lata był lekarzem 
powiatowym i dyrektorem szpitala. Wielce zasłużony dla miasta. Władze 
jego imieniem nazwały ulicę przy której mieszkał oraz przychodnię 
lekarska. Można o nim przeczytać w internecie - w bibliotece cyfrowej 
pod www.wbc.poznan.pl/dlibra hasło: kunicki
dr T.Kunicki jest z nami spokrewniony przez ojca i przez moja matkę z 
domu Dubińską. Żona dr T.Kunickiego - Waleria też pochodzi z Dubińskich.
Dane dotyczace Zdaniaków mam w przekazie od ojca, a także potwierdzone 
przez wnuczkę Józefa Zdaniaka - panią Beatę Zdaniak z kórą jestem w 
stałym kontakcie listowym.

Z powyższych powodów w wykazie ofiar z wsi Wasylkowce wprowadzę zmiany o 
których napisałem wyżej.

Serdecznie pozdrawiam 

Edmund Kunicki

 


Dariusz Kopczyński  24.7.07:

Czemu po wyczerpującym artykule w Dużym Formacie (Gazeta Wyborcza 16.lipca 
b.r) nie zdejmą Państwo tego zdjęcia ze swojej strony? Uparte jego 
eksponowanie może zasugerować czytelnikom, że pozostałe teksty również są 
delekie od obiektywizmu.A szkoda - bo strona ciekawa.Z poważaniem 

Dariusz Kopczyński. 

 


Wilfried Wagner  10.7.07:

Z zapisu mojej zmarlej Matki - mam jeszcze jedna jej prosbe do spelnienia - ktorej jeszcze nie udalo MI sie spelnic-
Szukam pania Karoline Kuszyk,urodzona 17.031925 w Lycecz-1943 mieszkala w Buczacz-rodzice as Karol I Maria Kuszyk z Bugacz
W roku 1943 Karolina Kuszyk byla deportowana do Niemiec
Karolina byla w naszej rodzinie jako pomoc domowa I niania 
Na koniec wojny-kwiecien 1945 ,Mallis/Mecklenburg., tam przylaczyla sie do grupy wyzwolonych robotnikow przymusowych I tam sie nasze drogi rozeszly-Hcialabym w imieniu moim I mojej matki-podziekowac,za Jej ludzkie zachowanie,w tym wirze konca wojny.
Moja matka,moja siostra I ja-zostalismy przez tych wyzwolonych robotnikow przymusowej pracy-przyjeci do grupy I dozywiani.
Serdecznie pozdrawiam-

Wilfried Wegner


 

Krystyna  5.7.07:

 

Szanowna Pani,

Posyłam przepisaną przeze mnie listę, która zapisana została w prywatnych notatkach udostępnionych mi przez córkę Bronisława Jasińskiego. Ciągle gromadzę materiały, jeśli tylko cokolwiek zdobędę, natychmiast będę dosyłała.

Pisząc historię mojej rodziny po mieczu i po kądzieli, docieram do faktów, które sprawiają, że coraz bardziej angażuję się w te poszukiwania emocjonalnie. Przyświeca mnie również ten sam cel: Ocalić od zapomnienia i przekazać moim dzieciom.

Serdecznie pozdrawiam

Krystyna

Dotarłam do dwu spisów mieszkańców wsi Majdan Stary, którzy zostali pomordowani w opisywanym czasie. Jedną z nich jest lista sporządzona przez Bronisława Jasińskiego i druga, sporządzona przez Jana Jasińskiego w związku z obchodami 50 rocznicy pacyfikacji wsi Michniów w woj., lubelskim. Lista wujka Bronka zawiera następujące nazwiska:


1. Baran Piotr lat 51
2. Bakuliński Mikołaj lat 48
3. Bakulińska ( spaleni żywcem)
4. Długosz Władysław lat 48
5. Gawlicki Michał lat 62
6. Jasiński Michał lat 52
7. Jasińska Maria lat 42 
8. Jasińska Stanisława lat 16
9. Krzyszpin Edward lat 10
10. Łukomowski Jan lat 45
11. Pańczuk Bronisław lat34
12. Pikulska Władysława lat 60 
13. Pikulski Władysław (syn) lat 34
14. Pikulski Mikołaj lat 36
15. Ożga Michał lat 40
16. Ożga Ludwik lat 34
17. Ożga Kazimierz lat 45
18. Ożga Edward lat 16
19. Turowski Jan lat 52
20. Wiśniowski Jan lat 44
21. Zubuński lat 38


Listę tę uzupełniają listy pisane do mego ojca, gdzie wymienieni są jeszcze:
1. Wiśniowski Jacku
2. Sacharka Balij
3. J. Trochimczaków


