POLSKI  

    ENGLISH
 * Strona początkowa
 
 * Lwowska gwara
 * Lwowskie melodie
 * Lwowska Fala
 * UPA - Polemika
 * Kresy w ciemności
 * Koś. Św. M. Magd.
 * W. Poliszczuk
 * Co z tą Polską ?
 * Szkoła im. MM - Lwów
 * Kresy dzisiaj - galeria
 * Obrona Lwowa 1918
 * Pamiętamy ...
 * Białoruś- Dni swobody
 * Krwawa Wigilia
 * Fala nienawiści
 * Zjazd Kresowian
 * Kwestia żydowska
 * Jak było ze zdjęciem
 * Umorzenie ???
 * Teki edukacyjne
 * Zabić po raz drugi
 * Kresowa Księga ...
 * Nauczyciele - Lwów
 * Księża z Wołynia ...
 * Stowarz. "Podkamień"
 * Na kolanach ...
 * Czcić bohaterów ...
 * Przedmowa do ...
 * Kresowa księga ...
 * Nowa historia ...
 * Obrazy J. Lewczaka
 * Propagandowa ofen...
 * Liczenie ofiar ...
 * Legenda o „Birkucie”
 * Ukraińcy 1944 - 56
 * Zagłada Kresów
 * Sprawa Szeptyckiego
 * Bandera
 * Terror. akcje OUN
 * Legenda o Baligrodzie
 * Rzecz o cierpieniach
 * Wigilie Polskie
 * Żniwo nienawiści
 * Historia życia
 * Historia Polski wg. ...
 * Męczennicy Humania
 
 
 * Czytelnicy piszą ...
 * Poszukuję rodziny
 
 
 * Aktualności
 * Informacje
 * Informacje cz. 2
 * Polemiki
 * Polecamy
 
 * Archiwum wiad. 1
 
 * Ważne Adresy
 * Kontakt
 * Linki
 
 * Rok 1939
 * Rok 1940
 * Rok 1941
 * Rok 1942
 * Rok 1943
 *  * 01.43 - 04.43
 *  * 05.43 - 07.43
 *  * 08.43 - 09.43
 *  * 10.43 - 12.43
 * Rok 1944
 *  * 01.44 - 02.44
 *  * 03.44
 *  * 04.44
 *  * 05.44 - 06.44
 *  * 07.44 - 09.44
 *  * 10.44 - 12.44
 * Rok 1945
 *  * 01.45 - 03.45
 *  * 04.45 - 06.45
 *  * 07.45 - 09.45
 *  * 10.45 - 12.45
 * Rok 1946
 * Rok 1947
 * Rok 1948
 * Bibliografia
 
 * Netreba
 * Wywiad S. Srokowski
 * Krwawe zapusty
 * Lwów, Ural, Komi
 * Sąsiedzi z Marcelówki
 * Pierwsze wspomnienia
 * W Mogilnie
 * Pamiętnik Bronisławy
 * Młyny w Horochowie
 * Stasia Stefaniak
 * Józefa Nowak
 * Śpię w ubraniu
 * Na Podolu
 * Huta Stara
 * Msza w Łodzi
 * Bołdury i Leszniów
 * Mord w Maniowie
 * Tej nocy przyszli
 * W Radomiance
 * W wigiliny wieczór
 * Wspomnienia Albiny
 * Milowce
 * Hurby, gmina Buderarz
 * Cepuchy, p. lwowski
 * Milowce, p. Czortków
 * R. Szymanek
 * Z. i R. Schab
 * K. Kowalczyk
 * A. Sienkiewicz
 * Maria Roch
 * M. Sikorski
 * E. Świstowski
 * K. i A. Sidorowicz
 * Byłam Podolanką ...
 * Palikrowy
 
 
 * woj. tarnopolskie A - J
 * woj. tarnopolskie K - P
 * woj. tarnopolskie R - Ż
 * woj. tarnopolskie dod.
 * woj. tarnop. dod. nr. 2
 * woj. tarnop. dod. nr. 3
 * pow. przemyślański
 
 * woj. lwowskie A - J
 * woj. lwowskie K - P
 * woj. lwowskie R - Ż
 
 * woj. stanisław. A - J
 * woj. stanisław. K - P
 * woj. stanisław. R - Ż
 * woj. stanisław. dod.
 
 * woj. wołyńskie
 
 * woj. lubelskie
 
 * Polegli w walce z UPA
 
 * Wykaz zm. zesłańców
 * Kołdyczewo (Litwa)
 * pow. nowogródzki
 * Baranowicze
 * Olejów
 * Huta Pieniacka
 
 * Zgłoszenia Czytel.
 
 * dzieci - naz. A - B
 * dzieci - naz. C - D
 * dzieci - naz. E - G
 * dzieci - naz. H - J
 * dzieci - naz. K
 * dzieci - naz. L - Ł
 * dzieci - naz. M - O
 * dzieci - naz. P - R
 * dzieci - naz. S - Ś
 * dzieci - naz. T - W
 * dzieci - naz. Z - Ż
 
 * woj. tarnopolskie
 
 * woj. wołyńskie A - J
 * woj. wołyńskie K - M
 * woj. wołyńskie N - R
 * woj. wołyńskie S - Ż
 
 * Galicja wschodnia
 
 * woj. lwowskie
 ** pow. Bóbrka
 ** pow. Brzozów
 ** pow. Dobromil
 ** pow. Drohobycz
 ** pow. Gródek Jag.
 ** pow. Jarosław
 ** pow. Jaworów
 ** pow. Lesko
 ** pow. Lubaczów
 ** pow. Lwów
 ** pow. Mościska
 ** pow. Przemyśl
 ** pow. Rawa Ruska
 ** pow. Rudki
 ** pow. Sambor
 ** pow. Sanok
 ** pow. Sokal
 ** pow. Żółkiew
 
 * woj. stanisławowskie
 ** pow. Dolina
 ** pow. Horodeńka
 ** pow. Kałusz
 ** pow. Kołomyja
 ** pow. Kosów Huculski
 ** pow. Nadworna
 ** pow. Rohatyń
 ** pow. Śniatyń
 ** pow. Stanisławów
 ** pow. Stryj
 ** pow. Tłumacz
 ** pow. Turka
 ** pow. Żydaczów
 
 * woj. tarnopolskie
 ** pow. Borszów
 ** pow. Brody
 ** pow. Brzeżany
 ** pow. Buczacz
 ** pow. Czortków
 ** pow. Kamionka S.
 ** pow. Kopyczyńce
 ** pow. Podhajce
 ** pow. Przemyśl
 ** pow. Radziechów
 ** pow. Skałat
 ** pow. Tarnopol
 ** pow. Trembowla
 ** pow. Zaleszczyki
 ** pow. Zbaraż
 ** pow. Złoczów
 
 * woj. wołyńskie
 
 
 
 * Historia Kresów
 * Widoki Polski N. Orda
 * Drohobycz 1919-29
 * Kaźń Prof. lwowskich
 * Cm. Obrońców Lwowa
 * Cm.Obr.Lwowa-galeria
 * Cm. Łyczakowski
 * Cm. Łyczak.-galeria
 * Kamien. Pod. -galeria
 * XIII Zjazd Kresowian
 

GENEALOGIA

 

Genealogia

Poszukiwanie przodków

 
 * Więźniowie Pawiaka
 * Więźniowie Dachau
 * Ravensbruck
 * Virtuti Militari
 
 
 * Katalog stron
 * Top Lista
 * Top List

TOP RODZINA Katalog i ranking

Kresy Wschodnie

 

Aktualny PageRank strony ludobojstwo.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO

 

POLEMIKI

 

11.02.2010 r.

Płock, POLSKA
11 lutego 2010 

DO: Ynetnews.com
Tel Aviv, Izrael 

(ad-vocem do szkalującego Polskę i Naród Polski artykułu dr. Ze’ev Tzahor’a z Uniwersytetu w Tel Avivie zamieszczonego 4 II 2010 w izraelskim portalu ynetnews.com)

Szanowni Państwo,

(…)”Przemawiając w KL Auschwitz w Polsce, największej instytucji zagłady w historii, która została zbudowana na terytorium Polski (i nie przypadkowo) i była obsługiwana przez Polaków Netanyahu pominął entuzjastyczny wkład, jaki mieli Polacy w Holocaust. W swym zaangażowaniu w prześladowanie Żydów, wydawanie ich Nazistom oraz ich aktywnej roli w przemyśle eksterminacyjnym Polacy zajmowali drugie miejsce po Niemcach, a czasem byli jeszcze bardziej od nich oddani w dziele eksterminacji.(…)” – fragment tekstu Ze’ev Tzahor’a

Zamieszczony 4 lutego b.r. przez Was portal artykuł dr. Ze’ev Tzahor’a przypomina „najlepsze” praktyki propagandy Goebelsa. Autor paszkwilu, dr Ze’ev Tzahor, historyk (?!?) Uniwersytetu w Tel Avivie prawdopodobnie praktykował (jako baby-student?) na najlepszych nazistowskich uniwersytetach epoki Hitlera czy szkołach NKWD Stalina.

P. Tzahora prawdopodobnie nie uczono, że we wrześniu 1939 Polska została napadnięta prawie w tym samym czasie przez Niemcy i Związek Sowiecki. Powinien wiedzieć, że mój Kraj został rozdarty na dwoje paktem Ribentrop-Mołotow i okupowany przez te dwa gangsterskie imperia. Powinien się nauczyć, że mój Kraj stracił ok. 20% ludności (w tym Polskich Żydów) w czasie 6 lat wojny i okupacji:

- ok. 1,5 mln Polaków (całe rodziny) ze wschodnich kresów ówczesnej Rzeczypospolitej wywiezionych przez NKWD na Syberię („archipelag GUŁAG”), z których 2/3 zmarło z głodu, zimna, morderczej pracy i tortur;
- ok. 25 000 polskich oficerów (w tym oficerów rezerwy – artystów, lekarzy, inżynierów, etc.) będących jeńcami wojennymi zostało zamordowanych strzałem w tył głowy przez NKWD w Katyniu, Charkowie czy Miednoje w Związku Sowieckim, który to kraj został oskarżony przed Trybunałem w Strasburgu przez rodziny pomordowanych oficerów – to LUDOBÓJSTWO nigdy nie zostało wyjaśnione i zadośćuczynione przez ZSRR i Rosję;
- około 150 000 cywilów (w tym starców, kobiety i dzieci) zamordowanych z niezwykłym okrucieństwem (łącznie z wydłubywaniem oczu, przecinaniem piłami, mordowaniem kosami, rozcinaniem brzuchów ciężarnych kobiet, paleniem żywcem) przez ukraińskie bojówki UON-UPA w 1943-44 na terenach leżących obecnie na Ukrainie (Wołyń, Podole, Stanisławów);
- ok. 200 000 żołnierzy Armii Krajowej i cywilów zginęło w Powstaniu Warszawskim w 1944 (nie mylić z Powstaniem w Getcie Warszawskim);
- setki tysięcy Polaków, głównie zaangażowanych w anty-niemiecki Ruch Oporu (nie tylko Żydów, eksterminowanych w niemieckich (nie polskich!!!) obozach koncentracyjnych.

Historyk (??) Tzahor powinien wiedzieć, że Polska miała najliczniejszą podziemną Armię Krajową (ok. 5 mln członków) w ówczesnej okupowanej Europie.

