Genealogia Janusz Stankiewicz        Powrót na stronę wyboru  

 

Referat w sprawie odznaczeń klasy II Orderu "V.M." ułożony przez B. Naczelnego Wodza dla Kapituły Orderu na skutek jej uchwały z dnia 16 listopada 1923 roku.

 

Polska od samego początku jej powstania musiała toczyć wojny: naprzód z Ukraińcami w tzw. Wschodniej Galicji, potem z bolszewicką Rosją. Obie te wojny przeprowadzone zostały pod moim dowództwem.

Wojna ukraińska

W wojnie ukraińskiej dowódcami byli: gen. Rozwadowski i gen. Iwaszkiewicz. Obaj generałowie są już odznaczeni orderem II klasy na mój wniosek. Spomiędzy podwładnych obu generałów, dowódców, nikogo za działanie w tej wojnie do odznaczenia II klasą przedstawić nie mogę. Za najwybitniejsze czyny dowodzenia uważam obronę Brzeżan w połowie lipca 1919 roku przez gen. Zielińskiego dowodzącego 3 dywizją (generał jest odznaczony klasą n za inne czyny bojowe).

Wojna bolszewicko-rosyjska

Wojna bolszewicko-rosyjska rozpoczęła się na początku 1919 r. W pierwszych jej krokach, dowodzonych przez generałów: Szeptyckiego, Listowskiego i niektórych innych, nie nosiła cech, które by podpadały pod klasyfikację odznaczenia n klasy. Pomimo łatwego względnie posuwania się naszych wojsk naprzód wojna nosiła charakter potyczek podjazdowych, najczęściej dla nas pomyślnych, i trudy dowodzenia polegały raczej na mniejszych czy większych wysiłkach organizacyjnych niż na kierowaniu operacjami wojennymi.

Pierwszą operacją w większym stylu na tym froncie było zdobycie Wilna i Wileńszczyzny w połowie kwietnia 1919 roku. Operacja ta, którą uważam za najśmielszą w zamyśle i wykonaniu, przeprowadzoną była pod osobistem mojem dowództwem na podstawie zamierzeń osobiście przeze mnie przepracowanych. Z podwładnych mi dowódców tej operacji żadnego nie przedstawiam do odznaczenia II klasą.

Drugą poważniejszą operacją w 1919 r., która doprowadziła nasze wojska do zajęcia linii Berezyny, była sierpniowa nasza ofensywa na Mińsk, Bobrujsk i w kierunku Połocka. Operacje te odbywały się pod dowództwem gen. Szeptyckiego, który już jest odznaczony orderem II klasy. Z podwładnych mu dowódców z tej części operacji nie przedstawiam nikogo do odznaczenia.

Na odcinku poleskim w ciągu roku 1919 wojska nasze pod dowództwem gen. Sikorskiego przesunęły się w zwycięskich walkach aż do rzeki Ptyczy. Boje na tym odcinku nosiły charakter walk podjazdowych o niewysokiem napięciu i odznaczały się jedynie energią dowódcy w kierowaniu niemi i w pracy organizacyjnej na zajętym przez nas terenie.

Na froncie wołyńskim dowodził w roku 1919 generał Listowski. Walki na tym froncie nosiły ten sam charakter co i na odcinku poleskim i miały jako skutek zajęcie wielkiego obszaru terytorium bez większych wysiłków operacyjnych.

W ciągu jesieni 1919 roku większe walki odbywały się na północnym odcinku naszego frontu, gdzie wyróżnić należy działanie l dywizji pod dowództwem gen. Rydza-Śmigłego przy kontrataku, który zlikwidował przerwanie naszych linii pod Połockiem i Leplem, oraz zajęcie przez tegoż gen. Śmigłego przedmościa pod Dyneburgiem. Gen. Rydz-Śmigły jest już odznaczony kl. II na mój wniosek.

W ciągu zimy z 1919 r. na 20 r. mieliśmy kilka operacji o większym znaczeniu: pierwszą z nich jest atak nasz wspólny z wojskiem łotewskim poza Dźwiną, w którym brały udział dwie nasze dywizje: l i 3 pod dowództwem gen. Rydza-Śmigłego. Zwycięski atak prowadzony był w warunkach nadzwyczajnie ciężkich pod względem klimatycznym i wymagał, zarówno od dowódców jak i wojska, wielkiej siły moralnej i nadzwyczajnych wysiłków. Gen. Rydz-Śmigły, jak już zaznaczyłem, jest już odznaczony, co się tyczy możliwego przedstawienia do odznaczenia dowódcy 3 dywizji gen. Berbeckiego - pozostawiam sądowi i opinii gen. Rydza-Śmigłego.

