POLSKI  

    ENGLISH
 * Strona początkowa
 
 * Lwowska gwara
 * Lwowskie melodie
 * Lwowska Fala
 * UPA - Polemika
 * Kresy w ciemności
 * Koś. Św. M. Magd.
 * W. Poliszczuk
 * Co z tą Polską ?
 * Szkoła im. MM - Lwów
 * Kresy dzisiaj - galeria
 * Obrona Lwowa 1918
 * Pamiętamy ...
 * Białoruś- Dni swobody
 * Krwawa Wigilia
 * Fala nienawiści
 * Zjazd Kresowian
 * Kwestia żydowska
 * Jak było ze zdjęciem
 * Umorzenie ???
 * Teki edukacyjne
 * Zabić po raz drugi
 * Kresowa Księga ...
 * Nauczyciele - Lwów
 * Księża z Wołynia ...
 * Stowarz. "Podkamień"
 * Na kolanach ...
 * Czcić bohaterów ...
 * Przedmowa do ...
 * Kresowa księga ...
 * Nowa historia ...
 * Obrazy J. Lewczaka
 * Propagandowa ofen...
 * Liczenie ofiar ...
 * Legenda o „Birkucie”
 * Ukraińcy 1944 - 56
 * Zagłada Kresów
 * Sprawa Szeptyckiego
 * Bandera
 * Terror. akcje OUN
 * Legenda o Baligrodzie
 * Rzecz o cierpieniach
 * Wigilie Polskie
 * Żniwo nienawiści
 * Historia życia
 
 
 * Czytelnicy piszą ...
 * Poszukuję rodziny
 
 
 * Aktualności
 * Informacje
 * Informacje cz. 2
 * Polemiki
 * Polecamy
 
 * Ważne Adresy
 * Kontakt
 * Linki
 
 * Rok 1939
 * Rok 1940
 * Rok 1941
 * Rok 1942
 * Rok 1943
 *  * 01.43 - 04.43
 *  * 05.43 - 07.43
 *  * 08.43 - 09.43
 *  * 10.43 - 12.43
 * Rok 1944
 *  * 01.44 - 02.44
 *  * 03.44
 *  * 04.44
 *  * 05.44 - 06.44
 *  * 07.44 - 09.44
 *  * 10.44 - 12.44
 * Rok 1945
 *  * 01.45 - 03.45
 *  * 04.45 - 06.45
 *  * 07.45 - 09.45
 *  * 10.45 - 12.45
 * Rok 1946
 * Rok 1947
 * Rok 1948
 * Bibliografia
 
 * Netreba
 * Wywiad S. Srokowski
 * Krwawe zapusty
 * Lwów, Ural, Komi
 * Sąsiedzi z Marcelówki
 * Pierwsze wspomnienia
 * W Mogilnie
 * Pamiętnik Bronisławy
 * Młyny w Horochowie
 * Stasia Stefaniak
 * Józefa Nowak
 * Śpię w ubraniu
 * Na Podolu
 * Huta Stara
 * Msza w Łodzi
 * Bołdury i Leszniów
 * Mord w Maniowie
 * Tej nocy przyszli
 * W Radomiance
 * W wigiliny wieczór
 * Wspomnienia Albiny
 * Milowce
 * Hurby, gmina Buderarz
 * Cepuchy, p. lwowski
 * Milowce, p. Czortków
 * R. Szymanek
 * Z. i R. Schab
 * K. Kowalczyk
 * A. Sienkiewicz
 * Maria Roch
 * M. Sikorski
 * E. Świstowski
 * K. i A. Sidorowicz
 * Byłam Podolanką ...
 * Palikrowy
 
 
 * woj. tarnopolskie A - J
 * woj. tarnopolskie K - P
 * woj. tarnopolskie R - Ż
 * woj. tarnopolskie dod.
 * woj. tarnop. dod. nr. 2
 * woj. tarnop. dod. nr. 3
 * pow. przemyślański
 
 * woj. lwowskie A - J
 * woj. lwowskie K - P
 * woj. lwowskie R - Ż
 
 * woj. stanisław. A - J
 * woj. stanisław. K - P
 * woj. stanisław. R - Ż
 * woj. stanisław. dod.
 