Historyk (??) Tzahor powinien wiedzieć, że Polska była jedynym wtedy krajem (w rzeczy samej nie było wtedy Polski) w Europie, gdzie za jakąkolwiek pomoc Żydom groziła natychmiastowa śmierć całej rodziny.

Historyk (??) Tzahor powinien wiedzieć, że pomimo tego ryzyka i horroru największą grupą narodowościową, jaka otrzymała tytuł „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” to Polacy (ponad 6000 z 22000).

Historyk (??) Tzahor powinien wiedzieć, że PO wojnie do 1956 w Polsce pod sowiecką okupacją torturowano, mordowano i wieszano tysiące polskich patriotów, osób duchownych, inteligencji, anty-sowieckich partyzantów i żołnierzy w wyniku obław i fikcyjnych rozpraw sądowych.

Tu pozwolę sobie zacytować fragment z portalu www.ludobojstwo.pl o losie Narodu Polskiego w czasie i po II Wojnie Światowej: 
(tu proszę wstawić stosowny fragment z Waszego portalu)

To była, Panie Tzahor, bardzo krótka lekcja historii Polski, jaką powinieneś się nauczyć. Zastanawiam się kto Panu nadał tytuł doktora nauk historycznych. Jeśli wszyscy uczniowie i studenci w Izraelu są karmieni takimi stekami kłamstw, jakie Pan produkuje, to ja im bardzo współczuję. Gdybym był Rektorem Uniwersytetu w Tel Avivie, to bym pozbawił Pana tytułu doktora, albo przynajmniej kazał powtórzyć lekcje historii o Polsce dławionej dwiema ludobójczymi okupacjami.

Podsumowując: zastanawiam się, czy Ynetnews.com opublikuje na swych stronach moją polemikę (w co mocno wątpię). Tak czy inaczej byłbym za to wdzięczny – na pewno otworzyło by to oczy i umysły wielu historycznie ślepych ludzi – nie tylko Pana Tzahora. 

W załączeniu fotografia przedstawiająca, co ukraińscy bandyci z UPA robili z polskimi dziećmi na wschodnich kresach ówczesnej Polski…. (tu proszę wkleić to zdjęcie)

Z poważaniem 
Wojciech Jóźwiak (ur. 1961)
Płock, POLSKA 

Otrzymują:
1. a/a
2. P. Gideon SA’AR, Minister Edukacji Izraela
3. P. Aviqdor LIBERMAN, Minister Spraw Zagranicznych Izraela
4. P. Joseph KLAFTER, Prezydent Uniwersytetu w Tel Avivie 
5. Minister Edukacji RP
6. Minister Spraw Zagranicznych RP 

 

* * * * 

 

Płock, POLAND
February 10, 2010 
TO: Ynetnews.com
Tel-Aviv, Israel 

(ad vocem to internet slander-article of February 4, 2010 by Mr Ze’ev Tzahor released at Ynetnews.com) 

Dear Madams&Sirs,

(…) “Speaking at the Auschwitz death camp in Poland, the greatest extermination facility in history, which was built in Polish territory (and not coincidently) and was operated by Poles, Netanyahu managed to skip the enthusiastic role played by the Poles in the Holocaust. In terms of their dedication to persecuting Jews, turning them over to the Nazis, and their active role in the extermination industry, the Poles were second only to the Germans, and sometimes even more devoted than them to the extermination work.(…)” – Ze’ev Tzahor

Your internet release from February 4, 2010 about Poles being 'the second after the Nazis" in exterminating the Jewish population during the WWII or that “Auschwitz death camp in Poland… was operated by Poles” reminds of the "best" practices of
Goebels' propaganda. The author, Prof. Ze’ev Tzahor, a historian (!?!) at Tel-Aviv University probably was a student (baby-student) of the best Nazis' universities of Hitler's epoch as well as Stalin's NKWD's schools.

Mr Tzahor probably was not taught that Poland in September 1939 was invaded by Germany and Soviet Union almost at the same time. He should know that my Country was divided by the Ribentrop-Molotov treaty in two and occupied by these two gangster-like imperia. He should learn that my Country lost about 20% of its population (including Polish Jews) during the 6 years of the war: 

- about 1.5 mln Poles (whole families) from then eastern regions of Poland deported by NKWD to Syberia (GULAG archipelago) where 2/3 of them died of hanger, cold, toil and tortures
- about 25,000 Polish officers (including reserve officers - artists, physicians, engineers, etc) being POWs were shot dead by NKWD at the back of their heads in Katyn, Charkov and Miednoye in the Soviet Union - this country is now officially accused by the murdered officers' families in Stasbourg Court of Human Rights - this GENOCIDE was never explained and/or excused by the Soviet Union
- about 150,000 civilians (including old people, women and babes) murdered with extreme cruelty (incl. eyes gouging, sawing bodies, cutting with scythes, cutting open pregnant women's abdomens, burning alive, etc) by UON-UPA Ukrainian raiding parties in 1943-44 in Polish eastern provinces which are now in Ukraine (Wolyn, Podole & Stanislavov provinces)
- about 200,000 Home Army soldiers and civilians died in the August-September 1944 Warsaw Uprising (not to be confused with the Warsaw Ghetto Uprising) 
- hundreds thousands of Poles, mostly involved in the underground anti-German movement (not only Jewish people), exterminated in German (not Polish !!!) concentration camps. 

The historian (???) Mr Tzahor should know that Poland had the biggest (5 mln members!!) undergroung anti-German army (Home Army) in the occupied Europe.

The historian (???) Mr Tzahor should know that Poland was THE ONLY country (in fact there was no Poland then) in the occupied Europe where when helping Jews in any way you and your family was PUBLICLY EXECUTED.

The historian (???) Mr Tzahor should know that in spite of that risk and horror the most people who were honoured with the title "חסיד אומות העולם" are just POLES (6500 out of 22000) !

The historian (???) Mr Tzahor should know that AFTER the WWII till 1956 in Poland, then under the Soviet occupation, thousands of Polish patriots, Catholic Church clergy, intelligentsia, anti-Soviet guerillas and soldiers were murdered, shot dead or hanged in various manhunts or as a result of fictitious court trials.

Here let mi cite a few sentences from the Polish website www.ludobojstwo.pl (means: "genocide") about the lot of the Polish nation during and after the WWII:

" When one reads the definition of genocide one has to question how is it possible when in spite of the fact that there are many examples in our contemporary history, so far there is no mention of the genocide committed on the Polish nation during the Second World War in Russia and also the Ukraine. All the actions against the Polish nation have definite characteristics of a planned destruction of our nation. The long term preparations for these criminal acts were intended as a guarantee for the perpetrators that the truth will never see the light of day and we have to agree that the plan continues to be realized. Equally both Russians and Ukrainians remain unpunished.

We don’t know those responsible for Katyn, Charkov, Tver, Ostashkov, Kozielsk as well as many gulags,deportations to Siberia and Kazakhstan, nobody has been punished for crimes committed in Volhynia,Podole and Stanislawow districts. So far not a single court of justice or a Tribunal acknowledged any Russian or Ukrainian crimes for the genocide. Nobody established the circumstances of these murders. Only now we are beginning to recognize the names of those who were murdered, perpetrators still remain not named. We were not taught about this at school, it was never discussed at meetings or gatherings, there was silence even in families. This was a "taboo" subject with a threat of heavy penalties."

That was, Mr Tzahor, a very short lesson of history which you should learn. I wonder who gave you the professor's degree. If all students in Israel are taught such packs of lies I feel sorry for them. If I were the Chancellor/Rector of Tel-Aviv University I would definitely deprive you of that degree or at least have you repeat the lessons about Poland under the two genocide-like occupations.

To sum up: I wonder if Ynetnews.com shall publish my letter on its website (I do doubt it). Anyway I would be very grateful for that - this would definitely open eyes and minds of many historically blind people - not only Mr Tzahor's.

Attached find please a photo what UPA Ukrainian bandits did to Polish children in 1943 in the far-eastern regions of Poland…. 

Yours sincerely
Mr Wojciech JOZWIAK (born in 1961)
Plock, POLAND 


Addressees:
1. Mr Gideon SA’AR, Minister of Education, Israel
2. Mr Aviqdor LIBERMAN, Minister of Foreign Affairs, Israel
3. Mr Joseph KLAFTER, President of Tel Aviv University 
4. Ministry of Education, Poland
5. Ministry of Foreign Affairs, Poland

 


 

 

22.03.2009

ŹRÓDŁO:
Styczeń- Luty nr 108 2009 rok 
"SEMPER FIDELIS"

100 rocznica urodzin bandyty STEPANA BANDERY.
W setną rocznicę urodzin Bandery prez. Ukrainy nie podpisał dekretu 
o uhonorowaniu tego bandyty tytułem Bohatera Ukrainy.
Prezydent zaczyna liczyć się z możliwością przegrania wyborów.
Postanowił nie narażać się wyborcom, nacjonaliści nadal są na całe szczęście w mniejszości chociaż Juszczenko aktywnie ich wspiera.
Za to jeden z deputowanych, niejaki Wiktor Szwe, przeznaczył 100 tys. Hrywien 
dla wsi rodzinnej bandyty - Woli Zaderewackiej (rejon stryjski, obwód
lwowski), na rozbudowę izby Pamięci poświeconej Banderze.
W szkole średniej we wsi powstała też klasa im. Stepana Bandery...
W szkole tej prowadzone są lekcje wychowania narodowo-patriotycznego na
podstawie życiorysu bandyty.

W zeszłym roku podczas obchodów 65 rocznicy powstania UPA przy pomniku
na Cmentarzu Łyczakowskim warty honorowe wystawiała armia ukraińska, uczestniczyli w obchodach weterani UPA i władze miasta Lwowa z Merem Andrijem Sadowym na czele.
Rada obwodu Lwowskiego sugeruje utworzyć święto Tradycji Kozackiej,
zamiast święta zwycięstwa nad faszyzmem.
Trzy obwody ukraińskie ogłosiły rok 2009 rokiem STEPANA BANDERY rycerza
Ukrainy.
Są to obwody:
iwanofrankowski (dawne woj. Stanisławowskie)
lwowski
tarnopolski

Uwaga własna - jakaś paranoja normalnie...

 

1.03.2009

Dopóki będziemy mieli prezydenta z wybrakowanego drobiu, to nic nie pomoże. Widzi Pani, jaki cyrk odstawił 28 lutego 2009 r. w Hucie Peniackiej . Ani słówka o OUN-UPA i ich krwawych mordach,tylko "wydarzenia tragiczne". Zgineli pod mostem, ktory się zawalił lub meteoryt jakiś spadł na tych ludzi. Tak to widzi "sokół" ukraińskich nacjonalistów - Juszczenko i nasz ślepy kaczor. Oglądałem to wszystko na stronie internetowej. Pojechał przy okazji do Brodów i tam przy pomniku na Majdanie Słobody, razem złożyli wieniec pod pomnikiem ofiar bolszewików, na pomniku z truzubem. Na tej "uroczystości" zabrakło jakoś rodzin ofiar i kombatantów oraz przedstawicieli - chociażby z naszej ambasady we Lwowie, a tylko sam prezydent. Bylo "pojednanie" z narodem ukraińskim, z którym nie musimy się jednać, bo nam nic nie zrobił. Chcemy tylko prawdy: by mord nazwano mordem oprawców bandytami nie partyzantami lub "bohaterami".
Łukasz K.