Aresztowani i zamordowani za należnośc do AK i za posiadanie broni:
1. Bakuliński Bronisław
2. Buczkiewicz Michał
3. Gawlicki Józef ( za posiadanie broni)
4. Jasiński Kazimierz
5. Kowal Jan ( za posiadanie broni)


Wywiezieni do Niemiec:
1. Bernaś Jan 19
2. Długosz Maria 17
3. Gawlicka Maria 17
4. Jasiński Władysław 42
5. Jasiński Bolesław 19
6. Jasiński Jan 24
7. Krzyszpin Jan 44
8. Łukomowski Franciszek 46
9. Pożniak Józef 27
10. Pożniak Piotr 20
11. Ożga Jan 28 


Wywiezieni na Sybir z rodzinami:
1. Babirecki osób 2
2. Berg Piotr 1
3. Byra 5
4. Buczkiewicz 4
5. Długosz Jan 3
6. Fikiel 5
7. Gawlicki Tadeusz 2
8. Griner Stanisław z Uścia 5
9. Kuczera 6
10. Kielerman 5
11. Mozol 5
12. Ożga Piotr 4
13. Słupski Jan 4
14. Stopnicki 7


Wzięci z frontu do niewoli Niemieckiej, osadzeni w stalagach :
1. Gawlicki Franciszek
2. Ożga Michał 


Andrzej P.  2.7.07:

Chciałbym poinformować o zamordowanym moim stryju we wrześniu roku 1939 przez ukraińskich nacjonalistów  w miejscowości Żuków powiat Brzeżany nazywał się
Pietruszewski. Wiem, że został zabity we własnym domu, a dom został podpalony. Znam nazwisko zabójcy mojego stryja ale nie chciałbym go podawać. Śmierć mojego stryja wiąże się z atakiem nacjonalistów na Polski pociąg wojskowy który przejeżdżał przez Żuków we wrześniu 1939 roku na front.

Najpierw go zabito a później nacjonaliści zaatakowali Polski pociąg wojskowy.
Dziękuję za to że są ludzie którzy pamiętają o okrutnych zbrodniach na wschodzie i chcą upamiętnić nazwiska tych którzy zginęli tylko dlatego że byli Polakami.
Z wyrazami szacunku 
 Piotr Andrzej P.

 


  2.7.07:

W imieniu moich dziadków, którym udało się uciec z Toustobab dziękuje za stronę. 
Pozdrawiam, 
Wnuczka Michała i Weronki Tracz z Toustobab 


Krystyna Busza de domo Gawlicka.  31.05.07:

Przeczytałam, że gromadzi Pani informacje o Polakach tam pomordowanych. 

Mój Ojciec pochodził z Majdanu Starego powiat Radziechów. Jestem w posiadaniu listy osób, które tam zginęły.Jeden ze spisów sporządzony został przez kuzyna mego taty i jestem w jego posiadaniu. Inne nazwiska pojawiaja się w listach pisanych do mego Ojca,pisanych w czasie kiedy jako jeniec wojenny 
pracował przymusowo w Niemczech. Oczywiście nie jest to lisa pełna, ale ufam, że może być przydatna. 

Dotarłam do dwu spisów mieszkańców wsi Majdan Stary, którzy zostali pomordowani w opisywanym czasie. Jedną z nich jest lista sporządzona przez Bronisława Jasińskiego i druga, sporządzona przez Jana Jasińskiego w związku z obchodami 50 rocznicy pacyfikacji wsi Michniów w woj., lubelskim. 

Lista wujka Bronka zawiera następujące nazwiska:


1. Baran Piotr lat 51
2. Bakuliński Mikołaj lat 48
3. Bakulińska ( spaleni żywcem)
4. Długosz Władysław lat 48
5. Gawlicki Michał lat 62
6. Jasiński Michał lat 52
7. Jasińska Maria lat 42 
8. Jasińska Stanisława lat 16
9. Krzyszpin Edward lat 10
10. Łukomowski Jan lat 45
11. Pańczuk Bronisław lat34
12. Pikulska Władysława lat 60 
13. Pikulski Władysław (syn) lat 34
14. Pikulski Mikołaj lat 36
15. Ożga Michał lat 40
16. Ożga Ludwik lat 34
17. Ożga Kazimierz lat 45
18. Ożga Edward lat 16
19. Turowski Jan lat 52
20. Wiśniowski Jan lat 44
21. Zubuński lat 38

Listę tę uzupełniają listy pisane do mego ojca, gdzie wymienieni są jeszcze:


1. Wiśniowski Jacku
2. Sacharka Balij
3. J. Trochimczaków

Aresztowani i zamordowani za należnośc do AK i za posiadanie broni:


1. Bakuliński Bronisław
2. Buczkiewicz Michał
3. Gawlicki Józef ( za posiadanie broni)
4. Jasiński Kazimierz
5. Kowal Jan ( za posiadanie broni)

