KONSALIK  Jan  


KONSALIK Jan, ur. 01.01.1906 w Słuchocinie, syn Adama Konsalika i Barbary z.d. Plewka.

(w książce oraz dokumentach występuje nazwisko KASALIK i KOSALIK, prawidłowe brzmienie nazwiska - KONSALIK Jan).

Miał sześcioro rodzeństwa- Edwarda, Wacława, Genowefę, Mariannę, Janinę i Henrykę. Gospodarzyli na swoim kawałku ziemi w Słuchocinie i tam mieszkali.

Ożenił się z Marianną Górną w 1933 r. Miał wówczas 27 lat. Mieszkali wspólnie w trudnych warunkach (wraz z braćmi Jana) i tam w 1934 urodziło się im pierwsze i drugie dziecko. Postanowili z żoną wybudować coś własnego i nawet zaczęli gromadzić materiał na nowy dom. Niestety, wybuch wojny w 1939 przekreślił ich plany i mogli tylko postawić maleńką chatkę, aby gdzieś się schronić. Tam urodziło im się w 1940 r. trzecie dziecko.

W nocy, w kwietniu 1942 r. aresztowano dziadka i tak skończyło się ich wspólne życie rodzinne. W momencie aresztowania jego żona miała 29 lat , najstarsza córeczka - 8 lat, synek (mój tato - 5 lat), a najmłodsza córeczka 2 latka. Jeszcze opowiadała o swoich pieszych podróżach ( ok. 50 km) do Warszawy na Pawiak, gdzie w wyznaczonym dniu na tzw. widzeniu mogła spotkać swojego męża i zamienić z nim kilka słów. Niemal rok przebywał na Pawiaku, skąd w kwietniu 1943r. został wywieziony transportem do obozu koncentracyjnego Auschwitz . Nadano mu numer 119290.  Wg obozowych dokumentów  20.08.1944 został przeniesiony do obozu Natzweiler -Dautmergen, następnie do Natzweiler- Schomberg,  gdzie zmarł 2 miesiące przed zakończeniem II wojny światowej. Nigdy nie wrócił, babcia nie wyszła ponownie za mąż . Długo szukała wieści o losach dziadka, wciąż  czekała na Jego szczęśliwy powrót i samotnie wychowywała trójkę dzieci. Dopiero całe lata później PCK odnalazł ślady dalszych dziejów dziadka. 

 Zmarł 01.03.1945 r. w obozie Natzweiler - Schomberg. Pochowany został na cmentarzu w tym mieście.

Nie zachowały się żadne zdjęcia ani pamiątki.

Nie poznałam nigdy swojego dziadka, gdyż zmarł, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie. Jego dzieci też Go nie znały. Jedynie nieliczne wspomnienia babci ożywiały Jego ducha, choć dla Niej  były zawsze bolesne i przywoływane rzadko w obecności innych osób.

 

 

informacja przekazana przez Panią Małgorzatę Laskowską z domu Konsalik w dn. 28.11.2006 r.

POWRÓT NA STRONĘ "Więźniowie Pawiaka"