---------------------------------------------------------------------------------


Otóż, dowiedzieliśmy się z ust p.o Prezydenta RP, że wszystkiemu są winni "Sowieci i Niemcy bo napuszczali jednych na drugich". No ,to winnych mamy. Trzeba ich szukać w Rosji i Republice Federalnej Niemiec, a najlepiej wszystko zwalić na tę babę Steinbach i na Putina. Polacy i Ukraińcy , tak jak małe niedorozwinięte dzieci dali się do wszystkiego namówić, podpuścić i zaczęli się nawzajem wyrzynać. P.O. Prezydent RP nie wie nic albo nie chce nic widzieć. No ale to jego sprawa. Ja go nie prosiłem aby przemawiał tam w moim imieniu. A jak miał przemawiać to powinien się douczyć elementarnej historii. To tyle komentarza do wydarzeń z dnia dzisiejszego. Po co on tam jechał nie wiem -w kontekście tchórzliwego wycofania się z konferencji i patronatu nad nią, jaka zwołała bodaj p. Siemaszko swego czasu. Niech siedzi na miejscu i nie marnuje pieniędzy podatników .Zwłaszcza, że jest kryzys.
Witold B

 

 

 

22.01.2009

Dla wroga tylko sucha gałąź i konopny sznur."


„Wrogowie Ukrainy i Ukraińców muszą być tępieni w każdym miejscu, a szczególnie na Ukrainie i w ukraińskim Lwowie, najbardziej ukraińskim mieście ze wszystkich ukraińskich miast."


Czy to jakieś upowskie hasła sprzed 65-lat? Nie, to współczesne wypowiedzi niejakiego Romana Bazylewicza z Leżajska przytoczone przez ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego na blogu . Furię u p.Bazylewicza sprowokował artykuł Bohdana Huka , dziennikarza „Naszego Słowa", tygodnika mniejszości ukraińskiej w Polsce, umieszczony stronie internetowej czasopisma. Już sam tytuł wiele mówi: „Tadeusz Isakowicz-Zaleski to nienawiść w Polsce".
Poniżej zamieszczam moje tłumaczenie tego tekstu, na dowód, że sprawy sprzed 65 lat nie są jakimiś „zaszłościami", które należy zapomnieć. Brak potępienia zbrodni, gloryfikacja morderców budzi bowiem „demony, które – wielu miało taką nadzieję – zostały uśpione na zawsze".
Osobom krewkim radzę przygotowanie zawczasu dużej ilości waleriany, którą należy zażywać w trakcie czytania. Nie dajmy się sprowokować – jest to tekst, który ma sprowadzić dyskusję o ludobójstwie OUN-UPA do poziomu pyskówki. Nie mają sympatycy banderowców zbyt wielu merytorycznych argumentów, więc starają się temat zagadać, omotać relatywizującą retoryką, zakłamać i w końcu doprowadzić do rynsztokowej polsko-ukraińskiej awantury, od której przeciętny człowiek odwróci się z niesmakiem. Powtarzam: NIE DAJMY SIĘ SPROWOKOWAĆ!
Przepraszam za ewentualne niedoskonałości mojego tłumaczenia. Wyrazy, których tłumaczenia nie byłem pewien podałem w nawiasach.


Tadeusz Isakowicz-Zaleski to nienawiść w Polsce
Ludobójstwo dokonane przez UPA na polskich ziemiach jest wyjątkowe dlatego, że po pierwsze Polaków zabijano tylko dlatego, że byli Polakami. Nauka Kościóła greckokatolickiego tak zatruwała umysły wiernych, by zabijali Polaków.
Gdyby metropolita Szeptycki nie pozwolił grekokatolikom wstępować w szeregi SS i pseudokapelanom w szeregi UPA, do ludobójstwa Polaków nie doszłoby.
Prezydent Ukrainy Juszczenko wręcza medale banderowcom, tym, którzy zabijali Polaków.
Polski parlament i rząd jak dotąd nie chce osądzić ludobójstwa na Kresach.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, wypowiedzi ze spotkania z okazji wydania książki „Przemilczane ludobójstwo na Kresach", Warszawa, 27.10.2008
Dyskusja na temat oceny polsko-ukraińskich moralnych rozrachunków, politycznych czy narodowych strategii przeszłości we współczesnej III RP, spowodowana pamięcią o tragedii polskiej ludności Kresów, od października 2008r. niespodziewanie nabrała tempa, weszły do niej nowe postaci rzucając nowe spojrzenie na stare problemy, a stare interpretacje stawiając w kontekście obecnych wydarzeń.
Główny reżyser napięcia – rzymskokatolicki ksiądz Isakowicz-Zaleski, najbardziej wpływowa osoba spośród zainteresowanych problemem, zadziwiająco aktywna, propaguje w swoim kraju swoje poglądy odnośnie wydarzeń na wschodnich Kresach w latach 1939-1947. Przedstawiciele strony ukraińskiej (dyskusja przebiega, na szczęście, nie w imieniu narodów, lecz osób, instytucji czy ugrupowań...), którzy odetchnęli z ulgą po lipcu, gdy w Warszawie zajmowano się 65-leciem wołyńskich wydarzeń, są zdumieni. Co nie oznacza, że bezradni…


***


Debiut rzymskokatolickiego księdza T. Isakowicza-Zaleskiego (ur. 1956) na tym polu miał miejsce na stronach „Gazety Polskiej" w styczniu 2008r. – wtedy zaczął publikować felietony, jakimi od razu zdobył taką pozycję, że mógł wystąpić na konferencji z okazji 65-lecia tragedii na Kresach (lipiec 2008, Warszawa). Jego występ nie mógł przejść bez zauważenia, nie tylko z powodu swojej treści, lecz także z uwagi na dotychczasowy dorobek Isakowicza-Zaleskiego: jest on autorem książek o współpracy rzymskokatolickich księży krakowskiej archidiecezji z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Książka „Księża wobec bezpieki" jeszcze rok-dwa temu była obiektem zainteresowania całej Polski z hierarchami Kościoła Rzymskokatolickiego włącznie. Dziennikarz Roman Graczyk niedawno skonstatował: „Tadeusz Isakowicz-Zaleski to po prostu klasyczny przykład polskiego patrioty" (Rzeczpospolita, 1 maja 2008).
Kogo i za co oskarża?
Polem publicystycznej działalności krakowskiego patrioty w duchownych szeregach, ukierunkowanej na osiągnięcie politycznych celów, są stosunki polsko-ukraińskie w czasie II wojny światowej. Z jego tekstów i wypowiedzi można złożyć mapę win:

Winy ukraińskiego nacjonalizmu (reprezentowanego przez OUN-UPA) – 1939-1947:
1)próba zagarnięcia polskich wschodnich ziem
2)ludobójstwo na Polakach – cytat: „tak okrutnego i barbarzyńskiego ludobójstwa nie dopuszczali się nawet Niemcy i Sowieci";
3)współudział w ludobójstwie na Żydach;
4)masowe mordy na Ukraińcach, Ormianach, Rosjanach, Czechach, Niemcach;
5)współpraca z hitlerowcami;

Winy Kościoła greckokatolickiego: 

1) współudział części duchowieństwa w ludobójstwie na Polakach; 

2) bezpośrednie zaangażowanie metropolity A. Szeptyckiego w to ludobójstwo; 

3) udział księży greckokatolickich w antypolskich zbrojnych formacjach – SS i UPA;

Winy państwa ukraińskiego:
1)odrodzenie nacjonalizmu ukraińskiego na współczesnej Ukrainie, szczególnie dzięki działalności prezydenta W.Juszczenki – cytat: „Ukraina to jedyne na świecie państwo, jakie może zbudować przyszłość na relatywizacji ludobójstwa";
2)odcinanie Ukrainy, społeczeństwa i ukraińskiej historiografii od prawdy o ludobójstwie we wszystkich sferach życia – cytat: „W Niemczech dzisiaj nikt nie zaprzecza temu, że istniały krematoria i komory gazowe";
3)ukraińska władza i społeczeństwo przeszkadzają w budowaniu pomników i opiece nad mogiłami zabitych Polaków na terytorium współczesnej Ukrainy.

Winy współczesnej polskiej polityki wobec Ukrainy:
1)ludobójstwo nie zostało potępione przez parlament i rząd
2)brak reakcji polskiego MSZ na różne przejawy pamięci o UPA, OUN czy S.Banderze na współczesnej Ukrainie – cytat: „Pomnik Bandery we Lwowie – to tak samo, jakby postawiono pomnik Himmlera w Berlinie, przeciwko temu polskie MSZ nie protestuje".
Kogo broni?

Ze względu na osobowość i charakter działalności ksiądz Isakowicz-Zaleski nie należy do tych, którzy bronią, lecz do tych, którzy nacierają. Tym bardziej, że posiada niewzruszoną wiarę w prawdziwość tego, co napisano i powiedziano. Wszystkie takie same, ponieważ z uwagi na schemat czynów i poglądów, na jaki on się orientuje, dualistyczny i opozycyjny, nie da się nie wydzielić problematyki, wobec której on przyjmuje postawę obronną. W kontekście polsko-ukraińskich stosunków w XX w. – jest to w pierwszym rzędzie nieskazitelność polskiego narodu i szczerość kleru katolickiego w Polsce wobec ukraińskiej sfery jej działalności.
Jak się wydaje, broni on także własnej pozycji, jako że wystawił siebie na krytykę swoich zwierzchników książką „Księża wobec bezpieki". Samousprawiedliwieniem była już jego następna książka „Moje życie nielegalne", w której pokazał swoje zasługi wobec polskiego narodu, Kościoła Katolickiego, „Solidarności" w latach 80-90-tych, a także swoje dotychczasowe cierpienia, włącznie z dwukrotnym ciężkim uszkodzeniem ciała przez nieznane osoby.
Czy nieszczęsna Isakowiczowa krytyka Ukrainy, Kościoła greckokatolickiego, prezydenta Juszczenki jest spłatą długu za wielkie kłopoty sprawione przez niego niedawno Kościołowi katolickiemu w Polsce książkami o księżach – współpracownikach SB? Czy Isakowicz-Zaleski wybrał najlepszy z darów, jaki mógł przynieść hierarchii i duchowieństwu polskiego Kościoła – głoszenie nienawiści do tych, których oni z dawien dawna znielubili za ciemnotę, krytykowali jako schizmatyków i dziwili się samemu ich istnieniu?.. Gdyby tak było, to znaczyłoby, że jego wybór jest głęboko motywowany historią władania Kresami, urzeczywistnianego przez aparat polskiego Kościoła. Pewności co do tego przypuszczenia na dzisiaj nie ma, choć ma ono swoje podstawy.

