Bronisław i Jadwiga Komarniccy mieszkali w Koziatynie.
Mieli 4 córki: Irenę, Marylę, Janinę oraz Mirosławę.
Była to szczęśliwa rodzina.
Brakowało im tylko syna.
Może, dlatego oczkiem w głowie całej rodziny stał się Edzio, 4 letni syn brata Bronisława i jego przemiłej
żony, Stanisławy. Mieszkali blisko siebie.
Każde rozstanie wywoływało tęsknotę, troskę o nieobecnych.
Obawa , ze tzw. „Goście nieznani „, nieproszeni, odwiedzą ich nocą.
Stanisława pisze
„Ciągle człowiek w niepokoju ja na przykład śpię ubrana by być w pogotowiu, choć oporu broni stawić się trudno.
Mieszkam w swoim domu tylko ściągnęłam Wojciecha do siebie.
Jest mi trochę raźniej.
Przeczytajcie

„Kochana Moja Reniu! Kartkę Twoją otrzymałam, będąc w Laszkach. Wiele znalazłoby się napisać, ale są przeszkody przede wszystkim ograniczona przestrzeń kartki. Toż już rok jak wyjechałaś z Koziatyna, a czas przeleciał tak szybko jakbym dobrze zasnęła. Rok! Ale tyle zmian i przeżyć a najważniejsza przyszłość zamknięta. Ciągle coś nowego. Kilka dni temu u Rodz. byli w nocy goście nieznani, a rezultat wizyty brak szyby w oknie (poza tym nic gorszego nikomu ani niczemu się nie stało). Ciągle człowiek w niepokoju ja na przykład śpię ubrana by być w pogotowiu, choć oporu broni stawić trudno. Mieszkam w swoim domu tylko ściągnęłam Wojciecha do siebie. Jest mi trochę raźniej. Czekam chwili, kiedy przyjedziecie, bo na pewno nie będziemy się wtedy bać. Całuję serdecznie i mocno Stasia.”
Rewers
„Przyjedź do nas prędko, bo bardzo tęsknię

Mirze i Janusi również gorące ucałowania zasyłam. Piszcie do mnie, poświęćcie tych kilka chwil jakoś jest mi lżej jak dostanę od Was wiadomości.
Kochana Reniu przyjedź do nas prędko, bo bardzo tęsknię za Tobą - Edzio.
Niecałe 5 miesięcy później Bronisław i Jadwiga,
oraz Stasia i jej syn Edzio. (11.07.43) zostali zamordowani.
Rodzinne pamiątki przesłał Pan Robert Kubiak z Łodzi.