Drugą taką operacją była operacja poleska, która doprowadziła do zdobycia ważnego punktu strategicznego - Kalenkowicz, oraz wzięcia w swoje posiadanie przygotowanej kontrakcji przeciw nam rzecznej floty na Prypeci oraz dużego obszaru kraju na południe od tej rzeki. Walki te, prowadzone w czasie rozpoczynających się roztopów wiosennych, należały do tych, które wymagały, zarówno ze strony dowodzenia jak i żołnierzy, wielkiej tężyzny moralnej oraz wyższych ponad normę wysiłków. Za tę pracę, jak również za dalsze prace gen. Sikorskiego, przedstawiam go do odznaczenia klasą II Orderu» Virtuti Militari".

Na południowym odcinku - frontach wołyńskim i podolskim - wojska nasze w ciągu zimy posunęły się naprzód, lecz ani charakter bojów, ani wysiłki wojenne nie odznaczały się tem napięciem, abym był skłonny do przedstawienia kogokolwiek do Orderu" Virtuti Militari" klasy II.

Wiosenne kampanie w 1920 r. otwarte zostały ofensywą z naszej strony na froncie ukraińskim. Brały w tem udział trzy armie i pewne części grupy poleskiej. Ofensywa odbyła się pod moim bezpośrednim dowództwem, przy czem największe zadanie - przełamanie frontu. Sięgnięcie prawie o 200 km naprzód jednem uderzeniem przerobiła III dywizja, którą również wziąłem pod swoje bezpośrednie rozkazy. Armia II pod dowództwem gen. Listowskiego miała bardzo zwężony front i zadanie natury pomocniczej. Armia VI pod dowództwem gen. Iwaszkiewicza napotkała słabszy opór wobec cofania się generalnego nieprzyjaciela po klęsce zadanej przez III armię. Z dowódców podwładnych komendantów armii wykazali wybitne (talenty) pod względem wysiłku dowodzenia następujący generałowie: gen. Skierski, dowódca 4 dywizji, gen. Rydz-Śmigły, dowódca l dywizji, gen. Romer, dowódca dywizji jazdy, gen. Januszajtis, dowódca 12 dywizji. Spomiędzy wymienionych dowódców dwaj: gen. Rydz-Śmigły i gen. Romer, są już odznaczeni orderem II klasy na mój wniosek. Gen. Skierski przedstawiony będzie przeze mnie na to odznaczenie za dowodzenie IV armią w bitwie pod Warszawą, co zaś tyczy gen. Januszajtisa, to uważam, iż mógłby być przedstawiony za całość pracy jego podczas wojny, zależnie od poglądu Kapituły, na stopień zasług dowódców dywizji, który by podpadał pod tę właśnie klasę orderów.

Po zwycięstwie naszem na Ukrainie nieprzyjaciel przeważającemi siłami kontratakował na północy i złamał pod Leplem i Połockiem I armię, zmuszając ją do odwrotu w kierunku na Mołodeczno. Dla wyrównania sytuacji zarządzony został przeze mnie kontratak, prowadzony z dwóch kierunków: z Mińska, gdzie atakowała grupa gen. Skierskiego, oraz od Święcian, gdzie z kilku dywizji poszczególnych oddziałów została sformowana armia rezerwowa pod dowództwem gen. Sosnkowskiego. W działaniach tych główny ciężar pracy spadał na armię gen. Sosnkowskiego, który, pomimo nieraz bardzo ciężkiej sytuacji, rozbił nieprzyjaciela, doprowadzając nasze wojska prawie do straconych poprzednio przez I armię pozycji. Za te działania przedstawiam gen. Sosnkowskiego do odznaczenia Orderu» Virtuti Militari" klasą II.

Przechodzę do okresu najcięższego naszej wojny, którego charakterem jest generalny atak skoncentrowanych sił nieprzyjacielskich na całym froncie z uzyskaniem na przeciąg z górą miesiąca stanowczej przewagi nieprzyjaciela nad nami. Atak ten doprowadził nieprzyjaciela zarówno pod mury Warszawy, jak Lwowa.