Próba analizy


T. Isakowicz-Zaleski dał przez ostatnie kilka miesięcy serię wywiadów wiodącym polskim mediom. O jego poglądach na kresowe wydarzenia pisały bodaj wszystkie codzienne gazety i tygodniki w Polsce. Wykorzystuje on język historycznej publicystyki: emocjonalny, intensywny, ekstremalny; lubuje się w detalicznych anatomicznych konstrukcjach typu: „wyrwali serce", „rozpruli brzuch", „darli skórę", „wycinali języki", następnie używa słowa „ludobójstwo" zamiast „polsko-ukraiński konflikt", „wojna", „rzeź" czy „masakra". Termin „ludobójstwo" – to słowo klucz a liczne opisy „szczególnego okrucieństwa", „barbarzyńskie" – to etyczna metoda terroryzowania świadomości przeciętnego Polaka. Dla krakowskiego polemisty nie jest najważniejsze pragnienie naukowego naświetlenia wydarzeń, czy (już dokonane) przeprosiny najwyższych reprezentantów ukraińskiego narodu, a znalezienie ofiary. Co może być ofiarą, odpowiednią do miary dokonanego przestępstwa? Czego brakuje tym, którzy myślą: pokajali się niedostatnio, prawdy nie ujawniono, zabici Polacy wciąż nie są uszanowani. Dlaczego wszystkie dotychczasowe akty pojednania, od 1987r. w Watykanie począwszy, przez Jana Pawła II, na słowach prezydentów w Pawliwce i Pawłokomie w 2003r. i w 2006r. zakończywszy, są niedostateczne dla narodowego i jednocześnie rzymskokatolickiego poczucia sprawiedliwości księdza Isakowicza-Zaleskiego?
Szczególnym celem całej kresowej krytyki i żądań jest nie obrona pamięci o zabijaniu Polaków na Zachodniej Ukrainie w latach wojny – cios idzie w Ukrainę jako państwo, tę Ukrainę, która powstała na części ziem II RP, jakoby od niepamiętnych lat do niej należących, niezbywalnych, świętych i nienaruszalnych. Zaprzecza się prawu Ukraińców do zachodnioukraińskich ziem, do ukraińskiej państwowości na nich. Dla kresowiaków z Isakowiczem-Zaleskim na czele nie do przyjęcia jest faktyczna przynależność Lwowa, Tarnopola, czy Łucka do państwa ukraińskiego. Wszak tam nie może być Ukrainy, bo za Bugiem jest… polska ziemia. Kresowy krzyk rozpaczy – to nie krzyk bólu za niewinnie zabitymi ludźmi, to krzyk z powodu utraty idei, która nie wytrzymała zderzenia z historią. To także próba ratowania tej idei, która z jakiegoś powodu musi być aktywna w świadomości polskiego narodu.
We współczesnej Polsce „wschodni depozyt" ma jednego właściciela – kler Kościoła Katolickiego. Wszelka zmiana w aparacie odbywa się bardzo powoli i jest zawsze wymuszona, a zmiana tam, gdzie jest możliwość odnoszenia się do niewinnych ofiar – niemal nie do pomyślenia. Na tym korzysta Isakowicz-Zaleski, którego rozumieniu sensu polskiej ofiary na Kresach nie sprzeciwił się ani jeden rzymskokatolicki władyka, od kardynała Dziwisza do arcybiskupa Michalika.
Isakowicz-Zaleski indywidualnie jest najbardziej brutalnym, skrajnie bezrefleksyjnym, fanatycznym przejawem tego nurtu polskiego katolicyzmu, który wychodząc z kulturalnej ksenofobii i religijnej dumy, w każdej chwili jest gotów nienawidzić wszystkich i wszystko nie zważając na metody. Za nim jest w XX w. dobra grupka poprzedników i współczesnych partnerów: ksiądz-morderca F. Żurawski, władyka I. Tokarczuk, ks. T. Pater, ks. J. Wołczański, ks. prof. J. Marecki, ks. H. Jankowski, o. T. Rydzyk… Ci ludzie wychowali spadkobierców.

Święte Kresy Wschodnie świętej Polski


Początkiem i końcem w hierarchii wartości Isakowicza-Zaleskiego jest sakralizacja polskości. Motorem sakralizacji jest rzymskokatolicki kler. Mechanizmem – opowiadanie o ofierze. Historyczna i etyczna wyjątkowość Polski, kleru rzymskokatolickiego, narodu i państwa zagłusza przez pełną relatywizację cierpienia innych ludzi podczas II wojny światowej. W jego poglądach Holokaust to tylko tło dla porównania i odkrycia polskiej super-tragedii na Kresach. Z sakralizacją ciężko się walczy, jako że przenika się ona ze sferą irracjonalną, jest całkowicie wroga trzeźwemu i krytycznemu podejściu do narodu jako podmiotu historii.
Isakowicz-Zaleski czy Szeptycki?..
Ksiądz Isakowicz-Zaleski w swoich przemyśleniach na tematy ukraińskie może liczyć na pewne zrozumienie, współczucie czy nawet milczącą przychylność hierarchii czy szeregowego kleru w Polsce. To jest grunt, który on zna i który go zna jak swego. Krytyka pragnienia Ukrainy bycia wolnym krajem wolnych ludzi to wielkie, przepiękne i niemal cudowne przeznaczenie Isakowicza-Zaleskiego na łonie kleru rzymskokatolickiego. Dzięki temu może on działać. Z uwagi na swój religijno-narodowy szowinizm, Isakowicz-Zaleski na przykład nie rozumie uniwersalizmu pasterskiego listu metropolity Andrzeja Szeptyckiego „Nie zabijaj!" (1943r.) [Huk mija się z prawdą, list ten został wydany w 1942r., co jest istotne – przyp. D.B.], w którym autor nie rozróżnia ludzi wg nacji i nawołuje do poszanowania każdego życia w każdym jego przejawie. Dla Isakowicza-Zaleskiego życie Polaka jest cenniejsze od życia Ukraińca. Na dzisiaj brak najmniejszej krytycznej reakcji rzymskokatolickiej hierarchii w Polsce na nieprawdę, jaką propaguje on odnośnie kościoła greckokatolickiego i metropolity A. Szeptyckiego. Karta którego z dwóch księży okaże się silniejsza dla episkopatu Polski: Isakowicza-Zaleskiego czy Szeptyckiego? To jest podarunek, a jednocześnie jak się można spodziewać, wyzwanie, jakie on rzucił najwyższej władzy łacińskich katolików w kraju nad Wisłą.
Póki co ze środowiska episkopatu można było odczuć tylko dwa krytyczne głosy: arcybiskupa metropolity Iwana Martyniaka (29 września) i biskupa Wołodymyra Juszczaka. Obydwaj to greckokatoliccy władycy. Oskarżyciel ich wielkiego poprzednika czekał na tę krytykę i był po swojemu przygotowany. „To bezprecedensowa sytuacja: przedstawiciel obrządku, który ma nieczyste sumienie, próbuje decydować, kto może i co może pisać. Taka polityka prowadzi do katastrofy nasze społeczeństwo" – odpowiedział on władyce I. Martyniakowi podczas jednego z autorskich spotkań i dodał: „Według jego poglądu winnym nie jest esesman, nie upowiec, nie ten, kto święcił sztandary SS, lecz ten, kto o tym mówi…" Jego krytyka listu władyki W. Juszczaka jest taka: relatywizm, zrównywanie rozmiarów polskich i ukraińskich ofiar konfliktu, zrzucanie winy na radzieckich partyzantów… Jest zdziwiony reakcją greckokatolickich hierarchów, jaka według jego poglądu nie powinna mieć miejsca, jako że ludobójstwo dokonane przez OUN to historyczny fakt.

Diagnoza Isakowicza


Cała twórczość Isakowicza-Zaleskiego wpisuje się w polską rzeczywistość w takich sferach:
1)Kościół rzymskokatolicki
2)społeczeństwo
3)polityka
4)media
5)historiografia
1) Stanowisko kleru KK w Polsce odnośnie zrozumienia wydarzeń na wschodnich Kresach w 1943-1944r. nie budzi wątpliwości – pielęgnuje on wykrzywioną pamięć o cierpieniach Polaków, jest zainteresowany w utrzymaniu mitu o wschodniej misji polskiego katolicyzmu. Wydarzenia na Kresach są niewidzialną częścią współczesnego eposu kleru rzymskokatolickiego, świadczącą o krwawej więzi własnej doli z dolą polskiej nacji i jej ofiarami. W swojej nauce polskie duchowieństwo nie wyrobiło mowy uniwersalnej, nienarodowej, wolnej od ograniczeń związanych z historią swojej polityczno-państwowej ojczyzny Polski. Katastrofalne, że ściśle narodowy sposób interpretacji przez kler ukraińskiej spuścizny w nauczaniu Jana Pawła II, głębokie zapomnienie jego lwowskiego wołania „Zasypujcie rowy nienawiści!" dopełnia budowaną przez stulecia strategię polskiego duchowieństwa wobec ukraińskiego narodu, wobec Kościołów greckokatolickiego i prawosławnego. Kierownictwo rzymskokatolickiej kościelnej administracji w Polsce nie dopuszcza możliwości, że jej obecność w przeszłości na ukraińskich ziemiach Rzeczypospolitej zaprzeczała wskazówkom Boskiego nauczania Jezusa Chrystusa.
2) Polskie społeczeństwo nie stworzyło instytucji badawczych mogących wyjść poza narodowe i państwowe zamówienia na jednoznacznie propolską wizję historii Polaków, polskich ziem i państwa polskiego. Gdyby ktoś pokazał mi naukową instytucję ds. studiów ukraińskich, finansowaną przez kilku polskich oświeconych [високоосвіченими] biznesmenów, nie uwierzyłbym, dopóki bym nie dotknął. Takie instytucje dzięki bogatym sponsorom dawno powstały na Zachodzie, a ich rola w obiektywnym badaniu historii Ukraińców w USA, Wielkiej Brytanii czy Niemczech jest godna naśladowania i rozgłoszenia w kraju nad Wisłą. Ich brak jest spowodowany dwoma czynnikami: finansowym ubóstwem Polaków i społeczeństwa oraz brakiem zainteresowania tego społeczeństwa poznawaniem takiej historii, która byłaby niewygodna, wieloznaczna, czasem, wydawałoby się, antypolska.
3) Polscy politycy są zależni od wyborców, którym najbliższy jest prymitywny wariant rozumienia własnej historii jako historii narodu godnego, pracowitego, kulturalnego, który zaznał wyniszczenia od niesprawiedliwych sąsiadów, a potem od byłych mieszkańców wspólnego domu – Ukraińców. Schlebianie niskim społecznym instynktom było widoczne tuż przed lipcem w przygotowaniach Polskiego Stronnictwa Ludowego do przyjęcia przez Sejm uchwały z okazji ludobójstwa na wschodnich Kresach (już raz przyjętej, 2003r.)
4) Masowe media w Polsce przez ostatnie 3-4 lata skręcały stopniowo w prawo i nawet słusznemu historycznemu interpretatorowi – kolektywowi „Gazety Wyborczej" nie starczyło sił w zderzeniu ze społecznym oczekiwaniem. Modelowym jest, że „Gazeta Wyborcza" w 2008r. zdołała wydać tylko swój dorobek z dyskusji sprzed pięciu laty o wydarzeniach na Kresach, a nowych polemicznych tekstów czy interpretacji nie ma. Isakowicz-Zaleski stał się natomiast stałym gościem wszystkich wydań polskich mediów, które co prawda nie zawsze go wspierają, ale jednak nie występują przeciwko niemu.
5) Sposobem postawienia ukraińskich problemów przez Isakowicza polska intelektualna elita okazała się niezainteresowana lub była wobec niego bezradna. Od 1989r. elita ta była niezdolna do nieuprzedzonego ukazania obecności Polski na ukraińskich ziemiach – i dlatego dzisiaj przegrywa. Podstawy polskiej historiografii lekko poddały się presji interpretacji księdza z Krakowa. Ona nie posiada zbioru takich dzieł, które stanowiłyby niewzruszone zaprzeczenie czy sprostowanie jego poglądów. Co prawda istnieją pojedynczy autorzy i książki, ale giną w zalewie historyczno-narodowej hagiografii.
Próba adekwatnej reakcji
„Polaków zabijano tylko dlatego, że byli Polakami" – ten na wskroś nacjonalistyczny pogląd Isakowicza-Zaleskiego pociąga za sobą inne interpretacyjne skutki, jakich jego autor prawdopodobnie sobie nie uświadamia. Nie uda się uniknąć normalnego w takiej sytuacji pytania: co oznaczało bycie Polakiem na wschodnich Kresach w czasie II wojny światowej? Historyczne interpretacje ukraińskich publicystów i historyków są adekwatne do propozycji Isakowicza-Zaleskiego, tyle że są one nieporównanie bardziej ugruntowane. One odnoszą się do tego następująco: czy bycie Polakiem na Wołyniu w l. 1939-1944 nie oznaczało praktycznego urzeczywistnienia idei odbudowania Polski na tym terytorium? Nie oznaczało urzeczywistnienia eksterminacyjnej polityki rządu londyńskiego wobec Ukraińców? Nie oznaczało zbrojnych akcji przeciw ukraińskim chłopom? Polska policja w służbie hitlerowców była samoobroną czy ukłonem wobec Hitlera? Współpraca AK i BCh z radzieckimi partyzantami była walką o Polskę czy kolaboracją ze Stalinem? Historycznie złożyło się tak, że antyukraińska 27. Wołyńska dywizja AK także miała w swoich szeregach księży. Miały ich i oddziały AK tomaszowskiego, hrubieszowskiego, czy biłgorajskiego okręgu winne mordów na wielu tysiącach ukraińskich chłopów Chełmszczyzny w l. 1941-1944.