 * woj. wołyńskie
 
 * woj. lubelskie
 
 * Polegli w walce z UPA
 
 * Wykaz zm. zesłańców
 * Kołdyczewo (Litwa)
 * pow. nowogródzki
 * Baranowicze
 * Olejów
 
 * Zgłoszenia Czytel.
 
 * dzieci - naz. A - B
 * dzieci - naz. C - D
 * dzieci - naz. E - G
 * dzieci - naz. H - J
 * dzieci - naz. K
 * dzieci - naz. L - Ł
 * dzieci - naz. M - O
 * dzieci - naz. P - R
 * dzieci - naz. S - Ś
 * dzieci - naz. T - W
 * dzieci - naz. Z - Ż
 
 * woj. tarnopolskie
 
 * woj. wołyńskie A - J
 * woj. wołyńskie K - M
 * woj. wołyńskie N - R
 * woj. wołyńskie S - Ż
 
 * Galicja wschodnia
 
 * woj. lwowskie
 ** pow. Bóbrka
 ** pow. Brzozów
 ** pow. Dobromil
 ** pow. Drohobycz
 ** pow. Gródek Jag.
 ** pow. Jarosław
 ** pow. Jaworów
 ** pow. Lesko
 ** pow. Lubaczów
 ** pow. Lwów
 ** pow. Mościska
 ** pow. Przemyśl
 ** pow. Rawa Ruska
 ** pow. Rudki
 ** pow. Sambor
 ** pow. Sanok
 ** pow. Sokal
 ** pow. Żółkiew
 
 * woj. stanisławowskie
 ** pow. Dolina
 ** pow. Horodeńka
 ** pow. Kałusz
 ** pow. Kołomyja
 ** pow. Kosów Huculski
 ** pow. Nadworna
 ** pow. Rohatyń
 ** pow. Śniatyń
 ** pow. Stanisławów
 ** pow. Stryj
 ** pow. Tłumacz
 ** pow. Turka
 ** pow. Żydaczów
 
 * woj. tarnopolskie
 ** pow. Borszów
 ** pow. Brody
 ** pow. Brzeżany
 ** pow. Buczacz
 ** pow. Czortków
 ** pow. Kamionka S.
 ** pow. Kopyczyńce
 ** pow. Podhajce
 ** pow. Przemyśl
 ** pow. Radziechów
 ** pow. Skałat
 ** pow. Tarnopol
 ** pow. Trembowla
 ** pow. Zaleszczyki
 ** pow. Zbaraż
 ** pow. Złoczów
 
 * woj. wołyńskie
 
 
 
 * Historia Kresów
 * Widoki Polski N. Orda
 * Drohobycz 1919-29
 * Kaźń Prof. lwowskich
 * Cm. Obrońców Lwowa
 * Cm.Obr.Lwowa-galeria
 * Cm. Łyczakowski
 * Cm. Łyczak.-galeria
 * Kamien. Pod. -galeria
 * XIII Zjazd Kresowian
 

GENEALOGIA

 

Genealogia

Poszukiwanie przodków

 
 * Więźniowie Pawiaka
 * Więźniowie Dachau
 * Ravensbruck
 * Virtuti Militari
 
 
 * Katalog stron
 * Top Lista
 * Top List

TOP RODZINA Katalog i ranking

Kresy Wschodnie

 

Aktualny PageRank strony ludobojstwo.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO

 

Historia życia




Urodziłam się w 1933 roku w Obertynie (woj. Stanisławów, Ukraina) w rodzinie robotniczej. Było nas czworo rodzeństwa – ja (Eugenia), dwie siostry (Maria, Ada) i brat (Bolesław). Mieszkaliśmy w miasteczku, gdzie żyło wielu Ukraińców, a Polaków było bardzo mało.

Ojciec, Władysław, został powołany do wojska, my mieszkaliśmy z mamą – Michaliną.