Na południu siłą rozpędową nieprzyjacielskiej bolszewickiej armii była konna armia Budiennego, która, po przerwaniu naszego frontu, rzuciła się na nasze tyły, etapy i komunikacje, doprowadzając demoralizację naszej armii do najwyższej potęgi i odcinając jednocześnie III armię gen. Śmigłego, stojącą w Kijowie i w jego okolicach nad brzegiem Dniepru.

Z tego okresu walk podnieść muszę dwa zjawiska, a mianowicie wytrzymałość moralną zarówno VI armii gen. Iwaszkiewicza, jak i III armii gen. Śmigłego. Pierwszy z nich, zastąpiony potem przez gen. Romera, wytrzymywał w przeciągu kilku dni nadzwyczajnie drażliwą sytuację, przy której całą armię Budiennego miał on na zupełnie otwartej lewej flance z nie przykrytymi niczem tyłami swojej armii. Drugi zaś dopiero na rozkaz opuścił Kijów, wyprowadzając niewstrząśniętą swoją armię z sytuacji nadzwyczaj ciężkiej, niemal krytycznej, przeprowadzając zarazem ewakuację dobra wojskowego i wielkiej liczby osób cywilnych, które uciekały przed okrutną zemstą wroga. Obaj generałowie, zgodnie z tem, co powyżej, odznaczeni już są orderem II klasy na mój wniosek.

W dalszych walkach na południu wszystkie wysiłki skoncentrowały się koło zatrzymania i prób rozbicia głównego nieprzyjaciela, jakim się okazał Budienny ze swą armią. Z prób tych zasługuje na wyróżnienie:

a)      pierwsze poważniejsze zwycięstwo odniesione nad Budiennym przy nocnym ataku na zajęte przez niego Równe, przeprowadzonym przez I dywizję Legionową,

b)      działania 18 dywizji pod dowództwem gen. Krajowskiego, który z nieustającą energią powracał ustawicznie do ataku i działań zaczepnych, pomimo nieraz dotkliwych strat, które dywizja ponosiła. Na zaszczytną wzmiankę zasługuje również 12 dywizja pod dowództwem gen. Januszajtisa, która się znakomicie przyczyniła do opóźnienia pochodu nieprzyjaciela w kierunku Lwowa i Dniestru.            I

Na północy nastąpił dla naszych wojsk czas poważnych klęsk. Po ponownem przełamaniu armii I nastąpił na razie powolny, potem coraz szybszy odwrót wszystkich wojsk tego frontu,

odwrót, w którym bez boju lub prawie bez boju, tracone były pozycje za pozycjami, miasta za miastami, prowincje za prowincjami i w którym wojska topniały jak śnieg na wiosnę, tracąc często wewnętrzną spoistość i wartość bojową. W nadzwyczaj szybkim tempie wojska nasze w odwrocie zbliżały się naprzód do Bugu, a potem do Warszawy. W tej powodzi klęsk na zaszczytną wzmiankę zasługuje grupa gen. Żeligowskiego, która we względnej sile moralnej cofała się często ostatnia, gdy obok nieraz w bezładzie i tracąc materiał wojenny, wycofywały się inne wojska. Gen. Żeligowski jest zresztą przeze mnie przedstawiony za całość pracy wojennej do Orderu" Virtuti Militari" II klasy, jeszcze w poprzedniej Tymczasowej Kapitule. Z okresu tej klęski, poza wymienionymi wyżej dowódcami, nikogo więcej przedstawić do odznaczenia nie mogę.

Przechodzę do okresu naszego kontrataku i do ponownego szeregu zwycięstw, któremi się zaznaczył koniec wojny. Przy koncentracji wojsk dla największej w tej wojnie bitwie pod Warszawą niezwykle trudne i ryzykowne zadanie spadło na grupę gen. Rydza-Śmigłego, który musiał wyjść z silnego ognia atakującego nieprzyjaciela, by podążyć na północ i stanąć na prawej flance ogólnego rozkładu bitewnego. Gen. Rydz-Śmigły rozwiązał to trudne zadanie, atakując stojącego przed nim nieprzyjaciela, by dopiero wtedy z powodzeniem oderwać się od niego, spiesząc ku północy. Wymagało to od obu dywizji l i 3 niezwykle naprężonych wysiłków, aby podołać zadaniu. Odznaczenie obu dywizjonerów: pułkownika Dąb-Biemackiego i gen. Berbeckiego, jak i wojsk wszystkich dywizjonerów, pozostawiam zgodnie z wyżej zaznaczonemi uwagami uznaniu Kapituły.