Wnioski


Pierwszy wniosek z dotychczasowej działalności ks. Isakowicza-Zaleskiego jest taki: proces polsko-ukraińskiego pojednania nie tylko nie zaszedł daleko, ale wciąż pozostaje sprawą przyszłości. Napotyka on w Polsce na mocny sprzeciw ze strony polskiego społeczeństwa, któremu na płaszczyźnie rozumienia stosunków z Ukraińcami zaszczepiono stereotyp, jakiego częścią składową jest mord wołyński, UPA, OUN, Bandera itd. Cieszyć mogą się ci wszyscy, którzy nie pragną przełamania antyukraińskich refleksów przeciętnego Polaka.
Isakowicz-Zaleski dowiódł, że aparat Kościoła Katolickiego w Polsce stanowi funkcję narodu, swoją jedność bierze z historii polskiego narodu i jego państwa, a nie z Ewangelii. Zła pamięć o wydarzeniach na Kresach to kilkadziesiąt mszy w kościołach całego kraju podczas „Kresowych świąt" od stycznia do listopada 2008r., kilkadziesiąt nienawistnych kazań do wielu tysięcy ludzi. Czy jakikolwiek rzymskokatolicki ksiądz odmówił odprawienia mszy świętej w warunkach nienawiści? Czy choć jeden odmówił wspólnej posługi z księdzem Isakowiczem-Zaleskim?
Jeśli Isakowicz-Zaleski nie spokornieje [схаменеться], wkrótce dojdzie do jeszcze większej kompromitacji całego polskiego rzymskokatolickiego aparatu. Jednakże nie zginie ta narodowo-religijna formacja, z jakiej on wyrósł – rzymskokatolicki kler w Polsce. Ona pielęgnuje „wschodni depozyt" jak swój największy skarb. Wystarczy najmniejsza słabość Ukrainy za przy,czyną Krymu czy Rusi Zakarpackiej i pasywność Europy wobec „ojczyzny niepotępionego ludobójstwa – Ukrainy" aby rzymskokatolickie duchowieństwo Polski z Isakowiczem-Zaleskim na czele pomaszerowało na „polskie" ziemie za Bugiem.
"Nasze słowo" № 47, 23 listopada 2008
Przesłał Wiesław Tokarczuk.


 

 

 

21.01.2009

Wybaczyli Polakom wołyńską rzeź, w czasie której katolicy zgładzili tysiące prawosławnych.


Rosyjski dziennik "Izwiestia" komentuje wtorkowe wystąpienie telewizyjne prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, podczas którego poradził Moskwie, by brała przykład z Polski - informuje PAP.
…………..podstawowym strategiczny partnerem Ukrainy i niezawodnym przyjacielem w UE jest Polska. I że jeżeli Rosjanie - określani mianem "wiecznego partnera", z którym kontakty są nieuchronne i bardzo złożone - chcą porozumienia z Ukraińcami, powinni brać przykład z naszego kraju. 
Juszczenko - podaje "Izwiestia" - "opowiedział, że obywatele jego kraju wybaczyli Polakom wołyńską rzeź, w czasie której katolicy zgładzili tysiące prawosławnych. A także o tym, że nie może zapomnieć postępowania sowieckich wojsk na ukraińskim terytorium. Jak również Wielkiego Głodu". 

Komentując te słowa, rosyjski dziennik podkreślił: "o masowych kaźniach polskich kobiet i dzieci, które urządzali na tym samym Wołyniu "ukraińscy patrioci", banderowcy, Wiktor Andriejewicz wolał nie wspominać".
Zobacz w LINKU
Przesłał Wiesław Tokarczuk

 

 

5.08.2008

Etapy wyniszczania Polaków i ich kultury na Kresach po roku 1939 

na podstawie prof. dr hab. Maria Pawłowiczowa "Ludobójstwa i wygnania na kresach" - Katowice - Oświęcim 1999. 

W 1939 roku państwo polskie miało terytorium liczące 389,7 km2 miało swoje granice, pieniądze, kulturę, szkolnictwo, strukturę kościelną. Należało do Ligi Narodów oraz innych organizacji międzynarodowych. Podział terytorialny kraju obejmował miasto stołeczne Warszawę i 16 województw. Wśród nich wydzielono 4 grupy: województwa centralne, wschodnie, zachodnie i południowe. Nazwą Kresy Wschodnie utarło się zwać 5 województw wschodnich: białostockie, wileńskie, nowogródzkie, poleskie i wołyńskie oraz 3 południowe: lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie. Powierzchnia tych 8 województw wynosiła 214,2 km2 . Ludność Polski w 1939 roku liczyła 35 100 000. Na terenie 8 kresowych województw mieszkało 13 021 300 osób (wg spisu z 1931 roku). A więc 1/3 ludności całego kraju mieszkała na Kresach Wschodnich, które niebawem mieliśmy utracić w wyniku II wojny światowej. Po wybuchu wojny zapanował tam szczególnie ostry terror, który można porównać z holocaustem. Z tej racji należy prześledzić etapy wyniszczenia Polaków i kultury polskiej po 1939 roku. 

Ludność 8 województw kresowych cechowało duże zróżnicowanie języka i wyznania. Językiem polskim posługiwało się tam 5 597 600 osób. Polacy rozmieszczeni byli niejednakowo; w województwie białostockim stanowili 66,9%, w wileńskim 59%, w lwowskim 57,7%, w nowogródzkim 52,4%, w tarnopolskim 49,3%, w stanisławowskim 22,4%, w wołyńskim 16,6%, poleskim 14,5% mieszkańców. Na północy przewagę miał język białoruski wśród innych tam występujących (rosyjski, niemiecki, litewski). W województwach: wołyńskim, lwowskim, stanisławowskim i tarnopolskim podczas spisu w 1931 ludzie określali swój język jako ruski lub ukraiński. Znaczny procent mieszkańców kresowych województw stanowili Żydzi, przeciętnie 10% ogółu ludności. Ludność polska mieszkała głównie w miastach i miasteczkach. Na wsiach białoruskich i ukraińskich ostoją polskości były dwory, kościoły rzymskokatolickie i klasztory. Podział według języka pokrywał się w zasadzie z podziałem według wyznania. Wierni kościoła rzymskokatolickiego stanowili w województwie wileńskim 62,5%, białostockim 61,7%, lwowskim 46,3%, nowogródzkim 40,2%, tarnopolskim 36,7%, stanisławowskim 16,6%, wołyńskim 15,7%, poleskim 11,1%. Na Kresach działała Metropolia wileńska, w skład której wchodziły: archidiecezja wileńska, diecezje łomżyńska i pińska (614 parafii, 1051 kapłanów) oraz metropolia lwowska obejmująca archidiecezję lwowską, diecezję przemyską oraz łucką (935 parafii i 1666 kapłanów w 1937 roku). W metropolii wileńskiej działało ponadto 30 domów zakonnych męskich (454 zakonników) oraz 77 domów żeńskich (810 zakonnic); w metropolii lwowskiej 90 domów męskich (1078 zakonników) oraz 495 domów żeńskich (3 992 zakonnic). W województwach lwowskim, stanisławowskim i tarnopolskim przeważało wyznanie greckokatolickie, w pozostałych prawosławne. Co łączyło a także różniło ludność ukraińską mieszkającą w zwartej masie w wymienionych 4 województwach? 

1. Język był tu jednakowy, choć rozmaicie nazywany przez ankietowanych (ukraiński, ruski) 

2. Wyznanie było w województwie wołyńskim prawosławne, w trzech pozostałych greckokatolickie 

3. Łączyła Ukraińców nienawiść do Polski, Polaków i wszystkiego co polskie. Jednakowa w dawnym zaborze rosyjskim, czyli na Wołyniu oraz w austriackim, czyli dawnej Galicji. Szczególnie krwawo zaznaczyło się to po 1939 roku w okrutnym mordowaniu Polaków na całym terenie zamieszkanym przez Ukraińców. 

23 VIII 1939 roku hitlerowskie Niemcy i stalinowskie państwo sowieckie zawarły pakt Ribbentrop - Mołotow. Był to spisek ukartowany przeciwko niepodległemu państwu polskiemu, l IX wkroczyli do Polski Niemcy, 17 IX do województw kresowych - Sowieci. Linia demarkacyjna została przez wrogów osiągnięta mimo żarliwej obrony polskiego żołnierza i polskiego społeczeństwa. Na mocy paktu i późniejszych ustaleń moskiewskich (z 28 IX 1939 r.) 

Niemcy zabrały 186 000 km2 z ludnością liczącą 21 800 000 osób 

ZSRR 202 000 km2 z ludnością liczącą 13 400 000 osób 

czyli Niemcy 47,9% obszaru Polski zamieszkałego przez 61,9% ludności 

ZSRR 52, l % obszaru Polski zamieszkałego przez 38,1% ludności. 