Nastał rok 1945 i okazało się, że ziemie wschodnie nie należą już do Polski i zgodnie z rozkazem Stalina musieliśmy opuścić nasze miasteczko. Ojciec przeżył wojnę, ale nie mógł jeszcze do nas wrócić, ponieważ nadal służył w wojsku. Mama postanowiła wyjechać na Zachód, aby tam osiedlić się na stałe i żyć z rodziną.

Aby móc wyjechać z dziećmi w taką daleką podróż mama chciała zaopatrzyć nas w żywność na długą drogę. Dnia 2 lipca 1945 roku wyruszyła ona wraz z dwiema innymi kobietami do stosunkowo blisko położonej wsi Tyszkowce, gdzie mieszkała moja ciotka (Emilia Boska). Chciała pożegnać się z nią przed wyjazdem. Miała wrócić do domu w dniu następnym, ewentualnie dwa dni po wyjściu. Mnie z rodzeństwem zostawiła pod opieką dziadków, u których mieszkaliśmy – nie mieliśmy własnego domu, gdyż ten spłonął w podczas działań wojennych.
Codziennie z utęsknieniem wypatrywaliśmy przez okno powrotu mamy. Tęsknota i niepokój z dnia na dzień zamieniały się w rozpacz, obawialiśmy się bowiem, że coś się stało z mamą. Z upływem dni traciliśmy nadzieję. Niestety, nie doczekaliśmy się jej powrotu.
Mój dziadek, Eugeniusz, ojciec mamy, wynajął dwie Ukrainki, które miały zasięgnąć informacji o losach mamy, ale niestety niczego się nie dowiedziały.

Kilka dni później w domu zawitał wuj, ojciec ciotki z Tyszkowiec (ojciec Emilii Boskiej), z powiadomieniem, że w jego ogrodzie znalazł dwa martwe ciała kobiece. Twarze były nie do poznania, a ciała zmasakrowane. Powiedział jednak, że po kolorze włosów poznał, że jedną z nich była nasza mama, a drugą sąsiadka, która wybrała się razem z mamą w podróż.
Mama miała wówczas zaledwie 35 lat. Jako dzieci nie wiedzieliśmy dokładnie, czym jest śmierć, ale jedno było pewne – nie zobaczymy już mamy uśmiechającej się do nas, mówiącej, przygotowującej posiłki czy chociażby karcącej. Już nigdy więcej. Przestaliśmy wyglądać przez okno. Do chwili obecnej nie wiemy, gdzie została pochowana mama ani jej towarzyszka.

Prawdziwym celem podróży była nie wieś Tyszkowce, a miasto – Horodenka. Mama miała tam kupić produkty potrzebne na podróż. Kiedy wraz z sąsiadką wyruszyły w dalszą drogę, nikt ich więcej nie widział. Potem wyszło na jaw, że ciotka z Tyszkowiec, pod groźbą własnej śmierci, doniosła banderowcom (Ukraińcom współpracującym z Niemcami, a nienawidzącym Polaków) o odwiedzinach mamy i jej towarzyszki. Okazało się, że celowo skierowała je drogą „na skróty”, aby jej sąsiadka podstępnie zwabiła je do własnego domu, gdzie prawdopodobnie zostały zamordowane.
Nasza tragedia była tym większa, że mama nie powinna była zginąć. Całe zdarzenie okazało się przypadkiem; wcześniej bowiem ci Ukraińcy, którzy mieszkali blisko ciotki z Tyszkowiec, dobrze znali moją rodzinę i pewnego razu byli w domu dziadków. W wesołej atmosferze razem bawili się i rozmawiali, gdy nagle – jak na nieszczęśliwe zrządzenie losu – wpadła jedna ze starszych ciotek – Aniela, siostra dziadka (Eugeniusz). Zaoferowała gościom ceber do sprzedania. Ukrainka była zainteresowana, jednak cena jej nie odpowiadała. Aniela w gniewie powiedziała, że „Ukraińcy potrafią tylko mordować i nie umieją załatwiać interesów”, po czym wyszła z domu.
Gdy banderowcy dowiedzieli się, jaka opinia o nich krąży, wpadli w gniew i zaplanowali morderstwo kobiety, która wypowiedziała te słowa. Pomylili się jednak, gdyż Ukrainiec, będący wówczas w domu dziadka, powiedział innym, że te słowa wypowiedziała siostra Rześniowieckiego (dziadka). Jednak i dziadek miał siostrę i jego syn – brat mamy. Zaszła więc fatalna pomyłka, banderowcy zabili nie tę osobę, którą planowali.