Sama bitwa pod Warszawą wygraną została przede wszystkim przez niezwykle silne i z nadzwyczajnym temperamentem prowadzone natarcie flankowe pięciu dywizji zebranych pod moim bezpośrednim dowództwem na północnym brzegu Wieprza. W jeden tydzień, w ustawicznym boju i pościgu, armia IV gen. Skierskiego i armia II gen. Rydza-Śmigłego przebiegła blisko dwieście kilkadziesiąt kilometrów, rozbijając prawie całkowicie dwie armie nieprzyjacielskie (XV i XVI), zmuszając do szybkiego odwrotu trzecią (III). Za tę pracę przedstawiam do Orderu" V. M." II klasy komendanta IV armii gen. Skierskiego. Gen. Rydz-Śmigły jest już odznaczony tą klasą na mój wniosek. Spomiędzy niższych dowódców w tym kontrataku najcięższe zadanie i najdłuższy marsz spadł na I dywizję Legionową pod dowództwem puł. Dąb-Biernackiego, który wreszcie całkiem izolowany wpadł na cofającą się armię bolszewicką pomiędzy Bielskiem i Białymstokiem, mając do czynienia z ogromnie liczebnie przeważającymi siłami nieprzyjacielskimi i walcząc z niemi z wielkim sukcesem. Odznaczenie pul. Dąb-Biernackiego klasą II i tym razem pozostawiam z tych samych motywów uznaniu Kapituły.

Przy obronie samej Warszawy podnieść muszę z uznaniem działanie kontratakowej grupy pod dowództwem gen. Żeligowskiego, która po utracie przez nas Radzymina siłami 10 i l Litew.-Białor. dywizji (19) zlikwidowała niebezpieczny atak III armii nieprzyjacielskiej. Gen. Zeligowski jest za całość swojej pracy wojennej przedstawiony przeze mnie do odznaczenia Orderem "V. M." klasy II.

Dalej ku zachodowi walczyła armia V pod dowództwem gen. Sikorskiego. Energiczne działania tej armii w walkach z początku z dwiema armiami: IV i XV, w końcu zaś tylko z IV, zatrzymały o tyle działania nieprzyjaciela, że olbrzymia większość IV armii w późniejszym spiesznym odwrocie przy zamknięciu dróg odwrotu przez naszą armię: IV i II, musiała się wycofać do Prus Wschodnich. Gen. Sikorskiego również i za tę pracę przedstawiam do odznaczenia Orderem" V. M." II klasy. Spomiędzy jego podwładnych zaszczytnie się odznacza pułkownik Dreszer, który na czele dywizji jazdy, złożonej z najzupełniej świeżego materiału, nie wprawionego do służby, energiczne mi działaniami, specjalnie atakiem na Nasielsk i Ciechanów, niewątpliwie się przyczynił do rozwiązania pomyślnego zadań ciążących na armii V. Zgodnie z powyższymi powodami odznaczenie pułk. Dreszera pozostawiam do uznania Kapituły.

Nie mogę pominąć wielkiej siły woli, decyzji, spokoju, specjalnie zasługujących na wyróżnienie wobec powszechnego zdenerwowania, którem się odznaczył w tej bitwie gen. Zieliński, osłaniając niezwykle małemi siłami flankę i tyły grupy kontratakowej, dowodzonej przeze mnie osobiście. Gen. Zieliński jest już odznaczony klasą II na mój wniosek.

Dalsze boje znowu się rozbiły na dwa zasadnicze fronty: północny i południowy, przedzielone rzeką Prypecią. Wtedy gdy do dalszych walk na północy koncentrowały się, zmieniając front, IV i II armie, na południu rozpoczęła się żywa akcja dla ostatecznego wyparcia z Polski głównego wroga na tamtym teatrze wojennym - armii konnej Budiennego, która tym razem spod Lwowa zdążała dla uratowania sytuacji ku północy. W pościgu za nią pod ogólnem dowództwem gen. Stanisława Hallera poszła spod Lwowa jego własna dywizja 13 i jazda pod dowództwem gen. Rómmla. W okolicach Zamościa doszło do krwawych starć, w których wreszcie nie tylko siła fizyczna, ale i moralna armii Budiennego została przełamana. Za tę pracę, wielkiego dla całej wojny znaczenia, gen. St. Haller został już odznaczony orderem" V. M." II klasy na mój wniosek, natomiast co do gen. Rómmla, z powyższych motywów, odznaczenie pozostawiam do uznania Kapituły.