Wywiezieni do Niemiec:


1. Bernaś Jan 19
2. Długosz Maria 17
3. Gawlicka Maria 17
4. Jasiński Władysław 42
5. Jasiński Bolesław 19
6. Jasiński Jan 24
7. Krzyszpin Jan 44
8. Łukomowski Franciszek 46
9. Pożniak Józef 27
10. Pożniak Piotr 20
11. Ożga Jan 28 

Wywiezieni na Sybir z rodzinami:


1. Babirecki osób 2
2. Berg Piotr 1
3. Byra 5
4. Buczkiewicz 4
5. Długosz Jan 3
6. Fikiel 5
7. Gawlicki Tadeusz 2
8. Griner Stanisław z Uścia 5
9. Kuczera 6
10. Kielerman 5
11. Mozol 5
12. Ożga Piotr 4
13. Słupski Jan 4
14. Stopnicki 7

Wzięci z frontu do niewoli Niemieckiej, osadzeni w stalagach :


1. Gawlicki Franciszek
2. Ożga Michał 





Krystyna Busza de domo Gawlicka.



 

HS  03.05.07:

Kiedy prezydent Kaczyński modlił sie i przepraszał Juszczenke za Akcje "Wisła" we Lwowie banderowcy i ich ideowi uczniowie tej okazji pod pomnikiem Szewczenki.
Palili znicze za ofiary akcji i śpiewali piosenki UPA. 
A tych bandyckich weteranów zebrała sie cala kupa. 
Nasz prezydent , albo ma braki wiedzy historycznej, albo ma złych doradców.
A.S

 


 

List P. Anny Chłęch z Katowic

 

 

 

 

 

 


"Star" z USA 30.03.07:

Jesli chodzi o wywiad, to ja wiedzialem ze tam dzialy sie dantejskie sceny, ale NIE wiedzialem ze tak WIELU Polakow zostalo wtedy zamordowanych!

Nienawisc Ukraincow do Polakow jest dla mnie niezrozumiala i jakos NIE moge przyjac do wiadomosci ze jedynym powodem tej nienawisci (teraz!) jest ich OBECNE 
"poczucie winy" (???) wzgledem Polakow....Jakos mordercy (nazwe ich po imieniu!) zyja sobie SPOKOJNIE, bez wyrzutow sumienia (bo go nigdy nie mieli!), podrozuja do Szczecina (???) itd. a nawet zabijaja (?) tego ktory ich rozpoznal.... Tak na marginesie to zarowno rozpoznany morderca jak i jego ofiara musieli byc osobami "wiekowymi"! No bo jesli w 1943 roku taki oprawca mial np. 18 lat, to w 2007 musi miec lat...82!!!! Jakos NIE moge sobie wyobrazic "podobienstwa" miedzy 82-latkiem, widzianym po 64 latach i zapamietanym jako...OKRUTNY 18 latek! Mowie oczywiscie o sytuacji kiedy NIE WIDZI sie tego oprawcy przez ten caly czas.

Stalin ZAGLODZIL miliony Ukraincow i co? Maja do Ruskich SZACUNEK, bo sie ich BOJA! To troche podobny problem jak miedzy Ameryka i...Irakiem: Saddam torturowal, mordowal, kazal wrzucac ludzi zywcem do maszyny ktora miala "mielic plastykowe odpadki" i co? Jakos WTEDY nie spieszyli sie "do Allacha"! 

A Amerykanie? Buduja drogi, szkoly itd. i sa zabijani bo sa ZA DOBRZY, co jest odbierane jako objaw SLABOSCI a nie jako ich "demokratyczne podejscie". 
To trudny problem i dla wiekszosci Amerykanow niezrozumialy.

Mnie sie wydaje ze sporo zawinil tu tez...Hitler! Nie znam DOKLADNIE detali, ale wiem ze OBIECAL Ukraincom "wolna i swobodna Ukraine", jesli stana po jego stronie. No to staneli. I co? Ponoc to byli NAJGORSI mordercy w mundurach niemieckich! Rozprawiali sie a Powstaniem Warszawskim a pozniej uciekali (wraz z Niemcami) przed Rosjanami. W koncu i na nich przyszla pora: poddali sie w strefie zachodniej, ale Anglicy (po ich rozbrojeniu!) wydali ich...Ruskim! Wielu z nich skonczylo wtedy ze soba skaczac z wysokiego mostu ktory musieli przejsc, a reszta "zajal sie sam Stalin", ale juz u siebie... Na pewno teraz sa dostepne ksiazki na ten temat. W USA malo kto to rozumie i wie, a ja NIE ROZUMIEM jak durni Amerykanie nie widza tego jasno ze Stalin RAZEM z Hitlerem rozpetal II Wojne Swiatowa!

[...]



 

 
Copyright ©2007 Janusz Stankiewicz