WADWICZ.

 

Król, nim poranne zabłysnęło zorze

Wielkiego posła wyprawił za morze: 

Żegluga w burzę straszna a daleka!

A król wysp duńskich na poselstwo czeka.

A rzecz poselstwa mocno go dotyka:

Lacki monarcha ma się z nim połączyć,

By nad Bałtykiem bój uparty skończyć,

Morzem i lądem ścisnąć Pomorczyka.

 

* * *

 

A na okrętu spoczywał pokładzie

Mąż doświadczony i w boju i w radzie,

Poseł królewski, W a d w i c z mu na imię,

Rokował nieraz i w Budzie i w Rzymie,

A dziś w poselstwie za morze wysłany:

Przybił do wyspy; król przyjął go szczerze,

Z lackim mocarzem stanęło przymierze,

Duńczyk — Lutyki; Lach bił Pomorzany.

 

* * *

 

Lecz by się z sobą spoić jeszcze ściślej,

Małżeństwo syna Duńczyk ma na myśli,

I skłonnych chęci Bolesława pewny,

Prosi dla niego o rękę królewny.

Podwakroe duńskie przybywają posły,

Król zezwalając ucha im użycza,

I do Duńczyków znowu szle Wadwicza,

Co ma dłoń dzielną i umysł wyniosły.

 

* * *

 

Poseł rzecz spełnił ku monarchy sławie:

Ale w powrocie, w tej morskiej wyprawie,

W blizkości lądu wiatr się srogi zrywa,

I nawałnica wszczyna się straszliwa:

Tłucze okrętem po ukrytych skałach,

I szalejąca, nie zbłagana burza

Strzaskany okręt w przepaściach zanurza,

Szczątki po wściekłych unoszą się wałach.

 

* * *

 

I wszystko znikło, i z załogi mało

W dniu tym okropnym życie zachowało.

Wadwicz do ważnych urodzony czynów,

Już miał być pastwą żarłocznych rekinów.

Lecz go z tej toni, z wód wściekłego prądu

Sam Bóg ocalił; i poseł królewski

W modłach do Boga, chwyciwszy się deski,

Płynął z falami i przybił do lądu.

 

* * *

 

Jego zbawieniem z morza ucieszony,

Król otwartemi przyjął go ramiony,

Żartował, listy z radością odczytał,

I jak Jonasza, posła swego witał,

Boby go rekin pożarł bez pochyby.

Więc na pamiątkę Wadwicza żeglugi,

Hojnie mu wielkie nagrodził zasługi,

I w tarcz herbową dał dwie morskie ryby,

 

 

Zamieszczone w "Legendy herboweKowalski Franciszek

Żytomierz. 1862.

 

Powrót na stronę główną