W ten sposób dokonał się IV rozbiór Polski i likwidacja państwa. Zaborcy w załącznikach do traktatu ustalili, że wspólnie będą zwalczać wszelkie przejawy polskich dążeń narodowych i niszczyć polską kulturę. Przebieg aneksji był szczególnie dramatyczny na Kresach południowo-wschodnich. Gdy 17 IX Sowieci rzucili na Polskę około miliona żołnierzy, 4 tysiące czołgów i 2 tysiące samolotów, wspierali ich miejscowi Ukraińcy, którzy współdziałali z wojskami sowieckimi, rozbrajali i mordowali polskich żołnierzy walczących z wrogiem. Atakowali rozbitków podążających ku górom, aby schronić się na Węgrzech i w Rumunii. Współdziałali z najeźdźcami, gdy nastąpiła likwidacja walczących oddziałów policji z głębi Polski, które znalazły się poza linią demarkacyjną, wytyczoną sowiecko-niemieckim układem. Ginęli na miejscu lub transportowani byli w głąb Rosji członkowie Korpusu Ochrony Pogranicza. Groby Katynia, Ostaszkowa i Miednoje to pokłosie tej akcji. Łączna liczba polskich jeńców wojennych wziętych do niewoli przez Armię Czerwoną działającą na Kresach jest oceniana na 242 000 ludzi. Składa się na nią liczba bezpośrednio wziętych podczas działań (ok. 181 000), jak i aresztowanych już po zakończeniu walk oraz internowanych na Litwie i Łotwie, których dołączono w czerwcu 1940 roku. Wśród jeńców byli mieszkańcy całej Polski, ale znaczną liczbę stanowiła stała ludność kresowa. Aresztowano też i rozstrzeliwano natychmiast cywilów, uznanych za „burżujów". Na ziemiach zamieszkanych przez Ukraińców i przy ich czynnym udziale najtragiczniejsze wydarzenia miały miejsce w Sarnach, Złoczowie, Tarnopolu i innych miejscowościach. Władze stalinowskie nawoływały w ulotkach ludność ukraińską i białoruską by wystąpiła przeciw uciskowi narodowemu i klasowemu Polaków, by chłopi chwycili za kosy, widły i sierpy, aby dali „polskim panom nauczkę". I chwycili... 

W pierwszych paru dniach w okresie przejściowym od rozpadnięcia się struktury władzy polskiego państwa do czasu uformowania się nowej władzy sowieckiej obficie polała się krew w południowo-wschodniej Polsce. Głównymi ofiarami byli: właściciele ziemscy, policjanci, urzędnicy i ich rodziny, służba leśna, szlachta zagrodowa, osadnicy polscy. Szczególnie prześladowano tzw. „wrogów klasowych": ziemiaństwo i bogatych chłopów. Gwałtów dokonywała miejscowa ludność sformowana w oddziały tzw. Milicji, w których oprócz Sowietów i Ukraińców było wielu Żydów. Wstrząsający był koniec Polski na Kresach i sposób, w jaki ten koniec nastąpił podczas pierwszych dni okupacji. Za zachętą władz sowieckich, które podsycając wzajemną nienawiść zdołały szybko uchwycić kontrolę na całym zajętym obszarze. Ale już po kilku tygodniach nacjonaliści ukraińscy i Żydzi poczęli zapełniać więzienia obok Polaków. Włączenie terytorium dawnej Polski do Białoruskiej i Ukraińskiej Republiki Rad nastąpiło po wyborach (22 X 1939) i wyłonieniu Zgromadzenia Narodowego Ukraińskiego we Lwowie i Białoruskiego w Białymstoku. Obywatelstwo radzieckie nadawano wszystkim osobom, które l i 2 X 1939 r. przebywały na tych terenach. Nastąpiły kolejno różnego typu zniewolenia: aresztowania, łapanki, wywózki. Natychmiast przeprowadzono pobór do Czerwonej Armii. Polacy pod zniekształconymi nazwiskami, np. (Jan) Iwan Mariampolskij, skierowani zostali do służby daleko od domu, często aż na chińską granicę (objęło to ponad 150 000 osób). Język polski formalnie został zastąpiony ukraińskim i białoruskim, w rzeczywistości rosyjskim (1939). 

W ciągu kilku miesięcy zlikwidowano około 4 000 kościołów wszystkich wyznań oraz instytucje kościelne. Ze szczególnym okrucieństwem prześladowano duchowieństwo. Cały majątek państwa polskiego i prywatny skonfiskowano. Zbiory oraz muzea państwowe i osób prywatnych przepadły. A należy pamiętać, że w 8 kresowych województwach w 1939 roku działały 62 muzea publiczne (w białostockim 5, w wileńskim 6 - w tym 4 w Wilnie, w nowogródzkim 3, poleskim l, wołyńskim 5, lwowskim 33 - w tym 17 we Lwowie, w stanisławowskim 3, w tarnopolskim 6). Znaczne były zbiory dworów ziemiańskich. Na Kresach działały też Towarzystwa Naukowe z bogatymi zasobami - w Wilnie było ich 17, we Lwowie 38. Przepadły, zostały zdewastowane lub wywiezione kresowe biblioteki. Według nowych władz książka polska była reliktem „pańskiej Polski", o rozmiarach tych strat ciągle jeszcze nie mamy dokładnych danych. Wykorzystując informacje zawarte w Małym Roczniku Statystycznym z 1939 roku, można wydzielić kilka typów bibliotek działających na Kresach oraz w przybliżeniu określić ich zasoby, które przepadły bezpowrotnie. W 8 województwach działało w 1939 roku 14 121 szkół różnego typu. Założyć można, iż jest to liczba bibliotek szkolnych, ponieważ wg Rocznika Statystycznego działały one w 98% placówek nauczania. Ponadto funkcjonowało 7 szkół wyższych ze szczególnie bogatymi zbiorami - zwłaszcza Uniwersytet Lwowski i Wileński. Zasoby tych bibliotek można określić w sposób pośredni: w szkołach kresowych na jednego ucznia podstawówek wypadała l książka, w szkołach ogólnokształcących - 13 tomów, w zakładach kształcących nauczycieli - 36, w szkołach wyższych - 62 tomy. Więcej danych posiadamy o bibliotekach oświatowych: samorządowych stałych i ruchomych oraz społecznych - działało ich na Kresach 10647. Posiadały łącznie 2 389 800 tomów. Funkcjonowały liczne biblioteki w świetlicach, chórach, teatrach, kościołach i zakonach, a nawet w więzieniach. Działały prywatne wypożyczalnie. Pełne książek były księgarnie, wydawnictwa i hurtownie przygotowane na rozpoczęcie nowego roku szkolnego 1939/1940. Cały ten dorobek przepadł. 

Podczas lat władzy sowieckiej (1939-1941) drastycznie został zmieniony skład etniczny na dawnych Kresach Polski. Jedną z metod było wywożenie miejscowej ludności do wschodniej i północnej części Związku Radzieckiego. Z terenów zabranych wywieziono ponad l 200 000 osób (wg innych źródeł 2 000 000), z tego 250 000 stanowiły dzieci do lat 14. Ponieważ podróż trwała nieraz kilka tygodni, w nieopalonych wagonach, w lutym 1940 roku ludzie zamarzali (stąd nazwa „białe krematoria"), a ginęli z gorąca w czerwcu. Polacy stanowili absolutną większość deportowanych - 52%, Żydów było 30%, Ukraińców i Białorusinów 18% (wg obliczeń polskiego MSZ w Londynie). Rejestry prowadził też Kościół. Wg biskupa Jałbrzykowskiego z archidiecezji wileńskiej w latach 1939-1941 wywieziono 485 000 wiernych narodowości polskiej, Gdy po wybuchu wojny z Niemcami rząd londyński wystarał się o zwolnienie obywateli polskich przebywających na zesłaniu w ZSRR, z armią Andersa miało wyjść z Kraju Rad 100 000 Polaków. Obszar, na którym organizowało się wojsko polskie, miał bardzo niezdrowy klimat. Panowała duża śmiertelność, więc ok. 2 000 zmarło zanim w dwu rzutach w kwietniu i lipcu 1942 roku udało się tej grupie dotrzeć do Iranu. Sposobem wyniszczenia mieszkańców Kresów były aresztowania. Więzienia były przepełnione, a więźniowie ginęli od kuł i z nędzy. 

Wybuch wojny niemiecko-sowieckiej był zaskoczeniem dla ZSRR. Zatem w 1941 roku wojska sowieckie zostały zdruzgotane w przeciągu paru dni. Żołnierze ginęli tysiącami, miliony poddały się. Niemcy do końca 1941 roku wzięli do niewoli przeszło 3,5 miliona jeńców. W ciągu miesiąca bardzo rozbudowana państwowość sowiecka na okupowanych terenach polskich przestała istnieć. Władze sowieckie uciekając pędziły na wschód resztę swoich więźniów. Około 50 000 aresztowanych, przeważnie Polaków, zamordowano w celach lub na dziedzińcach więziennych. Ogromna liczba zginęła od kuł i z wyczerpania w drodze, podczas ewakuacji więzień. Żadna grupa narodowa nie została pominięta, głównie byli to jednak Polacy. Niemcy wkraczając na dawne Kresy Wschodnie zastali tam po dwu latach rządów stalinowskich zupełnie odmienne społeczeństwo polskie. Było ono pozbawione warstw wyższych - „bez głowy" jak to określił jeden z badaczy. Sowieci oszczędzili tylko nauczycieli i niektórych uległych im pisarzy. Byli potrzebni do działalności propagandowej i oświatowej, gdyż funkcjonowały szkoły podstawowe i średnie, a nawet wyższe, naturalnie z zupełnie zmienionymi programami, podręcznikami w duchu marksistowsko-leninowskim i językiem rosyjskim, ukraińskim lub białoruskim. Wszyscy wraz z nauczycielami akademickimi posiadali obywatelstwo radzieckie. Niemcy na zdobytych terenach prowadzili politykę odmienną. Dla nich nauczyciel, uczony polski - to wrogowie. Przykładem jest likwidacja profesorów krakowskich. Bezpośrednio po wkroczeniu do Lwowa 3 VII 1941 roku aresztowali i rozstrzelali profesorów uczelni lwowskich, wybitnych uczonych polskich. Było to dążenie do biologicznej degradacji narodu polskiego i zniszczenia jego kultury. 

Listy proskrypcyjne były przygotowane już wcześniej, w Generalnej Guberni, prawdopodobnie przy pomocy dawnych lwowskich studentów Ukraińców. Silne skupisko nacjonalistów ukraińskich u boku gubernatora Franka działało w Krakowie przygotowując się do odegrania znaczącej roli, gdy dojdzie do konfliktu niemiecko-rosyjskiego. Niemcy wkraczając do Lwowa byli gorąco witani przez Ukraińców. Według źródeł niemieckich aresztowania profesorów lwowskich dokonał ten sam oddział, który ujął profesorów krakowskich. Ekipa rozstrzeliwująca składała się z Ukraińców ubranych w mundury SS. Jednym z ekipy hitlerowców dokonujących egzekucji we Lwowie był Hans Kruger, późniejszy komendant gestapo w Stanisławowie. Tam również przeprowadził on mord grona pedagogów stanisławowskich. Wśród 250 ofiar byli prawie wszyscy nauczyciele szkół podstawowych i średnich, adwokaci, lekarze, sędziowie stanisławowscy. Ofiarami Kriigera były też dziesiątki tysięcy Żydów. W eksterminacji pomagały formacje ukraińskie, co poświadcza literatura przedmiotu. 