17 lipca 1945r. Nadszedł czas wyjazdu, termin opuszczenia miasteczka. Dziadek postanowił nie zabierać nas ze sobą.
- Nie mam już córki, nie mam i was. – powiedział.
Poszedł do urzędu repatriacyjnego, w którym było dwóch delegatów – polski i rosyjski. Opowiedział historię, z której wynikało, że jego córka została zamordowana, a on nie chce mieć z nami nic wspólnego. Delegat rosyjski wysłuchał opowieści i rzekł do niego: „dieduszka, zostawiaj je tu, my je oddamy do sadku (przedszkola)”. Tej rozmowie przysłuchiwał się z niepokojem delegat polski.

Dziadek bardzo się ucieszył z propozycji Rosjanina i zgodził się bez wahania. Po powrocie z urzędu nie ukrywał zadowolenia i oznajmił babci „wesołą” nowinę. Wpadliśmy w rozpacz i cały czas płakaliśmy, nie chcieliśmy bowiem zostać pod opieką Rosjan.
Dzień później dziadek poszedł raz jeszcze do urzędu, aby wypełnić formularze. Nie zastał jednak rosyjskiego urzędnika, lecz polskiego, który chciał z nim pilnie porozmawiać. Delegat zapytał się go cicho, czy ojciec dzieci żyje, na co dziadek odpowiedział twierdząco. Urzędnik nakazał mu kategorycznie zabrać dzieci za granicę do ich ojca.
- Panie Rześniowiecki. Nie wolno panu tutaj dzieci zostawić. Proszę, jeśli ojciec dzieci żyje to proszę je zabrać ze sobą. Co pan odpowie ojcu, który się zapyta „gdzie są moje dzieci”? – dopytywał się.
Niezadowolony dziadek ostatecznie niechętnie zgodził się na zabranie nas do Polski.


W sierpniu 1945 roku przyjechaliśmy na stację Brochów koło Wrocławia. W międzyczasie moja starsza siostra napisała list do ojca o tym, co wydarzyło się w ostatnim czasie i gdzie jesteśmy. Dostał on pięć dni urlopu, odnalazł nas wtedy w Lipie Piotrowskiej i jako osadnik wojskowy dostał w Widawie wrocławskiej gospodarstwo poniemieckie. Po krótkim urlopie miał obowiązek wrócić do wojska i przez pół roku musieliśmy radzić sobie sami.

W marcu 1946 roku ojciec (Władysław Bodniak) wrócił z wojny. Po ponad roku, 13 czerwca 1947 roku zmarł na gruźlicę. 15 czerwca odbył się pogrzeb. Staliśmy się sierotami i zostaliśmy sami. Nie pomogła nam również dalsza rodzina, która przyjechała razem z nami.

W 1948 roku wyjechałam do Oławy. Dostałam pracę w cukierni, gdzie pracowałam jako ekspedientka trzy lata. Zachorowałam na gruźlicę, która na szczęście nie była w stopniu zaawansowanym. Lekarz zabronił mi pracy w spożywczym sklepie, musiałam stamtąd odejść. Zatrzymałam się u jednej z ciotek w Widawie, zrobiłam kurs maszynopisania i rozpoczęłam pracę w fabryce, w biurze, w wytwórni naczyń emaliowanych. Pracowałam tam do 1954 roku. Następnie podjęłam pracę w jednostce wojskowej, gdzie pracowałam 6,5 roku.


Moje życie było ciężkie, od dzieciństwa musiałam na siebie zarabiać. Potem przyszła komuna, a wraz z nią przygnębienie i brak perspektyw. Dziś, po latach, staram się patrzeć na historię mojego życia z optymizmem.
 
spisała Gabriela Magnuska


 

 

 
Copyright © 2009 Janusz Stankiewicz