W dalszych operacjach na południu wojska walczyły pod dowództwem gen. Sikorskiego i gen. St. Hallera oraz w krótkim, przejściowym okresie pod dowództwem gen. Latinika.

Najbardziej cenną pracą podczas tych końcowych walk o charakterze pościgowym była praca jazdy. Pod ogólnem dowództwem gen. Rómmla nabrała wreszcie siły i zakończyła wojnę bardzo ładnym rajdem na Korosteń. Odznaczenie gen. Rómmla i tym razem, ze znanych już motywów, pozostawiam uznaniu Kapituły.

Na północy nieprzyjaciel, korzystając z miesięcznej prawie przerwy w operacji, ustawił się na naszej linii do boju - na linii Szczary i Niemna z poważnemi i daleko siągającemi siłami w Grodnie, Wołkowysku i innych miejscach. Atak na przygotowanego nieprzyjaciela w nowej, generalnej bitwie przeprowadziłem sam osobiście, mając pod swojem dowództwem dwie armie: na północy II gen. Rydza-Śmigłego, na południu IV gen. Skierskiego. W tej tygodniowej prawie bitwie nieprzyjaciel został rozbity i wojna zakończona została energicznym pościgiem, który doprowadził wojska nasze poza granice obecnej Rzeczypospolitej. Obaj gen. dowodzący armiami są już przedstawieni przeze mnie do odznaczenia orderem "V. M." II klasy. Spomiędzy podwładnych niższych dowódców na specjalne, i to wysokie, wyróżnienie zasługują dowódcy l i 3 dywizji pułk. Dąb-Biemacki i gen. Berbecki. Pierwszy z nich dokonał szybkiego i nadzwyczaj uciążliwego marszu na głębokie tyły rozkładu nieprzyjacielskiego, zająwszy po pięciu dniach takiego marszu po bezdrożach miasto Lidę; cofający się nieprzyjaciel oraz sprowadzone świeże siły, daremnie w wielokrotnych atakach próbowały oczyścić dla porządnego odwrotu drogę, nie dając sobie rady z dywizją, która prawie natychmiast, po tak wielkich trudach i wysiłkach, została rzucona przeze mnie do końcowego pościgu i która w nowych, wytężonych marszach zakończyła (pościg) dopiero w okolicach Mołodeczna. Nadzwyczajne, rekordowe po prostu wysiłki bojowe i marszowe tej dywizji przypisać muszę w wielkim stopniu niepospolitej energii, sile woli i zdolnościom pułk. Dąb-Biemackiego. Druga z nich (3), rzucona do ataku w stronę Mostów, spotkała się z nadzwyczajnym, silnym kontratakiem nieprzyjaciela, wychodzącym zza Szczary i Niemna, który przewrócił idącą do ataku naszą 15 dywizję i skoncentrował ponowne siły przeciwko izolowanej w centrum rozkładu bitewnego 3 dywizji gen. Berbeckiego, gdy zaś z powodu opóźnienia przeznaczonej do rezerwy 2 dywizji nie mogłem w niczem pomóc gen. Berbeckiemu, w kilkudniowej bitwie pod Brzostowicą, rozciągając coraz bardziej swoją dywizję na prawo i na lewo, stał gen. Berbecki w centrum boju, ułatwiając w ten sposób zarówno atak prowadzony na Grodno, jak i dalekie obejście rzucone w kierunku Lidy. Odznaczenie obu tych dowódców klasą II, zgodnie z wyłuszczonymi wyżej motywami, pozostawiam uznaniu Kapituły.

Reasumując referat, przedstawiam do odznaczenia orderem" V. M" klasy II następujących generałów, opuszczając tych, którzy już tą klasą są udekorowani: generała Żeligowskiego, Sosnkowskiego, Sikorskiego i Skierskiego. Warunkowo, zależnie od uznania Kapituły, następujących dowódców, którzy armiami nie dowodzili: generałów - Berbeckiego, Krajowskiego, Januszajtisa i Rómmla; pułkowników - Dąb-Biernackiego i Dreszera.

 

Genealogia Janusz Stankiewicz        Powrót na stronę wyboru