Wyniszczenie Żydów prowadzone w Stanisławowie usiłowało dokumentować polskie podziemie. Dokumentację filmową i raporty przekazywano za pośrednictwem kolejarzy do Krakowa, a potem na zachód. Tadeusz Kasztelewicz kierujący tą akcją został skrytobójczo zamordowany przez Ukraińców współpracujących z Niemcami w dziele zniszczenia Żydów. Gdy w 1941 roku Niemcy włączyli kresowe województwa do Generalnej Guberni, dotknęła te tereny akcja wywózek ludności na roboty do Niemiec. Ogółem, oblicza się, roboty przymusowe objęły w Generalnej Guberni l 300 000 osób, z tego też znaczna liczba - około 700 000 osób - została wysłana z Kresów. Generalny Plan Wschodni zakładał, że Niemcy wysiedlą 80-85% Polaków z ziem kresowych i z Zamojszczyzny, a na tych terenach osadzą Niemców zwiezionych z całej Europy. Zasiedlanie tych terenów Niemcami sprowadziło ruinę całych wsi, wywózkę dzieci i dorosłych. Usiłowali przeciwdziałać partyzanci polscy, ale siły ich były zbyt małe. Przerwała akcję osadniczą dopiero klęska Niemiec. Zdziesiątkowane przez Sowietów i Niemców kresowe społeczeństwo dobiła działalność Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), skrajnie nacjonalistycznej, faszystowskiej organizacji wojskowo-terrorystycznej, która od 1941 roku współpracowała z Niemcami. W 1942 roku zaczęli wstępować do UPA członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). W 1943 r. gmpa S. Bandery z OUN utworzyła własne oddziały wojskowe, które podporządkowały sobie UPA i przyjęły jej nazwę. UPA działała głównie w Małopolsce Wschodniej i Wołyniu, toczyła boje z polską i radziecką partyzantką oraz prowadziła szeroką akcję terrorystyczną wśród ludności polskiej. Na Wołyniu najbardziej krwawe żniwo zebrała UPA we współpracy z Niemcami w 1943 roku. Banderowcy oraz inne odłamy formacń ukraińskich mieli na celu przeprowadzenie czystek etnicznych w dawnych kresowych województwach polskich. Współdziałali Ukraińcy z Niemcami w zagładzie Żydów, a w następnej kolejności Polaków, dążąc do niepodległej Ukrainy u boku Niemców. 

W II połowie 1943 roku powstała UPA Południe, obejmująca obwody Kamieńca Podolskiego i Winnicy. Na przełomie 1943/44 utworzono UPA Zachód, która swym działaniem objęła województwo tamopolskie, stanisławowskie, lwowskie, a później Chełmszczyznę. Na przełomie 1943/44 miała UPA 40 tys. żołnierzy pod bronią oraz trzy do pięciu razy liczniejsze oddziały rezerwowe po wsiach. Dowódcą całości był gen. Taras Czuprynka. Tej sile nie mogła się przeciwstawić wątła samoobrona ludności polskiej, ani też nastawiona na walkę z Niemcami Armia Krajowa. Z tej przyczyny bezkarne oddziały UPA, przy czynnej pomocy ukraińskich nacjonalistów ze wsi Pacyków w pobliżu Stanisławowa, na Wielkanoc 1944 roku wymordowały Polaków - w okrutnych mękach zginęło 60 osób. Ludność terenów opanowanych przez UPA szukała schronienia w większych miastach, w kościołach i klasztorach. Takim miejscem np. było sanktuarium maryjne w Podkamieniu. Ukraińcy 13 III 1944 roku dokonali tam zbiorowego mordu bez oglądania się na sakralny charakter świątyni. Opis tragicznych wydarzeń, w których zginęło około 2 tysięcy osób, znajduje się na pamiątkowej tablicy wmurowanej we wrocławskim kościele Św. Wojciecha, gdzie po wojnie umieszczono cudowny obraz Matki Bożej z Podkamienia. Zwraca uwagę szczególne okrucieństwo, z jakim traktowano duchownych katolickich. W diecezji łuckiej przed wojną było 169 parafii, około 370 000 wiernych. Pracowało tam 244 księży rzymskokatolickich i 21 księży obrządku wschodniego. W 1944 roku władze sowieckie kazały biskupowi Szelążkowi opuścić Łuck i wyjechać za Bug. Ponieważ tego nie uczynił, 4 VIII został aresztowany. Był jednym z najstarszych więźniów świata, ukończył 80 rok życia. Na skutek starań Stolicy Apostolskiej, zwolniony z kijowskiego więzienia, 15 V 1946 roku został przymusowo wydalony do centralnej Polski. Z 244 księży represjonowanych było 188, zginęło tragicznie 51: w tym 13 z rąk Sowietów, 17 z rąk Niemców, 21 zgładziła UPA. Wyjechać do Polski jako „ekspatrianci" musiało 79. Los innych nie jest znany. Największy cios życiu katolickiemu zadali Ukraińcy. Według szacunków Kurii Biskupiej w Łucku, z rąk UPA zginęło na Wołyniu 100 000 katolików. W sposób niezwykle okrutny mordowano zwłaszcza księży, ginęli wraz z wiernymi. Przykłady wymienił w swej pracy o diecezji łuckiej Leon Popek (1992). O. Ludwik Wrodarczyk we wsi Okopy, mimo tego że jako dobry lekarz leczył też Ukraińców, został przez nich w 1943 roku w najdotkliwszy sposób torturowany i w końcu ukrzyżowany. Księdzu Stanisławowi Dobrzańskiemu obcięto siekierą głowę, wraz z nim zginęło 967 osób spośród parafian z Ostrówek. Księdza Karola Barana przepiłowano drewnianą piłą. Ks. Bolesław Szawłowski zginął wśród 500 osób zamordowanych w kościele w Po-rycku, dwu kapłanów wrzucono żywcem do studni w Wołkowyjach. Księdza Jana Kotwickiego zabito przy ołtarzu, a wraz z nim zginęło 200 Polaków. Ze 169 parafii istniejących w 1939 roku nieprzerwanie czynna do 1989 roku była tylko jedna parafia w Krzemieńcu. Tak przestała istnieć diecezja łucka. Dopiero teraz z wolna się odbudowuje. Czynione są też starania, aby uczcić męczenników. Toczy się proces beatyfikacyjny w sprawie O. Ludwika Wrodarczyka. Wiele osób duchownych z Kresów znajdzie się wśród wyniesionych na ołtarze ofiar poległych z rąk Niemców. Po zniesieniu cenzury ukazało się sporo publikacji o ukraińskich mordach. Wciąż jednak dużo jest przeszkód, aby wyjawić całą prawdę o tej wstrząsającej przeszłości kresowych ziem. 

Na przełomie listopada i grudnia 1943 roku ZSRR, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone podjęły na konferencji w Teheranie decyzję, że po zakończeniu wojny przesunięte zostaną granice Polski na zachód. Połączone to będzie z rezygnacją Polski z Kresów Wschodnich, a granicę przewidziano na Bugu (wg Linii Curzona). Odbyło się to bez zgody rządu polskiego w Londynie. Protestował Władysław Raczkiewicz, prezydent jedynych władz polskich, któremu podlegały siły zbrojne na zachodzie i Armia Krajowa w Polsce. Rok później zgodził się na to rząd komunistyczny. Schyłek wojny przyniósł nowe wyzwania dla społeczeństwa polskiego. W tłumieniu Powstania Warszawskiego Niemcom pomagali Ukraińcy. Z cofającymi się wojskami niemieckimi walczyła Armia Krajowa, realizując plan „Burza". Pomagała w walkach pod Kowlem, w zdobyciu Lwowa i Wilna. Po zajęciu całego kraju przez Sowietów jej uczestnicy zostali poj-mani i wywiezieni w głąb Rosji. Transporty Polaków z terenów uwolnionych spod okupacji niemieckiej w latach 1944-1945, według dzisiejszych ocen, liczyły 15000-17000 osób (bez pojmanych na Śląsku - Sowieci uważali ich za Niemców). Oprócz tego było kilka tysięcy Polaków skazanych przez radzieckie sądy i wywiezionych do obozów karnych w ZSRR. Ireneusz Caban zebrał informacje o 47 obozach w głębi Kraju Rad. Byli tam więźniowie z Wilna, Białostoczczyzny, ze Lwowa. W obozach tych spotkali się może po raz ostatni mieszkańcy Kresów Wschodnich i innych ziem polskich jako obywatele II Rzeczpospolitej, która już przestała istnieć. Żołnierzy brygady wileńsko-nowogródzkiej (ok. 4000) zmuszano w Kałudze, aby wstąpili do Armii Czerwonej. Gdy odmówili, rąbali wraz z innymi więźniami las, pracowali w kołchozach i na budowach, w Zagłębiu Donieckim kopali węgiel. Część ich powróciła do kraju jako repatrianci w latach 1945-1947, część zaginęła bez wieści, jak np. ludność pojmana w Gibach na Suwalszczyźnie. Gdy profesor Stanisław Kulczyński organizował Uniwersytet we Wrocławiu, przeniesiony tu ze Lwowa, jego żona kopała węgiel w Donbasie. Przyjechała do Polski dopiero po interwencji u Bieruta. List do prezydenta w 1945 roku skierowała grupa naukowców polskich, upominając się o zwolnienie 23 profesorów lwowskich zaaresztowanych przez NKWD we Lwowie i wywiezionych do obozu w Krasnodonie w 1945 roku. Wybitni intelektualiści lwowscy przebywali tam w nieludzkich warunkach. Ci, którzy przeżyli, przyjechali do Wrocławia, Na stepie, poza granicami łagru, w nieoznaczonych grobach pogrzebano zmarłych z wycieńczenia i pracy w kopalni. Leżą tam lwowscy uczeni - prof. Stanisław Kossowski, prof. Emil Łazoryk - dziekan wydziału architektury, dr Zofia Link-Aleksie-wiczowa i wielu innych. Rok 1945 zadecydował ostatecznie o granicach polskich. Od 4 do 11 lutego trwało w Jałcie na Krymie spotkanie szefów rządów trzech mocarstw toczących wojnę z Niemcami. Zgodzili się oni na przesunięcie granic Polski na zachód i oddanie Rosji Kresów Wschodnich. Po kapitulacji Berlina (2 V 1945) i Wrocławia (7 V) trwała w Berlinie od 17 VII do 2 VIII konferencja Poczdamska. Tam Rosja, Anglia i Stany Zjednoczone uściśliły przebieg polskich granic zachodnich. Zgodzono się też na wysiedlenie Niemców z ziem zachodnich i północnych przyznanych Polsce oraz na „ekspatriację" kresowych Polaków. Tak więc za zgodą aliantów koniec II wojny przyniósł też wielkie przemieszczenia ludności. 

Ekspatriacja ludności polskiej z ZSRR miała kilka etapów: jeszcze za okupacji niemieckiej przyjechali do Generalnej Guberni Polacy uciekający przed rzeziami ukraińskimi - liczba ich nie jest znana. W 1944 roku do Polski Lubelskiej z tych samych powodów przyjechało 117 212 osób. Łącznie do 1948 przybyło z republik: litewskiej, białoruskiej, ukraińskiej i z pozostałych terenów ZSRR l 503 263 osoby. Dodatkowa ekspatriacja miała miejsce w latach 1958 i 1959 - przyjechało wtedy do Polski 257 000 osób. W ten sposób licząc łączna liczba Polaków ocalonych z holocaustu na Kresach Wschodnich wynosi l 760 263 osoby. Repatriacja Niemców z Polski miała miejsce w latach 1946-1948 i objęła łącznie 2 213 626 osób. 16 VIII 1945 roku została zawarta umowa polsko-sowiecka. Podpisali ją W. Mołotow i E. Osóbka-Morawski. Uściślono wówczas przebieg granicy wschodniej (w 1951 roku nastąpiła pewna korekta). W zasadzie linia ta biegła z pewnymi odchyleniami od ustalonej w pakcie Ribbentrop-Mołotow. W umowie powoływano się na Jałtę, Poczdam oraz na „linię Curzona" -relikt I wojny. Ponieważ dotąd nie istniała granica w Małopolsce Wschodniej, dawnej Galicji, uległo podziałowi województwo lwowskie, z tym, że Lwów i Stanisławów oraz inne miasta z przewagą ludności polskiej włączono do ZSRR. Polaków wysiedlono, godząc się w zamian na wysiedlenie Ukraińców z granic Polski pojałtańskiej - z województw: rzeszowskiego, krakowskiego i lubelskiego wysiedlono do ZSRR 480 893 osoby. Z tymi ustaleniami nie godzili się Ukraińcy i toczyli walki głównie w Bieszczadach, chcąc je oderwać od Polski. Płonęły wsie i miasta. Aby przerwać rzezie władze polskie przeprowadziły „Akcję Wisła", w wyniku której przemieszczono Ukraińców z Bieszczad na Ziemie Zachodnie i Północne. Wojna w południowo-wschodnich rejonach Polski nie zakończyła się więc w 1945 roku, jak w innych stronach kraju - trwała do 1948 roku. Nadal istniej ą pretensje Ukraińców do ziem za Sanem i do Chełmszczyzny -używają oni na ich określenie terminu „Zakerzonia". Jest to zjawisko groźne, jak i gloryfikacja działań UPA i przedstawianie czystek etnicznych z lat 1939-1945 jako walki o niepodległą Ukrainę. 

W podsumowaniu sporów ukraińsko-polskich na Kresach należy podkreślić, że sporna jest jeszcze liczba ofiar zbrodniczych działań Ukraińców. Zważyć jednak należy, że był to proces długotrwały - Polacy kresowi ginęli z rąk ukraińskich przez cały ciąg wojny. Podczas okupacji sowieckiej przeciw Polakom wystąpili obok Sowietów Żydzi i Ukraińcy. Za niemieckiej okupacji Niemcy i Ukraińcy zniszczyli Żydów, a następnie Polaków. Podczas II okupacji Sowieci i Ukraińcy dobijali resztki Polaków. Łącznie więc można przyjąć, że za przyczyną Ukraińców oraz z ich ręki w okrutnych mękach zginęło na Kresach około 500 000 Polaków, tylko dlatego że byli Polakami. Była to więc zbrodnia ludobójstwa podyktowana czystkami etnicznymi. Dziś nazywa się to walką o samodzielną Ukrainę, ale oprócz podłoża etnicznego miały te akcje podłoże rabunkowe. Całe mienie państwa polskiego i Polaków mieszkających na Kresach Wschodnich zostało zagrabione. Jak wyszczególniono na wstępie artykułu, językiem polskim w 8 kresowych województwach II Rzeczpospolitej posługiwało się (wg spisu z 1931 r.) 5 597 600 osób. Biorąc pod uwagę przyrost naturalny z lat 1931-1939 można tę liczbę zaokrąglić do 6 milionów Polaków. Po zakończeniu wojny na ziemie Polski w granicach wyznaczonych przez Jałtę i Poczdam przyjechały l 760 263 osoby. W czasie trwania wojny, z Andersem ewakuowało się z ZSRR do Iranu 115 742 osoby, w tym 78 470 żołnierzy. Z I Armią Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Berlinga do kraju przybyło ok. 100 000 osób. Nie rejestrowane ucieczki Polaków z Kresów, objęły w czasie wojny co najmniej 40 000 osób. Na Kresach pozostało po wojnie ok. 2 000 000 ; stąd wynika wniosek, że reszta - ponad 2 000 000 - zginęła za sprawą trzech wrogów. Krew Polaków splamiła ręce Sowietów i Niemców, ale Ukraińcy byli wszędzie tam, gdzie można było Polakom szkodzić. Ta ogromna nienawiść Ukraińców towarzyszyła Polakom nawet wówczas, gdy swoje miasta i wsie musieli opuścić. Aby zatrzeć ślady polskości i rzymskiego Kościoła, pozostawione tam świątynie dewastowano, palono, równano z ziemią bez względu na ich wartość artystyczną. Ziemię kresową Polacy opuszczali w popłochu, jedynie uchodząc z życiem, węzełkiem i świętym obrazem. Na wschodzie pozostawili zagospodarowane wsie i miasta, gdzie w ciągu 600 lat polskiej obecności były tworzone i gromadzone nieprzebrane skarby materialne i kulturalne. Należy żałować, że bardzo niewiele dóbr kultury można było ocalić z pogromu. Na mocy umowy z 1946 roku przewieziono do Wrocławia część zasobów Ossolineum — 150 000 tomów wybranych z ogólnego zbioru. Później, dodatkowo, w 1947 przybyło 67 000 tomów. Umożliwiło to reaktywowanie biblioteki we Wrocławiu, gdzie włączono do Ossolineum znalezione na Śląsku cimelia bibliotek lwowskich zagrabione podczas wojny przez Niemców. Zbiory czasopism trzeba było od początku gromadzić, bo ze Lwowa nie można było ich zabrać. Reszta Ossolińskich zbiorów wcielona została do Biblioteki Akademii Nauk USRR. Muzeum Lubomirskich włączono do Galerii Miejskiej Lwowa. Ocalał księgozbiór Teatru Lwowskiego. Po ekspatriacji Teatr Polski ze Lwowa znalazł się w Katowicach. Tu w Teatrze im. Stanisława Wyspiańskiego złożono cenne druki i rękopisy. W 1978 roku zostały one przekazane Bibliotece Śląskiej w Katowicach w liczbie 5 350 egzemplarzy, ponad 1000 tomów - głównie rękopisów - wcielono do zbiorów Ossolineum we Wrocławiu. Ocalały niektóre przedmioty kultu, wywiezione z narażeniem życia przez ekspatriowaną ludność. Dziś, po długich staraniach, znaleziono ich ponad 200. Są rozsiane po całej Polsce, przypominają o kresowych świątyniach, które w wielu wypadkach już nie istnieją. Różne formy życia polskiego na Kresach obecnie powoli odżywają, należy je wspierać, ale są to niezwykle skromne relikty dawnej świetności. W Kazachstanie mieszkają Polacy, którzy przypominają, iż niegdyś wywiezieni zostali z terenów kresowych Rzyczpospolitej Obojga Narodów, sięgających daleko na Wschód. Też wymagaj ą naszej troski. Badacze zastanawiają się, czy Kresy Wschodnie stały się już mitem. To do nas należy odpowiedź.
Opracowanie : STEIN 

 

 

 

 

 

 

 

11.07.2008 r.

Organizacja społeczności ukraińskiej w Polsce, powstała 24 lutego 1990 r. w wyniku przekształcenia działającego od 1956 roku Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego. Organizacja ta otrzymuje dotacje państwowe, czyli utrzymuje się z naszych podatków. Tę jawnie antypolską organizację finansują polscy podatnicy, wśród nich żyjące jeszcze ofiary ukraińskiego nacjonalizmu. 
Płacimy na was i na wasze pismo, mimo, ze to, co robicie uważam za wysoce szkodliwe. Armię krajową nazywacie POLSKIMI BANDYTAMI, Akcje Wisła - Barbarzyństwem, lub "potworem, który się narodził z zębami i kłami szatana". Decyzją z dnia 18 lutego 2008 roku w sprawie podziału dotacji na realizację zadań, o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym MSWiA przyznał Związkowi Ukraińców w Polsce 
kwotę 1 463 000 zł na realizację w 2008 roku zadań mających na celu ochronę, zachowanie i rozwój tożsamości kulturowej mniejszości ukraińskiej.
Dodam, że Państwowy Komitet ds. Mniejszości Narodowych i Religii Ukrainy
przyznał mniejszości polskiej 380 tys. hrywnien (około 175 tys. zł).
Jak pomaga wam ta dotacja rozwijać kulturę waszej mniejszości?
Wystarczy poczytać "Nasze Słowo" i posłuchać jak ubolewacie nad dyskryminacja Ukraińców mieszkających w Polsce. Wasz Prezes Związku Ukraińców w Polsce Petro Tyma przypisuje polskim posłom: cynizm, szowinizm i głupotę. Nie tylko na Ukrainie przywódcy ONU UPA maja pomniki, a każde miasteczko ulice imieniem banderowca, w Polsce również stawiacie pomniki swoim idolom, mordercom Polaków. Na Ukrainie Banderowcy maja wiele przywilejów, dodatki kombatanckie, zniżki na media, liczne odczyty w szkołach gdzie opowiadają o swoim bohaterstwie i okrutnych Polakach. Wam się tez marzą dodatki, medale i przekazywanie młodym fałszywej historii. Wystarczy przypomnieć niedawne pośmiertne odznaczenie dowódcy formacji zbrojnej UPA Romana Szuchewycza Orderem Bohatera Ukrainy. Hitlerowskiego zbrodniarza uhonorował sam prezydent Wiktor Juszczenko.
XIX Festiwalu Kultury Ukraińskiej, którego główne koncerty odbędą się w dniach 12 i 13 lipca w Operze Leśnej w Sopocie. Patronat honorowy nad imprezą objęli: prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński oraz prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. Przypominam, ze pan prezydent Lech Kaczyński zrezygnował z patronatu nad uroczystościami 65. rocznicy rzezi dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej na Wołyniu. A uczestników wyprosił z Belwederu.
Za to przyjął patronat nad impreza zorganizowana przez wasz związek.
Pytam, więc , KTO POWINIEN CZUC SIE DYSKRYMINOWANY?
Wy, czy my? Policzkiem dla nas jest termin Festiwalu Kultury Ukraińskiej, który pokrywa się z kulminacją obchodów 65 rocznicy rzezi wołyńskiej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej w latach 1942-1944.
Ostatni żyjący świadkowie tamtych wydarzeń nie chcą wierzyć, że coś podobnego może się dziać w naszej ojczyźnie. Twórcy piekła stworzonego przez nacjonalistów ukraińskich – wspólników Hitlera – jawią się dzisiaj jako bohaterowie, a ich ofiary przedstawiają jako ludobójców. 
Twierdzicie,ze to wieś polska wojowała z wsią ukraińską, a wojna chłopska jest straszna, jak to powiedział Prezydent Ukrainy – Wiktor Juszczenko.
Mówicie, że to była wojna bratobójcza.
Z tym się zgodzę, ale twierdze, ze wojna bratobójcza toczyła się miedzy wami.
UPA mordowała również swoich rodaków. Moja prababcia była Ukrainka, zona Polaka.Za to została bestialsko zabita.
Doczekaliśmy czasów powszechnego fałszowania historii - Żydzi oskarżają nas o holocaust, Niemcy o wypędzenia, Ukraińcy o przesiedlenia, a Rosjanie o całą resztę zła. Takiej historii uczą się młode pokolenia tych krajów. Patrzymy jak na Ukrainie odradza się nacjonalizm, nienawiść i jesteśmy bezsilni. Ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zaleski na Kongresie Kresowian na Jasnej Górze powiedział " poprawność polityczna nie pozwala mówić całej prawdy o tragedii sprzed 64 lat. – A było to zaplanowane ludobójstwo.
"Nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary". 
"Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże zapomnij o mnie". 


Iwona Kopańska - Konon

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 
Copyright ©2007 Janusz Stankiewicz